Gość: Ciekawy
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
18.06.05, 10:37
"molestowanie seksualne, które, szczerze mówiąc, nie jest niczym innym jak
zalotami nieatrakcyjnego mężczyzny. W roku 1963 choreografię uwodzenia
łączyły jeszcze genetyczne związki z instytucją małżeństwa. Od tego czasu
uległa jednak degeneracji, tak że mężczyźni zmuszeni są wyjawiać bezpośrednio
swoje intencje, a nie uczy się ich skrywać swoich pragnień za propozycją
opieki. W rezultacie nieatrakcyjni mężczyźni, ujawniający swoje pożądanie
przed niechętnymi im kobietami, wystawieni są na poniżenie. A ponieważ panie,
bez względu na swoje przeszkolenie w feministycznej ideologii, pogardzają
mężczyznami, którzy nie zachowują się jak mężczyźni i zdają się traktować je
jak towar, molestowanie seksualne stało się ciężkim, coraz częstszym
oskarżeniem. Stało się sposobem, w jaki kobiety dają upust swojej generalnej
wściekłości na mężczyzn – wściekłości, która sama jest długofalową
konsekwencją wyzwolenia seksualnego, jednym z najbardziej przygnębiających
elementów dziedzictwa roku 1963." Cytat z eseju brytyjskiego filozofa Rogera
Scrutona w tygodniku forum.
Coś w tym jest.