Dodaj do ulubionych

antyfeminista

IP: *.polmozbyt.krakow.pl 01.09.03, 10:29
Na tym forum wypowiada sie wiele osób: sa to feministki(gdyż forum nosi nazwe
feminizm) oraz antyfeminiści. Antyfeministami sa przeważnie faceci i to
właśnie do nich kieruje pytanie. panowie jesli tak bardzo jesteście
przeciwko feminizmowi to jesteście także przeciwko kobietom. Tylko dlaczego??
Bo przecież
ANTYFEMINISTYCZNY = ANTYKOBIECY.


Aby udowodnić Wam tę teorię sięgnę do pomocy naukowych. Otóż w słowniku
zarówno starszego wydania - jak i najnowszego definicja antyfeministy jest
prawie identyczna.

Antyfeminista - "występujący przeciwko równouprawnieniu kobiet; wróg kobiet",
Antyfeminizm - "nieuznawanie, zwalczanie równouprawnienia kobiet" -
te oto definicje podaje prof. dr Jan Tokarski w Słowniku Wyrazów Obcych (
Warszawa 1980 r. ).

To stara wersja.

Teraz nowa.

Antyfeminista - "mężczyzna występujący przeciw przynaniu praw kobietom, a
także wyrażający negatywny stosunek do kobiet"
Antyfeministyczny - "występujący przeciw kobietom, zwalczający ich prawa,
wrogi w stosunku do kobiet"
Antyfeminizm - "postawa, stanowisko, poglądy wrogie w stosunku do kobiet;
zwalczanie równouprawienie kobiet"

Te oto definicje przedstawia Słownik Współczesnego Języka Polskiego (
Warszawa 2001 r. )

Tak więc drodzy czytelnicy, sprawa jest jasna.

ANTYFEMINISTA = SZOWINISTA = WRÓG KOBIETY
Obserwuj wątek
      • Gość: basia Re: Oj dziewczyno opetana ideologią... IP: *.polmozbyt.krakow.pl 01.09.03, 12:00
        Gość portalu: Jacenty napisał(a):

        > gdy goj krytykuje Żydów zostaje oskarzony o antysemityzm, gdy Żyd skrytykuje
        > Żydów bywa zaklasyfikowany jako osobnik przepełni. autonienawiścią. Czy
        kobiete
        >
        > wrogom F. też byś tak nazwała? Oto do czego prowadzi nadmiar ideologii (tam
        > syjonistycznej, a w Twoim przyp. Feministycznej).

        Ale dlaczego nazywasz mnie "dziewczyną opętaną ideologią", Ja tylko zacytowałam
        definicje "antyfeminizmu" znajdującą sie w słowniku. Nie ja stworzyłam tą
        definicje i nie ja zamieściłam ją w słowniku. A więc pretensje prosze zgłaszać
        do twórców słownika i ich atakować.
    • agrafek Re: antyfeminista 01.09.03, 12:43
      To nie definicje są kiepskie, to sposób używania przez feministki
      słowa: "antyfeminista" jest nieprawidłowy. Zwracałem już kiedyś uwagę tutaj na
      tą - moim zdaniem manipulację. Wypowiadają się na tym forum mężczyźni,
      nierzadko także kobiety, którym feminizm niezbyt się podoba. Ale nie czyni to z
      nich wrogów kobiet. To feminizm rości sobie prawo do bycia ideologią wszystkich
      kobiet - że tak nie jest, widać choćby po tym forum. Ale feministki nazywają
      każdego kto się z nimi nie zgadza "antyfeministą", że może to być manipulacja
      wynika z Twojego postu i przytoczonych przez Ciebie definicji. Co, zresztą,
      zrobić w ich świetle z kobietami, które feminizmu nie lubią? Też
      są "antyfeminstkami", wrogami kobiet?
      Jednym z sukcesów feminizmu jest właśnie upowszechnienie
      nazwy: "antyfeminiści", sugerującej niechęć rzeczonych wobec kobiet w ogóle,
      jakiś spisek, nienawiśc płciową itp. itd. Jednym z sukcesów feminizmu jest
      upowszechnienie nieprawdy.
      pozdrawiam
      • Gość: feme@gazeta.pl Re: antyfeminista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.03, 18:44
        Gówno Agrafek wiesz.Ten twój list to marny wywód o niczym.Feminizm jest
        ideologią wszystkich kobiet,nawet tych,które siedząc w swoim kokonie nie wiedzą
        czego niewiedzą.Wiesz,najbardziej u takich dupków jak ty,nie mogę znieść że
        jesteście takimi bufonami i nie możecie się pogodzić z faktem, że teraz przy
        takim poziomie techniki i cywilizacji, my kobiety zaczynamy w tym uczestniczyć
        zwiększając wam tym samym rywalizację.Dlaczego nie wszyscy faceci są tak
        inteligentni jak mój mężczyzna?Pozdrawiam.
        • agrafek Re: antyfeminista 22.09.03, 13:48
          Gość portalu: feme@gazeta.pl napisał(a):

          > Gówno Agrafek wiesz.Ten twój list to marny wywód o niczym.Feminizm jest
          > ideologią wszystkich kobiet,nawet tych,które siedząc w swoim kokonie nie
          wiedzą
          >
          > czego niewiedzą.Wiesz,najbardziej u takich dupków jak ty,nie mogę znieść że
          > jesteście takimi bufonami i nie możecie się pogodzić z faktem, że teraz przy
          > takim poziomie techniki i cywilizacji, my kobiety zaczynamy w tym
          uczestniczyć
          > zwiększając wam tym samym rywalizację.Dlaczego nie wszyscy faceci są tak
          > inteligentni jak mój mężczyzna?Pozdrawiam.
          Rozumiem, że to dowcip? Bo tekst jest tak udaną karykaturą feministycznych
          wypowiedzi, że aż mi się nie chce wierzyć, że ktoś mógłby napisać to na serio:).
          pozdrawiam
    • Gość: BRvUngern-Sternber Alez feministki wcale nie dbaja o kobiety. IP: *.bg.am.lodz.pl 01.09.03, 12:57
      Slyszal ktos kiedys aby feministki walczyly o dobro kobiet?Nie wrecz
      przeciwnie.Femniski walcza o:
      a)mordowanie nienarodzonych-to wielkie nieszczescie kobiet.
      b)stolki dla feministek-a wiadomo jak feministki kompromituja kobiety
      (Jaruga,Blochowiak,S.Pusz,Sierakowska,Labuda,Sosnowska - cala kolekcja dziwactw
      absurdow i cudakow)
      c)zniewazenie i osmieszenie tzw. ,,gospodyn domowych''-czyli dzialalnosc
      antykobieca.
      d)Wypychanie tych ,,gospodyn do pracy''-czyli znow meczarnie dla kobiet.
      e)oslabienie tym rodziny-a wiec znow nieszczescie dla kobiet.
      f)Legalizacja prostytucji-a wiec zgoda na bagno dla kobiet.
      g.Znudzilo mi sie wymieniac.
      Podsumowujac.Feminizm jest wrogiem kobiet a wiec i mezczyzn.Czyli calej
      ludzkiej cywilizacji.Walka z feminizmem to nakaz rozumu i zdrowego rozsadku.
      • Gość: Jacenty HA! niedawno IP: 217.96.29.* 01.09.03, 13:23
        pierwszy raz odwiedziłem to forum. Jakaś Fe. poinformowała mnie w dyskusji, że
        jest tutaj ktos taki jak Ty i że niewatpliwie jesteś osoba psychicznie chorą.
        Teraz zrozumiałem! Twój zdrowy rozsądek jest dla Fe porażający. W Sowietach
        takich jak Ty zamykano w psychuszkach i tam pewnie bys skończył gdyby Fe.
        dorwały sie do władzy, co aby sie nie stało nigdy Tobie i sobie zyczę. Pzdr.
      • Gość: bana Re: Alez feministki wcale nie dbaja o kobiety. IP: *.polmozbyt.krakow.pl 01.09.03, 13:36
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        > Slyszal ktos kiedys aby feministki walczyly o dobro kobiet?Nie wrecz
        > przeciwnie.Femniski walcza o:
        > a)mordowanie nienarodzonych-to wielkie nieszczescie kobiet.
        > b)stolki dla feministek-a wiadomo jak feministki kompromituja kobiety
        > (Jaruga,Blochowiak,S.Pusz,Sierakowska,Labuda,Sosnowska - cala kolekcja
        dziwactw
        >
        > absurdow i cudakow)
        > c)zniewazenie i osmieszenie tzw. ,,gospodyn domowych''-czyli dzialalnosc
        > antykobieca.
        > d)Wypychanie tych ,,gospodyn do pracy''-czyli znow meczarnie dla kobiet.
        > e)oslabienie tym rodziny-a wiec znow nieszczescie dla kobiet.
        > f)Legalizacja prostytucji-a wiec zgoda na bagno dla kobiet.
        > g.Znudzilo mi sie wymieniac.
        > Podsumowujac.Feminizm jest wrogiem kobiet a wiec i mezczyzn.Czyli calej
        > ludzkiej cywilizacji.Walka z feminizmem to nakaz rozumu i zdrowego rozsadku.


        czyli feministki są fe. A więc aby być prawdziwą kobietą, nie powinnam podlegam
        podszepta tych feministek czyli
        a) niezależnie od wszystkiego powinnam rodzić
        b)nie powinnam mięć jakichś aspiracji do "stołka"
        c)powinnam poświęcić sie działalności najbardziej kobiecej-czyli zostać
        gospodynią domową
        d)nie powinnam godzić sie na "męczarnie" jaką jest praca zawodowa
        e) brak dzieci i posiadanie pracy zawodowej sa moim największym nieszczęściem

        śliczne dzięki za pokazanie mi co jest dla mnie dobre a co złe.
        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Alez feministki wcale nie dbaja o kobiety. IP: *.bg.am.lodz.pl 02.09.03, 15:54

          > czyli feministki są fe.--->Femnizm to paskudztwo mowiac scisle.
          A więc aby być prawdziwą kobietą, nie powinnam podlegam
          >
          > podszepta tych feministek czyli --->Nie podlegac podszeptom jak najbardziej.
          > a) niezależnie od wszystkiego powinnam rodzić --->No to oczywiste prawda?
          > b)nie powinnam mięć jakichś aspiracji do "stołka"--->Jak najbardziej nikt nie
          powinien pchac sie na stolki.
          > c)powinnam poświęcić sie działalności najbardziej kobiecej-czyli zostać
          > gospodynią domową--->No wiesz tu juz stosujesz jakis dziwny przymus ktorego
          nie ma.
          > d)nie powinnam godzić sie na "męczarnie" jaką jest praca zawodowa--->No
          oczywiscie zadnych meczarni.
          e) brak dzieci i posiadanie pracy zawodowej sa moim największym nieszczęściem--
          ->No tak to jeden z najwiekszych problemow takich kobiet.
          >
          > śliczne dzięki za pokazanie mi co jest dla mnie dobre a co złe. --->A to nie
          wiedzialas?Widzisz jak cie propaganda feministyczna oglupila?
          • Gość: bana Re: Alez feministki wcale nie dbaja o kobiety. IP: *.polmozbyt.krakow.pl 02.09.03, 16:04
            Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

            >
            > > czyli feministki są fe.--->Femnizm to paskudztwo mowiac scisle.
            > A więc aby być prawdziwą kobietą, nie powinnam podlegam
            > >
            > > podszepta tych feministek czyli --->Nie podlegac podszeptom jak najbard
            > ziej.
            > > a) niezależnie od wszystkiego powinnam rodzić --->No to oczywiste prawd
            > a?
            > > b)nie powinnam mięć jakichś aspiracji do "stołka"--->Jak najbardziej ni
            > kt nie
            > powinien pchac sie na stolki.
            > > c)powinnam poświęcić sie działalności najbardziej kobiecej-czyli zostać
            > > gospodynią domową--->No wiesz tu juz stosujesz jakis dziwny przymus kto
            > rego
            > nie ma.
            > > d)nie powinnam godzić sie na "męczarnie" jaką jest praca zawodowa--->No
            >
            > oczywiscie zadnych meczarni.
            > e) brak dzieci i posiadanie pracy zawodowej sa moim największym
            nieszczęściem-
            > -
            > ->No tak to jeden z najwiekszych problemow takich kobiet.
            > >
            > > śliczne dzięki za pokazanie mi co jest dla mnie dobre a co złe. --->A t
            > o nie
            > wiedzialas?Widzisz jak cie propaganda feministyczna oglupila?


            Jeszcze raz ślicznie dziekuje. Własnie złozyłam wymówienie z pracy. I ide
            godować wielki obiad, bo małżonek wróci zmęczony z pracy. A potem bierzemy sie
            za rozmnażanie. Dzięki za wskazanie mi celu życia.
            Bo ja naiwna myśłałam, że moge być tak zwyczajnie po ludzku szczęśliwa i robić
            co chce. A tu widac nie moge robić co chce.
            • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Alez feministki wcale nie dbaja o kobiety. IP: *.bg.am.lodz.pl 03.09.03, 13:02

              > Jeszcze raz ślicznie dziekuje. Własnie złozyłam wymówienie z pracy. I ide
              > godować wielki obiad, bo małżonek wróci zmęczony z pracy. A potem bierzemy
              sie
              > za rozmnażanie. Dzięki za wskazanie mi celu życia.--->Tak zrozumialas to co
              pisze?Coz moge powiedziec jest to sposob rozumowania bardzo prymitywny i
              prostacki niestety typowy dla feminizmu.
              > Bo ja naiwna myśłałam, że moge być tak zwyczajnie po ludzku szczęśliwa i
              robić
              > co chce. A tu widac nie moge robić co chce.--->No jasne zwyczajnie po ludzku
              mordowac krasc robta co chceta.To nie jest po ludzku tylko po glupiemu.
              • Gość: bana Re: Alez feministki wcale nie dbaja o kobiety. IP: *.polmozbyt.krakow.pl 03.09.03, 13:19

                > > > Bo ja naiwna myśłałam, że moge być tak zwyczajnie po ludzku szczęśliwa i
                > robić
                > > co chce. A tu widac nie moge robić co chce.--->No jasne zwyczajnie po l
                > udzku
                > mordowac krasc robta co chceta.To nie jest po ludzku tylko po glupiemu.


                a tobie daje szczęscie mordowanie??

                Bo wiesz chodziło mi o to, że mogę byc tak zwyczajnie po ludzku szczęśliwa.
                Czyli mieć prace, męża, wyjeżdzać na fantastyczne wakacje z mężem. Bo to daje
                mi szczęście. A te twoje wypunktowania typu rezygnacja z pracy, która
                jest "męczarnią" dla kobiety albo rodzenie dzieci ile sie da to raczej
                unieszczęśliwiły by mnie. Chociaż w twoim mniemaniu tylko to daje szczęscie
                kobiecie. Ale nie trzeba być radykalną feministką aby szczęście znajdować
                gdzie indziej.

                I nie wiem dlaczego szczęście kojarzy Ci sie ze złodziejstwem albo zabójstwem??
                Złe dzieciństwo czy coś w tym rodzaju?
      • sagan2 Re: Alez feministki wcale nie dbaja o kobiety. 03.09.03, 13:03
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        > a)mordowanie nienarodzonych - to wielkie nieszczescie
        > kobiet.

        a co z sytuacjami, kiedy zagrozone jest zycie lub zdrowie
        kobiety? czy zakaz aborcji nie jest wtedy nieszczesciem
        dla tych konkretnych kobiet? czy nie powinny miec prawa
        do zdecydowania, czy chca byc bohaterkami, czy nie?
        czy uwazasz, ze obecna ustawa antyaborcyjna w polsce jest
        dobra?
          • sagan2 Re: Alez feministki wcale nie dbaja o kobiety. 10.09.03, 11:18
            slyszales chociazby o raku? kobieta bedac w ciazy nie
            moze prowadzic zadnej w zasadzie kuracji, bo straci
            dziecko. czesto brak kuracji przez 9 miesiecy to pewna
            smierc.
            jest mnostow sytuacji, gdzie NIE porod, ale sama ciaza
            moze powodowac zagrozenie zdrowia i zycia.

            a co z gwaltem?
            a co z gwaltem kazirodczym? na 11 letniej dziewczynce?
            tutaj w dodatku ciaza to *powazne* zagrozenie zycia-
            dziecko nie jest wystarczajaco silne, aby urodzic
            dziecko.
            co z takimi sytuacjami?

            tutaj cesarskie ciecie nie pomoze, czyz nie?
            • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Alez feministki wcale nie dbaja o kobiety. IP: *.bg.am.lodz.pl 10.09.03, 12:33
              No jasne i co jeszcze zapomnialas jeszcze o chorobie Heine Medina skrzywieniu
              miednicy i goraczce blotnej.Widzisz nie da sie rozmawiac gdy ktos nie ma
              pojecia o logice.To ze mozna wymyslic dowolnie absurdalny przyklad nie zmienia
              ani prawa ani moralnosci.Kierujac sie feministyczna logika powinnismy
              zlikwidowac wojsko bo moze sie tam trafic osobnik niezrownowazony policje bo
              moze sie zdarzyc ze aresztuja niewinnego sady bo sedzina moze sie upic
              itd.Oczywiscie jest to bzdura.To ze istnieja dziwne przypadki i patologie nic
              nie zmienia w regulach.
              • sagan2 logika 10.09.03, 12:49
                Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

                > Widzisz nie da sie rozmawiac gdy ktos nie ma pojecia o
                > logice.To ze mozna wymyslic dowolnie absurdalny
                > przyklad nie zmienia ani prawa ani moralnosci.

                powiedzonko "wyjatek potwierdza regule" jest jednym z
                bardziej bzdurnych - kiedy pojawia sie wyjatek, ktory
                przeczy regule, to ta regula w takim sformulowaniu
                przestaje obowiazywac.
                jesli zdarzy sie *jeden* przypadek, gdzie ciaza zagraza
                zyciu, to stwierdzenie "nigdy nie wolno usuwac ciazy, bo
                ciaza nigdy nie zagraza zyciu matki" przestaje byc
                prawdziwe. a jesli przestaje byc prawdziwe, to pojawia
                sie pytanie: "co robic, gdy ciaza zagraza zyciu matki?"
                nie twierdze, ze wiem, jaka jest "dobra" odpowiedz na to
                pytanie, ale nie ulega watpliwosci, ze *trzeba* je zadac.
                chyba, ze wyznaje sie zasade, ze *nigdy* bez wzgledu na
                NIC nie wolno usunac ciazy.
                • Gość: BRvUngern-Sternber Brak logiki. IP: *.bg.am.lodz.pl 11.09.03, 18:02
                  Sama widzisz chcesz byc madrzejsza niz najwybitniejsi filozofowie.Tworzysz
                  jakies reguly.Bzdurne od razu dodajmy.O czym tu rozmawiac?Moge tylko
                  podsumowac.To co to wyczyniasz jest typowe wlasnie dla ruchow skrajnych
                  hitlerowskiego komunistycznego feministycznego ktore odrzucaly reguly rzadzace
                  swiatem.Skutek byl zawsze tragiczny.To tak jak by nie uznawac praw
                  fizyki.Reguly te sa madre przekraczaja mozliwosci zrozumienia tych
                  odrzucajacych.Dlatego nie sa w stanie ich zrozumiec.Czy mozna wtlumaczyc
                  dziecku czym sa calki pochodne i podobne rzeczy?
                  • Gość: barbinator dlaczego nie odpowiadasz na pytanie Sagan? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.03, 14:56
                    Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

                    > Sama widzisz chcesz byc madrzejsza niz najwybitniejsi filozofowie.Tworzysz
                    > jakies reguly.Bzdurne od razu dodajmy.O czym tu rozmawiac?Moge tylko
                    > podsumowac.To co to wyczyniasz jest typowe wlasnie dla ruchow skrajnych
                    > hitlerowskiego komunistycznego feministycznego ktore odrzucaly reguly
                    rzadzace
                    > swiatem.Skutek byl zawsze tragiczny.To tak jak by nie uznawac praw
                    > fizyki.Reguly te sa madre przekraczaja mozliwosci zrozumienia tych
                    > odrzucajacych.Dlatego nie sa w stanie ich zrozumiec.Czy mozna wtlumaczyc
                    > dziecku czym sa calki pochodne i podobne rzeczy?


                    A może jednak odpowiedz Sagan na jej bardzo proste i bardzo logiczne pytanie,
                    dobrze?
                    Jeśli już zapomniałes jakie ono było to ci przypomnę:
                    Czy jeśli u kobiety będącej w trzecim miesiącu ciąży stwierdzono raka i w
                    zgodnej opinii lekarzy wyłącznie natychmiastowe poddanie się
                    naświetleniom/chemioterapii może jej uratować życie jednak taka kuracja z całą
                    pewnością doprowadzi do śmierci jej dziecka lub do nieodwracalnych uszkodzeń
                    płodu - czy w takim wypadku kobieta ta powinna mieć prawo do poddania się
                    zabiegowi aborcji zaś państwo powinno jej taki zabieg w ramach świadczeń
                    zdrowotnych ratujących życie zagwarantować?
                    Chodzi tylko o odpowiedź na proste pytanie: tak czy nie.

                    • Gość: BRvUngern-Sternber Nie ma takich przypadkow. IP: *.bg.am.lodz.pl 15.09.03, 11:53
                      Nie da sie odpowiedziec na takie pytanie bo jest ono absurdalne.Co staralem sie
                      wytlumaczyc ale z feministkami to niemozliwe.Kobieta ktora by wymagala
                      natychmiastowej chemioterapii musiala by byc juz chodzacym szkieletem i nie
                      wyobrazam sobie jak mogloby dojsc do ciazy.Normalnie chemie stosuje sie jak
                      najszybciej aby po prostu powstrzymac chorobe na wczesnym etapie.Natomiast
                      jesli 7 miesiecy robi roznice jest to juz stadium koncowe.Jak widac pytanie
                      jest absurdalne i nielogiczne.Aby tylko poprzec czymkolwiek zabijanie...
                      • Gość: barbinator Re: Nie ma takich przypadkow. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.03, 16:48
                        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

                        > Nie da sie odpowiedziec na takie pytanie bo jest ono absurdalne.Co staralem
                        sie
                        >
                        > wytlumaczyc ale z feministkami to niemozliwe.Kobieta ktora by wymagala
                        > natychmiastowej chemioterapii musiala by byc juz chodzacym szkieletem i nie
                        > wyobrazam sobie jak mogloby dojsc do ciazy.Normalnie chemie stosuje sie jak
                        > najszybciej aby po prostu powstrzymac chorobe na wczesnym etapie.Natomiast
                        > jesli 7 miesiecy robi roznice jest to juz stadium koncowe.Jak widac pytanie
                        > jest absurdalne i nielogiczne.Aby tylko poprzec czymkolwiek zabijanie...


                        Twoja ignorancja jest przerażająca. Nie do wiary wprost, ze w XXI w. mogą być
                        ludzie posiadający tak niską wiedzę na temat nowotworów i ich leczenia.
                        Informuję cię, że w razie gdyby stwierdzono u ciebie kiedyś chorobę nowotworową
                        (czego ci oczywiście nie życzę) ważny będzie każdy dzień! - każdy zmarnowany
                        dzień, tydzień czy miesiąc może znacząco zmniejszyć twoje szanse na przeżycie.
                        Jest to widoczne zwłaszcza w przypadku najczęstszych u kobiet nowotworów piersi
                        i szyjki macicy. Pacjentka w ciągu kilku dni jest (zwłaszcza "prywatna"
                        pacjentka, ale to już inny temat...) kierowana na biopsję cienkoigłową,
                        chemioterapia zaczyna się w ciągu dni lub co najwyżej tygodni od stwierdzenia
                        nowotworu. Po ok. 2-3 miesiącach zabiegów chemioterapii stosowanych celem
                        zmniejszenia wielkości guza stosuje się zabieg chirurgiczny (mastektomię). Po
                        zabiegu chemioterapia i/lub radioterapia jest kontynuowana.
                        Nowotwór piersi wykryty we wczesnej fazie i poddany natychmiastowemu leczeniu
                        jest uleczalny w ok. 90%
                        Natomiast odsunięcie opisanego leczenia o kilka miesięcy zazwyczaj prowadzi do
                        przerzutów na węzły chłonne zaś choroba w tej fazie prawie zawsze kończy się
                        śmiercią pacjentki.
                        Trzeba jeszcze dodać, że zmiany hormonalne dokonujące się w organizmie kobiety
                        ciężarnej bardzo przyśpieszają proces nowotworzenia oraz proces tworzenia się
                        przerzutów.
                        Każdy lekarz potwierdzi to co tu napisałam:
                        KONIECZNOŚĆ ODŁOŻENIA LECZENIA NOWOTWORU O 4,5,6 CZY 7 MIESIĘCY STANOWI OGROMNE
                        RYZYKO DLA KOBIETY - ŚMIERTELNOŚC TAK "LECZONEGO" RAKA JEST WIELOKROTNIE WYŻSZA.

                        W związku z tym ponawiam swoje pytanie: czy w sytuacji gdy lekarz (może być
                        konsylium lekarskie) stwierdzi, że aby ratować życie kobiety konieczne jest
                        podjęcie NATYCHMIASTOWEGO LECZENIA ONKOLOGICZNEGO - to czy taka kobieta
                        powinna mieć prawo do aborcji?
                        Dodam że nieistotne jest ile takich przypadków zdarza się w ciągu roku (moim
                        zdaniem jest ich sporo, co mogłabym udowodnić statystyką). Nie interesuje mnie
                        jednak statystyka tylko konkretna, indywidualna sprawa - przypadek kobiety
                        która musi wybierać między 90% a 5% szans na uniknięcie śmierci. Odpowiedz
                        konkretnie na pytanie i nie zmieniaj tematu.


                          • Gość: BARBINATOR Re: Nie ma takich przypadkow. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 18:26
                            Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

                            > Nie rozumiesz nic z tego zupelnie.Oczywiscie ze leczenie nalezy podjac jak
                            > najszybciej.Jesli jednak 7miesiecy decyduje o zyciu to musi to byc stan
                            > krytyczny.Coz to byla by za kobieta zachodzaca w ciaze w stanie
                            > krytycznym.Proste.


                            Proste to może to być dla lekarza i tylko w konkretnym przypadku. Ty lekarzem
                            nie jesteś, w dodatku o rozwoju nowotworu wiesz dużo mniej ode mnie i w ogóle
                            dużo mniej od przeciętnego Polaka - dowodem twoje posty.
                            Zakładam sytuację, w której to LEKARZ twierdzi iż podjęcie kuracji jest
                            niezbędne natychmiast. Dla twojej informacji: każdy lekarz, każdemu pacjentowi
                            u którego stwierdzi nowotwór ma OBOWIĄZEK powiedzieć, że im wcześniej podejmie
                            leczenie tym większe są jego szanse na przeżycie. Odwlekanie kuracji ZAWSZE
                            stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy uważasz, że w sytuacji gdy pacjentem
                            jest ciężarna z rozpoznaniem nowotworu lekarz powinien zataić istotne dla jej
                            życia informacje w obawie przed tym, że kobieta chcąc ocalić własne życie
                            zdecyduje się na aborcję?
                            To już drugie pytanie, proszę o NIEWYMIJAJĄCĄ odpowiedź na obydwa.
                            • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Nie ma takich przypadkow. IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 17.09.03, 11:23
                              Nie ma tu zadnych wymijajacych odpowiedzi.Problemem jest to ze ty nie rozumiesz
                              tego co ja pisze.Wymyslic mozna dowolnie absurdalna sytuacje.Tylko o czym ona
                              bedzie swiadczyc?O niczym.A o niczym nie chce mi siue dyskutowac.Wiem ze logika
                              jest trudna ale bez niej nie da rady o czymkolwiek rozmawiac.Jesli
                              wymysalilyscie wspolnym wysilkiem zupelnie nieprawdopodobna sytuacje to
                              odpowiedz moze byc rownie nieprawdopodobna.Tylko,ze to zabawa bez sensu.Ale
                              ogolna zasada brzmi.Zycie jest wazniejsze od choroby.Najpierw ratujemy zycie
                              pozniej leczymy chorobe.To sa sprawy oczywiste i nie ma tu nic do dodania.
                  • sagan2 Re: Brak logiki. 16.09.03, 17:54
                    odpowiedz prosze na pytanie, ktore zadalam, bez wdawania
                    sie w teoretyzowanie, czy opisana sytuacja jest mozliwa
                    czy nie (nie sadze, abys mial wiedze fachowa
                    wystarczajaca do udowodnienia, ze taka sytuacjia *nigdy*
                    nie moze sie zdarzyc; a jesli wiedze taka masz, to na
                    pewno podasz nam literature, po ktora mozemy siegnac).

                    otoz, z *dowolnych* i w tym momencie nieistotnych
                    powodow, kobieta, ktora jest w ciazy dowiaduje sie, ze
                    musi natychmiastowo podjac leczenie (inaczej albo umrze
                    albo bedzie miala na to duza szanse albo zostanie ciezko
                    poszkodowana na zdrowiu). czy wg Ciebie ma prawo usunac
                    ciaze aby podjac leczenie? jesli taka sytuacja nigdy sie
                    nie zdarzy, to nawet lepiej. ale *moze* sie zdarzyc, wiec
                    bardzo mnie interesuje Twoje zdanie.
                      • sagan2 Re: Fikcja. 23.09.03, 18:02
                        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

                        > Jest to nic innego jak usprawiedliwianie morderstwa.To
                        > tak jakby ktos cie cie zabil twierdzac ze zagrazasz
                        > jego zyciu.

                        a nie tak sie dzieje na wojnie??? ktos kogos zabija, bo
                        *niby* zagraza jego zyciu! czy zawsze zagraza?...
                        ... a no wlasnie, kto definiuje, kto i kiedy zagraza?...
      • kociamama Do feministek=kobiet!! 03.09.03, 14:00
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        Apeluje do kobiet, zeby nie odpowiadaly na listy osobnikow pokroju BRvUngerna-
        Sternbera, bo jest on albo niespelna rozumu, albo prowokatorem, albo
        zakompleskionym gejem (nie urazajac przy tym innych gejow), ktory znienawidzil
        kobiety za to ze odbijaja mu facetow. Swoja agresje zwrocona ku kobietom,
        szczegolnie tym, ktore odniosly sukces, tlumaczy to ze jemu sie powiodlo w
        zyciu zawodowym badz prywatnym i chce polepszyc swoje ego sprowadzajac kobiete
        do roli sluzacej.

        Dyskusja z tym osobnikiem mija sie z celem. Moze ktos mu wkrotce zrobi laske i
        agresja w stosunku do kobiet mu przejdzie.

        Pozdrawiam wszystkie feministki
        • Gość: BRVUngern-Sternber Re: Do feministek=kobiet!! IP: *.bg.am.lodz.pl 04.09.03, 17:45
          Droga fem wez sie najlepiej za leczenie swej chorej glowki.Na tym forum jestem
          dobrze znany w przeciwienstwie do ciebie i twoje ,,demaskujace odkrycia'' sa
          smieszne.Wszystkie osoby ktore sa dluzej na tym forum i czytaly troche wiecej
          niz kilka moich wpisow doskonale wiedza ze to co pisze jest jasne logiczne i
          zupelnie spojne.Twoje ,,odkrycia'' moga co najwyzej rozsmieszyc kogos kto
          dluzej czyta to co pisze...
          • kociamama Re: Do feministek=kobiet!! 04.09.03, 19:29
            Gość portalu: BRVUngern-Sternber napisał(a):

            > Droga fem wez sie najlepiej za leczenie swej chorej glowki.



            Sadze ze mam o wiele mniej powodow do leczenia niz ty. Tym nie mniej nie
            zamierzam popadac w twoj autorytarny wszechwiedzacy ton, bo to mi ubliza.

            Na tym forum jestem
            > dobrze znany w przeciwienstwie do ciebie

            No coz, ja cie nie znam, dales sie poznac od najgorszej strony. Gdybym miala
            przeczytac te wszystkie twoje wypociny i tobie podobnych to moze wpadlabym w
            depresje maniakalna i miala prawdziwy powod do leczenia.
            Co do ego ze jestes znany... Gratuluje, chociaz gdzies znalazles pole do
            popisu dla siebie... Widze ze poprawia ci wyraznie samopoczucie fakt bycia
            znanym.

            i twoje ,,demaskujace odkrycia'' sa
            > smieszne.Wszystkie osoby ktore sa dluzej na tym forum i czytaly troche
            wiecej
            > niz kilka moich wpisow doskonale wiedza ze to co pisze jest jasne logiczne i
            > zupelnie spojne.Twoje ,,odkrycia'' moga co najwyzej rozsmieszyc kogos kto
            > dluzej czyta to co pisze...


            Coz za pyszalkowatosc, a moze ty jestes politykiem??? Z ramienia jakiej partii
            latwo sie domyslic.


            P.S Ciagle niezaspokojony??? Nie martw sie, kiedys ta upragniona chwila
            nadejdzie, moze za pieniadze, ale nadejdzie...
        • agrafek Re: Do feministek=kobiet!! 13.09.03, 15:05
          kociamama napisała:

          > Apeluje do kobiet, zeby nie odpowiadaly na listy osobnikow pokroju BRvUngerna-
          > Sternbera, bo jest on albo niespelna rozumu, albo prowokatorem, albo
          > zakompleskionym gejem (nie urazajac przy tym innych gejow), ktory
          znienawidzil
          > kobiety za to ze odbijaja mu facetow. Swoja agresje zwrocona ku kobietom,
          > szczegolnie tym, ktore odniosly sukces, tlumaczy to ze jemu sie powiodlo w
          > zyciu zawodowym badz prywatnym i chce polepszyc swoje ego sprowadzajac
          kobiete
          > do roli sluzacej.
          >
          > Dyskusja z tym osobnikiem mija sie z celem. Moze ktos mu wkrotce zrobi laske
          i
          > agresja w stosunku do kobiet mu przejdzie.
          >
          > Pozdrawiam wszystkie feministki
          Po pierwsze "feministki=kobiety" to nadużycie. Pisząc tak znajdujesz się bardzo
          blisko sposobu prowadzenia dyskusji, którego, jak się zdaje, nie akceptujesz.
          Po drugie. To oczywiście tylko moje zdanie, ale z ludźmi trzeba rozmawiać.
          Nawet z takimi jak Brum (z Twojego punktu widzenia). Nie ma szans na
          zrozumienie bez rozmowy. A w rozmowie są. Choćby minimalne. A na forum jesteśmy
          jeszcze my - niewyedukowani "inni", którzy może się czegoś dzięki Twoim
          odpowiedziom dowiedzą.
          pozdrawiam.
          • kociamama Re: Do feministek=kobiet!! 13.09.03, 16:50
            agrafek napisał:

            > > Po pierwsze "feministki=kobiety" to nadużycie. Pisząc tak znajdujesz się
            bardzo
            >
            > blisko sposobu prowadzenia dyskusji, którego, jak się zdaje, nie akceptujesz.
            > Po drugie. To oczywiście tylko moje zdanie, ale z ludźmi trzeba rozmawiać.
            > Nawet z takimi jak Brum (z Twojego punktu widzenia). Nie ma szans na
            > zrozumienie bez rozmowy. A w rozmowie są. Choćby minimalne. A na forum
            jesteśmy
            >
            > jeszcze my - niewyedukowani "inni", którzy może się czegoś dzięki Twoim
            > odpowiedziom dowiedzą.
            > pozdrawiam.


            Posta tego napisalam pod wplywem impulsu, przyznaje, czytajac jak BS obraza
            inne osoby.
            Co dyskusji z BS (nie mowie o Tobie, czyzbys sie z nim solidaryzowal?,
            prowadzi sie ja trudno, gdyz osobnik ten zamiast skupic sie na tresci
            merytorycznej woli autorytarnie i pogardliwie stwerdzac "bzdura", "absurd"
            itp. i dowodzic nielogicznosc wypowiedzi. Byc moze jest logikiem z
            wyksztalcenia, w co jednak smiem watpic czytajac jego wypowiedzi, ktore sa
            krotko mowiac dosc toporne.

            W kwestii feministek=kobiet,
            zalezy jak zdefiniowac feminizm. Generalnie, wiele kobiet deklaruje, ze
            feministkami nie sa, bo w Polsce to slowo sie zle kojarzy (FEMINISTKA wg
            stereotypow rozwrzesczany agresywny babochlop, wymachujacy stanikiem, z wasem,
            do tego jescze lesba, bo nie moze sobie znalezc faceta)
            Tak naprawde, co pisze juz po raz kolejny, feminizm jest pojeciem bardzo
            obszernym.
            Wywodzi sie od femina=kobieta, wiec oznacza kobiecosc. Feminizm to dazenie do
            tego aby kobieta mogla byc szczesliwa, do wypracowanie korzystnej sytuacji dla
            kobiety. Oczywiscie kazdy ma inna koncepcje szczescia.
            Dlatego uwazam, ze wszystkie kobiety, ktore sie realizuja i dokonuja
            samodzielnie pewnych wyborow sa feministkami, boją sie jedynie tego
            sformulowania.
            • agrafek Re: Do feministek=kobiet!! 13.09.03, 17:56
              kociamama napisała:



              > Posta tego napisalam pod wplywem impulsu, przyznaje, czytajac jak BS obraza
              > inne osoby.
              > Co dyskusji z BS (nie mowie o Tobie, czyzbys sie z nim solidaryzowal?,
              > prowadzi sie ja trudno, gdyz osobnik ten zamiast skupic sie na tresci
              > merytorycznej woli autorytarnie i pogardliwie stwerdzac "bzdura", "absurd"
              > itp. i dowodzic nielogicznosc wypowiedzi. Byc moze jest logikiem z
              > wyksztalcenia, w co jednak smiem watpic czytajac jego wypowiedzi, ktore sa
              > krotko mowiac dosc toporne.
              Istotnie z osobami dyskutującymi na sposób "brumowy" rozmawia się trudno. Ani
              mi w głowie zaprzeczać. Czy się z Brumem solidaryzuję? Chyba nie. Aczkolwiek
              znajduję dziwną radość śledząc wylewane na niego oburzenia, kiedy Brum
              przyjmuje sposób dyskutowania właściwy najbardziej bojowym feministkom:).
              > W kwestii feministek=kobiet,
              > zalezy jak zdefiniowac feminizm. Generalnie, wiele kobiet deklaruje, ze
              > feministkami nie sa, bo w Polsce to slowo sie zle kojarzy (FEMINISTKA wg
              > stereotypow rozwrzesczany agresywny babochlop, wymachujacy stanikiem, z
              wasem,
              > do tego jescze lesba, bo nie moze sobie znalezc faceta)
              > Tak naprawde, co pisze juz po raz kolejny, feminizm jest pojeciem bardzo
              > obszernym.
              > Wywodzi sie od femina=kobieta, wiec oznacza kobiecosc. Feminizm to dazenie do
              > tego aby kobieta mogla byc szczesliwa, do wypracowanie korzystnej sytuacji
              dla
              > kobiety. Oczywiscie kazdy ma inna koncepcje szczescia.
              > Dlatego uwazam, ze wszystkie kobiety, ktore sie realizuja i dokonuja
              > samodzielnie pewnych wyborow sa feministkami, boją sie jedynie tego
              > sformulowania.
              Nie zgadzam się z definiowaniem słownikowym. Definicje słownika języka
              polskiego tyle mają wspólnego czasami z rzeczywistością, co rachunek
              prawdopodobieństwa z częstotliwością przyjazdów tramwajów. Zresztą, gdyby iść
              zaproponowanym przez Ciebie tropem to powinny być chyba raczej "feminy" a
              nie "feministki"? Zapewniam Cię, że będąc antyfeministą w żadnym razie nie
              jestem antyfeminem:).
              Gdybyż tylko feminizm był ideologią mającą na celu nauczenie kobiet jak być
              szczęśliwymi i jak radzić sobie z przeciwnościami losu itp. Jest, niestety,
              feminizm także ruchem społecznym i politycznym wprowadzającym daleko idące
              rozróżnienia pomiędzy płciami (podział na "te, które były ciemiężone"
              oraz "tych, którzy dyskryminowali"), zaprzeczającym i bagatelizującym różnice
              na innych polach. W bardziej skrajnych wydaniach jest ruchem buntowniczym co
              się zowie, działającym na zasadzie: "kto nie z nami, ten przeciw nam".
              pozdrawiam.
              • kociamama Re: Do feministek=kobiet!! 13.09.03, 18:37
                agrafek napisał:


                Aczkolwiek
                > znajduję dziwną radość śledząc wylewane na niego oburzenia, kiedy Brum
                > przyjmuje sposób dyskutowania właściwy najbardziej bojowym feministkom:).



                Widzisz agrfku, moze te "najbardziej bojowe feministki" tez znajduja radosc
                jak sie taki brum dąsa. Na necie dosc trudno wychwycic kiedy ktos sobie jaja
                robi, a kiedy mowi to co naprawde mysli, jednakze zdarza sie nam, bosmy
                nieidalni ludzie, przybarc ton wypowiedzi naszego rozmowcy, coby lepiej
                zrozumial, tudziez rozjuszyc go celowo...

                Ponadto wygodnie jest po prostu oskarzyc rozmowce o agrsywny sposob
                prowadzenia dyskusji, kiedy argumentow brak, a on wlasnie stanowczo i
                zdecydowanie broni swojego pogladu.



                > Nie zgadzam się z definiowaniem słownikowym. Definicje słownika języka
                > polskiego tyle mają wspólnego czasami z rzeczywistością, co rachunek
                > prawdopodobieństwa z częstotliwością przyjazdów tramwajów.

                Dla sprostowania, to nie jest definicja slownikowa tylko moje rozumienie tego
                pojecia.


                Zresztą, gdyby iść
                > zaproponowanym przez Ciebie tropem to powinny być chyba raczej "feminy" a
                > nie "feministki"? Zapewniam Cię, że będąc antyfeministą w żadnym razie nie
                > jestem antyfeminem:).
                > Gdybyż tylko feminizm był ideologią mającą na celu nauczenie kobiet jak być
                > szczęśliwymi i jak radzić sobie z przeciwnościami losu itp.

                I wlasnie taka jest ta ideologia. Kwestia jak dana osoba pojmuje szczescie,
                pozwol, ze sie powtorze. (Jezeli np. kobieta ma ambicje polityczne, ale
                koledzy z partii notorycznie obsadzaja ja na koncu listy, pomimo poparcia dla
                niej innych ludzi i jej dokonan, to wiadomo, ze bedzie sie starala o
                umozliwienie kobietom spelniania ambicji poliycznych np. przez parytety.)

                Jest, niestety,
                > feminizm także ruchem społecznym i politycznym wprowadzającym daleko idące
                > rozróżnienia pomiędzy płciami (podział na "te, które były ciemiężone"
                > oraz "tych, którzy dyskryminowali"), zaprzeczającym i bagatelizującym
                różnice
                > na innych polach. W bardziej skrajnych wydaniach jest ruchem buntowniczym co
                > się zowie, działającym na zasadzie: "kto nie z nami, ten przeciw nam".
                > pozdrawiam.


                W kazdym ruchu znajda sie radykalowie. Czesto niestety to oni dokonuja
                znaczacych zmian. Droga ewolucji jest na pewno skuteczniejsza, ale "krzykacze"
                zwracaja uwage na pewne zjawiska, zaczyna sie o nich mowic i przyspiesza sie
                realizacja pewnych postulatow.

                Kocia,
                pozdrawiam.
      • Gość: agnes Re: Alez feministki wcale nie dbaja o kobiety. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.03, 15:26
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        > Slyszal ktos kiedys aby feministki walczyly o dobro kobiet?Nie wrecz
        > przeciwnie.Femniski walcza o:
        > a)mordowanie nienarodzonych-to wielkie nieszczescie kobiet.
        > b)stolki dla feministek-a wiadomo jak feministki kompromituja kobiety
        > (Jaruga,Blochowiak,S.Pusz,Sierakowska,Labuda,Sosnowska - cala kolekcja
        dziwactw
        DZIWACTW??!!A CO PREZENTUJA WG CIEBIE FANTASTYCZNI MEZCZYZNI POKROJU GABRIELA
        JANOWSKIEGO, ANTONIEGO MACIAREWICZA, ROMANA GIERTYCHA, POSLA STRAKA ITP.??

        > absurdow i cudakow)
        > c)zniewazenie i osmieszenie tzw. ,,gospodyn domowych''-czyli dzialalnosc
        > antykobieca.
        FEMINISTKI NIE OSMIESZAJA KOBIET, KTORE SIEDZA W DOMU I ROBIA WSZYSTKIE TE
        CZYNNOSCI JAK PRANIE, ZMYWANIE ITP., ALE ZACHECAJA JE ABY MIERZYLY WYRZEJ I
        ZROBILY COS WIECEJ NIZ UGOTOWANIE ZUPY FACETOWI.
        > d)Wypychanie tych ,,gospodyn do pracy''-czyli znow meczarnie dla kobiet.
        JAKBYS NIE WIEDZIAL TO GOSPODYNIE DOMOWE WYKONUJA W DOMU TEZ PRACE I TO O WIELE
        CIEZSZA NIZ NP. PRACOWNICE BANKU CZY BIURA.
        > e)oslabienie tym rodziny-a wiec znow nieszczescie dla kobiet.
        NA CZYM POLEGALOBY TO OSLABIENIE RODZINY OSLE?? ZE KOBIETA WYSZLABY DO LUDZI I
        ZACZELABY ROBIC COS KONKRETNEGO I FAJNEGO??!!

        > f)Legalizacja prostytucji-a wiec zgoda na bagno dla kobiet.
        BAGNO TO JEST TERAZ JAK SA KATOWANE PRZEZ ALFONSOW. POZA TYM JESLI JESZCZE NIE
        WIESZ TO PRZYPOMINAM: ZYJEMY W WOLNYM KRAJU I KAZDY CZLOWIEK MA PERAWO
        DECYDOWANIA O TYM CO ROBI. I JESLI JAKAS KOBIETA CHCE BYC PROSTYTUTKA TO NIECH
        NIA SOBIE BEDZIE. A ZRESZTA DLA KOGO SA PROSTYTUTKI?? PEWNIE TAK CIE WKURZAJA
        BO NIE STAC CIE NA USLUGI AGENCJII TOWARZYSKIEJ.
        > g.Znudzilo mi sie wymieniac.
        > Podsumowujac.Feminizm jest wrogiem kobiet a wiec i mezczyzn.Czyli calej
        > ludzkiej cywilizacji.Walka z feminizmem to nakaz rozumu i zdrowego rozsadku.
        PODUMOWUJAC:MESKI SZOWINIZM JEST WROGIEM KOBIET A WIEC I MEZCZYZN.
    • Gość: tad Re: antyfeminista IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.03, 16:28
      Gość portalu: basia napisał(a):

      > Na tym forum wypowiada sie wiele osób: sa to feministki(gdyż forum nosi nazwe
      > feminizm) oraz antyfeminiści. Antyfeministami sa przeważnie faceci i to
      > właśnie do nich kieruje pytanie.

      A dlaczego tylko do mężczyzn. Pojawiają się tu wszak także kobiety-
      antyfeministki.



      panowie jesli tak bardzo jesteście
      > przeciwko feminizmowi to jesteście także przeciwko kobietom. Tylko dlaczego??
      > Bo przecież
      > ANTYFEMINISTYCZNY = ANTYKOBIECY.
      >
      >
      > Aby udowodnić Wam tę teorię sięgnę do pomocy naukowych. Otóż w słowniku
      > zarówno starszego wydania - jak i najnowszego definicja antyfeministy jest
      > prawie identyczna.
      >
      > Antyfeminista - "występujący przeciwko równouprawnieniu kobiet; wróg kobiet",
      > Antyfeminizm - "nieuznawanie, zwalczanie równouprawnienia kobiet" -
      > te oto definicje podaje prof. dr Jan Tokarski w Słowniku Wyrazów Obcych (
      > Warszawa 1980 r. ).
      >
      > To stara wersja.
      >
      > Teraz nowa.
      >
      > Antyfeminista - "mężczyzna występujący przeciw przynaniu praw kobietom, a
      > także wyrażający negatywny stosunek do kobiet"
      > Antyfeministyczny - "występujący przeciw kobietom, zwalczający ich prawa,
      > wrogi w stosunku do kobiet"
      > Antyfeminizm - "postawa, stanowisko, poglądy wrogie w stosunku do kobiet;
      > zwalczanie równouprawienie kobiet"
      > Te oto definicje przedstawia Słownik Współczesnego Języka Polskiego (
      > Warszawa 2001 r. Tak więc drodzy czytelnicy, sprawa jest jasna.

      Istotnie- sparawa jasna. Defininicje w kolejnych wydaniach powinny być
      zmienione, te bowiem wprowadzają w błąd.


      > ANTYFEMINISTA = SZOWINISTA = WRÓG KOBIETY

      "Feminizm nie oznacza wcale "kobiecy", tak samo jak "seksizm" nie oznacza
      wcale "seksualizmu". Równie dobrze, idąc od rdzenia znaczeniowego, można by
      dowodzić, że "rasizm" to umiłowanie ras. Istnieją rasy, tak jak istnieją
      kobiety, jednak różne "izmy" pochodzące od rdzenia owych nazw niekoniecznie
      muszą być zgodne z ich istotą".
      Feministki pragną bardzo by feministyczny=kobiecy, ale nic z tego. A co z
      kobietami, które NIE uważają się za feministki(nie uważając się
      za "antyfeministki")? Są niekobiece? Barbinator by się z tym chyba nie zgodziła.
    • leeshy Antyfeminista 02.09.03, 13:54
      Ja jestem antyfeminista :)
      Ale to wcale nie oznacza, ze jestem prawicowcem, konserwatysta, rydzykowcem itp.
      Ja tylko nie lubie wszelkich izmow w skrajnej postaci oraz ludzi, ktorzy sa
      przekonani ze poznali PRAWDE i maja misje do spelnienia: nawrocic wszystkich na
      jedynie sluszna ideologie i urzadzic swiat wyznawanych przez siebie zasad.
      A feministki do takich osob wg mnie naleza :)
    • Gość: Ssilith Re: antyfeminista IP: 213.199.204.* 09.09.03, 14:14
      Jestem całkowitym FEMINISTĄ -równe prawa i równe obowiązki.
      Np. aborcja, skoro dziecko tylko (lub aż) połowę genów otrzymuje po ojcu
      to ma on ruwne prawo do decydowaniu o skrobance (nie wdając się we względy
      moralne).
      Ale nie to jest głównym powodem mojej tu aktywności bo mianowicie skoro kobiety
      chcą ruwnych praw to niech się wezmą do roboty. W Polsce mamy większą ilość
      kobiet niż meżczyzn czyli teoretycznie powinny one wybierać kobietę prezydenta
      a ich partia powinna mieć większość a co za tym idzie powinny one utworzyć
      żeński rząd.
      Niedawno oglądałem łapu-capu na C+ był tam przedstawiony warszawski wiec
      feministek a dziennikarze zapytali je o obowiązkową służbę wojskową kobiet...
      Nietrudno się domyślić, że większość z nich była przeciw tylko 2 były za.
      Jedna z przeciwniczek powiedziała nawet coś w tym stylu "może to dziwnie tu
      zabrzmi, ale kobieta ma jakieś swoje miejsce w domu..." Chyba nie trzeba tego
      komentować :) Zwracam się więc z apelem do wszystkich meżczyzn popierających
      walkę kobiet o ruwne prawa (i obowiązki) aby tu wyrazili swoje zdanie.
      Pozdrawiam
      Poborowy
      • kociamama Re: antyfeminista 09.09.03, 15:13
        Sluzba wojskowa nie powinna byc obowiazkowa, a jesli juz jest to naturalnie
        zarowno kobiety jak i meczyzni powinni ja odbywac.
        Tak jest na przyklad w Izraelu, gdzie kazdy obywatel idzie do wojska po
        maturze. Co prawda w Polsce sytuacja jest nieco inna, i takiego zagrozenia
        wojna nie ma, wiec powinno sie zrezygnowac z poboru przymusowego na rzecz
        armii zawodowej.
        • Gość: Ssilith Re: antyfeminista IP: 213.199.204.* 10.09.03, 11:13
          kociamama napisała:

          > Sluzba wojskowa nie powinna byc obowiazkowa, a jesli juz jest to naturalnie
          > zarowno kobiety jak i meczyzni powinni ja odbywac.
          > Tak jest na przyklad w Izraelu, gdzie kazdy obywatel idzie do wojska po
          > maturze.

          Całkowicie się z Tobą zgadzam :) Niestety nawet w Izraelu nie ma
          równouprawnienia bo mężczyźni służą tam 5 lat a kobiety "tylko" 3!
          Pozdrawiam.
    • titus_flavius błąd logiczny 13.09.03, 16:40
      Ave,
      błąd logiczny Basi polega na tym, że tutejszych przeciwników feministek uważa,
      za "antyfeministów" w rozumieniu swojego słownika.
      Co jej daje podstawę takich wniosków? Czy wypowiedzi są istotnie takie
      antykobiece? Czy oni sami się tak określili?
      Nadto słowo "antyfeminista" można rozumieć na dwa sposoby: przeciwnika
      feministek i w znaczeniu słownikowym. Basia te dwa znaczenia ze sobą utożsamia,
      chociaz jak wykazano to kompletna bzdura.
      T.



      Gość portalu: basia napisał(a):

      > Na tym forum wypowiada sie wiele osób: sa to feministki(gdyż forum nosi nazwe
      > feminizm) oraz antyfeminiści. Antyfeministami sa przeważnie faceci i to
      > właśnie do nich kieruje pytanie. panowie jesli tak bardzo jesteście
      > przeciwko feminizmowi to jesteście także przeciwko kobietom. Tylko dlaczego??
      > Bo przecież
      > ANTYFEMINISTYCZNY = ANTYKOBIECY.
      >
      >
      > Aby udowodnić Wam tę teorię sięgnę do pomocy naukowych. Otóż w słowniku
      > zarówno starszego wydania - jak i najnowszego definicja antyfeministy jest
      > prawie identyczna.
      >
      > Antyfeminista - "występujący przeciwko równouprawnieniu kobiet; wróg kobiet",
      > Antyfeminizm - "nieuznawanie, zwalczanie równouprawnienia kobiet" -
      > te oto definicje podaje prof. dr Jan Tokarski w Słowniku Wyrazów Obcych (
      > Warszawa 1980 r. ).
      >
      > To stara wersja.
      >
      > Teraz nowa.
      >
      > Antyfeminista - "mężczyzna występujący przeciw przynaniu praw kobietom, a
      > także wyrażający negatywny stosunek do kobiet"
      > Antyfeministyczny - "występujący przeciw kobietom, zwalczający ich prawa,
      > wrogi w stosunku do kobiet"
      > Antyfeminizm - "postawa, stanowisko, poglądy wrogie w stosunku do kobiet;
      > zwalczanie równouprawienie kobiet"
      >
      > Te oto definicje przedstawia Słownik Współczesnego Języka Polskiego (
      > Warszawa 2001 r. )
      >
      > Tak więc drodzy czytelnicy, sprawa jest jasna.
      >
      > ANTYFEMINISTA = SZOWINISTA = WRÓG KOBIETY
      • Gość: basia Re: błąd logiczny IP: 62.233.214.* 15.09.03, 08:34
        titus_flavius napisał:

        > Ave,
        > błąd logiczny Basi polega na tym, że tutejszych przeciwników feministek
        uważa,
        > za "antyfeministów" w rozumieniu swojego słownika.

        Nigdzie nie napisałam, że kogos uważam za antyfeministe. A słownik nie jest "
        mój"


        Nadto słowo "antyfeminista" można rozumieć na dwa sposoby: przeciwnika
        > feministek i w znaczeniu słownikowym. Basia te dwa znaczenia ze sobą
        utożsamia,
        >
        > chociaz jak wykazano to kompletna bzdura

        Ja nic z sobą nie utożsamiam. Podałam tylko definicje słownikowe
        wyrazu "antyfeminista". Oraz napisałam jak ta definicja może być odbierana.
        A więc nie wiem, skąd Twoje przekonanie, że ja wysuwam jakieś wnioski. Albo
        chce coś udowodnić. Zresztą to już napisałam, w jednym z pierwszych postów
        dotyczących tego tematu.
    • Gość: Jędrzej Re: antyfeminista IP: *.chello.pl 17.09.03, 03:44
      Czy twój post, Basiu, to satyra na autorów tych słowników, czy też tekst serio?
      W tym drugim przypadku byłby to przykład niemałego umysłowego chaosu. Próbujesz
      wykazać, że wróg feminizmu jest tym samym wrogiem kobiet w ogóle, ale zamiast
      zająć się meritum sprawy, żonglujesz słowami i słownikami. Cały "dowód" opiera
      się na wykorzystaniu dwuznaczności słowa "antyfeminizm". To tandetny zabieg
      erystyczny, na miejscu u wiecowego demagoga, ale dla osoby o jakichkolwiek
      ambicjach intelektualnych dość kompromitujący.

      Polityczne liderki ruchu feministycznego lubią oczywiście twierdzić, że kto
      przeciw nim, ten także przeciw wszystkim kobietom - tak jak bolszewicy
      twierdzili, że ich wrogowie są tym samym wrogami klasy robotniczej. To są
      wszystko czcze uroszczenia.
    • tapati jak mnei wkurza.. 20.09.03, 19:57
      dlaczego feministki uwazaja ,ze wszytskie kobiety nimi sa??? do psa!!1 ja nie
      jestem i nie zycze sobie,zeby ktos tak mi wmawial...nei jestem feministka, nei
      zgadzam sie z ich niektorymi pogladami..i nei zgadzam sie,ze antyfeminizm to
      ktos przeciw kobiecie..nie..ja chyba stane sie chyba zagorzala antyfeministka
      jak to wszytsko czytam..chyba juz jestem..bo uwazam,ze wspolczesne feministki
      chyba juz powinny sobie odpuscic bo robia sie nudne i przezyte..
      • Gość: Monika Re: jak mnei wkurza.. IP: *.chello.pl 20.09.03, 22:12
        tapati napisała:

        > dlaczego feministki uwazaja ,ze wszytskie kobiety nimi sa??? do psa!!1 ja
        >nie
        > jestem i nie zycze sobie,zeby ktos tak mi wmawial...nei jestem feministka,
        >nei
        > zgadzam sie z ich niektorymi pogladami..i nei zgadzam sie,ze antyfeminizm to
        > ktos przeciw kobiecie..nie..ja chyba stane sie chyba zagorzala
        >antyfeministka
        > jak to wszytsko czytam..chyba juz jestem..bo uwazam,ze wspolczesne
        >feministki
        > chyba juz powinny sobie odpuscic bo robia sie nudne i przezyte..

        A z którymi poglądami si nie zgadzasz ? Na przykład uważaszm ze kobieta
        pracująca na tym samym stanowisku, za identyczną pracę, powinna zarabiać o 20%
        mniej od mężczyzny ?

        pozdrawiam
        Monika
          • Gość: Monika Re: jakie to tendencyjne.. IP: *.chello.pl 21.09.03, 00:25
            Gość portalu: Tapati napisał(a):

            > nie..nei zgadzam sie na przyklad z tym,ze feministki stwierdzaj usilnie,ze
            nie
            > ma roznic miedzy plciami..

            feministki twierdzą, ż nie ma różnicy między płciami w odniesieniu do prawa,
            bo walczyły kiedyś o równouprawnienie i teraz masz to zagwarantowane w
            konstytucji, ale całkiem od niedawna. Pierwszym takim dokumentem była karta
            ONZ, z 1948 (i to za sprawą kobiety). Nie chcesz mieć równych praw ? znaczy
            identycznych jak twój ojciec, brat i mąż ?
            • tapati Re: jakie to tendencyjne.. 21.09.03, 00:37
              oh..z wami tak zawsze sie gada..nic nie rozumiecie..ja chce praw, takich jakie
              przysluguja kazdemu czlowiekowi na ziemi..i feministka nei chodzi tylko o
              rownosc wobec prawa..one cha jakos nas wszytskich zrownac..mezczyzni i
              kobiety..maja byc tacy sami jacys..pzreciez to absurd..bleee
              • Gość: Monika Re: jakie to tendencyjne.. IP: *.chello.pl 21.09.03, 15:09
                tapati napisała:

                > oh..z wami tak zawsze sie gada..nic nie rozumiecie..

                No nie wiem czy nic nie rozumiemy, mnie się wydaje, że cos tam jestem w stanie
                pojąć. Chyba to było nieuprzejme stwierdzenie z Twojej strony. Ja tak o Tobie
                nie myślę, mimo, że nie podzielam opinii. Zapewne do tych co rozumieją
                zaliczasz tylko tych którzy podzielają Twoje opinii.


                >ja chce praw, takich jakie
                > przysluguja kazdemu czlowiekowi na ziemi..i feministka nei chodzi tylko o
                > rownosc wobec prawa..one cha jakos nas wszytskich zrownac..mezczyzni i
                > kobiety...

                Owszem, były takie poglądy w niktórych nurtach feminizmu. Ale on nie jest
                jednorodny. To nie serek homogenizowany, nie wszystkie feministki myślą tak
                samo. Zresztą chyba piszesz o kierunkach z lat 60/70. Tego w Polsce nikt nie
                propagował w tamtych czasach. Znasz to tylko z tv i prasy.

                Do nas wszystko dochodzi z pewnym opóźnieniem, niestety.


                >maja byc tacy sami jacys..

                No ja osobiście tak nie uważam. To nierealne. Wszyscy się różnimy. Męzczyźni
                miedzy sobą też, a kobiety nie mniej. Jedna chce być mamą, gdospodynią domową
                i mieć 5 dzieci, druga chce być zakonnicą i nie mieć dzieci wcale, trzecia
                chce być astronautką, czwarta porno-star, itd.


                >pzreciez to absurd..bleee

                Poza tym ja jestem kobietą, chce być kobietą. Wcale nie chce się zrównać z
                mężczyzną. Nie wiem dlaczego meżczyzna miałbym być wzorcem do którego miałabym
                się równać ?

                Jeśli już to ja bym chciała zrównać mężczyzn z kobietam :-)))

                pozdrawiam
                Monika
                • Gość: tapati Re: jakie to tendencyjne.. IP: 2.5.STABLE* / *.pl 21.09.03, 15:14
                  nei chcialam cie wcale obrazac..po prostu zawsze wylatuja feministki z tym
                  samym tekstem..ze w prcy mneij sie placi kobietom..a mi wcale nie o to
                  chodzilo..jak ju pislam nizej ..nie chce,aby feministki gadaly,ze wszytskie
                  kobiety to femeinistki,ze antyfeinistki sa przeciw kobieta..
                  a poglady pozostale, ktore pzrytoczylam nei sa z lat 60 tylko te tekstu z
                  manify tego rocznej..wiem,ze nie wszytskie feministki sa takie same.
                  • kociamama Re: jakie to tendencyjne.. 21.09.03, 17:53
                    Etymologicznie femina=kobieta, zatem kobiet = feministki...
                    A gwoli wyjasnienia, jak widzisz pozycje kobiety? Napisalac, co Ci sie nie
                    podoba u feministek. Napisz prosze troche konstruktywniej co proponujesz, jak
                    widzisz prawa, obowiazki i role kobiety.

                    Pozdrawiam,
                    Kocia.
                    • Gość: tapati Re: jakie to tendencyjne.. IP: 2.5.STABLE* / *.poz.cdp.pl 21.09.03, 18:06
                      czyli feministka to synonim kobiety??? ja tak nei uwazam.. jak widze role i
                      pozycje kobiet?? jestem pozatym..ja na to wszytsko zawsze patrzylam tropche z
                      innego punktu widzenia..mysle,ze powinnismy sie szanowac na poziomie ludzkim,
                      a nie na poziomie rodzaju...ja chce byc traktowana jak czlowiek..a wiec niekt
                      nei powinnien mnie traktowac gorzej z jakiegokolwiek powodu..czy z takiego,ze
                      jestem kobieta, ze ubieram sie gorzej, ze nie maluje sie czy ze nei radze
                      sobie z filozofia..chodzi mi o to,ze kazdy ma prawo to szacunku, i nei istotne
                      jaka jets plec///po prostu neich kazdy traktuje dtugiego czlowieka jako
                      czlowieka, z takim sama dobrocia z jaka podchodzi do siebei samego..albo i
                      lepiej..
                  • Gość: Monika Re: jakie to tendencyjne.. IP: *.chello.pl 21.09.03, 18:39
                    Gość portalu: tapati napisał(a):

                    > nei chcialam cie wcale obrazac..po prostu zawsze wylatuja feministki z tym
                    > samym tekstem..ze w prcy mneij sie placi kobietom..a mi wcale nie o to
                    > chodzilo..jak ju pislam nizej ..nie chce,aby feministki gadaly,ze wszytskie
                    > kobiety to femeinistki,ze antyfeinistki sa przeciw kobieta..
                    > a poglady pozostale, ktore pzrytoczylam nei sa z lat 60 tylko te tekstu z
                    > manify tego rocznej..wiem,ze nie wszytskie feministki sa takie same.

                    Może i masz rację. Przepraszam za moją ignorancję, ale ja na żadnej manifie
                    nigdy nie byłam. Te tematy interesowały mnie 20 lat temu. A od tego czasu
                    wiele razy zmieniłam opinię, nie radykalnie, ale pod wpływem nagromadzonych
                    doświadczeń i przemyśleń.

                    Niemniej określam siebie jako feministkę, jestem kobietą i nie może byc
                    inaczej, nie potrafię się identyfikować z żadnym innym światopoglądem.

                    Zapewne nie wszystkie kobiety są femnistkami, ale to nie znaczy że muszą od
                    razu być anty. Nie wszystko jest tylko białe lub czarne, albo po tej albo po
                    tamtej stronie barykady. Po co te antagonizmy ?

                    Ja nie jestem wyznania anglikańskiego, ale to nie znaczy ze od razu moje
                    przekonania są antyanglikańskie.

                    pozdrawiam
                    Monika



                    • Gość: tapati Re: jakie to tendencyjne.. IP: 2.5.STABLE* / *.pl 21.09.03, 18:50
                      no tak...masz racje..ale ja nei zgadzam sie z tym,ze kazda z nas jest
                      feministka..zadko tez okreslam sie antyfeministka..choc jestem przeciwna
                      niektorym pogladom feministek..i czasem jak je slysze i slucham to mam ochote
                      zalozyc wlasnie jakis klub,m ktory wystepowalbuy przeciw nim..bo czsem to sa
                      dla mnei farmazony nei do przyjecia..jakos tak sprowadzajce wlasnie nasz siwat
                      do czrnego i bialego- mezczyzn i kobiet...czasem wydaje mi sie,ze femniistki
                      sa zagrozeniem..szczegolnie te fanatyczne i radykalne..
                      • kociamama Re: jakie to tendencyjne.. 21.09.03, 19:31
                        Wiesz, ja pisalam, ze ETYMOLOGICZNIE femina = kobieta. w kwestii ideologii
                        sie nie wypowiadalam, mowiac ze feministki to kobiety, jedynie odwolalam sie
                        do jego pierwotnego znaczenia.

                        Jednak, opierajac sie na Twoim poscie, wynika, ze masz jaknajbardziej
                        feministyczne przekonania, jezeli dazysz do tego zeby eszyscy byli traktowani
                        rowno bez wzgledu na plec itd.

                        Co do zagrozenia to wszyscy fanatycy i radykalowie nimi sa, takze ci
                        deklarujacy sie jako antyfeminisci uzywajac argumentu, ze feminizm jest bleee.

                        Pozdro,
                        Kocia.
                        • Gość: tapati kjchwjrbvuervheuh:)))) IP: 2.5.STABLE* / *.pl 21.09.03, 21:54
                          ok..ok..ok..nei wiem dlaczego jakos usilnie staracie sie mnei przekonac,z e
                          jestem feministka...jelsibym byla czy ja piersza bym o tym nie wiedziala???
                          nei zgadzam sie z feministkami i nieche byc brana za jedna z nich, bo
                          automatycznie i mi przypisuje sie okreslone poglady...a nei chce tego.
                          blagam o zrozumienie:)))
                          • Gość: Monika Re: kjchwjrbvuervheuh:)))) IP: *.chello.pl 21.09.03, 22:11
                            Gość portalu: tapati napisał(a):

                            > ok..ok..ok..nei wiem dlaczego jakos usilnie staracie sie mnei przekonac,z e
                            > jestem feministka...

                            Nie chcę Ci nic imputować. Stwierdziłam tylko, że nasze poglądy są zbieżne. Ja
                            jestem feministka, a Ty nie. Ale myślimy tak samo :-)))).

                            >jelsibym byla czy ja piersza bym o tym nie wiedziala???
                            > nei zgadzam sie z feministkami i nieche byc brana za jedna z nich, bo
                            > automatycznie i mi przypisuje sie okreslone poglady...a nei chce tego.
                            > blagam o zrozumienie:)))

                            Dlaczego tak się boisz słowa "feministka" ?

                            Ja też się nie zgadzam z częscią poglądów innych feministek. Nie podzielam ich
                            i to wszystko. Ale się nie odcinam. Nie widzę powodu. Feminizm jest zbyt
                            róznorodny by go mozna była tak łatwo zaetykietkować jakby chcieli nasi
                            adwersarza.

                            Jakich to "określonych poglądów" się boisz ?

                            pozdrawiam
                            Monika
                            • Gość: tapati Re: kjchwjrbvuervheuh:)))) IP: 2.5.STABLE* / *.crowley.pl 21.09.03, 22:33
                              o tym co mi sie nie podoba juz troche pisalam..wiem,ze feministki sa rozne..co
                              nei zmienia faktu,ze nei lubie tego podzialu swiata na feministki, czyli
                              kobiety i meskie swinie, czyli faceci..wiem wiem..nei kazda wystepuje pzreciw
                              facetom..faministki walcza o swoje prawa, o prawa kobiet do tego,zeby byly tak
                              samo traktowane jak mezczyzni...ale ja na przyklad nei uwazam tak jak ty,ze
                              kobiety powinny isc do wojska..i widzisz tu sie nei zgadzamy..i dlatego nei
                              chce byc nazywana feminictka, bo sa mi automatycznie przypisane jakies
                              poglady, ktorych nie mam..to tak jakby ktos ciebie nazwal np lesbijka.. bo
                              jestes feministka..dla niektorych ograniczonych ludzi to tez jest synonim..
                              • Gość: Monika Re: kjchwjrbvuervheuh:)))) IP: *.chello.pl 22.09.03, 00:12
                                Gość portalu: tapati napisał(a):

                                > o tym co mi sie nie podoba juz troche pisalam..wiem,ze feministki sa
                                > rozne..co nei zmienia faktu,ze nei lubie tego podzialu swiata na feministki,
                                > czyli kobiety i meskie swinie, czyli faceci..wiem wiem..nei kazda wystepuje
                                > pzreciw facetom..faministki walcza o swoje prawa, o prawa kobiet do
                                > tego,zeby byly tak samo traktowane jak mezczyzni...

                                No widzisz tu się mylisz, nie jak mężczyzna, jak człowiek. Niby dlaczego jak
                                mężczyzna ?

                                > ale ja na przyklad nei uwazam tak jak ty,ze
                                > kobiety powinny isc do wojska..i widzisz tu sie nei zgadzamy..

                                Ano się nie zgadzamy. No ale skoro nie chcesz bronić siebie i własnego
                                domu... W razie czego ja będe walczyła i postaram się zeby jacyś żołdacy
                                Ciebie nie zgwałcili. Jak mnie się coś stanie Tobie pozostanie modlitwa.
                                Naprawde sytuacja w Bośni nic Ciebie nie nauczyła ???

                                Zawsze mnie zastanawia dlaczego kobiety chcą tak często być bezbronne ? Co
                                myślisz o gwałcie ? Czy kobietę, która odbyła służbę wojskową byłoby trudniej
                                zgwałcić ?

                                > i dlatego nei chce byc nazywana feminictka, bo sa mi automatycznie
                                > przypisane jakies poglady, ktorych nie mam..to tak jakby ktos ciebie nazwal
                                > np lesbijka.. bo jestes feministka..

                                No faktycznie między nami są róznice. Ja będę lesbijek broniła, a ty bedziesz
                                się bała, żeby przypadkiem ktoś nie pomyślał .... Dla mnie nie jest to żadna
                                obraza. Mogę tylko wytłumczyć, że ten ktoś się myli. Nie widzę niczego
                                obraźliwego w byciu lesbijką. Uważam, że każdy ma prawo do takiej
                                seksualności, która mu najbardziej odpowiada.

                                > dla niektorych ograniczonych ludzi to tez jest synonim..

                                Dam Ci radę, jeśli pozwolisz. Unikaj ograniczonych ludzi. Nic dobrego Cie od
                                nich nie spotka. Szukaj innych, pozytywniejszych znajomości.

                                Ok, nie jesteś feministką, wystrczy, że jesteś sobą, i tak trzymaj. Nad anty
                                może się trochę zastanów. Podziały nigdy nie prowadzą do niczego dobrego.
                                Kazda z nas jest inna i zawsze da się znaleźć coś co nas łączy.

                                pozdrawiam
                                Monika
                                • Gość: tapati Re: kjchwjrbvuervheuh:)))) IP: 2.5.STABLE* / *.pl 22.09.03, 00:54
                                  oj..widze,ze sie nie zrozumialysmy...jak mezczyzna..bo tak zawsze gadaja
                                  feministki,ze mezczyzna maja tak, to dlaczego ja, jako kobieta tak nei mam..
                                  nie wiem dlaczego uwazasz,ze skoro nei chcialabym aby kobieta byla przymuszana
                                  do obowiazkowej sluzby wojskowej to chce czuc sie bezbronna i wrazie
                                  neibezpieczenstwa bede czekac az cos mi zrobia albo mnie zgwalca..dlaczgo??
                                  skoro tak myslisz i mowisz to oznacza,ze jestes w wojsku zawodowym??? ja bym
                                  nie chciala osc do wojska chocby dlatego,zeby tam mnei ktos nei zgwalcil, tak
                                  jak to zdarza sie mlodym chlopcom...
                                  i o zgrozo !!!! gdzie wyczytalas ze jestem pzreciw lesbijka..skad wiesz,ze sam
                                  nei jestem??? widze, slysze ze czesto ludzie gadaja,ze feministka =
                                  lesbijka..to nei jest moj poglad...tylko chcialam tobei podac przyklad
                                  bezsensownych synonimow jakie funkcjaonuja w spoleczenstwie.jednym z nich jest
                                  wg mnie to ze kbieta = feministka..i tak jak Ty tlumaczylabys,ze ktos sie myli
                                  nazywajac cie lesbijka tak ja tlumacze tobie,ze sie myslisz mowiac,ze ja
                                  jestem feministka,ze kazda kobieta nia jest...antyfeminzm traktuje z
                                  pzrymruzeniem oka..dopoki ktos mi czegos nei zaczyna wmawiac.
                                  • Gość: Monika Re: kjchwjrbvuervheuh:)))) IP: *.chello.pl 22.09.03, 04:35
                                    Gość portalu: tapati napisał(a):

                                    > oj..widze,ze sie nie zrozumialysmy...jak mezczyzna..bo tak zawsze gadaja
                                    > feministki,ze mezczyzna maja tak, to dlaczego ja, jako kobieta tak nei mam..

                                    Ja jestem feministką i to nie są moje argumenty, więc nie mów, że "feministki"
                                    tak mówią, bo jesteś w błedzie. Może niektóre mówią ale nie wszystkie.

                                    > nie wiem dlaczego uwazasz,ze skoro nei chcialabym aby kobieta byla
                                    > przymuszana do obowiazkowej sluzby wojskowej to chce czuc sie bezbronna i
                                    > wrazie neibezpieczenstwa bede czekac az cos mi zrobia albo mnie
                                    > zgwalca..dlaczgo??

                                    Może mnie nie zrozumiałaś. Państwo nie jest organizacją dobrowalna lecz
                                    przymusową i nie ja to wymyśliła. Możesz nie chcieć płacic podatków, nie
                                    chciec posyłac swych dzieci do szkoły, albo nie chceć jeździć prawą stroną
                                    ulicy, ale to wyekzekwują od ciebie i jeszcze bedziesz ukarana.

                                    według mnie obrona kraju jest też obowiązkiem obywatela. A ty jestes jednym z
                                    obywateli. Nie chodzi o to co się chce ale jaki jest interes nadrzedny kraju.
                                    Chłopcy też czasami nie chcą iśc do wojska, dlatego uważam, że najlepszym
                                    wyjściem byłoby wojsko zawodowe, do którego byłby nabór całkowicie dobrowolny.

                                    A ty potrafisz się obronić ? Chyba zdajesz sobie sprawę z faktu, że w czasie
                                    kazdej wojny (i tu przytaczałam Bośnię) najbardzej bezbrone są kobiety i
                                    dzieci. Mój argument o gwłacie odnosił się do takich wypadków.

                                    > skoro tak myslisz i mowisz to oznacza,ze jestes w wojsku zawodowym???

                                    Nie nie jestem w wojsku.

                                    > ja bym nie chciala osc do wojska chocby dlatego,zeby tam mnei ktos nei
                                    > zgwalcil, tak jak to zdarza sie mlodym chlopcom...

                                    To pewnie nie jeździsz nigdy samochodem bo duzo ludzi ginie w wypadkach
                                    samochodowych. Nie pływasz nigdy bo sporo ludzi tonie itd.

                                    > i o zgrozo !!!! gdzie wyczytalas ze jestem pzreciw lesbijka..skad wiesz,ze
                                    > sam nei jestem???

                                    Nie wiem i mnie to nie interesuje, odnosiłam się tylko do twojego stwierdzenia.

                                    >widze, slysze ze czesto ludzie gadaja,ze feministka = lesbijka..to nei jest
                                    > moj poglad...tylko chcialam tobei podac przyklad bezsensownych synonimow
                                    jakie funkcjaonuja w spoleczenstwie.

                                    Znam je nazbyt dobrze i już na to odpowiedziałam. Mnie to nie rusza, ciebie
                                    tak. To jest zasadnicza różnica miedzy nami. Inacze nie przytaczałabyś tych
                                    przykładów.

                                    >jednym z nich jest wg mnie to ze kbieta = feministka..i tak jak Ty
                                    >tlumaczylabys,ze ktos sie myli
                                    > nazywajac cie lesbijka tak ja tlumacze tobie,ze sie myslisz mowiac,ze ja
                                    > jestem feministka,ze kazda kobieta nia jest...

                                    Chyba nie czytałaś uważnie mojego postu. Napiasłam: Ok. nie jesteś feministką.
                                    Nie zauważyłaś ?

                                    >antyfeminzm traktuje z pzrymruzeniem oka..dopoki ktos mi czegos nei zaczyna
                                    wmawiac.

                                    pozdrawiam
                                    Monika
                                    • tapati Re: kjchwjrbvuervheuh:)))) 22.09.03, 09:59
                                      Gość portalu: Monika napisał(a):


                                      Ja jestem feministką i to nie są moje argumenty, więc nie mów, tak mówią, bo
                                      jesteś w błedzie. Może niektóre mówią ale nie wszystkie.


                                      tak wiec sama widzisz jak to jest kiedy przypisue sie tobie cos, co wcale nei
                                      ma z toba zadnego powiazania, tylko dlatego,ze nazywasz siebie feministka..


                                      > >
                                      > Może mnie nie zrozumiałaś. Państwo nie jest organizacją dobrowalna lecz
                                      > przymusową i nie ja to wymyśliła. Możesz nie chcieć płacic podatków, nie
                                      > chciec posyłac swych dzieci do szkoły, albo nie chceć jeździć prawą stroną
                                      > ulicy, ale to wyekzekwują od ciebie i jeszcze bedziesz ukarana.
                                      >
                                      > według mnie obrona kraju jest też obowiązkiem obywatela. A ty jestes jednym
                                      z
                                      > obywateli. Nie chodzi o to co się chce ale jaki jest interes nadrzedny
                                      kraju.
                                      > Chłopcy też czasami nie chcą iśc do wojska, dlatego uważam, że najlepszym
                                      > wyjściem byłoby wojsko zawodowe, do którego byłby nabór całkowicie
                                      dobrowolny.
                                      >


                                      zgadzam sie ztoba w 100%//wojska powinno byc zawodowy..ale nei jest ..i nei
                                      wyobrazam sobie,ze nagle kaza nam isc do wojska i wszytskie feministki
                                      szturmem rusza do niego...


                                      > A ty potrafisz się obronić ? Chyba zdajesz sobie sprawę z faktu, że w czasie
                                      > kazdej wojny (i tu przytaczałam Bośnię) najbardzej bezbrone są kobiety i
                                      > dzieci. Mój argument o gwłacie odnosił się do takich wypadków.
                                      >

                                      potrafie sie obronic tak samo jak ty..nei rozumiem dlaczego poglad moj,ze nie
                                      chchiaalbym isc do wojska mowwi tobie ,ze nei potrafie..czyli jesli ty
                                      uwazasz,ze hipotetycznie spelnilabys jakby co swoj obowiazek co do ojczyzny
                                      umiesz sie lepiej obronic???

                                      > > skoro tak myslisz i mowisz to oznacza,ze jestes w wojsku zawodowym???
                                      >
                                      > Nie nie jestem w wojsku.
                                      >
                                      > >
                                      > To pewnie nie jeździsz nigdy samochodem bo duzo ludzi ginie w wypadkach
                                      > samochodowych. Nie pływasz nigdy bo sporo ludzi tonie itd.
                                      >

                                      to zdanie jest delikatnie mwoiac bezsensu..to czy ja zgine w wypadku
                                      samochodowym lub czy utone zalezy ode mni, lub od ludzi mnei otaczajacych.. i
                                      i ch glupioty lub nie uwagi.. nei porownuj tego to gwaltow.. bo to co
                                      napislkas znacza,ze idac do wojska trzeba sie liczyc z lekkimi
                                      neidogodnosciami jak wykorzystanie seksualne, ponizanie itd..tak jak wjezdzjac
                                      na ulice trzeba miec ograniczon ezaufanie do innych kierowcow.. nei widzsz ze
                                      to porowanie to adsurd...

                                      > > i o zgrozo !!!! gdzie wyczytalas ze jestem pzreciw lesbijka..skad wiesz,ze
                                      >
                                      > > sam nei jestem???
                                      >
                                      > Nie wiem i mnie to nie interesuje, odnosiłam się tylko do twojego
                                      stwierdzenia.
                                      >
                                      > >
                                      > Znam je nazbyt dobrze i już na to odpowiedziałam. Mnie to nie rusza, ciebie
                                      > tak. To jest zasadnicza różnica miedzy nami. Inacze nie przytaczałabyś tych
                                      > przykładów.
                                      >

                                      co mnie rusza??????? ze ktos by mnei nazwal lesbijka...rany
                                      boskie..pisalas,ze nie chcesz mi nic imputowac..a ty wyraznie chcesz ze mnei
                                      tu jakiegos homofoba zrobic...nie..nei dlatego nei chce byc utozsamiana z
                                      =feminizmem..nei chce ,aby ktos prylepial mi waszej ideologii..a to jak was
                                      nazywaja to mnei nie obchodzi...
                                      > > Chyba nie czytałaś uważnie mojego postu. Napiasłam: Ok. nie jesteś
                                      feministką.
                                      > Nie zauważyłaś ?
                                      > i dzieki Bogu!!!!!! i tobie dziekuje rowniez:)
                                      > >antyfeminzm traktuje z pzrymruzeniem oka..dopoki ktos mi czegos nei zaczyna
                                      >
                                      > wmawiac.
                                      >
                                      > pozdrawiam
                                      > Monika
                                      • Gość: Monika Re: kjchwjrbvuervheuh:)))) IP: *.chello.pl 22.09.03, 14:25
                                        tapati napisała:

                                        > zgadzam sie ztoba w 100%//wojska powinno byc zawodowy..ale nei jest ..i nei
                                        > wyobrazam sobie,ze nagle kaza nam isc do wojska i wszytskie feministki
                                        > szturmem rusza do niego...

                                        Więc częsciowo się zgadzamy. Powiedzmy tak, gdyby było referendum odnośnie
                                        tego tematu, ja bym głosowała za tak, a ty przeciw. W sumie większość by
                                        wybrała a my byśmy się dostosowały do ich woli.

                                        > ..czyli jesli ty
                                        > uwazasz,ze hipotetycznie spelnilabys jakby co swoj obowiazek co do ojczyzny
                                        > umiesz sie lepiej obronic???

                                        Tak właśnie uważam.

                                        > nie..nei dlatego nei chce byc utozsamiana z =feminizmem..nei chce ,aby ktos
                                        > prylepial mi waszej ideologii..

                                        A jaka jest ta "NASZA" ideologia ? Może jakiś konkret ?

                                        pozdrawiam
                                        Monika

                                        • Gość: tapati Re: kjchwjrbvuervheuh:)))) IP: 2.5.STABLE* / *.pl 22.09.03, 18:44
                                          na temat ideologii nie bede gadac, bo juz mnei to nudzi..sam chyba wiesz
                                          najlepiej..jaka ona jest..
                                          gadasz wedlug mnei bzdury jelsi mylsisz,ze jesli teraz sobie wygadujesz,ze
                                          pzrez sam tylko poglad na temat wojska kiedys tam bedziesz umiala sie lepiej
                                          obronic..nie wiem dlaczego myslisz,ze ja bym nie umielaa sie obronic???
                                  • Gość: Monika Re: kjchwjrbvuervheuh:)))) IP: *.chello.pl 22.09.03, 05:19
                                    Dodam jeszcze, że napisałaś:

                                    "...i dlatego nei chce byc nazywana feminictka, bo sa mi automatycznie
                                    przypisane jakies poglady, ktorych nie mam..."

                                    Niestety nie uciekniesz od tego. Bo jesteś kobietą i jako kobiecie (pozostawmy
                                    na boku słowo femnistka) będą ci automatycznie przypisywane i tak jakieś
                                    poglądy, inteligencja, uczucia i instynkty.

                                    Stereotypy nie odnosza się tylko do feministek, odnoszą się do kobiet ogólnie.
                                    Przypiszą ci pewne zdolności lub ich brak tylko z powodu przynaleznosci do tej
                                    płci. A ty pisałaś o ile pamietam, że chcesz byc postrzegana jako człowiek. No
                                    i tu klops bo ci wszyscy którzy operują stereotypami typo feministka=lesbija,
                                    operują stereotypami kobieta=słaby kierowca, kobieta=najlepsza realizacja
                                    macierzyństwo i kuchnia, kobieta=głupsza od mężczyzny, kobieta=mniejszy
                                    autorytet itd. Jak sobie z tym dasz radę ?

                                    pozdrawiam
                                    Monika
                                    • tapati Re: kjchwjrbvuervheuh:)))) 22.09.03, 10:10
                                      jak juz sama pislas: od ograniczonych ludzi nalezy stronic..i tak robie..ja
                                      nie spotkalam sie jeszcze z jakas dyskryminacja wobec mojej osoby...niekt tez
                                      nei przypisywal jakis cech tylko dlatego,ze jestem kobieta, ktore w moim
                                      wypadku nie bylyby prawda..raz zdarzyla mi sie sytuacja , w ktorej ktos
                                      wybitnie gadal totalne bzdury i usilnie chcial mi udowodnic,ze jako kobieta
                                      nei moge znac sie na komputerach..poidzialam mu ,ze sie myli..udowodnilam mu
                                      to dwoma zdaniami...i czesc..nei wiem czy to przyja czy nadal mysli swoje..w
                                      nosie go mam, bo to czlowik ograniczony na wiele rzeczy wiec taki juz jest ..i
                                      wcale niezalezy mi na jego zdaniu czy opini..
                                      jak sobie dam z wypisanymi stereotypami rade?? tak jak poradzilam sobie z
                                      innymi stereotypami, ktore jakos mnei dosiegly.normalnie..
            • Gość: Zły Wilk Re: jakie to tendencyjne.. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 19:46
              Gość portalu: Monika napisał(a):

              > feministki twierdzą, ż nie ma różnicy między płciami w odniesieniu do prawa,
              > bo walczyły kiedyś o równouprawnienie i teraz masz to zagwarantowane w
              > konstytucji, ale całkiem od niedawna.

              jAK TO NIE MA, SKORO PRAWA SĄ RÓZNE.

              > Nie chcesz mieć równych praw ? znaczy
              > identycznych jak twój ojciec, brat i mąż ?

              A Ty chesz iśc obowiazkowo do wojska? Chcesz likwidacji kobiecych przywilejów w
              kodeksie pracy (ochrona macierzyństwa)?
              Pozdrawiam -
              • kociamama Re: jakie to tendencyjne.. 21.09.03, 20:06
                MOze to pytanie nie jest skierowane konkretnie do mnie, Ale uwazam sie za
                feministe, wiec odpowiem. Nie znaczy to jednak, ze taki jest poglad wszytskich
                feministek, bo ja moge mowic jedynie za siebie.

                Uwazam, ze celem jest zniesienie zasadniczje sluzby woskowej i powolanie armii
                zawodowej, gdzie moga isc zarowno mezczyzni jak i kobiety. Jezeli jednak,
                obowiazek sluzby wosjkowej istnieje powinien obejmowac obie plci.

                Nie jestem tez za likwidacja przywilejow zwizanych z macierzynstwem, ale
                rozszerzenie tego pojecia. Czyli wprowadzenie przywilejow zwiazanych z
                RODZICIELSTWEM. Zarowno kobieta jak i mezczyzna opiekujacy sie dzieckiem,
                powinni miec prawo do tych przywilejow, oczywiscie nie jednoczesnie, ale to
                juz opiekunowie powinni decydowac, kto ma isc na urlop rodzicielski. Byloby to
                tez korzystne dla dziecka, gdyby rodzice dzielili sie urlopem, bo pozwoliloby
                zbudowac lepsza wiez z ojcem, ale to juz chyba temat na inny watek.

                Pozdrawiam,
                Kocia.
              • Gość: Monika Re: jakie to tendencyjne.. IP: *.chello.pl 21.09.03, 21:58
                Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                > Gość portalu: Monika napisał(a):
                >
                > > feministki twierdzą, ż nie ma różnicy między płciami w odniesieniu do praw
                > a,
                > > bo walczyły kiedyś o równouprawnienie i teraz masz to zagwarantowane w
                > > konstytucji, ale całkiem od niedawna.
                >
                > jAK TO NIE MA, SKORO PRAWA SĄ RÓZNE.
                >
                > > Nie chcesz mieć równych praw ? znaczy
                > > identycznych jak twój ojciec, brat i mąż ?
                >
                > A Ty chesz iśc obowiazkowo do wojska?

                Moja opinia jest taka. Tak, ja chcę mieć równe prawa bo z nimi wiążą obowiązki
                ale się także przywileje, z których nie wiem dlaczego miałabym ochoczo
                rezygnowć. Wojsko powinno dziś być zawodowe. Ale jeśli go nie ma to obowiązek
                powinien obejmować wszystkich obywateli według zdolności (znaczy z wyjątkiem
                chorych i niepełnosprawnych idp.). Wszystkich znaczy i kobiety i mężczyzn. Nie
                rozumiem dlaczego młoda dziewczyna nie miałaby bronić swej ojczyzny dokładnie
                tak samo jak młody chłopak.

                >Chcesz likwidacji kobiecych przywilejów w kodeksie pracy (ochrona
                >macierzyństwa)?

                Do wychowania dzieci powinni miec oboje rodzice równe prawa, i to oni we
                własnym interesie powinni podjąc decyzję kto wychowuje dziecko, czy ojciec czy
                matka, bez żadnej dyskryminacji. Interes rodziny może wymagać nietypowych
                rozwiązań.

                Oczywiście kobieta rodzi i powinien ten okres być objęty specjalną ochroną tak
                jak zresztą są pod opieką państwa i inni obywatele, np.: bezdomni, renciści,
                emeryci, niepełnosprawni, sieroty itp.

                Można dyskutować jak to prawo powinno wyglądać, ale jest w interesie także
                państwa aby rodzili się nowi obywatele.

                Jak dobrze się przypatrzysz to dzisiejsze kobiece przywileje są obosiecznym
                mieczem. Często kobiety słono za te przywileje płacą.

                pozdrawiam
                Monika

              • Gość: EWOK Re: jakie to tendencyjne.. IP: *.acn.waw.pl 21.09.03, 23:25
                A Ty w kółko o tym samym. Tak, owszem, przywileje związane z macierzyństwem
                powinny być utrzymane przynajmniej tak długo, jak długo system emerytalny
                będzie się opierał na "solidarności pokoleń". Ty ze swoich składek opłacasz
                zwolnienia lekarskie i urlop macierzyński jakiejś kobiety, za to jej dziecko
                będzie utrzymywało Ciebie na emeryturze. Transakcja łączona. O ile wiem, w USA
                przywileje dla kobiet w ciąży i młodych matek są ograniczone do minimum, ale i
                na emeryturę sam sobie musisz zapracować. I prawdopodobnie taki model jest
                lepszy, na razie, w obecnej sytuacji nie widzę powodu aby kobiety ponosiły
                wyłączny trud i koszty związane z posiadaniem dzieci, skoro kiedy to dziecko
                dorośnie - będzie utrzymywało pięciu emerytów.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka