wikta_22
28.09.03, 19:39
zajmują one prawie tematyczną połowę wszystkich postów na tym forum.
tłumaczenia kim są feministki, a dokładniej kim nie są. walka z facetami
(choć nie tylko), którzy nie potrafią zrozumieć kim jesteśmy, zrozumieć tego
jednego słowa- bardzo problemowego słowa. wszystko się wokół niego kręci. a
to chyba nie o to chodzi. dlaczego wszyscy ci fe i niefe mają takie same
poglądy a popadają w konflikt. stoja razem a jednak osobno.
feminizm jest słowem, określa światopogląd podejścia do kobiet (nie że są
takie same ale tak samo ważne, wspaniałe i godne, czasem lepsze, czasem
gorsze jak wszystko na "rynku"), do związku (który jako najbardziej
wartościowy i pożądany powinien być partnerski), do mężczyzn (którzy są
męscy, fajni, wspaniali kiedy szanują, doceniają, rozumieją, nie wyśmiewają
itd). jakże to proste..... a jakie konfliktogenne... a powinno takie być???
nie. NIE!!!! czemu jest?! przez to słowo, co w nim jest??, jakieś magiczne
tzn złośliwie magiczne bo zamienia piękno w nienawiść i "wojne".
więc feministki mają dobre poglądy? TAK. a że są różne fe? TEŻ jak wszędzie
bo są różni lekarze, politycy, katolicy, kobiety, mężczyźni.
nie można być złym na feminizm tylko na niektóre feministki jak i na każdego
człowieka. ale jeden człowiek nie odpowiada za drugiego...
........ hmmm a może to nie najgorszee. te tłumaczenia oczywiście. może na
tym polega to forum między innymi oczywiście. bo przecież najważniejsze jest
uświadamianie i od tego się zawsze zaczyna.
ale jako inteligentna osoba stwierdzam, że jak ktoś raz mi powie co oznacza
dane słowo to przyjmuje to i nie walcze z tym bo nie widzę sensu i powodu, a
tutaj wszystkie tłumaczą a tylko "co poniektóra " osoba zrozumie. widocznie
straszni tradycjonaliści nie potrafiący tak szybko zmienić tego co trzeba i
należy.....