sawars
30.03.07, 13:52
Przytrafiło mi się coś okropnego! Dramat. Złapałam paskudnego wirusa-
Gilbert (nie jestem pewna czy tak sie to pisze). Zaczęło się od jednej
niewielkiej plamki w okolicach biustu. Początkowo myślałam, że to liszaj i
poszłam do dermatologa. Okazało się jednak, że to coś w rodzaju skórnego
łupieżu. Mniej więcej po dwóch tygodniach od pojawienia się tej pierwszej
plamki okropnie mnie wysypało, z godziny na godzinę miałam coraz więcej plamek!
Na tego wirusa nie ma żadnego leku, podobno plamki znikną same, ale to trwa
od 4 do 8 tygodni! Dermatolog zapewniła mnie, że nie będę miała żadnych znaków
ani blizn, ale mimo to bardzo się boję!!!
Czy któraś z Was miała tego wirusa? Jak szybko ustąpiły plamy? Czy macie
ślady? I czy zarażałyście??