Kara za pracowitość?

21.10.05, 19:09
Dziś zostałam publicznie upomniana przez dyrktora i wizytatora za ilość ocen.
Ukarano mnie za to, że mając 1h w tygodniu mam czasem 15-20 ocen cząstkowych w
semestrze. Matematyczka, która ma ich 5 tygodniowo - zazwyczaj ma 3 - 5 ocen.
Podobno powinno być proporcjonalnie. Staram się szanować pracę i wysiłek
ucznia włożony w odrabianie zadań, wypełnianie zeszytów cwiczeń, pisanie
referatów itp. Dlatego też każdą zadaną pracę sprawdzam wszystkim uczniom i
każdy z nich dostaje odpowiedź zwrotną na temat swojej pracy. Po każdym dziale
jest test. Uczniowie moi mają również prawo do ich poprawy.Stąd ta ilość ocen.
Dodam, że oni sami nie mają nic przeciwko mojemu systemowi oceniania i
doceniają mój wysiłek włożony w korektę ich prac (a jest tego sporo). Rodzice
też nie zgłaszali obiekcji.
Dlaczego zostałąm ukarana? Czy jest gdzieś przepis regulujący ilość ocen (nasz
WSO tego nie ma)?
    • setif Re: Kara za pracowitość? 21.10.05, 21:18
      Ja też stawiam dużo ocen. Uważam, że to bardziej mobilizuje uczniów, zmusza do
      systematyczności. U mnie także ocenę można poprawić (z wyjątkiem 5 i 4). Jest
      to korzystne dla obu stron - uczeń nie ma zaległości. W naszym WSO jest podana
      minimalna ilość ocen w semestrze w przeliczeniu na ilość godzin danego
      przedmiotu, ale ilości maksymalnej nie ma.
    • senseeko Re: Kara za pracowitość? 21.10.05, 21:37
      Nie mają prawa sie czepiać, zwlaszcza, ze WSO nic o tym nie mowi. Na dobrą
      sprawe t Ty masz prawo ich zaskarżyć i żadac odszkodowania za straty moralne.
      szkoda ze nie dostalas nagany na piśmie. Jesli jest dowod na taką nagane to
      masz prawo sie postawic.
      U nas jest sytuacja odwrotna, dyrekcja upomina za zbyt małą liczbe ocen. Nawet
      jesli ktos ma 1 godzine tygodniowo i z powodow niezaleznych ta godzina ciagle
      wypada i mimo polowy pazdziernika byly z nimi dopiero 3-4 lekcje to juz w
      dzienniku jest adnotacja, ze dnia tego i tego zaledwie 5 ocen na klase (wedlug
      mnie i tak duzo akurat tam)
      Ale poza taka adnotacja nie bylo na razie powazneijszych problemow.
      Ja sie zastanawiam KIEDY Ty znajdujesz czas by sprawdzic uczniom prace? Na
      lekcji sie nie da, bo wiadomo - tok lekcji. Na przerwie 30 zeszytow nie
      sprawdzisz zwlaszcza jesli wpisujesz informacje zwrotna. A jak wezmiesz do domu
      to kiedy sie przygotują i w czym odrobia kolejne zadanie?
      • belferka33 Re: Kara za pracowitość? 22.10.05, 20:57
        Pytasz kiedy? wykorzystuję tzw. okienka i pracuję dużo w domu.Często mój plecak
        sporo waży, gdy niosę 60 zeszytów ćwiczeń. Mam 1 h w tygodniu i kiedy zabiorę
        uczniom zeszyty np. w poniedziałek, to staram się oddać we wtorek - mają czas na
        naukę. Poza tym sami zaproponowali, że do zadań domowych mają osobne cienkie
        zeszyty (na 1 zadanie w miesiącu wystarczą), a referaty piszą na kartach A4. Nie
        zadaję im dużo i często. Mają jeszcze 13 innych przedmiotów do opanowania.
    • belferka33 Re: Kara za pracowitość? 26.10.05, 11:11
      Jestem ciekawa jakie zdanie ma fan_gazety. Tyle pisał o selekcji kadry,
      zróżnicowaniu płac wg efektów pracy itp. Tymczasem cieszę się, że choć mocno
      niedoskonała, istnieje KN. Tylko ona chroni mnie przed moją przełożoną, której
      osobiste animozje zatruwają ludziom życie. Nie liczy się moja pasja,
      zaangażowanie, praca, relacje z uczniami (przychodzą mnie odwiedzać, choć już
      studiują, a uczyłam ich w gimnazjum)...
      • fan_gazety Trochę mało wiem o sytuacji 26.10.05, 11:43
        Jak uzasadniano negatywne zdanie o sporej (faktycznie :-) liczbie ocen? Ciekaw
        jestem bardzo.

        Ale bez tej wiedzy nawet taki powód to krytykowania nauczyciela wydaje mi się
        jakimś totalnym nieporozumieniem. Liczba ocen - za mała, czy za duża (co to w
        ogóle znaczy ??) jest typowym biurokratycznym wskaźnikiem pracy nauczyciela. Jak
        to w ogóle ocenić - kiedy za dużo, kiedy za mało? Liczy się końcowy efekt,
        postęp ucznia, najlepiej oceniany egazminem zewnętrznym. A droga do tego może
        być różna.

        Tak, czy inaczej, w Twoim przypadku liczba ocen przecież pokazuje zaangażowanie
        się w pracę.
        Z drugiej strony - zbyt duża liczba ocen może chyba czasem zaciemniać sprawę
        oceny końcowej. W jaki sposób wykorzystujesz te oceny cząstkowe do wystawienia
        oceny końcowej? Możemy poznać Twoje zasady? Macie może dla Twojego przedmiotu
        PSO ? I co w nim napisano na temat reguł ustalania ocen końcowych?
        • belferka33 Re: Trochę mało wiem o sytuacji 26.10.05, 12:21
          Jak pisałam - uzasadniono to tym, że mam 1h w tygodniu, a matematyczka mająca
          ich 5 - wystawia 3-4 oceny cząstkowe w semestrze (dyrekcja z trudem stawia 1-2
          przy wymiarze godzin takim jak mój). Oczywiście mam swój PSO, który jasno
          określa, co uczeń powinien wiedzieć i umieć na daną ocenę. Jestem ścisłowcem i
          lubię jasne, przejrzyste zasady, po prostu konkrety. Omawiamy dział - aby każdy
          uczeń mógł się wykazać wiedzą, to oceniam odpowiedź ustną, zadanie domowe, odp.
          rozdział cwiczeń i test końcowy oraz aktywność. Podstawą oceny końcowej są oceny
          ze standaryzowanych testów (po każdym rozdziale), pozostałe uważam jako
          wspomagające. Uczeń ma prawo poprawić każdą cenę (nie tylko ndst). Prowadzę
          zajęcia wyrownawcze, kółko i przygotowuję do konkursów przedmiotowych. A nasz
          WSO jest niedoprecyzowany i stwarza pole do nadużyć, zwłaszcza ze strony tzw.
          pieniaczy oraz dyrekcji. Lubię pracę z młodzieżą, przeraża mnie tylko
          biurokracja i naginanie prawa pod swoim kątem przez wszystkie strony
          (nauczyciel-rodzic-uczeń). Jeżeli byłbyś zainteresowany to zajrzyj na inne moje
          posty - może nieco rozjaśnią obraz:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14486&w=30013236
          oraz forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14486&w=27927837
          • anuska25 Re: Trochę mało wiem o sytuacji 26.10.05, 14:18

            belferko-33: przeczytałam Twój post i jakbym widziała swoją hospitację, która
            odbyła się w tym tygodniu.Dostałam reprymendę, że "burzę porządek w dziennku",
            ponieważ stawiam za dużo ocen i wychodze przez to na drugie pólrocze (drugie
            półrocze mam na drugiej stronie).
            Dziwię sie temu czepianiu, ponieważ robię to od zeszłego roku (nikt nie zwrocił
            uwagi mimo kontroli dziennika) a poza tym wszyscy językowcy tak u nas robią
            (oczywiście, ci którzy pracują z pasją).
            Generalnie uważam, że to tylko powód do pochwały, że nauczyciel sie stara,
            poświęca swój wolny czas i sprawdza nieraz potworne wypociny, że uczy uczniów
            systematyczności, że stara się jak może postawić na koniec jak najmniej
            jedynek, bo przez cały semestr daje mnóstwo szans na wyciąganie a nie wystawia
            śródrocznej z jednej oceny (!), co u niektórych jest standardem, że oprócz
            rzekomego etatu 18 godzinnego poświęca drugie 18 na sprawdzanie prac a do tego
            kseruje wszystko za własne pieniądze, bo od uczniów cięzko jest odzyskac
            pieniądze...itd.
            Szkoda gadać! Jak sie przed taka krytyka bronić? Czy mozna się powołac na
            jakies przepisy?
          • fan_gazety Dziękuję za bardzo wyczerpujące wyjaśnienia 26.10.05, 19:13
            Obraz Twojego systemu oceniania uczniów, który wynika z opisu, jest imponujący.
            Jeśli znajdujesz na to wszystko czas, to składam wyrazy uznania :-). U mnie
            uczniowie (biologia w LO) mają 5 ocen, gdy są dwie lekcje na tydzień, i 3, gdy
            jest tylko jedna lekcja w tygodniu.
            Powtórzę, że w mojej opinii dyrektor nie powinien się wtrącać w dydaktykę poza
            oczywistymi sytuacjami, gdy nauczyciel popełnia rażące błędy, powtarza je,
            działa na szkodę ucznia, łamie prawo itp.

            Mam pytanie, może ważne w tej sytuacji: jak uczniowie oceniają ten system? Czy
            masz wypracowany sposób uzyskiwania opinii uczniów nt. Twoich lekcji, w tym
            oceniania - czy jest sprawiedliwe?
            To może być jeden z ważnych argumentów w ewentualnym sporze z dyrektorką -
            pokazać, że uczniowie widzą dobre strony, że im to odpowiada, że system choć
            wymagający, to obiektywny itp., itd. Co Ty na to? No i można jeszcze zebrać
            opinie rodziców.

            Co do linków do wątków - zauważyłem je i czytałem już wcześniej, choć nie całe.
            Widzę z nich, że sytuacja z tą dyrektorką jest jakaś chora. Siłą rzeczy jednak
            mam opory przed ferowaniem sądów "ostatecznych", bo wolałbym znać opinię obu
            "stron".

            Co do biurokracji. Pisałem już wielokrotnie :-) Szlag mnie trafia z powodu jej
            rozwoju. Pisaliśmy np. tu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22449&w=17553860&v=2&s=0
            i tu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=16521477&v=2&s=0
            Moja prywatna recepta na bzdurne wymagania: "Kopiuj" a potem "Wklej" :-). Nie
            mam zamiaru tracić czasu na nikomu nie potrzebne nonsensowne wymagania. I już
            przestanę bo się wkurzę za bardzo i nie będę mógł z nerwów zasnąć :-)

            Bezecenne dla Ciebie i uczniów jest to co napisałaś prawie na końcu: "lubię
            pracę z młodzieżą...". Jeśli tak, to uczniowie mają szansę polubić Ciebie, a
            wraz z tym - szkołę i naukę (choć troszkę ).
            • belferka33 Re: Dziękuję za bardzo wyczerpujące wyjaśnienia 26.10.05, 19:56
              Dziękuję za cenne rady - podoba mi się zwłaszcza ta z "ctrl+c i ctrl+v". Chyba
              to najlepszy sposób na to, by nie tracić nerwów na bzdury, tylko zająć się
              ważniejszymi sprawami. Znakomita większość uczniów i rodziców akceptuje mój
              system oceniania, czemu dają wyraz w ankietach. Oczywiście są anonimowe i
              prowadzi je na moją prośbę psycholog (chcę uniknąć manipulacji i błędów w ich
              interpretacji). Znajdują się także malkontenci zarzucający mi niesprawiedliwość,
              ale jakoś nie potrafią tego wykazać. Dziwnym trafem są to uczniowie na bakier z
              nauką i kulturą osobistą, których rodzice nawiązują kontakt ze szkołą jak się
              pali grunt pod nogami i zgodnie z przepisami na miesiąc przed klasyfikacją
              przychodzi zawiadomienie o zagrożeniu oceną ndst (na wcześniejsze próby kontaktu
              nie reagują).
              A czy lubią? Na pewno nie wszyscy, ale jest wielu takich, którzy będąc już
              studentami rozmawiają na gg czy ślą e-maile do belferki z gimnazjum...
    • izamroczkowska Re: Kara za pracowitość? 26.10.05, 23:09
      a może odpowiedż dostaniesz "u żródła"?

      Do dyrektora........

      w dniu tym i tym zostałam publicznie upomniana przez tego i tego za ilość ocen
      w klasach tych i tych

      szanując pracę i wysiłek ucznia,nadmieniam,że sprawdzam to,to i to w takiej i
      takiej formie

      dodam,że uczniowie akceptują mój system oceniania dostrzegając jego
      zalety,takie jak:
      -
      -
      -

      zwracam sie z prośbą o wskazanie mi przepisów prawnych regulujących ilość ocen
      cząstowych ucznia w semestrze adekwatnie do wymiaru godzin

      prośbę swa motywuję chęcią uniknięcia łamania przepisów prawa w przyszłości


      z poważaniem

      ps
      nie dotykałabym innych nauczycieli,np matematyczki,nie próbowała się porównywać
      z innymi,ani tez udawadniała,że jestem lepsza

      ot,sucho,bez emocji,oszczędnie z przymiotnikami i ocenami

      wiesz,że masz rację w tym co robisz dla dzieciaków

      zobacz,co odpiszą

      pozdrawiam serdecznie
      i gratuluję
      ciesząc się,że są jeszcze Ci Pasjonaci

Pełna wersja