bambolina1
20.08.07, 16:31
Kurde, jestem durna, sama nie wiem co ja robię:((
Pisałam już tu raz, że podobnie jak niektóre z Was rzucam pracę w
oświacie i wyjeżdżam. Za namową wielu osób złożyłam w maju podanie o
przedłużenie umowy. No bo może coś się stanie i nie wyjedziesz, a
może to, a może tamto...takie zabezpieczenie. Złożyłam w ostatniej
chwili... i wiedziałam, że zrobiłam błąd. Teraz nie byłoby wyjścia.
No i chyba nigdzie nie wyjadę, zostanę w szkole. Niby znowu na rok.
Nie wiem, czuję, że chyba źle robię, siedzę i płaczę, bo już mam
dość tego pierd****ego życia (przepraszam za takie słowa, ale już
jestem na wykończeniu psychicznym). Niby sobie obiecuję, że ok
zostanę rok, zrobię kurs na to i na tamto i wtedy już z pełnymi
kwalifikacjami wyjadę.
Ale zaraz sama zaczynam stukać sobie w głowę. Jasne...zaraz się
zaczną klasówki, wystawianie ocen, wizyty rodziców itd. Wtedy od
razu wszystkiego mi się odechciewa:((((
Kocham uczyć, ale czuję, że czas na zmianę. Nie chcę do końca życia
uczyć.
Boże już sama nie wiem, jestem nienormalna:(((((((((((((
Musiałam się wygadać:(