lomianki-rozum
03.12.13, 16:59
I obaj spokojnie wrócili do domu
Towarzyszu MarCin PoEtJen baczność! I dlaczego nie odbieracie od 2 dni telefonu? – zapytał oburzony głos w słuchawce.
Bo ja, ja nie wiem co się ze mną działo – odpowiedział przerażony MarCin kołysząc się w samochodowym foteliku– pamiętam tylko, że wrzucałem czerwony worek do bagażnika, coś się stłukło, coś huknęło, coś mi na głowę spadło i nagle jakby film mi się urwał.
Coooo! - zakrzyknął głos w słuchawce– wczoraj był konwent seniorów prowadzony przez towarzysza UlfenRicha a towarzysza nie było. To nie dopuszczalne! Nie było też PoSylWo, nie było szefa propagandy InfoPionga, nie było mózgu naszych operacji InfoJuWa. Co wy robiliście przez te 2 dni, pewnie znowu pochlaliście się. Jak my mamy wygrać te wybory, jak wszyscy ciągle tylko chlają.
Ja nic nie pamiętam szefie? – ripostował MarCin PoEtJen – a w waszej byłej partii nie chlali?
Też chlali ale nie tyle – odpowiedział szybko głos w słuchawce – To ja się tak staram, psuję mikrofony, palę procesory sterowania dźwiękiem na sesjach wkładając tam gumę do żucia, wtyczkę wyciągam nogą pod stołem, straszę sądem, a ty ciągle to samo tylko chlali i chlali. Dobra, już nie będę ciebie dołował, rozumiem już, podjadę do nocnego, ale pod jednym warunkiem. Jutro spacyfikujesz kolejne niezależne stowarzyszenie najlepiej te od bitwy, wiesz te od szabelki co służy ich Umiłowanemu Przywódcy.
Tak jest – zameldował MarCin.
Trzeba nasmarować coś na nich w partyjnym portaliku i jakiejś bibule – stwierdził rezolutnie głos w słuchawce - Wiesz, napisz że mają nie ten kolor skarpet czy butów, że krzywo stali czy złożyli odwrotnie wieniec. Coś wymyślisz tylko żebyś znowu nie przegiął, bo nas ludzie znowu będą chcieli zlinczować.
Dobra szefie SinDaco, już się robi – odpowiedział wiernie MarCin PoEtJen – napiszę o tych skarpetach, ale najpierw muszę zdjęcie w fotoshopie podretuszować. Już działam ale na kacu to ja długo nie wytrzymam.
Będę u ciebie za godzinę - zakończył rozmowę SinDaco– trzeba też coś nasmarować na ich Umiłownego i PioRusa i kopnąć TaKry, najlepiej do naszej gazety partyzanta ŁomPionga. Mam pomysł…
Ding dong, odezwał się po 40 minutach spodziewany dzwonek.
Otwarte - krzyknął towarzysz MarCin siedzący przy komputerze. Drzwi lekko skrzypiąc otworzyły się ale tylko trochę, przez tę szparę wcisnął się bez problemu wychudły ostatnio SinDaco. Wyglądał jednak tylko jak cień kandydata łączącego kiedyś ŁomPiong.
Masz – oświadczył szef wyjmując butlę podlaskiego bimbru z rękawa – tylko pokaż co żeś zrobił.
Zobacz, podejdź tu bliżej, nieźle to wymyśliłem- stwierdził uradowany MarCin
Fuj, gdzieś ty był? Strasznie od ciebie śmierdzi – odskoczył SinDaco
Aaa nic takie tam – odparował Marcin – patrz na tych żołnierzy na zdjęciu pod pomnikiem, mieli takie same skarpetki a na moim zdjęciu jedna jest różowa, druga żółta, Niezłe co?
Ty kretynie! – zbulwersował się SinDaco – te kolory zupełnie nie pasują, no co ty a jak sprawdzą na swoich zdjęciach i nas ośmieszą. Natychmiast to popraw mają być obie żółte jedna jasna, druga ciemna.
No dobra – z żalem odparł MarCin- chciałem dobrze. Już poprawiam, to gdzie to wrzucamy.
Jak to gdzie? – ripostował i wyliczał SinDaco – Hmm, chyba do InfoPionga nam znowu nie dadzą, bo powiedzą że ludzie tego nie kupią, to może do partyjnego portaliku i może jeszcze do tej gazetki powiatowej wydawanej przez starą działaczkę PoMaWo.
Zgodzi się ? – zwątpił przez chwilę MarCin
Już ja ją namówię – spokojnie odpowiedział SinDaco - w końcu w tym powiecie nic nie robi, to chociaż nam niech pomoże. Wrzuci się obok tekstu, jak to burmistrz walczy z niepełnosprawnymi i będzie git. A teraz uważaj, skoncentruj się, posłuchaj bardzo uważnie, będę mówił powoli. Mam jeszcze lepszy pomysł- po chwili zawieszenia głosu kontynuował - zaczęła się zima – spokojnie brzmiał SinDaco
No tak – potwierdził MarCin
I…skończył się już budżet na łatanie dziur, bo mamy grudzień, tak? - SinDaco zapytał patrząc wprost w oczy towarzysza MarCina
Tak racja, nie ma kasy na dziury a nowy budżet będzie pod koniec stycznia, bo go jak zawsze opóźnimy, dopiero później będzie mógł Umiłowany ogłosić przetarg, później odwołania firm, najwcześniej za 2 miesiące umowa… – potwierdził towarzysz broni.
Brawo MarCin!…czyli jak znajdziemy dziś dziurę to do wiosny nie załatają? - zapytał Sindi, jak nazywała SinDaco żona.
No tak…, ale gdzie znaleźć dziurę, oni je wszystkie teraz cholera połatali – zastanawiał się MarCin
No i tutaj mam pomysł – spokojnie stwierdził Sindi - dziś w nocy, tylko się nie schlaj, pojedziemy na akcję. Mam tutaj młotek, mam tutaj śrubokręt, i będziemy robić dziury. Rano zadzwoni się do InfoPionga i przyjedzie porobi zdjęcia puścimy w gazecie i do wiosny dziury będą straszyć, ludzie się będą denerwować. A kto odpowiada za dziury, skarpetki i brak papieru toaletowego w szkołach?
Ich Umiłowany Przywódca – odpowiedział z uśmiechem MarCin, przypominając sobie akcję sabotażową z wynoszeniem papieru toaletowego z wc we wszystkich szkołach. Na samą myśl jak skuteczna była to akcja rozmarzył się.
Brawo, towarzyszu PoEtJen - zatriumfował SinDaco
Ugotujemy go znowu - podsumował rozradowany MarCin PoEtJen - jak z tym papierem toaletowym, jak z tymi śmieciami podrzucanymi do lasu. Ludzie go za ten papier mało nie rozszarpali, a my mamy zapasu na kilka lat w naszym gabineciku. Teraz te dziury. Jesteś geniuszem szefie, naprawdę warto było na ciebie głosować całym aparatem partyjnym.
Szkoda czasu, kończ te skarpety, czekaj na telefon o 2 nad ranem, tylko ubierz się ciepło, jedzie z nami towarzysz NepTun – zakończył Sindaco.