Dodaj do ulubionych

Zlodzieje rowerow

10.12.04, 14:19
Bardzo prosze mi wytlumaczyc o co chodzi - jak dotad nigdy nie ukradziono mi
samochodu (odpukac!!!!), ani mnie, ani nikomu z rodziny lub znajomych mimo,
ze przez lata cale zostawialam zawsze samochod otwarty a i teraz mi sie to
czasem zdarzy. No ale z rowerem to jest nieustajacy bol przeciagly! Wlasnie
sie kolega poskarzyl, ze Mu znowu ktos podwedzil siodelko. Tez mi sie tak
kiedys zdarzylo, ktos mi tez kiedys ukradl kierownice zeby nie wspomniec o
dzwonku, pompce, starej butelce na wode itp. Studenci ciagle narzekaja na
zlodziejstwo nie tylko na campus'ie, ale w ogole w miescie. Uffff....
wyzalilam sie smile
A teraz pytanko - czy to tylko Toronto jest takie beznadziejne, czy w innych
miastach tez tak jast? Mnie sie takie przygody niegdzie indziej nie trafialy
ale moze to ja mam wybitnie "torontonskiego" pecha albo co?
Obserwuj wątek
    • za_morzem Re: Zlodzieje rowerow 10.12.04, 14:36
      mi ukradli caly rower. i to drogi.
      standart zycia sie obniza. to dlatego. narkotyki itp.
    • canadian Re: Zlodzieje rowerow 10.12.04, 17:52
      Kilka lat temu mojemu koledze ukradziono rower.
      Zglosil na policje i oczywiscie grzecznie, jak to w Kanadzie, zainteresowali sie.
      Zaprowadzili go nawet do policyjnego magazynu zeby sprawdzil czy przypadkiem tam
      go nie ma. Niestety nie bylo.
      Przy okazji poinformowali go ze Toronto jest numer 1 jesli chodzi o kradziez
      rowerow. I to od wielu lat.
    • borasca0107 Re: Zlodzieje rowerow 10.12.04, 18:13
      hmmmm... tez sie nad tym zastanawiam - wyglada mi to na jakas dziwna odmiane
      rowerowej kleptomaniismile

      Nie wspomne o tym, ze ukradziono mi dwa zgraciale rowery (troche mi ulzylo bo
      wreszcie ktos odcial ta pepowine i nareszcie mialam wymowke aby kupic sobie
      nowesmile - ale zupelnie nie potrafie zrozumiec zlodzieja, ktory wyrwal mi
      licznik, zostawiajac najwazniejsza czesc, ktora mierzy kilometry ...grrrr

      Z drugiej strony inne przyklady:

      Zgubilam portfel, jakby nie bylo z gotowka w srodku.
      Jakos nie przyszlo mi do glowy, ze go ktos ukradlsmile
      wiec zaczelam sie zastanawiac kiedy mogl mi wypasc.
      Doszlam do wniosku, ze na przystanku w ktorym wyciagalam bilet autobusowy.
      Przesiadlam sie wiec w powrotny autobus - tak na wszelki wypadek - wysiadam i
      co widze? - moje nienaruszone portfelisko lezace spokojnie na przystanku pelnym
      ludzi - droga powrotna zajela mi okolo pol godziny - wiec i szok tym wiekszy!!
      Przykladow tego typu zebralo sie na moim sklerotycznym konciesmile

      To samo z kolezanka, ktora po wyjsciu z kina, myjac rece w toalecie zdjela swoj
      wielki bardzo bajerny pierscionek i polozyla na umywalce. Potem pojechalysmy do
      restauracji, zamowilysmy zartko, czekamy, przynosza jedzenie. Dobra godzina od
      wyjscia z kina minela, zaczynamy jesc, i co widze? Nic mnie w oczy nie kluje
      zadnym blaskiem!smile Szok, kolezanka w ryk bo dopiero co pierscionek z Polski
      przywiozla. Ja ja zaczynam inteligentnie pocieszac, ze juz i tak po
      pierscionku, wiec niech nie beczy bo nie moge spokojnie zjesc swojego daniasmile))
      Wiec jemy, ona szlocha, w miedzy czasie wieszamy psy na zlodziejachsmile) Potem
      wychodzimy i tak dla swietego spokoju proponuje powrot do kina, aby sprawdzic -
      tak na wszelki wypadek czy moze jakims cudem ktos TEGO cuda nie przegapilsmile
      Ja rozsiadam sie wygodnie na fotelu, a ona pedzi do toalety. Za chwile wraca -
      i znow ryczy - co do rozczohranej anielki? dopiero teraz odkryla, ze
      pierscionek zgubila? Do tej pory po 3 godzinach powinna juz sie przeciez
      wyplakac do konca, a ona dalej wyje??? GRRR Okazalo sie, ze pobiegla do
      toalety, piersionka niet, zapytala wiec sprzataczki czy nie widziala cudenka,
      sprzataczka powiedziala jej aby poszla gdzies do jakiegos okienka zapytac -
      poszla - dostala swoj pierscionek z powrotem - jakas nastolatka znalazla go i
      odniosla do okienka....

      z tymi roweram to napewno kleptomaniasmile)
    • sylwek07 kasa 10.12.04, 18:31
      pewnego dnia przechodzac przez ulice zobaczylem przebiegajacego mezczyzne
      (spieszyl sie na autobus)ktoremu wypadl plik 20 dolarowek,zatrzymalem sie i
      podnioslem go,potym krzyknolem do niego ze mu wypadly pieniadze,On sie obrocil
      i usmiechajac sie powiedzial dziekuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka