losiek75
10.05.05, 00:11
Bylem z kumplem w pubie (zaczyna sie jak typowa meska opowiesc), siedzimy
rozmawiamy - nic sie nie dzieje. Przychodzi mloda, ladna dziewczyna, zaczyna
sie usmiechac - kokietuje. Po okolo 5 minutach przysiada sie do nas (nadal
meska opowiesc). I przez 2,5 godziny opowiada nam o swoim zyciu... Pomyslalem
sobie, ze mam ogromne szczescie posiadania wielu przyjaciol i znajomych.
Dzieki nim nie musze przysiadac sie do obcych osob aby troche porozmawiac.
Samotnosc straszna rzecz!!!