Dodaj do ulubionych

apropos rozwódek

06.01.10, 18:38
Wiele padło zdań na ten temat i co osoba to opinia. Większość panów
zdecydowanie woli wolne panie bez przeszłości najlepiej chociaż to mało realne
smile. Chyba że ma być to bardzo młoda kobieta smile
Bycie rozwódka na pewno ma więcej cieni niż blasków, bo blask jest jeden- nie
jesteśmy z mężczyzną, który nas np. bił.
Cieni jest masa i nie ma sensu ich teraz rozważać, bo temat jest inny smile
Na pewno, co zauważam po swoich doświadczeniach, niezależność materialna, brak
tendencji "bluszczowych " oraz brak dzieci to atuty , niewątpliwe bo
ułatwiające relacje oczami pana: nie ma eks-męża, a i powodów żeby się w ogóle
odzywał,materialnie jest wygodnie, a poza tym niezależna kobieta ma hobby i
znajomych oraz pracę, a wiec nie potrzebuje aby poświęcać jej dużo czasu smile
Tak to widzą panowie,
ci bardziej interesowni, wygodni. Ci, którzy w gruncie rzeczy myślą bardziej o
własnej wygodzie i przyszłości . Najczęściej ich sprawy są ważniejsze- była
żona, która potrzebuje pomocy, dzieci którym poświęca sporo czasu i sprawy z
przeszłości dla których trzeba mieć wyrozumiałość.
To, rzecz jasna, myślenie panów, którzy szukają nie uczucia a raczej wygodnej
stabilizacji. Ci którzy stawiają na uczucie nie racjonalizują w ten sposób, bo
z uczuciami to jest tak ze racjonalne po prostu nie są.
Ja nie trafiłam na tych drugich jak dotąd. Może kiedyś...
Obserwuj wątek
    • tricolour Oczami pana... 06.01.10, 18:55
      ... rzecz wygląda inaczej.

      Kandydatkę się WYBIERA spośród wielu. Poważny facet ma określone
      kryteria (zna także swoje słabe i silne strony) i na nich się
      skupia. Mowy nie ma o jakimś głębszym uczuciu na początku znajomości
      (o nagłych porywach i miłości od pierwszego wejrzenia na razie
      zapomnijmy) więc pozostaje czysty racjonalizm.

      Oczywiście własne sprawy są najważniejsze, bo singiel (kobieta,
      mężczyzna, nieważne) ma świat zbudowany tylko wokół własnej osoby.
      To zresztą jest podstawą stabilnego związku: własny i kompletny
      świat, który można podarować, który może zbieżny ze światem drugiej
      strony, a razem tworzą uzupełnienie.

      Jeżeli piszesz, że mężczyźnie nie szukają uczucia tylko wygodnej
      stabilizacji, to się mylisz. Szukają z tą świadomością, że uczucie
      musi na czymś wzrastać.
      • cold.wind.blows Re: Oczami pana... 06.01.10, 19:27
        Tricolour chyba uchwycił sedno. Ja dorzucę tylko, że jedną z wielu
        rzeczy na których powinno wzrastać uczucie, a o której się tu bardzo
        mało mówi, jest przyjaźń. Moim zdaniem jest to jedna z podstaw na
        których powinna wznosić się miłość.
        Ja już dosyć mam takich jazd jak miłość od pierwszego wejrzenia,
        zauroczenie, itp klimaty. Niewiele to ma wspólnego z dojrzałym
        uczuciem, często zaś prowadzi do toksycznego uzależnienia od drugiej
        osoby, jak to było w moim wypadku. Utrudnia ponadto zbudowanie
        zdrowych więzi, nie ma na to po prostu czasu.
        Aha, dodam jeszcze paniom wzdychającym za miłością od pierwszego
        wejrzenia, że uczucie wyrosłe na racjonalnych przesłankach moim
        zdaniem może być nie mniej romantyczne, a na pewno zdrowsze.
        • mankatoja Re: Oczami pana... 06.01.10, 19:46
          "wzdychającym za miłością od pierwszego
          wejrzenia, że uczucie wyrosłe na racjonalnych przesłankach moim
          zdaniem może być nie mniej romantyczne, a na pewno zdrowsze" . Zdecydowanie tak,
          ale warunek jest jeden- ze
          racjonalizm nie jest zamiast emocji czyli związek jest oparty wyłączenie na
          wyliczeniach typu: opłaca się/nie opłaca
          smile
        • ulkar Re: Oczami pana... 07.01.10, 00:02
          Ha... i tu się zgadzam ... tym bardziej istotne jest to co napisano
          powyżej ... że po np. 20 latach małżeństwa, jeśli nie ma przyjaźni
          to nie ma nic ... bo porywy serca i gorące pożądanie ... to już nie
          ten etap... więc albo jest przyjaźń i przywiązanie albo nic ...
      • mankatoja Re: Oczami pana... 06.01.10, 19:35
        Zawsze się wybiera, to naturalne i oczywiste.Budować musi być na czym smile Tylko
        istotne, czy priorytety podobne i ze nie odrzuca się kogoś z racji jedynie
        wyrachowania smile Bo rozum jest ważny ale emocjonalność też źle gdy nie ma racji
        bytu smile
      • enesta Re: Oczami pana...Tri 06.01.10, 23:10
        tricolour napisał:

        Mowy nie ma o jakimś głębszym uczuciu na początku znajomości
        > (o nagłych porywach i miłości od pierwszego wejrzenia na razie
        > zapomnijmy) więc pozostaje czysty racjonalizm.

        Tricolour,
        czy mógłbyś rozwinąć ten czysty racjonalizm?
        Często piszesz że ważne są kryteria wyboru,(tylko jakoś oglnikowo)
        czy mógłbyś napisać o swoich racjonalnych kryteriach?
        Piszemy tu anonimowo, więc mam nadzieje że nie zakłóci to twojej
        prywatności.
        Reprezentujesz świat człowieka zupełnie innego ode mnie, w dodatku
        jesteś mężczyzną, co podwaja moją ciekawość innego spojrzenia na
        związek.
        Może coś zapożyczę?
        ?

        • tricolour Proszę bardzo... 07.01.10, 15:36
          - by była z tego miasta, co ja. Jest to ważne podczas poznawania
          (gdzie kadydatek jest jednocześnie z pięć), bo oszczędza czas i
          pieniądze na przejazdy. Mówiąc inaczej: żeby chciało się jechać do
          jakiejś obcej baby.
          - by miała stosowne (adekwatne do mojego) wykształcenie i pracowała,
          - by miała podobne możliwości finansowe (w tym podobny status
          materialny),
          - by nie straszyła swoim wyglądem. Ja też nie jestem Belmondo więc
          tu spora przestrzeń do kompromisu,
          - by się jakoś kretyńsko nie nazywała (np. Hermenegilda Wolfenstein),
          - by miała podobny do mojego system wartości (w tym wiara,
          zachowania społeczne, rodzinne itp.)
          - by miała uporządkowany świat wewnętrzny tzn, by była gotowa na
          miłość i małżeństwo, bo nie szukam kumpeli, przyjaciółki, kochanki,
          czy kompana na narty. Szukam wszystkiego w jednej: żony.
          - by miała zamkniętą przeszłość. Rozwódka ma nie truchleć na myśl o
          eksie czy alimentach. Panna ma wiedzieć, że już jest starą panną.
          Skazana za przestępstwo umyślne ma być po wyroku, odsiadce i
          resocjalizacji smile
          - by lubiła wodę (bo nurkuję), góry (bo czasem chodzę), narty (bo
          jeżdżę), rower, samolot i leżeć na plaży podczas wakacji. Także
          chodzić do kina, teatru, opery. Żeby do opery nie zakładała białych
          kozaczków.
          - żeby miała jakieś hobby, bo ja mam i je lubię. W tym czasie chcę
          być sam (co nie oznacza, że się fizycznie izoluję).
          - by umiała się zachować w towarzystwie, mówić poprawną polszczyzną,
          nie kląć, nie chlać i nie podrywać facetów w moim towarzystwie.
          - by wymagała od siebie tego samego, co ode mnie i od innych.
          - by była tajemnicą, niewiadomą, obiektem ciągłego poszukiwania tak,
          by życie z nią miało namiastkę polowania, a nie świniobicia.
          • kicia031 No zlituj sie 07.01.10, 15:52
            - by miała stosowne (adekwatne do mojego) wykształcenie i pracowała,
            > - Żeby do opery nie zakładała białych
            > kozaczków.
            > -> - by umiała się zachować w towarzystwie, mówić poprawną
            polszczyzną,
            > nie kląć, nie chlać i nie podrywać facetów w moim towarzystwie.

            gdzies ty tej kobity szukal, przyznaj sie?
            • tricolour Wszędzie. 07.01.10, 16:43
              • kicia031 Re: Wszędzie. 08.01.10, 10:24
                Moze wlasnie dotknales waznego tematu? Nie tylko zeby miec te
                odpowiednie krytaria, ale tez zeby lowic ryby we wlasciwym stawie?
          • enesta Re: Dziękuję ;) 07.01.10, 17:55
            myślałam że będzie gorzej.
            Od systemu wartości w dół moje kryteria są podobne,
            te powyżej uważałabym-jako kobieta - za mało istotne-nieważne.
            Spodziewałam się że skoncentrujesz się na sytuacji finansowej jako
            podstawy, fundamentu związku.
            Uważam że uczucie, przyjażń, (oboje są na tym samym poziomie) jest
            podstawą i z niej wyrastają intymność, zaufanie, szacunek i wspólna
            ekonomia.
            Jeżeli ekonomia i chemia stanowią podstawę, to hipotetyczne problemy
            finansowe sprawiają że osoba bardziej racjonalna (czyt. wyrachowana)
            ewakuuję się szybciutko z tego związku.
            A chemia, wszyscy starzejemy się i apetyczny wygląd też, więc bez
            uczucia to niekoniecznie trwały związek.
            wink
          • makili Re: Proszę bardzo... 07.01.10, 23:56
            Tri - podpisuję się pod takim podejściem obydwoma rękami smile
          • crazyrabbit Re: Proszę bardzo... 08.01.10, 10:41
            Tri, trochę się uchachałam, ale po niewielkich modyfikacjach mogę
            się podpisać pod wymaganiami smile))

            Że też ja tego do tej pory tak ładnie nie umiałam w punktach
            zebrać...
            Królik
          • tarantinka Re: Proszę bardzo... 08.01.10, 10:52
            bez urazy ale ten zestaw mimo, ze tak prosty i racjonalny jest jak
            wygranie szóstki w totka. Sorry ale z takim podejściem jak tu macie
            (jakiegoś takiego zranienia i bronienia się + racjonalizacja) to nie
            macie szansy na miłość tylo co najwyżej na jakiś układ.
      • kicia031 a ja mysle 07.01.10, 09:42
        ze tak naprawde najwazniejsza rzecza, jaka sie liczy, jest
        atrakcyjnosc seksualna potencjalnego partnera. Wszelkie przyjaznie,
        analizy, racjonalne wybory sa o kant d... potluc, jest ten
        podstawowy warunek nie jest spelniony na wstepie.
        • malgolkab kicia 07.01.10, 09:51
          sama bym to napisała, ale bałam się, że zaraz po mnie pojadątongue_outP
          • kicia031 Re: kicia 07.01.10, 10:38
            a niech jada, mnie to lotto.

            jak zobaczylam dupke mojego chlopa, to od razu wiedzialam, ze to
            jest to wink)
          • enesta Re: kicia 07.01.10, 10:51
            dziewczyny,
            zauważcie że atrakcyjność seksualna przewija się generalnie w
            kryteriach wyboru kobiet.
            Mężczyźni twardzo obstają przy racjonalnych przesłankach.
            Myślę, że dla kobiety bycie z kimś bez chemii jest pewnego rodzaju
            sprzedaniem się.
            Natomiast prawie każda, w miare atrakcjna zadbana kobieta jest dla
            mężczyzny sekualnie atrakcyjna.
            Datego tak ważne dla nich są przesłanki racjonale.
            Nie bujajcie w obłokach.
            • malgolkab Re: kicia 07.01.10, 11:01
              a co to wspólnego ma z bujaniem w obłokach?? bujają to ci, co piszą
              o amoku, miłości od 1 wejrzenia itd.smile moim zdaniem kryterium
              wskazane przez kicię jest całkiem racjonalne...
            • kicia031 przesluchalam chlopa swego 07.01.10, 11:07
              na okolicznosc atrakcyjnosci sexualnej zanim to napisalam, i on
              twierdzi ze po pierwsze to podstawa, a po drugie, on bardzo
              przebierny jest. A ze zdjec wiem, ze exia jego to taki sam typ urody
              jak ja

              Moj ex ma druga zone, ktora jest prawie moim klonem wizualnie.

              Mi tam obojetne, czy brunet czy blondyn (byleby mial zgrabna dupke i
              szerokie bary), a facetom najwyrazniej nie.

              Nie myl tego, ze wielu facetow jak sie trafi okazja to bzyknie
              prawie wszystko z takim pociagiem sexualnym, ktory powoduje, ze
              facet stanie na glowie by te wlasnie konkretna kobiete bzyknac. I
              ozeni sie z nia, zeby zapewnic sobie mozliwosc bzykania jej do konca
              zycia,i zeby nikt inny jej bie bzykal.
              jak poczucza to forum, przynajmniej w teorii wink)
      • scriptus Re: Oczami pana... 07.01.10, 10:18
        Zgadzam się właściwie w pełni z tym, co napisałeś, Tri.
        Człowiek po prześciach, nauczony doświadczoniem, stara się "zaprojektowac" nowy
        związek dla siebie i swojej wygody, nie jest w tym nic złego, wszak mało z nas
        ma predyspozycje matki Teresy. Nie znaczy to, że nie pragnie uczucia, nie szuka
        kogoś, kogo mógły pokochać, kto pociagałby go seksualnie, a jednocześnie nie był
        źródłem zbytecznych kłopotów. Nie ma nic złego w szukaniu stabilizacji i
        towarzystwa na wiek dojrzały i starość. Kiedy planujemy dalsze życie po
        rozwodzie, pracę zwykle mamy, musimy sobie znaleźć i urządzić jakieś mieszkanie,
        zapewnić sobie dobry kontakt z własnymi dziećmi i potem możemy zacząć myśleć o
        nowej partnerce / partnerze. Nie wiem, ile osób w tym momencie ma w oczach osobę
        otoczoną grupka dzieci, bowiem doświadczenia kawalerskie z młodości pokazują
        raczej wolne panienki, zatem myślimy o paniach odpowiednio starszych, ale rzadko
        nam wyobraźnia podsuwa w tym momencie jakieś dzieci. Ten temat wychodzi w
        praktyce. Zwykle akceptujemy dzieci, sami je bowiem też mamy, gorzej nam idzie z
        akceptacja plączącego się gdzieś w tle exa, czy exi w przypadku kobiet. O ile
        osoby bezdzietne, czy z dziećmi dojrzałymi potrafią się od exa skutecznie
        odseparować, z tymi dzieciatymi to już nie jest takie oczywiste, a jak trafimy
        na jakąś jednostkę uciążliwą i namolną, to, jeśli nasz związek nie zaszedł za
        daleko, może nie wszyscy, ale wielu z nas po prostu ewakuuje się jak najdalej.
      • kasiapfk Re: Oczami pana... 07.01.10, 11:42
        Tri, a tu jasię podpisuję obiema rękami.
        To samo dotyczy i moich preferencji.
    • samowolny2 Re: apropos rozwódek 06.01.10, 18:58
      Odwracając role, ja, będąc mężczyzną, też nie trafiam na te drugie.
      Niestety...
      • kalpa Re: apropos rozwódek 06.01.10, 19:17
        qrcze, ja myślę- a popieram to doświadczeniem-że w pewnym wieku znalezienie
        osoby bez przeszłości i ogonków związanych z nią jest mało możliwe.
        Duzo zależy od indywidualnego nastawienia do owych ogonków smile
        Ja sama mam ogonki, dwa nawet, ale nie zauważyłam, żeby to zniechęcało do mnie-
        wręcz przeciwnie smile
        Jak ktoś szuka osoby bez "cieni", to do mnie nie podchodzi wink
        nieraz pisałam, że ja szukam panów w podobnym wieku i z podobnymi ogonkami smile i
        te ogonki są mile widziane smile
        a na dodatek mam pozytywne nastawienie do faktu rozwodu smile
        Może dlatego, ze sama jestem optymistycznie nastawiona do życia spotykam
        optymistów smile
        Fajnych zresztą wink
        • jarkoni Re: apropos rozwódek 06.01.10, 19:30
          kalpa, czyzbys byla wyjatkiem?
          • mankatoja Re: apropos rozwódek 06.01.10, 19:49
            Myślę, że nie jest ale warto myśleć jak ona smile
          • enesta Re: jarkoni 07.01.10, 11:01
            a`propos rozwódek-
            co myślisz w tym temacie?
            wink
          • kasiapfk Re: apropos rozwódek 07.01.10, 12:36
            Przepraszam, ze wtrącę: Ale KAlpa NIE JEST wyjątkiem.Albo jest nas
            dwie. Co najmniej.
            smile
            Optymistyczna
        • mankatoja Re: apropos rozwódek 06.01.10, 19:49
          Super że trafiasz, liczę że mnie się też uda, bo optymizm to ciut za mało ,
          niestety- potrzeba troszkę jeszcze szczęścia smile
      • mankatoja Re: apropos rozwódek 06.01.10, 19:48
        Bo zazwyczaj ci perwsi trafiają na te drugie, a te pierwsze na tych drugich smile))
        • kalpa Re: apropos rozwódek 06.01.10, 20:11
          Czwarta zona mojego taty od 34 lat jest moim aniołem- kocha mnie, dogadza, -
          odkąd ją poznałam jako niespełna sześciolatka. nauczyła mnie jednego- ważny jest
          człowiek, bo to on ma serce.
          Mam tak dobre doświadczenia z nią, że nie obawiam się być kolejną partnerką,
          czuję, ze jestem w stanie zaprzyjaźnić się z dziećmi innej kobiety i być dla
          nich dobrą ciocią, jak żona mojego taty dla mnie.
          Mimo, że moje małżeństwo się skończyło nie mam urazów do mężczyzn, do faktu, że
          maja przeszłość, że maja dzieci, że kontaktują się z "byłą".
          A sama nie mam traumy, że mam ogonki, że jestem rozwódką itp.
          Może dlatego właśnie, że spotkałam na swojej drodze życia wiele kochających osób
          i nauczyłam się kochać?
          Wierze w miłość od pierwszego wejrzenia ( bo mój ex był nią przez 16 lat) i
          wierze, ze miłość druga może być jeszcze piękniejsza, bo dojrzalsza, pełniejsza.
          A mój kolejny partner dostanie ode mnie jeszcze więcej miłości i czułości,
          bogatszej o wszystko, co najlepsze z poprzedniej. A kochałam mojego M. bardzo,
          jak tylko kobieta potrafi kochać. To, że się rozeszliśmy nie zmniejszyło mojego
          serca smile
          Wiec kochać potrafię nadal. na cale szczęście.
          Mimo ogonków smile A może właśnie dzięki nim smile
          pozdrawiam cieplo
          • anja.ltd Re: apropos rozwódek 06.01.10, 20:36
            Oj zazdroszczę Ci podejścia kalpa... Też bym chciała być tak pozytywnie
            nastawiona. Chyba jednak wszystko jest jeszcze za świeże, żeby uwierzyć w to, o
            czym tak pięknie piszesz... Na szczęście mam swój "ogonek" i to jest coś, co
            dodaje mi póki co siły w tych trudnych chwilach...
          • mankatoja Re: apropos rozwódek 06.01.10, 20:39
            Mnie miłości niewiele nauczono, a jeśli już ją dostawałam to od dziadka. Była
            szczera i wspaniała, ale dziadek umarł i wtedy świat przyciemniał.
            Potem zasługiwałam na miłośc,tak to oceniam, dopiero z czasem zaakceptowałam
            siebie.
            Ne mam żalu to wszystkich panów rozwiedzionych o eks zony, dzieci itp, a z racji
            tego że sama nie mam dzieci chętnie zaprzyjaźniłabym się z dziećmi mężczyzny z
            którym bym się związała. Kontakty z dziećmi - bardzo ważne i muszą być, wszak
            ojcem się jest do końca życia smile Z zoną jak miło to tez fajnie ale co by nie
            zapomniał się chłop podczas u niej wizyty.... smile
            Moje doświadczenie z życia jest takie jednak,że wiem iż niektórzy panowie
            patrzą na rozwódkę, szczególnie niezależną materialnie i bezdzietną jako wygodny
            azyl ale oczekują dostać a już dać niekoniecznie.
            Pan z którym byłam uważał tak: "moje życie, moje sprawy, a ty czekaj aż będę
            miał czas, bo w tygodniu pracuję, chyba że eks zadzowni bo kran się zepsuł a w
            soboty i niedziele jestem zajęty bo w soboty jadę z synem na kosza a w
            niedzielę jadę z córką na basen i jeszcze muszę odwiedzić ciocie Kasię oraz
            mamę, babcię i wiele innych osób. A jak wrócę zjadłbym tę twoja pyszną
            szarlotkę,aha - kochanie warto by może umyć okna".
            Trochę parafrazuję, ale chyba nic dziwnego ze poczułam się jak.... no właśnie.
            Stąd refleksja w głównym wątku smile

            ps. Pan ów wspomniany na początku wcale się tak nie zachowywał, zachowywał się
            elegancko i racjonalnie, nie wspominał ....że liczy się on i jego sprawy a szuka
            kury domowej czy kogoś w tym stylsmile
            • nanai11 Re: apropos rozwódek 06.01.10, 20:55
              Jednakowoż uważam że kobiety są w sytuacji w jakiej sie stawiaja. Podam prosty
              przykład. Moja serdeczna koleżanka była żoną zdradzana od zawsze, przymykała
              oczy. Ale kiedy on sie w końcu zakochał, i chciał sie rozwieśc, zaczęła sie
              gehenna. Płacze, zgrzytanie zebów i takie tam. Podczas jednej z rozpraw sedzina
              w końcu powiedziała że skoro od zawsze pani to znosiła to do kogo ma pania
              pretensje??Rozwódka bezdzietna skacząca wokół faceta jak wokół jajka z
              uwielbieniem chwalaca każdy dzień że sie w końcu łaskawie zjawił w jej życiu i
              wyrwał z otchłani samotności niech ma do siebie pretensje. Ja miałam dwa rozwody
              i nie narzekam.
              • mankatoja Re: apropos rozwódek 06.01.10, 21:31
                Powiem Tobie tak- uraziłaś , bo widzisz, mnie byle jaki byle facet nie
                interesuje, a ten po czasie pokazał oblicze prawdziwe. Nie skakałam wokół
                niego, a poza tym było razem miło do czasu jak zaczął się tak zachowywać.POtem
                było moje urocze żegnaj smile
    • anbale Re: apropos rozwódek 06.01.10, 23:51
      Osobiście jestem dość mocno utwierdzona w przekonaniu, że obie płcie, czyli
      ogólnie ludzkość, szuka partnera dbając o swą wygodę, zaspokojenie swych
      potrzeb, swej próżności i z dbałością głównie o własny komfort. Trochę mnie już
      drażni, że kobiety robią wymówki mężczyznom z tego, co same praktykują i
      uważają, że w ich przypadku słusznie...
      Jeśli ktoś spotka kogoś, kto potrafi zrezygnować ze swej wygody i pasienia swego
      ego w imię uczuć i dbałości o drugiego- to może mówić o naprawdę wielkim
      szczęsciu...
      • yzek Re: apropos rozwódek 07.01.10, 11:56
        > Jeśli ktoś spotka kogoś, kto potrafi zrezygnować ze swej wygody i pasienia sweg
        > o
        > ego w imię uczuć i dbałości o drugiego- to może mówić o naprawdę wielkim
        > szczęsciu...

        Kogoś o postawie altruistcznej (czy nawet cierpiętniczej) może nadymać właśnie
        poczucie że się tak wspaniale, bezinteresownie poświęca.

        Y.
        • kasiapfk Re: apropos rozwódek 07.01.10, 12:37
          Kogoś o postawie altruistcznej (czy nawet cierpiętniczej) może
          nadymać właśnie
          > poczucie że się tak wspaniale, bezinteresownie poświęca.

          Ale oczywiście, że tak!.
          Poświęcający isę mazwykle coś ztego, że się poświęca. smile

          Niepoświęcająca się, ale lubiąca ludzi. K.
          • anbale Re: apropos rozwódek 07.01.10, 13:07
            Ale ja nie napisałam ani słowa o poświęcaniu się.
            Jeżeli faktycznie postrzegacie związek w kategoriach "albo się
            poświęcam, albo wszystko jest tak jak JA chcę"- no to faktycznie,
            rozwód jest czasem jedynym wyjściem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka