lastsenses
03.04.11, 21:10
moją syt. już znacie.
mąż nie płaci alimentów od roku, mieszka w naszym wspólnym mieszkaniu - podobno sprzedaje ale jakoś niemrawo, swoje mieszkanie wynajmuje. pracuje za 1200 netto - obiecuje mi, że będzie płacił jak zmieni pracę (co oczywiście nie następuje). dzieci widzi, jak są dowiezione pod nos.
przez pierwszy rok byłam tak szczęśliwa, że w końcu się uwolniłam, że o sprawach finansowych nie myślałam wcale.
ale trochę mnie to już wkurza, że wszystko jest na mojej głowie.
byłam u prawnika i mam dwa warianty: działąć ugodowo - czyli nadal nic się nie będzie działo i pozwolić prawnikowi działać według jego pomysłu - czyli ostro (70 % mieszkania dla mnie i dzieci - bo ja sama wszystkich utrzymuję od lat a mieszkanie kupione w częśći z mojego majątku odrębnego) + wysokie alimenty (mąż ma kilka mieszkań).
ale oczywiście mam skrupuły - jak to się odbije na dzieciach itd.