Tym razem zapytam o alimenty. Generalnie nie są płacone (te umowne - sądownie nie są jeszcze ustalone) a nawet jeśli, to z wielką łaską, od niechcenia i w terminie bardzo dowolnym.
Bardzo chciałabym uregulować tą sprawę. Ostatnio kiedy prosiłam o dołożenie się męża do niani przez okres wakacyjny (200 zł), usłyszałam, że "ich" (męża i kochanki) na to nie stać.
Mąż zarabia średnio 8000 - 10 000 netto, mieszka w domu, za który płaci miesięcznie 2500 PLN, dwa miesiące temu nabył prosto z USA Chryslera, który zresztą wg jego słów uniemożliwił przyjazdy do dziecka (zbyt drogie paliwo do takiego potwora
Żeby nie było, ja mu nie żałuję i dla siebie niczego od niego nie chcę. Chciałabym jednak, żeby moje dziecko było przynajmniej finansowo traktowane z szacunkiem i przykro mi, że jest, że trzeba o to powalczyć.
Jak sąd sprawdzi dochody męża, skoro ten ma spółkę z o o i jestem stuprocentowo pewna, że będzie chciał poukrywać dochody. Jakiej wysokości alimentów mogłabym oczekiwać?