nie mam rozwodu...bo niemam slubu jakos nigdy po 9 latach niewpadlismy na pomysł aby go wziasc , no moze ja tak ale nie on jest z odzysu ze tak powiem..., 2 tygodnie temu powiedział ze sie wyprowadza

ze kocha mnie i dzieci ale przelała sie miara moich krzyków-niestety zrobiłam sie strasznie nerwowa, powiedział ze 8lat dobrych przycmił ten rok krzyków i awantur

mieszka u siostry mowi ze wroci jak zateskni....ale ja nie rozumiem przeciez jest sie zkims na dobre i zła? jesli miałam problem to czemu mi nie pomogł go razem go rozwiazac? czy wyprowadzka cos zmieni? niechce zaczynac nowego zycia kocham go

wiem ze teskni za nami wiem ze chce wrocic ale sie boi ze sie niezmieniłam...boje sie ze niewroci juz bo bedzie mu dobrze od nas... pozałatwiałm juz wszytko na mnie bogu dzieki ze mieszkam w uk to mi super pomoga ale niechce tej kasy chce aby wrocił? jak zaczac wszytko od nowa? mam 2 dzieci ,bogu dzieki ze sa bo po 9latach a mam 28 to całe dorosle zycie, zostaąłm teaz sama moja mama wraca za tydzien do polski, jestem załamana ze zostaąłm w duzym dome bez człowieka z ktorym to wszytko kupiłam ,spac niemoge niejem schudłam juz 5kg niewiem jak sie ogarnac