Dodaj do ulubionych

nie rozwod a rostanie

22.02.12, 16:38
nie mam rozwodu...bo niemam slubu jakos nigdy po 9 latach niewpadlismy na pomysł aby go wziasc , no moze ja tak ale nie on jest z odzysu ze tak powiem..., 2 tygodnie temu powiedział ze sie wyprowadzasad ze kocha mnie i dzieci ale przelała sie miara moich krzyków-niestety zrobiłam sie strasznie nerwowa, powiedział ze 8lat dobrych przycmił ten rok krzyków i awantursad mieszka u siostry mowi ze wroci jak zateskni....ale ja nie rozumiem przeciez jest sie zkims na dobre i zła? jesli miałam problem to czemu mi nie pomogł go razem go rozwiazac? czy wyprowadzka cos zmieni? niechce zaczynac nowego zycia kocham gosad wiem ze teskni za nami wiem ze chce wrocic ale sie boi ze sie niezmieniłam...boje sie ze niewroci juz bo bedzie mu dobrze od nas... pozałatwiałm juz wszytko na mnie bogu dzieki ze mieszkam w uk to mi super pomoga ale niechce tej kasy chce aby wrocił? jak zaczac wszytko od nowa? mam 2 dzieci ,bogu dzieki ze sa bo po 9latach a mam 28 to całe dorosle zycie, zostaąłm teaz sama moja mama wraca za tydzien do polski, jestem załamana ze zostaąłm w duzym dome bez człowieka z ktorym to wszytko kupiłam ,spac niemoge niejem schudłam juz 5kg niewiem jak sie ogarnacsad
Obserwuj wątek
    • maciekqbn Re: nie rozwod a rostanie 22.02.12, 16:42
      Nie ma nic gorszego niż wrzeszcząca, często do tego wulgarna baba. Dobrze chłopina robi. A i dla dzieci to lepsze, nie będą wysłuchiwać awantur.
      • moniapoz Re: nie rozwod a rostanie 23.02.12, 17:51
        Maciek - nie oceniaj wszystkich kobiet przez pryzmat swojej prawie ex
        jeżeli 8 lat było OK a 9 roku nie - to znaczy, że coś się zmieniło i trzeba nad tym popracować a nie uciekać od problemu....

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • altz Re: nie rozwod a rostanie 22.02.12, 17:25
      Nie ma nic gorszego, niż kobieta posiadająca patent na nieomylność stale się awanturująca.
      Młoda jesteś, dasz sobie radę jeszcze wszystko poukładać, schudłaś 5 kg, więc będziesz jeszcze bardziej atrakcyjna. wink
      Stałe związki to przeżytek. big_grin
      • zalosny.jestes O kurczę... 23.02.12, 08:05
        altz napisał:

        > Nie ma nic gorszego, niż kobieta posiadająca patent na nieomylność stale się aw
        > anturująca.

        To są jeszcze takie prócz mojej ex? Sądziłem po wypowiedziach pań na tym forum, że ja i moja ex to odosobniony przypadek, świat jest piękny a kobiety szlachetne...szkoda tylko, że emerytury nie dożyjemy. Co tam.... JAKOŚ TO BĘDZIE.
        • maciekqbn Re: O kurczę... 23.02.12, 08:09
          zalosny.jestes napisał:

          > świat jest piękny a kobiety szlachetne...

          hehe to ja tak myślałem przed ślubem z moją omc ex
          Mówią, że nauka kosztuje, tylko czemu to tak drogo wychodzi? wink
          • zalosny.jestes Tak, tak... a najgorsze jest to, że one 23.02.12, 08:17
            w większości mają zakłócone poczucie równowagi pomiędzy strzyżeniem owcy a zarżnięciem owcy. Jak już zarżną i owca zwiewa do innej zagrody, to jest płacz, że owca co świnia, bo nie chciała się dać zarżnąć.

            Poza tym pociesz się kolego, że pijawki będą korzystać z nas do czasu aż dzieci się usamodzielnią. Później zniknie element nacisku i tłumaczenia swoich wszystkich świństw dobrem dzieci a zostanie siwa głowa i poczucie zmarnowanego życia. Co innego my! Zadbany facet po 50tce jest jeszcze całkiem do rzeczy i niejedna dwudziestka z rozkoszą wskoczy do naszego portfela. Tyle tylko, że my będziemy już mądrzejsi. Wazektomia jest wykonywana w UK bez problemów i odwracalna. Wyobrażasz sobie kolego minę takiej laski, która stara się złapać Cię na dziecko, ty jedziesz do oporu a tu nic? Stary! Żyć nie umierać wink

            PS: No to wbiłem kij w mrowisko wink
            • zmeczona100 Re: Tak, tak... a najgorsze jest to, że one 24.02.12, 12:26
              Hłe, hłe, hłe big_grin

              > Co innego my! Zadbany facet po 50tce jest jeszcze całkiem do rzeczy i niejedna
              > dwudziestka z rozkoszą wskoczy do naszego portfela.


              Jakby to brakowało młodych, zadbanych i forsiastych mężczyzn, a przy tym zdolnych do nieustającego seksu kilka razy na dobę big_grin

              Ale nic to, żyj sobie dalej w nieświadomości big_grin
              • zalosny.jestes Hłe, hłe, hłe znów mnie dobrze nastraja... 24.02.12, 22:55
                Chyba nie wierzysz sama w to co napisałaś wink Co Ty starzejąca się kobieta z manierami możesz zaoferować facetowi (jakiemukolwiek). Chyba własną desperację tylko wink
                To nie jedyna sprawiedliwość na tym świecie na szczęście wink
                • zmeczona100 Re: Hłe, hłe, hłe znów mnie dobrze nastraja... 25.02.12, 14:07
                  Załosny, a kto Ci powiedział, że mi brakuje faceta i dlatego muszę mieć coś do zaoferowania? big_grin To, że Ci się wydaje, że kobieta sama sobie w życiu nie poradzi i zawsze oczekuje faceta (choćby byle jakiego) przy sobie, wynika z Twoich własnych przekonań smile

                  Wiem, wiem, że są tacy faceci własnie- uważają się za tych, za którymi wszystkie baby polecą, bo są tacy forsiaści i że oni wraz z wiekiem młodnieją i mają coraz większe powodzenie. Przy okazji zapominają, że ich ciało też się starzeje, mięśnie wiotczeją, włosy wypadają, rośnie mięsień piwny, a i Viagra coś już nie działa. A młode dziewczyny chcą się wyszaleć i wolą pobawić się w klubie, niż panu zmieniać pampersy smile Wtedy to owszem, pieniądze Ci pomogą- będziesz mógł opłacić (i wybrać!) młodą opiekunkę smile

                  Wśród moich znajomych są też i faceci- mający dwadzieścia parę lat, jak i po pięćdziesiątce, wysportowani, ale i z brzuszkiem i kompletnie łysą glacą. I powiem Ci tak- kiedy uda nam się wszystkim spotkać w jakimś pubie, to wracam stamtąd podbudowana, wyluzowana, a przede wszystkim szczęśliwa, że nie mam męża smile Nie ma znaczenia ani wiek, ani wygląd, bo to, co decyduje o tym, że chcemy się razem spotykać i spędzić kilka godzin na rozmowach o niczym, ale też o sprawach ważnych, życiowych, to jest zawartość naszych mózgownic smile A na pewno nie ma wśród nich mizoginów smile

                  W życiu nie traciłabym swego czasu na spotkania z kimś, kto kręci się w swoim życiu dookoła jajników i rzekomych krzywd, jakie mu one wyrządziły, jest prymitywem, gburem czy skupionym na własnym nosie.
    • malgolkab Re: nie rozwod a rostanie 22.02.12, 17:52
      na dobre i złe nie oznacza, że można się na kogoś wiecznie, bezkarnie wydzierać - to rodzaj przemocy psychicznej. Każdy ma gorszy okres, ale roku wiecznych awantur to nawet święty by nie wytrzymał...a jaki problem on miał z Tobą rozwiązywać?
      • yoma Re: nie rozwod a rostanie 22.02.12, 18:02
        No to właśnie wziął i rozwiązał smile
        • paraben Re: nie rozwod a rostanie 22.02.12, 18:59
          A nie moglibyscie opracować wspólnie jakiegoś planu naprawy?skoro mieszkasz w UK to poszukaj jakiejś pomocy,kursu anger management lub pomocy specjalisty,zastanów Sie nad sobą,przygotuje strategię jak Sie zmienić.potem pogadajcie,dajcie sobie czas na wprowadzenie zmian-skoro kochasz go to na pewno warto Sie postarać zmienić to co obu wam rujnuje życie.a jak uporasz Sie ze sobą to może on doceni,ze naprawdę ci zależy-i może uda wam Sie odbudować to co Sie popsulo?
          • plujeczka Re: nie rozwod a rostanie 23.02.12, 08:00
            trasznie panikujesz- nie umiesz być sama? nie bardzo wiem z czego wynika twoja wulgarnośc i kłótliwośc? może coś o tym napiszesz.Masz oprócz wyprowadzi partnera jakieś inne kłopoty?
            brakuje Wam pieniędzy, dzici są niedobre? mają kłopoty w szkole?
            Bo jesli nie masz takich kłopotów a jestes kłótliwa to moja droga wyhamuj i przestań się w ten sposób zachowywać. Pewnie w tej sytuacji niejednego codzienne awantury o nic przyprawiałyby o zawrót głowy.
            Zacznij nad soba pracować , idż do psychologa może zrodło twojej frustracji tki w dzieciństwie bo widze ,że panicznie boisz się samotności , może coś z twoimi rodzicami było nie tak i w twojej psychioce pewne zachowania się zakodowały.
            Porozmawiaj z partnerem, powiedz mu o swoich lękach musicioe wspólnie podjac pewne decyzje , ktore są nielatwe ale pamietaj o jednym im dłuzej bedzie facet poza domem tym bardziej spodoba mu się taki styl zycia singla.
            Ale awantury i wrzaski to rzeczy niedopuszczalne oweszm sa dni kiedy każdego z nas " diabli biorą" ale trzeba jednak starać się nad tym zapanować.A jesli nie umiesz to bierzdzieci i idż na spacer, zajmij sie pracą w domu, wyjdź do koleżanki, zapisz się na basen, aerobik co pozwoli Ci się naturalnie zmęczyć i na wrzaski nie bedziesz miala siły.Niestety czeka cię ciezka praca nad sobą i tylko od Ciebie bedzie zależec czy da spodziewane efekty.
            • paraben Re: nie rozwod a rostanie 23.02.12, 10:52
              Zgadzam sie z plujeczka, pewnie - jak wielu z nas- zostalas negatywnie zaprogramowana w dziecinstwie- bo skads twoje obawy i zachowania sie wziely. Polecam Ci bardzo prace z psychologiem, sama przeszlam przez to, rozgrzebalam dziecinstwo i wiem, skad u mnie takie a nie inne emocje, odczucia, reakcje. Staram sie z nimi walczyc i jest o wiele latwiej jak sie dokladnie pozna ich dno..zycze Ci powodzenia, wierze ze moze Wam sie udac jesli wykazesz inicjatywe i chec pracy nad soba. Porozmawiaj o swoich problemach z partnerem, wytlumacz mu ze zajmie Ci to troche czasu ale postarasz sie i zrobisz wszystko aby popracowac nad soba i zwiazkiem, i spytaj czy mozesz liczyc na wsparcie i zrozuminie..bo to podstawa.Taka terapia i praca nad soba sa trudne, dobrze byloby zeby ktos Cie wspieral.
        • zalosny.jestes Jakie to szczęście, że facet nie zgłupiał 23.02.12, 08:06
          yoma napisała:

          > No to właśnie wziął i rozwiązał smile

          i nie podpisał aktu przekazania własności siebie na rzecz pani w urzędzie stanu cywilnego. Tak to krótka piłka. Drze mordę? Wyprowadzam się i po krzyku. Niestety dzieci spowodują, że pan tak czy owak właśnie stał się bankomatem, nawet nie zdając sobie z tego sprawy wink
          • yoma Re: Jakie to szczęście, że facet nie zgłupiał 23.02.12, 15:37
            Niestety kto robił dzieci, łoży na dzieci niezależnie od płci. Nie uważałeś, jak robisz? To rób, jak uważasz.
            • zalosny.jestes No właśnie, dlatego panom, których pijawki 23.02.12, 17:59
              zmuszają do zamążpójścia lub robienia dzieci szantażując ich odejście do innego frajera polecam ten zabieg:

              pl.wikipedia.org/wiki/Wazektomia
              Jak pożyjesz z kobietą, stwierdzisz, że to ONA i zechcesz mieć dzieci, to odwrócisz sytuację. Inaczej ryzykujesz stanie się bankomatem, zapomogą społeczną i workiem bez dna dla kogoś, kto będzie na tobie pasożytował przez kilkanaście lat. Pamiętajcie, że w dzisiejszych czasach co TRZECI związek się rozpada. Sądzisz, że twoja eksia będzie miała skrupóły widząc cię na ulicy z nową partnerką? Ja sądzę, że nie będzie miała żadnych a twoje dzieci staną się narzędziem do wymuszenia na tobie tego co sobie pani zażyczy. Zastanów się czy 11 minut (Paulo Coehlo zdaje się...) jest warte takich wyrzeczeń.
              Pozdrawiam.
              • yoma Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 23.02.12, 18:12
                Szczerze mówiąc, nie bardzo cię rozumiem.
                • moniapoz Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 23.02.12, 18:21
                  no Yoma....jak to nie rozumiesz smile
                  do ojcostwa też trzeba dojrzeć.... smile
                  a tak na poważnie to ja znam takie Panie które łapią chłopa na dziecko i potem gnębią ile wlezie, straszą, że odbiorą dziecko itp itd.
                  więc jako profilaktykę Żałosny przypisuję wazektomię....a jak już mężczyzna jest pewnie, że z tą kobietą chce mieć dziecko i ona nie leci na portfel....to idzie na zabieg odwracający wazektomię i żyje długo i szczęśliwie smile

                  znowu się Cohelo pojawia....nie wiem co myśleć smile)) ciekawe co myśli o tym Endrju ....hehe

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • yoma Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 23.02.12, 18:33
                    No nie rozumiem, bo przeczytawszy post Żałosnego najpierw sobie wyobraziłam go ciągniętego do ołtarza na łańcuchu, a drużba niesie kulę u nogi... a potem podczas nocy poślubnej ta wstrętna pijawa, taka obła, wysysa z niego nasienie i się nim zapładnia, żeby go złapać na dziecko... no przepraszam, co ja jestem winna, że mam wyobraźnię smile

                    A poważnie to sorki, ale zaczynają mnie wkurzać takie różne biedne żuczki, co to po rozwodzie odkryły, że dziecko kosztuje, a one przecież nie są bankomatami. To niech biorą te dzieci i je wychowują, bez alimentów od matek, bo przecież matka też nie bankomat...
                    • zalosny.jestes Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 23.02.12, 21:58
                      yoma napisała:


                      > A poważnie to sorki, ale zaczynają mnie wkurzać takie różne biedne żuczki, co t
                      > o po rozwodzie odkryły, że dziecko kosztuje, a one przecież nie są bankomatami.
                      > To niech biorą te dzieci i je wychowują, bez alimentów od matek, bo przecież m
                      > atka też nie bankomat...

                      Karwa, ale ja o niczym innym nie marzę!!!! Czy to tak trudno zrozumieć, że facet, który umie zarobić kasę potrafi też lepiej niż baba wykonać wszystko w domu i przy dzieciach? Ja chyba jednak jestem nienormalny!
                      • yoma Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 10:53
                        No to karwa zrób to! Uwierz mi, to jest trudne, ale nie niemożliwe!
                        • zalosny.jestes No tak! A szansa jest jak 3 do 100... 24.02.12, 13:08
                          W tym burdelu jeżeli matka nie jest narkomanką albo wieloletnią alkoholiczką z historią choroby facet praktycznie nie ma szans na uzyskanie prawa do opieki nad dziećmi.
                          • zmeczona100 Re: No tak! A szansa jest jak 3 do 100... 24.02.12, 13:16
                            jakiś Ty biedny misiu jest.

                            Swoją bezczynność i wygodę tłumaczysz swoimi chorymi wyobrażeniami o otaczającej Cię rzeczywistości. No ale przecież musisz znaleźć winnego, bo na pewno nie jesteś nim Ty.

                            Wszyscy Cię krzywdzą, wszystko jest takie niesprawiedliwe, a Ty taki doskonały, tylko nikt docenić i zauważyć tego nie potrafi. Biedaczek.
                            • zalosny.jestes Bezczynność? 24.02.12, 21:54
                              Wiesz ile w tym burdelu trwają tego typu sprawy? Śmiem twierdzić, że pieprzysz trzy po trzy nie mając pojęcia o praktycznej części tego typu spraw.
                              • zmeczona100 Re: Bezczynność? 25.02.12, 14:09
                                Nooo... Zwłaszcza, jak się samemu doradza innym, aby nie pisać odwołań czy uzasadnienia wyroków big_grin
                                • zalosny.jestes Czy Ty zdajesz sobie sprawę z faktu, że sąd 29.02.12, 20:08
                                  rejonowy i okręgowy to często ten sam skład sędziowski, to znaczy baba z wąsami w todze i przerażony stażysta protokolant? Teoretycznie w tym burdelu wszystko wygląda cacy. Gorzej jest z praktyką. Skoro sędzia może poczuć się dotknięta koniecznością uzasadnienia wyroku, gdzie podnosi alimenty o 50 złotych, żeby nie zrobić rysy na szkle to na jaki wyrok facet ma liczyć w wyższej instancji jeżeli skład będzie ten sam? Czy Wy wszyscy naprawdę żyjecie w jakimś urojonym pełnym ideałów świecie czy tylko palicie głupa ot tak sobie?
                                  • zmeczona100 Re: Czy Ty zdajesz sobie sprawę z faktu, że sąd 29.02.12, 20:36
                                    Ależ jestem świadoma i zdaję sobie sprawę z faktu, że widzisz to, co chcesz zobaczyć, a nie to, co jest.
                                    Trzeba być całkowicie zabetonowanym, aby wierzyć w to, że sądy powinny kierować się żądaniami ojców, a nie tym, czy jest on bardziej związany emocjonalnie z dzieckiem, czy może to jednak z matką dzieć "ma lepiej".

                                    "Bo ja mam gruby portfel, konta w bankach szwajcarskich, jestem taki przystojny, taki odpowiedzialny, wiem, co jest lepsze dla innych, tylko te głupie sądy nie chcą mi dać dziecka".

                                    Tak więc żyj sobie dalej w swym złym świecie, opanowanym przez baby i jojcz zawsze i wszędzie- od tego na pewno Ci się poprawi big_grin
                                    • zalosny.jestes Kabaret! Dzięki za ten post... 01.03.12, 07:09
                                      W sumie tylko potwierdził moją opinię na temat bezwzględności jajników, ale merytorycznie...to co napisałaś znaczy, że 97% ojców w tym kraju nie jest związanych z dziećmi za to w Skandynawii tylko 45% a w krajach Beneluksu aż 40% facetów. Wynika z tego jeden wniosek (wg jajnikowej chorej logiki), że 97% Polaków to kanalie...
                                      Powinnyście wszystkie robić jako rzeczniczki rządów w krajch opanowanych przez dyktatorów...
                                      • zmeczona100 Re: Kabaret! Dzięki za ten post... 01.03.12, 07:44
                                        zalosny.jestes napisał:

                                        > W sumie tylko potwierdził moją opinię na temat bezwzględności jajników, ale mer
                                        > ytorycznie...to co napisałaś znaczy, że 97% ojców w tym kraju nie jest związany
                                        > ch z dziećmi

                                        No to wytłumacz teraz, jak do tego wniosku doszedłes.
                                        • zalosny.jestes Stosując proste przełożenie... 01.03.12, 11:38
                                          zmeczona100 napisała:

                                          97 do 3 procent. Mam tłumaczyć dalej?
                                          • zmeczona100 Re: Stosując proste przełożenie... 01.03.12, 23:51
                                            > 97 do 3 procent. Mam tłumaczyć dalej?

                                            Tak, masz wytłumaczyć, skąd wziąłeś te procenty.
                          • yoma Re: No tak! A szansa jest jak 3 do 100... 24.02.12, 13:29
                            Próbowałeś, czy założyłeś z góry, że nie ma szans?
                            • zalosny.jestes Jestem w trakcie... 24.02.12, 21:53
                              i już widzę działania odwetowe jak "odpukać" coś nie pójdzie tak jak powinno. Najlepsze w tym burdelu jest to, że dzieci w RDOKu opowiedzą się, że chcą mieszkać z ojcem a pani w todze może to wziąć pod uwagę ale nie musi... Taka tam jajnikowa reforma prawa....
                              • yoma Re: Jestem w trakcie... 28.02.12, 14:31
                                I znowu zakładasz z góry?
                                • zalosny.jestes Nie zakładam z góry, tylko piszę z doświadczenia. 29.02.12, 20:12
                                  yoma napisała:

                                  > I znowu zakładasz z góry?

                                  Skąd wziął się pozew o 5k alimentów? Z urażonej dumy jajnika, który postanowił ukarać faceta za to, że tenże chciał wychowywać własne dzieci. Ośmieszyła się panienka co zresztą było widać w czasie ogłaszania wyroku a jej adwokat palant przyszedł do mnie przed ostatnią rozprawą i zaproponował ugodę i podwyżkę o 200 złotych. Skoro adwokat z dużym doświadczeniem (a wzięła najdroższego w mieście) chciał się układać na takie śmieszne sumy przed sprawą, to chyba oczywiste, że sprawa była przegrana. Problem nie jest w wysokości alimentów. Problem jest w SKOSTNIAŁYM systemie, który przerabia wszystkich ojców na bankomty przyjmując z założenia, że facet ma łożyć i nie wnikać w cokolwiek!
                                  • zmeczona100 Re: Nie zakładam z góry, tylko piszę z doświadcze 29.02.12, 20:39
                                    ha! No własnie- Ty chciałeś to, Ty chciałeś tamto, a sąd patrzy na dzieci, a nie na Twoje chcenie. Sąd nie będzie eksperymentować i uzależniać swoje decyzje od tego, co na dzisiaj chcesz, czego żądasz, tylko popatrzy na to, czy dzieciom nie dzieje się krzywda i czy nie będą z matką mieć gorzej niż z Tobą. Zrozum człowieku, że Twoja walka jest bez sensu- znaczenie ma to, gdzie jest dzieciom lepiej, a nie to, czy Ty chciałbyś się nimi zająć.
                                    • zalosny.jestes Sąd ma w doopie, gdzie dzieciom będzie lepiej. 01.03.12, 07:14
                                      W Polsce babsko w todze ma jeden cel. Odfajkować sprawę i oddać dzieci matce, nawet jeżeli ta nie nadaje się do sprawowania bezpośredniej opieki, bo ma w doopie dzieci a alimenty traktuje jak źródło dochodu. 97% mężczyzn w tym kraju NIE NADAJE SIĘ DO WYCHOWYWANIA DZIECI. Trzeb być skończonym kretynem, żeby nie widzieć tego co dzieje się w tym burdelu. To jest statystyka! Pomijam przypadku typu mój, Twój..Rozumiesz to co piszę? 97% ojców w tym kraju to kanalie! Czy Ty naprawdę w to wierzysz, czy stosujesz logikę baby w todze - byleby tylko nie powstała rysa na szkle!?
                                      • zmeczona100 Re: Sąd ma w doopie, gdzie dzieciom będzie lepiej 01.03.12, 07:45
                                        zalosny.jestes napisał:

                                        97% mężczyzn w tym kraju NIE
                                        > NADAJE SIĘ DO WYCHOWYWANIA DZIECI.

                                        Skąd masz te dane?
                                        • maciekqbn Re: Sąd ma w doopie, gdzie dzieciom będzie lepiej 01.03.12, 11:49
                                          zmeczona100 napisała:

                                          > zalosny.jestes napisał:
                                          >
                                          > 97% mężczyzn w tym kraju NIE
                                          > > NADAJE SIĘ DO WYCHOWYWANIA DZIECI.
                                          >
                                          > Skąd masz te dane?
                                          >
                                          >

                                          100% - 3% = 97%

                                          3% ojców otrzymuje _w Polsce_ prawo opieki nad dzieckiem, czyli wg tzw. sądów są zdolni do tej czynności, reszta wg tzw. sądów nie posiada odpowiednich kwalifikacji.
                                          • zmeczona100 Re: Sąd ma w doopie, gdzie dzieciom będzie lepiej 01.03.12, 23:53
                                            > 3% ojców otrzymuje _w Polsce_ prawo opieki nad dzieckiem, czyli wg tzw. sądów s
                                            > ą zdolni do tej czynności, reszta wg tzw. sądów nie posiada odpowiednich kwalif
                                            > ikacji.
                                            >

                                            Hm..... A w której grupie znajduje się np. mój mąż i jemu podobni, którzy nie występowali o opiekę? W tych 3% czy w tych 97%?
                    • tom-74 Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 14:31
                      yoma napisała:

                      > (...)
                      > To niech biorą te dzieci i je wychowują, bez alimentów od matek, bo przecież m
                      > atka też nie bankomat...

                      Proponowałem, ale nie przeszło uncertain Pani nie chce stracić tych paru tysi na waciki big_grin
                      • yoma Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 14:40
                        To było zawalczyć, a nie tylko proponować tongue_out
                        • zmeczona100 Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 14:40
                          Jeszcze by się udało ... wink
                          • tom-74 Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 14:51
                            zmeczona100 napisała:

                            > Jeszcze by się udało ... wink

                            A wiesz jak bym się w tedy cieszył??
                            W ramach uczczenia faktu, z całą rodziną na Malediwy.
                            • zmeczona100 Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 20:53
                              > W ramach uczczenia faktu, z całą rodziną na Malediwy.

                              Wcale nie wątpię wink
                              Tylko z tych Malediwów jednak kiedyś się wraca wink
                          • altz Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 15:29
                            zmeczona100 napisała:

                            > Jeszcze by się udało ... wink

                            Eee tam, takie nieprzemyślane złośliwostki. Gdyby przyznano opiekę, to by się na pewno nadawał.
                            Przecież wiadomo, że ojciec, który otrzymuje opiekę nad dzieckiem, jest bardzo dokładnie prześwietlony i musi być co najmniej 10 razy lepszy do kobiety.
                            Kobiety też miewają ten problem na przykład starając się o odpowiedzialną posadę czy chcąc wykonywać męski zawód np. pilota wojskowego, też muszą być dużo lepsze od panów.
                            • zmeczona100 Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 20:55
                              > Kobiety też miewają ten problem na przykład starając się o odpowiedzialną posad
                              > ę czy chcąc wykonywać męski zawód np. pilota wojskowego, też muszą być dużo lep
                              > sze od panów.

                              Mitoman.

                              Facet, za dyskryminację dostaje się dzisiaj wyroki sądowe.
                              • altz Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 25.02.12, 14:26
                                zmeczona100 napisała:

                                > Facet, za dyskryminację dostaje się dzisiaj wyroki sądowe.
                                W Polsce? big_grin
                                Mitomanka!
                                • zmeczona100 Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 25.02.12, 14:30
                                  Żałosny jesteś.
                                  • zalosny.jestes Ja jestem żałosny...sądziłem, że to już wyjaśniłem 27.02.12, 22:10
                                    zmeczona100 napisała:

                                    > Żałosny jesteś.

                                    Jestem jeszcze popaprańcem, chorym psychicznie, skrzywionym przez życie, nienormalnym i w ogóle..."żal mnie Wam". wink
                              • zalosny.jestes Teraz ja sobie pozwolę na....HAHAHAHA! 27.02.12, 22:08
                                zmeczona100 napisała:
                                >
                                > Facet, za dyskryminację dostaje się dzisiaj wyroki sądowe.
                                >

                                Czyli jeżeli 97% opieki nad dziećmi dostają w tym kraju jajniki to znaczy, że zakładając ostrożnie co najmniej 10% bab w todze powinno być skazanych za dyskryminację płci. Jakoś tego nie widzę...Święte krowy w polskich sądach. Jedyne co mi przychodzi do głowy wink
                        • tom-74 Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 14:47
                          Ech te skróty myślowe.
                          Proponowałem - złożyłem wniosek w sądzie o opiekę nad dzieckiem, wraz z zabezpieczeniem na czas trwania sprawy rozwodowej.
                          Nie przeszło. Wg RODK matka zapewnia lepsze warunki rozwoju dla dziecka, bo jest matką. I to wystarczyło.
                          Teraz co jakiś czas są narzekania na zbyt małą kasę, więc odpowiadam tą propozycją.
                          Jakoś milknie zaraz po odpowiedzi.
                          • yoma Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 15:19
                            Cóż. Jeśli tak, i jeśli wyczerpałeś całą drogę sądową z wszystkimi możliwymi dowodami (to nie musi być tylko RODK), to przykro mi z twojego powodu i przepraszam. Trzymaj kontakt i czekaj, aż dzieci będą na tyle duże, żeby wyrażać własną wolę smile

                            Co nie zmienia faktu, że niestety widząc wypowiedzi niektórych panów mam wrażenie, że bardzo im wygodnie z tym, że mogą sobie pokwilić, jak to była i panie w togach robią z nich bankomaty - ale gdyby nagle była przyszła i powiedziała: OK, bierz dzieciaki - to wcale by szczęśliwi nie byli. Oj nie byli. Bo tak to sobie mogą ponarzekać, że bankomat, że była, że sąd. I mogą być strasznie nieszczęśliwi na pokaz.
                            • sinsi Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 17:55
                              Moja znajoma tak zrobiła (ex płaci z oporami niewielkie alimenty ale wtedy nawet takich nie chciał płacić) więc powiedziała mu, ze w takim razie ok, ona mu przekazuje dzieci i zawsze w terminie będzie mu płacić te ustalone alimenty i niech sobie ojciec dzieciom radzi jak uwaza za słuszne. Facet wpłacił alimenty szybciutko i przez dwa miesiące o nic się jej nie czepiał ani buzi nie rozpuszczał, że go zła żona krzywdzi wink
                              • altz Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 19:21
                                sinsi napisała:

                                > powiedziała mu, ze w takim razie ok, ona mu pr
                                > zekazuje dzieci i zawsze w terminie będzie mu płacić te ustalone alimenty i ni
                                > ech sobie ojciec dzieciom radzi jak uwaza za słuszne.

                                Dobra zasada blefowania, to wiedzieć co można komu powiedzieć. wink
                                U mnie by tak nie zablefowała, bo bym się zgodził i o tym wie.
                                Mam sporo znajomych po rozwodach, gdzie pani też by tak nie powiedziały, bo trudno by było im się z tego wyplątać.
                                Ja proponowałem, że zostawię dosłownie wszystko, nie będę chciał alimentów, zabieram dzieci tylko w tym, co mają na sobie, biorę dokumenty i niczego więcej nie chcę. Nie zgodziła się.
                                • yoma Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 20:12
                                  Tak, tylko sam gdzieś piszesz, że mogłeś walczyć, a odpuściłeś. No to jak odpuściłeś, to nie jęcz.
                                  • altz Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 25.02.12, 14:18
                                    yoma napisała:

                                    > Tak, tylko sam gdzieś piszesz, że mogłeś walczyć, a odpuściłeś. No to jak odpuś
                                    > ciłeś, to nie jęcz.
                                    To nie są jęki, to jest analiza na zimno. smile
                                    Jak nie napiszę, to będzie, że wszyscy panowie nie potrafią i nie chcą się zajmować dziećmi.
                                  • zalosny.jestes A co miał zrobić? 27.02.12, 22:20
                                    Banią ścianę rozwalić? Nikt mi nie wmówi, że 97% polskich ojców nie nadaje się do sprawowania bezpośredniej opieki nad dziećmi! To jest PATOLOGIA i należy z tym walczyć na wszelkie możliwe sposoby!
                                    • zmeczona100 Re: A co miał zrobić? 29.02.12, 20:42
                                      > Banią ścianę rozwalić? Nikt mi nie wmówi, że 97% polskich ojców nie nadaje się
                                      > do sprawowania bezpośredniej opieki nad dziećmi!

                                      Nie przyszło Ci do głowy, że pewnie większośc z nich na pewno się nadaje, ale matki ich dzieci- lepiej? Ty koniecznie chcesz podzielić rodziców na tych, którzy się nadają i nie nadają, a trzeba dzielić inaczej- ten rodzic w tej konkretnej sytuacji jest lepszy do opieki, niż tamten.
                                • zalosny.jestes To samo powiedziałem... 27.02.12, 22:17
                                  altz napisał:

                                  > Ja proponowałem, że zostawię dosłownie wszystko, nie będę chciał alimentów, zab
                                  > ieram dzieci tylko w tym, co mają na sobie, biorę dokumenty i niczego więcej ni
                                  > e chcę. Nie zgodziła się.

                                  Wiesz dlaczego moja się nie zgodziła? Bo ta pieprzona pijawa na szybko policzyła, że wykorzystując dzieci jako kartę przetargową wyrwie ode mnie znacznie więcej niż by wzięła po całości. To są kwoty setek tysięcy złotych do czasu aż dzieci dorosną i są to łatwe pieniądze. Nie trzeba się starać, można pruć mordę, rozkazywać, robić fochy a kasa i tak jest na koncie. Żyć nie umierać...tylko trzeba jeszcze wiedzieć z kim dzieci robić (niektóre jajniki mają to we krwi od pokoleń - z babki na matkę i później na córkę).
                                  • zmeczona100 Re: To samo powiedziałem... 29.02.12, 20:44
                                    > Wiesz dlaczego moja się nie zgodziła?

                                    Bo ona nie przelicza opieki na pieniądze, tylko bierze pod uwagę te Twoje chore wizje, którymi możesz zarazić Wasze dzieci. To tylko takim Twojego pokroju łatwiej zrzucić "winę" na pazerność bab, na potrzebę wzbogacania się kosztem ex, zamiast przyjrzeć się temu, co sobą reprezentujecie.
                              • zalosny.jestes O Jezu kochany...a ja nie chce wcale alimentów!!! 27.02.12, 22:14
                                sinsi napisała:

                                > Moja znajoma tak zrobiła (ex płaci z oporami niewielkie alimenty ale wtedy nawe
                                > t takich nie chciał płacić) więc powiedziała mu, ze w takim razie ok, ona mu pr
                                > zekazuje dzieci i zawsze w terminie będzie mu płacić te ustalone alimenty i ni
                                > ech sobie ojciec dzieciom radzi jak uwaza za słuszne.

                                Jeszcze raz napiszę! Możliwość sprawowania BEZPOŚREDNIEJ opieki nad dziećmi to przywilej i ja wyobrażam sobie przykładowo taki układ, że płacę pijawce kasę żeby tylko się odpier...odczepiła ode mnie i dzieci.
                                • zmeczona100 Re: O Jezu kochany...a ja nie chce wcale alimentó 29.02.12, 20:47
                                  > Jeszcze raz napiszę! Możliwość sprawowania BEZPOŚREDNIEJ opieki nad dziećmi to
                                  > przywilej

                                  big_grin Dopiero po rozwodzie do tego doszedłeś?


                                  ja wyobrażam sobie przykładowo taki układ, że płacę pijawce kasę że
                                  > by tylko się odpier...odczepiła ode mnie i dzieci.

                                  No widzisz- i gdzie ta jej pazerność? Nie dość, że nie musiałaby wydawać na dzieci, to jeszcze miałaby dodatkową forsę od Ciebie na waciki. Za forsą biega, ale kiedy dajesz, to ona nie chce. No co za dziwna baba. Potrafisz wytłumaczyć te sprzeczności?

                                  Bo widzisz, dopuśc do siebie taką mysl, że matce zależy na tym, aby wychować dzieci na porządnych ludzi, a nie na obraz i podobieństwo Twoje.
                                  • maciekqbn Re: O Jezu kochany...a ja nie chce wcale alimentó 29.02.12, 21:02
                                    zmeczona100 napisała:

                                    > Bo widzisz, dopuśc do siebie taką mysl, że matce zależy na tym, aby wychować dz
                                    > ieci na porządnych ludzi, a nie na obraz i podobieństwo Twoje.

                                    Ty jednak żyjesz w swoim wyimaginowanym świecie idealnych kobiet.
                                    • zmeczona100 Re: O Jezu kochany...a ja nie chce wcale alimentó 29.02.12, 21:49
                                      > Ty jednak żyjesz w swoim wyimaginowanym świecie idealnych kobiet.

                                      A Ty w wyimaginowanym świecie idealnych mężczyzn i podłych bab smile
                            • zalosny.jestes Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 27.02.12, 22:12
                              yoma napisała:

                              > Cóż. Jeśli tak, i jeśli wyczerpałeś całą drogę sądową z wszystkimi możliwymi do
                              > wodami (to nie musi być tylko RODK), to przykro mi z twojego powodu i przeprasz
                              > am.
                              Jaką drogę sądową? W polskim sądzie rodzinnym? Piszesz na bazie doświadczenia czy ot tak sobie?
              • zmeczona100 Re: No właśnie, dlatego panom, których pijawki 24.02.12, 12:32
                > zmuszają do zamążpójścia lub robienia dzieci szantażując ich odejście do innego
                > frajera polecam ten zabieg:

                No popatrz, jak to się człowiek uczy przez całe życie big_grin

                > Jak pożyjesz z kobietą, stwierdzisz, że to ONA i zechcesz mieć dzieci, to odwró
                > cisz sytuację.

                Hłe, hłe, hłe big_grin najczęściej jednak jest to awykonalne- nawet, jak się ma miliony na koncie big_grin
                • zalosny.jestes Szczególnie Hłe, Hłe, Hłe...do mnie przemówiło... 24.02.12, 21:55
                  Oby tak dalej... wink Każdy objaw bezsilności ze strony jajnika napędza mnie do działania jak trąbka do boju wink
                  • zmeczona100 Re: Szczególnie Hłe, Hłe, Hłe...do mnie przemówił 25.02.12, 14:10
                    A co ma wspólnego podanie FAKTU z bezsilnością?
                    Ach, już rozumiem- to Ty stajesz się po prostu bezsilny big_grin
                  • altz Re: Szczególnie Hłe, Hłe, Hłe...do mnie przemówił 25.02.12, 14:30
                    zalosny.jestes napisał:

                    > Oby tak dalej... wink Każdy objaw bezsilności ze strony jajnika napędza mnie do
                    > działania jak trąbka do boju wink

                    Mam prośbę, nie pisz o kobietach per "jajnik". To jest niesmaczne. Oprócz tego wytrąca Ci argumenty z ręki. Piszesz o poważnych rzeczach, a ludzie nie będą Cię traktować poważnie, gdy tak będziesz pisać o kobietach.
                    • maciekqbn Re: Szczególnie Hłe, Hłe, Hłe...do mnie przemówił 25.02.12, 15:25
                      Zgadzam się z Tobą altz. Zgadzam sie też z tym co pisze zalosny i myślę, że będzie o wiele poważniej odbierany (bo pisze mądrze, choć w formie nieco prześmiewczej), jeśli zmieni te formę opisowa rodzaju żeńskiego. Nie dziwię mu się, że używa takich określeń, bo czasem szlag człowieka trafia i zalosny w ca. 90% ma rację. Ale zawsze jest gdzieś te 10% fajnych, normalnych babeczek i przez szacunek do nich warto jednak się powstrzymać...
                      • zalosny.jestes Kolego Maciek! Mam gdzieś jak będe odebrany. Moje 29.02.12, 20:15
                        maciekqbn napisał:

                        > Zgadzam się z Tobą altz. Zgadzam sie też z tym co pisze zalosny i myślę, że będ
                        > zie o wiele poważniej odbierany (bo pisze mądrze, choć w formie nieco prześmiew
                        > czej), jeśli zmieni te formę opisowa rodzaju żeńskiego. Nie dziwię mu się, że u
                        > żywa takich określeń, bo czasem szlag człowieka trafia i zalosny w ca. 90% ma r
                        > ację. Ale zawsze jest gdzieś te 10% fajnych, normalnych babeczek i przez szacun
                        > ek do nich warto jednak się powstrzymać...

                        posty są celowo przejaskrwaione i pisałem to już nie raz...i będę nazywał jajniki jaknikami dopóty, dopóki nie nauczą się myśleć logicznie a będą się kierować wyłącznie emocjami.
                        • zmeczona100 Re: Kolego Maciek! Mam gdzieś jak będe odebrany. 29.02.12, 20:49
                          i będę nazywał jajni
                          > ki jaknikami dopóty, dopóki nie nauczą się myśleć logicznie a będą się kierować
                          > wyłącznie emocjami.

                          I wszystko w temacie- baby mają się Ciebie słuchać, bo Ty zawsze wiesz najlepiej i wszystko. Tylko jakos polskie sfeminizowane sądy nie chcą Ci się podporządkować.
      • kalina_19 Re: nie rozwod a rostanie 23.02.12, 20:36
        sluchaj ja moze slubu niemam ale chyba jest cos takiego na dobre i na zle? jesli ja moze mam depresje ? a moze ejstem nerwowa bo zmarł nam syn? i nierozmawiałam otym z facetem? i to rosło i rosło? a moze ja jestem nerwowa ale wcale nad tym nie panuje? i zle mi ztym? zapisałam sie juz na terapie z psychologiem, moze mi pomoze. bo przez 8lat nie byłam zła partnerka tylko ten ostatni rok był zły. nie oczekuje pocieszenia i głaskania po głowie ale raczej pomocy co powinnam zrobic. niejestem typem wrzeszczacej baby bo nigdy taka nie byłam , chce aby moj partner wrocił bo chce sie zmienic dla siebie dla dzieci dla niego.
        • yoma Re: nie rozwod a rostanie 23.02.12, 20:44
          No, to już połowa sukcesu smile
    • mozambique Re: nie rozwod a rostanie 23.02.12, 10:53
      bo niemam slubu jakos nigdy po 9 latach niewpadlismy na pomys> ł aby go wziasc , no moze ja tak ale nie on jest z odzysu ze tak powiem...,"

      nie bardzo rozumiem , co to znaczy ?
      ze nie wzieliscie ślubu bo pan jest rozwodnikiem?
      to jest powód niebrania ślubu ale calkwoicie wystarczajacy do machniecia sobei z owym panem dwójki dzieci ?
    • kiszczynska Re: nie rozwod a rostanie 23.02.12, 10:57
      co sie stalo z Maksem?


      kalina_19 napisała:

      > nie mam rozwodu...bo niemam slubu jakos nigdy po 9 latach niewpadlismy na pomys
      > ł aby go wziasc , no moze ja tak ale nie on jest z odzysu ze tak powiem..., 2 t
      > ygodnie temu powiedział ze sie wyprowadzasad ze kocha mnie i dzieci ale przelała
      > sie miara moich krzyków-niestety zrobiłam sie strasznie nerwowa, powiedział z
      > e 8lat dobrych przycmił ten rok krzyków i awantursad mieszka u siostry mowi ze w
      > roci jak zateskni....ale ja nie rozumiem przeciez jest sie zkims na dobre i zł
      > a? jesli miałam problem to czemu mi nie pomogł go razem go rozwiazac? czy wypro
      > wadzka cos zmieni? niechce zaczynac nowego zycia kocham gosad wiem ze teskni za
      > nami wiem ze chce wrocic ale sie boi ze sie niezmieniłam...boje sie ze niewro
      > ci juz bo bedzie mu dobrze od nas... pozałatwiałm juz wszytko na mnie bogu dz
      > ieki ze mieszkam w uk to mi super pomoga ale niechce tej kasy chce aby wrocił
      > ? jak zaczac wszytko od nowa? mam 2 dzieci ,bogu dzieki ze sa bo po 9latach a m
      > am 28 to całe dorosle zycie, zostaąłm teaz sama moja mama wraca za tydzien d
      > o polski, jestem załamana ze zostaąłm w duzym dome bez człowieka z ktorym to
      > wszytko kupiłam ,spac niemoge niejem schudłam juz 5kg niewiem jak sie ogarnac:
      > (
    • sandrad2 Re: nie rozwod a rostanie 23.02.12, 11:00
      >boje sie ze niewroci juz bo bedzie mu dobrze od nas...


      rany....co za egoizm
      ty go kochasz choć trochę?? ktoś ma się poświęcac choć mu jest źle, żeby ciebie zadowolić?? ma trwać, znosić wrzaski, awantury bo ty potrzebujesz miec się na kim wyładować?

      i jeszcze jedno- jesli to wasze wspólne dzieci to nie przypisuj ich tylko do siebie, zostaw mu przestrzeń by się wykazywał jako ojciec dzieciom. nie dąż do sytuacji że ty i dzieci to jedno, bo wtedy odchodząc od ciebie odejdzie tez od dzieci.
    • zolza42 Re: nie rozwod a rostanie 23.02.12, 11:40
      Znaczy się misiu bezczelnie wziął i spakował się w worek po kartoflach i dał nogę?
      I powiedział, że jak zatęskni, to wróci?
      I jucha nie tęskni?!
      Jak misiu śmie nie tęsknić do rozwrzeszczanej, nieograniętej kobiety? Matki swoich dzieci?
      No co za świnia z tego misiu ;D
      • plujeczka Re: nie rozwod a rostanie 23.02.12, 15:24
        oj nie dowalacie dziewczynie , dajcie już spokój .Ważnym jest to ,ze napisala na forum- to pierwszy krok ,żeby się przemóc i napisac o sobie-" wrzeszczę, wywołuję awantury".W sumie to nie jest łatwe ,skoro to zrobiła to znaczy ,że jest zdesperowana i...........może nieświadomie lub trochę świadomie chce jednak popracowacnad swoim zachowaniem.
        Może jednak tak radykalny krok partnera trochę dziewczynę otrzeżwił i pokazal ,ze nie zawsze mozna jeżdzic po kimś jak po przysłowiowej " kobyle"
        Dziewczyno idz do psychologa i na terapie, latwiej zrozumiesz dlaczego zachowujesz się właśnie w taki a nie inny sposób. Mam przeczuci ,że sama możesz sobie nie poradzić
        i problem zwizany z wyprowadzką partnera powroci. I jeszcze jedno-musisz być szczera w rozmowie z partnerem,powiedz o owich lekach, obawach= spróbuj wypracowac kompromis , pozwol byc mu nadal ojcem nawet na odległość, nie histeryzyj, nie wsciekaj się na niego po prostu nie wytrzymał a może przestraszył się tego ,ze tak bedzie zawsze.Jestescie jeszcze młodzi i pewne rzeczy mozna skorygować ale trzeba chcieć i znac żródło ich pochodzenia.
    • moniapoz Re: nie rozwod a rostanie 23.02.12, 17:49
      no nieźle Ci się dostało od niektórych - ja powiem tylko tak: pewnie, że wrzeszcząca baba to horror...niszczysz nie tylko faceta ale i dzieci, ale piszesz, że 8 lat było OK a krzyki pojawiły się w tym 9 roku ? co się takiego stało, że stałaś się taka nerwowa ?

      zgodzę się z Tobą, że jeżeli on nie komunikował, że mu to przeszkadza to jest nie fair. powinien powiedzieć i poprosić Cię o zmianę zachowania (choć oczywistym jest, że wrzaski nie są powodem do szczęścia dla nikogo....ale to może być objaw np. przemęczenia, depresji itd)

      teraz zamiast załamywać ręce i płakać na forum to weź się za siebie - jeżeli wiesz co było powodem Twoich wrzasków to postaraj się to zneutralizwować albo chociaż znaleźć swój sposób rozwiązania problemu który zaprezentujesz partnerowi, a jak nie wiesz to się zastanów ......i postaraj porozmawiać z niemężem na jakimś neutralnym gruncie.

      i walcz o partnera, żeby chciał wrócić, żeby wierzył, że się zmienisz...szukajcie razem rozwiązania dla siebie i dzieci.
      Powodzenia !

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • zmeczona100 Re: nie rozwod a rostanie 24.02.12, 12:29
        piszesz, ż
        > e 8 lat było OK a krzyki pojawiły się w tym 9 roku ? co się takiego stało, że s
        > tałaś się taka nerwowa ?

        Pojawiło się na świecie ich drugie dziecko?
        • moniapoz Re: nie rozwod a rostanie 24.02.12, 17:44
          autorka napisała, że zmarło im dziecko - moim zdaniem to jest powód i to niebłahy.
          szczerze współczuję.....co nie zmienia faktu, że autorka musi się zgłosić po pomoc do psychologa/ psychiatry. być może niemąż też powinien iść na terapię, bo dla niego to pewnie też trauma a nie tylko dla matki.

          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • altz Re: nie rozwod a rostanie 24.02.12, 19:24
            moniapoz napisała:

            > autorka napisała, że zmarło im dziecko - moim zdaniem to jest powód i to niebł
            > ahy.
            > szczerze współczuję.....co nie zmienia faktu, że autorka musi się zgłosić po po
            > moc do psychologa/ psychiatry. być może niemąż też powinien iść na terapię, bo
            > dla niego to pewnie też trauma a nie tylko dla matki.

            Też mnie to zmroziło. Najbardziej mnie zaskoczyło, że nie mówiła o śmierci dziecka od razu, tylko po kilku wpisach, a to przecież bardzo ważna sprawa.
            • moniapoz Re: nie rozwod a rostanie 24.02.12, 20:04
              > Najbardziej mnie zaskoczyło, że nie mówiła o śmierci dziecka od razu, tylko po kilku wpisach, a to przecież bardzo ważna sprawa.


              wiesz, autorka napisała dwa posty - pierwszy był chaotyczny i dla mnie ewidentnie pisany w emocjach. myślę, że autorka nie spodziewała się tak negatywnej reakcji i dopiero ta negatywna reakcja zmobilizowała ją do napisania tego co sama co dla niej jest bardzo trudne.

              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • kalina_19 Re: nie rozwod a rostanie 25.02.12, 20:50
                monika masz racjewink
            • zmeczona100 Re: nie rozwod a rostanie 24.02.12, 20:52
              altz napisał:


              >
              > Też mnie to zmroziło. Najbardziej mnie zaskoczyło, że nie mówiła o śmierci dzie
              > cka od razu, tylko po kilku wpisach, a to przecież bardzo ważna sprawa.

              No popatrz. A ja wiedziałam o tym od pierwszego jej postu. Zgadnij skąd.
              • maciekqbn Re: nie rozwod a rostanie 24.02.12, 21:03
                Pewnie z gwiazdki.

                Ja mam alergię na wrzeszczące baby (i dziadów też, co by ktoś nie próbował złośliwie interpretować) i choć szczerze współczuje autorce wątku, to i tak nie dziwie się jej partnerowi. W końcu on też przeżył to co ona, więc tym bardziej jego odporność psychiczna jest osłabiona.
                • zmeczona100 Re: nie rozwod a rostanie 24.02.12, 21:20
                  > Pewnie z gwiazdki.

                  Pisałam, że z jej pierwszego postu. Bo ja zwracam uwagę na sygnaturki.
                  Po śmierci drugiego dziecka (wynika, że urodziło się martwe lub zmarło wkrótce po) zaszła w trzecią ciążę. Skoro starali się o drugie dziecko, to źle między nimi raczej nie było.
                • moniapoz Re: nie rozwod a rostanie 24.02.12, 22:04
                  > Ja mam alergię na wrzeszczące baby (i dziadów też, co by ktoś nie próbował złoś
                  > liwie interpretować) i choć szczerze współczuje autorce wątku, to i tak nie dzi
                  > wie się jej partnerowi.

                  Maciek teraz to Ty mnie załamujesz...ja może nie wiedziałam co to jest aproksymacja ale Ty chyba nie wiesz co to empatia ?
                  co innego baba wrzeszcząca bez powodu a co innego matka która straciła ciąże w 36 tygodniu i co więcej wie, że coś jest nie tak w niej samej i szuka pomocy oraz wsparcia.

                  naprawdę chłopię idź na terapię bo nie każda wrzeszcząca kobieta jest Twoją ex i nie każda wrzeszczy bo lubi i sprawia jej to przyjemność....

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • maciekqbn Re: nie rozwod a rostanie 24.02.12, 23:30
                    Terapia nie wymaże doświadczenia życiowego. Przed ślubem byłem młody, naiwny i niedoświadczony. Teraz jestem stary, kuty na 4 nogi i doświadczony. Żadna baba już mnie nie wmanewruje drugi raz tak jak moja omc ex. Po co to zmieniać?
                    • moniapoz Re: nie rozwod a rostanie 25.02.12, 17:28
                      jaki sens miałoby wymazywanie doświadczeń życiowych podczas terapii ?
                      chodzi o to, żebyś umiał na podstawie tych doświadczeń wyciągać prawidłowe wnioski, bo jak na tą chwilę to chyba tego nie umiesz....każda kobieta która krzyczy kojarzy Ci się z żoną, nie umiesz ocenić prawidłowo sytuacji, wszystko oceniasz przez pryzmat ex żony. czy to jest zdrowe i normalne, że według Ciebie 90 % kobiet (których notabene nie znasz) to głupie pijawy ? jeżeli Ci dobrze w takim stanie....to żyj sobie w nim i się utwierdzaj w swoich przekonaniach jaki to Ty jesteś wspaniały a te kobiety złe, pijawy i ciągle wrzeszczą bez powodu i autorefleksji....ale wydaje mi się, że wcale nie jest Ci z tym dobrze.
                      i nie chodzi o to, żebyś zrobił to dla jakiejś baby która będzie chciała Cię wmanewrować drugi raz, powinieneś to chcieć zrobić dla siebie.
                      i nie upieram się co do terapii....ale może odrobina refleksji i dystansu by się czasem przydała

                      ------
                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • zolza42 Re: nie rozwod a rostanie 24.02.12, 11:50
      No cóż, powiem coś bardzo mało popularnego na tym forum:
      MEŻCZYZNA TO TEŻ CZŁOWIEK I SZACUNEK MU SIĘ NALEŻY.
      Szacunek, uwaga, względy, delikatność uczuć, opieka. I tego trzeba sie trzymać, jeśli się chce mieć szczęśliwy związek.
      A tego misiu trzeba najpierw przekonać, że się samemu zrozumiało swoje błędy i, że pani chce się zmienić. Na lepsze.
      • paraben Re: nie rozwod a rostanie 24.02.12, 15:14
        kalina 19, nie przejmuj sie krytyka jaka tu dostalas. Jestem w stanie w 100% zrozumiec, ze trudnosci przez jakie przeszlas (a smierc dziecka to jest ciezar ktory sie dzwiga do konca zycia)- odbijaja sie na twoim zdrowiu, sposobie reakcji itp. Szczegolnie jesli nie dostalas zadnej pomocy psychologicznej- a nie zawsze potrafimy w zwiazku z druga osoba znalezc slowa, zeby opisac, jak sie czujemy. I wtedy wychodza nerwy, wszystkie zale i frustracje jakos trzeba odreagowac. I wtedy trzeba udac sie do psychologa. Bo dobry specjalista pomoze ci poradzic sobie z emocjami, ktore wychodza z Ciebie w postaci krzykow i awantur. Mysle ze masz wielka szanse na powodzenie, popros partnera o szczera rozmowe za jakis czas, jak nauczysz sie o tym wszystkim mowic- terapia pomoze Ci sie otworzyc i znalezc sposob na wyrazenie tego co czujesz. A potem moze powinniscie razem pojsc na terapie- moze jego tez meczy to co sie stalo- i tez nie umie sobie z tym poradzic? Trzymam za Was kciuki, jesli sie kochacie i macie za soba 8 dobrych lat- to postarajcie sie zrobic wszystko zeby to naprawic. Wizyta u psychologa to juz naprawde duzy krok naprzod, trzeba jednak miec odwage zeby zmierzyc sie ze swoim ego i przewalkowac to co Ci w glowie siedzi.Powodzenia!
        • salanderr Re: nie rozwod a rostanie 24.02.12, 19:15
          Dziękuję paraben, że to napisałaś do autorki wątku. Przywróciłaś mi wiarę w ludzi smile Ludzie gdzie minimalne i elementarne poczucie przyzwoitości o empatii nie wspomnę.... kobiecie UMARŁO DZIECKO !!!! Porąbało was kompletnie???? Posypały się kamienie bo "darła ryja" (jak ktoś był uprzejmy napisać) więc wyrwać chwasta ! Kto z was jest pewien jak przeżyje ten czas po śmierci dziecka ( o które tak dzielnie walczycie po sądach) i czy nawet przez rok nie będzie nie będzie tak rozpieprzony ,że "bez powodu" nie będzie awantur prowokować niech dalej wrzuca dziewczynie. Kobita próbuje się odnależć, posklejać i pracować nad emocjami - mało? za póżno? nie wiemy. Zamiast wyszydzać może by ta kciuki zacisnąć zamiast pięści...?
          • moniapoz Re: nie rozwod a rostanie 24.02.12, 20:01
            spokojnie....empatii mamy dużo (choć pewnie nie wszyscy) ale autorka napisała niejasno a o śmierci dziecka wspomniała dopiero w kolejnym poście kolejnego dnia.
            niestety co niektórzy panowie napisali komentarze kompletnie nieadekwatne do postu autorki ale pewnie adekwatne do swoich prywatnych doświadczeń - tak bywa na forum, choć to kolejny raz gdy widzę, że ludzie potrafią na podstawie szczątkowych informacji stworzyć zupełnie inna historię niż rzeczywista sytuacja.
            mam nadzieję, że uda się uratować związek autorki, że powalczą z partnerem i wyjdą na prosta po takiej traumie - trzymam za nich kciuki.

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
            • kalina_19 Re: nie rozwod a rostanie 25.02.12, 21:03
              sluchajcie ja niedlatego ze niechciałam mowic o smierci dziecka na forum ze zapomniałam , ale myslałam ze jest to nieistotne, ja chce aby moja sympatia wrociła.....kocham go i dlatego dlaniego chce sobie pomoc, niewiem czy nie jest za pozno dzis był niby sie przytulał mowi ze kocha ale wiecie niewiem czy nie robi tego zlitosci......sad bo np plakałam ,ciezko nieplakac jak z czlowiekiem sie mieszka praiwe 9lat ma sie 3 dzieci wychodzi i niebedzie go w naszym łozku, albo jak bawi sie z dzieciakami a mnie to boli, niewiem moze terapia mi pomoze... dzis sam powiedział ze rozmawiamy a niekłucimy sie chodz było kilka przykładów ze mogłam normalnie sie juz kłucic, niewiem czy sie panuje ale poprostu chyba sie obudziłam -obudziłam co straciłam i jak musiałąm byc zła jesli doprowadziłąm do tego ze moj 8letni syn płacze za tata i ja sama jestem w rozsypce , jedyne pocieszenie ejst to ze ja mam dzieci bo michałowi napewno jest ciezej bo niema dzieciaków przysobiecryingpowiedziaąłm ze chciaąłbym isc na terapie dla nas , powiedział ze moze... najpierw ja sama zobacze, niewiem ..... boje sie ze ejst za pozno
              • plujeczka Re: nie rozwod a rostanie 25.02.12, 21:16
                nie mów tak -niegy nie jest za pózno naporozumienie pod warunkiem,ze sie tego chce, przychodzi do dzieci to znaczy ,ze nie sa mu obojetnie.Mnie marwt co innego-mnie martwisz Ty, jesteś wg. mnie w długotrwałej, tłumionej depresji. Bardzo niedobrzesie stalo,ze po smierci dziecka wspólnego wszka nie dotsłas wsparcia od partnera i ,ze nie wysłała cie do lekarza.jestes powaznie chora, psychiki samej nie naprawisz-maszeruj do lekarza po pomoc bo trójce dzieci potrzebna jest madra, zdrowa i opanowana mama.Nie jest dobrzxe i nie oszujuj sama siebie, postawa opartnera w tym całym galimatliasie jest jak gdyby drugorzedna, to ,ze sie wyprowadził to "pikuś" ale ze z toba niedobrze to juz "pikusiem" nie jest.
                Gdyby cię kochał naprawdę nie doprowadzilby to takiego stanu w którym sie znalazłas a tak wybrał forme dogodna dla siebie,-wyprowadzka ,owszem uwolnil samego siebie od ciężaru, obowiazków itp. ale Ciebie pozostawil w nie najlepszej kondycji dlatego tez dziwi mnie ,ze tak wyidealizowany przez Ciebie facet ,ojciec 3 dzieci zostawia ich matke w tak depresyjnym stanie ,nawet twoje awantury n ie mogą tłumaczyć jednak jego zachowania.
                To,że cie przytuli nic nie znaczy, to ma być wsparcie?..........idz do lekarza depresja nie leczona jest bardzo grozna.
                • moniapoz Re: nie rozwod a rostanie 25.02.12, 21:27
                  zgodzę się z Plujeczką co do tego, że pomocy potrzebujesz Ty.
                  przeczytałam Twoje wątki na forum Strata Dziecka i uważam, że cały czas jesteś w żałobie,
                  na pewno jest to stan w którym potrzebujesz wsparcia profesjonalisty bo to za długo trwa
                  bardzo Ci współczuję - to musiała być straszna trauma.

                  co do męża - ja nie wiem jak to wyglądało: czy Cię wspierał czy nie, ale wiem, jedno. On też pewnie przeżył tą śmierć, na swój sposób, ale przecież nie jest z kamienia i był ojcem.
                  dlatego może chodź teraz sama do psychologa, ale spróbuj namówić jego również.

                  no i nigdy nie jest za późno....walcz Kalina, walcz !

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • kalina_19 Re: nie rozwod a rostanie 26.02.12, 20:50
                    powiedział ze na terapie ejst za pozno, mowi ze sie musze zmienic , ja sama poprostu niewiem mam taki metlik w glowie .jak wychodzi to placze mowi wszytkim ze jemu tez niejest łatwo.mowi ze mnie kocha itp o co ty chodzi???
                    • paraben Re: nie rozwod a rostanie 26.02.12, 22:32
                      Na terapie nigdy nie jest za pozno.Pojdz sama a potem zdecyduj co dalej, wydaje mi sie ze na chwile obecna jestes zbyt rozbita i nie bedziesz w stanie trzezwo spojrzec na sytuacje. Jesli sie kochacie to jest duza szansa ze sie uda, jesli oboje szczerze tego chcecie..
                      • moniapoz Re: nie rozwod a rostanie 27.02.12, 07:34
                        dokładnie tak - na terapię nigdy nie jest za późno ! musisz się ogarnąć Kalina, bo inaczej stracisz wszystko, teraz widać, że jesteś w totalnej rozsypce, a tak nie powinno być choćby z powodu dwójki pozostałych świetnych dzieciaków.
                        terapia indywidualna - pomoże Ci uporać się choć trochę z emocjami. jeżeli będzie fajnie prowadzona to będzie właśnie tak jak chce partner: zmienisz się, choć może nie tak jakby on chciał.
                        czy nie masz koło siebie kogoś bliskiego, nie wiem przyjaciółki której mogłabyś się wypłakiwać i która by Cię wspierała ?

                        ------
                        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                    • yoma Re: nie rozwod a rostanie 28.02.12, 14:32
                      Kalina, powiedz chłopu po prostu to co tu w pierwszym poście smile
                      • kalina_19 Re: nie rozwod a rostanie 28.02.12, 20:22
                        czy nie powinno wystarczyc kocham cie ? dlaczego zycie jest takie cholernie trudne??? niewiem jak to ogarnoc, daje nam czas i tyle i sie poprostu zobaczy, bo juz rozmawiac nie mamy o czym bo wszytko mu powiedziałamsad
                        Mikołajek 09.07.2004
                        Maksiu 16.11.2008(*)
                        Igorek 04.11.2009
                        • paraben Re: nie rozwod a rostanie 01.03.12, 10:57
                          No wiec zwykle kocham cie nie wystarczy. W zwiazku liczy sie to co robisz a nie to co mowisz. Niestety jest to ciezka praca i to przez caly czas- bo moim zdaniem wysilek i staranie sie o druga osobe powinny trwac wiecznie. Inaczej zwiazek umiera smiercia naturalna badz bardziej traumatyczna- ale jesli starasz sie i dbasz- to szanse sa ze bedzie dobrze przez dlugi czas. Na pewno wiele macie sobie do powiedzenia tylko nie wiecie jak moze? Idz na terapie, poukladaj mysli, odloz plan w zwiazku z twoim zwiazkiem na jakis czas i skup sie w 100% na sobie. Kiedy nabierzesz jasnosci umyslu- dobre decyzje beda latwiejsze do podjecia.Powodzenia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka