Alimenty na dwoje maloletnich (3 lata + niemowle) zostaly zasadzone na rozprawie rozwodowej 14 lat temu w kwocie po 500zl na jedno, rozwod bez orzekania o winie. Pan ojciec mial juz gdzies indziej kolejne dziecko w drodze. poczatkowo alimenty placil mniej lub bardziej regularnie, w mniejszej lub wiekszej kwocie. Potem (chyba po jakichs ok dwoch latach) mial wypadek i byl unieruchomiony przez 2 lata, na rencie, alimentow nie mial z czego placic i nie placil. Dzieci kontakt z ojcem mialy sporadyczny, ale bardzo dobry z jego rodzicami. Jego kolejna ex zona wniosla o alimenty od dziadkow skoro on nie mial z czego(mieszkaja kilkaset km od siebie wiec dziecko nigdy nie mialo kontaktu ani z ojcem ani z dziadkami) Ja mialam skrupuly, wiec alimenty byly nieplacone. Ex po leczeniu, rehabilitacjach itd doszedl do siebie, wrocil do pracy. Ja w tym czasie wyszlam drugi raz za maz, wyemigrowalam z dziecmi. Pomijajac dwa pierwsze lata po rozwodzie, nie placil wiecej alimentow, zawsze ta sama gra biednego zranionego misia, ktorego wlasnie chca zwolnic z pracy. Kontakt z dziecmi ma kiedy spedzaja miesiac wakacji u jego mamy, plus skype teraz jak sa juz odpowiednio duze.
Dwa lata temu wnioslam sprawe do komornika przy okazji wizyty w Polsce, dostalam jedna wplate na niecale 4tys zl i koniec, pan stal sie nienamierzalny, od dzieci wiem ze pracuje. Zastanawiam sie czy w takiej sytuacji jest sens wnosic o podwyzke alimentow, skoro pan i tak nie placi, plus to ze mieszkamy za granica, wiec ciezko bedzie udokumentowac wydatki na dzieci, jako ze sa w innej walucie. No i moj obecny maz, prowadzac wlasna firme nie ma bardzo niskich dochodow, ale z pieniedzmi musimy sie liczyc. A wydatki na dzieci wzrosly, starszy syn przygotowuje sie do pojscia na studia, wiec i ksiazki i dodatkowe zajecia i dojazdy, ale niedlugo bedzie mial 18 lat i nie wiem czy wogole jeszcze jakies alimenty mu sie beda nalezaly, mlodszy juz tez ma bardziej intensywna nauke przygotowujaca do egzaminow i pojscia na studia, wiec tez duzo zajec dodatkowych. To wszystko kosztuje, a pan tatus ma na swoje wyjazdy dwa razy do roku na narty czy opalanie, ale na dzieci juz nie i wkurza mnie to