anna9612 26.02.06, 07:42 Słyszałam, że po rozwodzie nie mogę chodzić do spowiedzi i przyjmowac komunii (chyba, ze byly malzonek umrze, a ja nigdy sie z nikim nowym nie zwiażę). Jak to jest? Czy ktos cos wie na ten temat? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tricolour I tak, i nie. 26.02.06, 09:18 Jeżeli z nikim się nie zwiążesz, to możesz chodzić i do spowiedzi, i do komunii. Natomiast w nowym związku nie dostaniesz rozgrzeszenia, bo umyslnie popełniasz grzech i nie masz nawet zamiaru przestać grzeszyć... Wybór należy do Ciebie. Aha... no i możesz ropozcząc proces kościelny o nieważność małżeństwa kościelnego - jeżeli są podstawy. Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: I tak, i nie. 27.02.06, 08:48 Ostatnio uslyszalam tekst od ksiedza, ze nawet zbrodniaz dostanie rozgrzeszenie a rozwodnik nie,z tym nie zwiazaniem sie, i spowiedzia, jest tez nie dokonca tak bo nie kazdy udzieli rozgrzeszenia a do komuni i tak nie mozesz isc, jak pojdziesz to dla niektorych ksiezy jest to grzech smiertelny. Co do procesow, to trwa to latami a i tak jesli np orzekna ze to z Twojej winy to i tak nie dostaniesz slubu koscielnego. Odpowiedz Link
anja_pl Re: I tak, i nie. 27.02.06, 21:38 nie ma czegos takiego jak ustalanie winy w orzeczeniu o nieważności związku małżeńskiego w kosciele katolickim Odpowiedz Link
tricolour Nie masz racji Lady 27.02.06, 22:06 Proces może ciągnąc sie latami, a to wcale nie oznacza, że musi. Prawo kościelne zmusza sąd duchowny do zamknięcia procesu w ciągu 1 roku. Problemy są wtedy, kiedy pojawiają sie rozbieżności w zdaniach stron... Nieważnośc małzeństwa pozwala obu stronom na zawarcie ślubu kościelnego, co najwyżej trzeba wystapić do biskupa o zgodę. Dostaje sie takową. Piszę na podstwie własnych i świeżych doświadczeń. Odpowiedz Link
olggga Re: Nie masz racji Lady 13.03.06, 12:30 prawo koscielne jedynie ustala zalecany schemat (rok na 1 instancje i pol roku na druga),a w praktyce kazdy etap procesu moze sie ciagnac i ciagnac.... jesli masz tricolour, szczegolowa informacje o dlugosci procesu koscielnego,to bede wdzieczna za info na priv Odpowiedz Link
maheda Re: rozwód a Kościół 27.02.06, 21:40 Zerknij tutaj, do KKK: www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2-2.htm Pewnie jeszcze trzeba przejrzec prawo kanoniczne. Szkoda gadać... ale niewesoła refleksja mi się nasuwa. Najpierw nieodpowiedzialnie składamy przysięgi, potem nie dotrzymujemy ich, jak już przychodzi do "i na złe", a potem chcemy przystępować do Komunii, jakby nigdy nic, zwalając wszystko we własnym sumieniu na drugiego człowieka, bo my sami (zauważyliście?) przeważnie jesteśmy absolutnie bez skazy... Faryzeusze z nas, ot, co... Gorzki mocno (samokrytyczny również) uśmiech jakoś mi się pojawił... Odpowiedz Link
anna9612 Re: rozwód a Kościół 28.02.06, 07:05 czy choroba psychiczna(ujawniona w trakcie malzenstwa) i zwiazane z tym znecanie sie nade mna moze byc wystarczajacym powodem do uniewaznienia slubu koscielnego? Odpowiedz Link
tricolour Nie ma unieważnienia... 28.02.06, 11:35 ... małżeństwa. Jest za to nieważność w chwili zawierania, którą można wykazać przed sądem. Jeżeli choroba zaczęła sie w trakcie małżenstwa, to trudno. Slubowaliśmy na dobre i złe, a nawet wspomaganie w chorobie. Taka była przysięga. Jeżeli choroba psychiczna zaczęła się przed ślubem i są na to dowody, to jak najbardziej masz szansę na wygranie procesu, tzn stwierdzenie nieważności OD SAMEGO POCZĄTKU. Odpowiedz Link
maheda Re: rozwód a Kościół 28.02.06, 18:31 No to masz albo nieodpowiedzialnie złożoną przysięgę, albo niedotrzymanie "na złe" - oczywiście, jeśli osoba chora psychicznie wiedziała przed ślubem, że jest chora, a Ciebie o tym nie poinformowała, to jest to wina tej osoby. Z drugiej strony - czy można mówić o winie osoby chorej psychicznie? To są ciężkie sprawy, nie da się ukryć... A i tak nie można w nich mówić o winie jednej strony... prawda? Odpowiedz Link
anna9612 Re: rozwód a Kościół 28.02.06, 18:56 choroba byla wynikiem uzywania dragow, i tyle. Odpowiedz Link
maheda Re: rozwód a Kościół 28.02.06, 20:02 Jak mówię, są to ciężkie sprawy... Nie znasz mnie, zatem Ci powiem, że sama jestem po rozwodzie, na początku byłam zdania, że cała wina leży po stronie mojego Eksa i święcie w to wierzyłam, ale po niedługim czasie zaczęłam przyznawać się sama do tego, że wina leżała również po mojej stronie. Nie było to zachwycające ani łatwe. Bardzo trudno jest stanąć przed sobą w lustrze i powiedzieć "spieprzyłaś sprawę, to jest częściowo twoja wina". Bardzo często patrzymy przez pryzmat własnego egoizmu, próbujemy żyć tak wygodnie, jak się tylko da - dla mnie, moje, ja... ale niewiele chyba ma to wspólnego z miłością. Mój święty spokój, moje szczęście, moja satysfakcja - ile ma wspólnego z miłością dążenie do tego wszystkiego i patrzenie przez ten właśnie pryzmat? Odpowiedz Link
anna9612 Re: rozwód a Kościół 28.02.06, 20:35 to znaczy, ze zalujesz? bo ja nie, choc przyznaje , ze czesto placze kiedy wspominam moje malzenstwo. mozna wiele wybaczyc, charakter, wady, ale kiedy boisz sie jutra i zyjesz w ciaglym strachu, odepchnieciu to jakie jest wyjscie? pytam, ile mozna tak trwac? po latach bolu, cos we mnie peklo i sie rozlalo . jak wrzod. i dalej juz nie moglam. i nigdy nie myslalam "ja". myslalam "my, nasza rodzina-swieta rzecz", on myslal "moja kariera, moi koledzy-swieta rzecz". kwestia priorytetow. Odpowiedz Link
tricolour Prawdę powiedziawszy... 28.02.06, 22:33 ... to nie wiem czy chcesz procesu o nieważność czy tylko porozmawiać o tym... W każdym razie gdybyś poważnie myślała o sprawie, to należy udać się do swojej Kurii i tam wyświetlić sprawę księdzu notariuszowi. On Ci powie czy w ogóle sa podstawy do procesu. Jeżeli są, to polecam którąś z dwu (!!!) kancelarii w Polsce do napisania skargi (Warszawa i Kraków). Pisanie samamu ma tą wadę, że skarga zostanie pewnie odrzucona z powodów formalnych... no czegoś sie nie napisze w prawniczym języku... Zachęcam. Odpowiedz Link
samosia75 Tri! 28.02.06, 23:44 Zapewne masz na myśli Consensus M. z Krakowa. Rozmawiałam kiedyś z osobami duchownymi na temat jak zapatrują się na kwestie prezentowania spraw przez pośredników świeckich w sądzie kościelnym. Jest to bardzo negatywnie odbierane. W kurii powinni pomóc napisać prawidłowo napisać pozew, to nie jest dobry pomysł, żeby szukać pomocy w tego typu kancelariach. I dodam jeszcze, że są koszmarrnie (!!!) drodzy. Może zwaracają uwagę na różne kruczki prawa kanoniczego, zajmują się tym profesjonalnie więc wiedzą jaki problem naświetlic bardziej, o którym nie mówić.... ale obydwoje chyba wiemy, że to nie o to w tym wszystkim chodzi.. prawda? Odpowiedz Link
tricolour Hehe... 01.03.06, 00:12 Najzabawniejsze jest to, że Kodeks Prawa Kanonicznego wyraźnie pisze w jednym z kanonów, że w dochodzeniu do prawdy można (a nawet trzeba) korzystać z pomocy osób świeckich - jeżeli chcesz numer kanonu, to możesz poczytać. Dodam też, że kancelarie krakowską prowadzi dominikanin, a nie osoba świecka. Poza tym ja opieram sie na własnym doświadczeniu i sumieniu, a nie sprawach ogólnych i wyobrażeniach jak proces powinien wyglądać. Niczego, Samosiu, o sobie nie wiemy, nie wiemy jaką historię mamy za sobą. Jeżeli uważasz, że w kurii dostaniesz właściwą pomoc, to rozumiem, że byłas w kurii i pomoc dostałaś. To dobrze, bo ja byłem w kurii i pomocy nie dostałem. Dlatego zwróciłem sie o pomoc do kacelarii. Co do opłat za pomoc prawną, to masz rację. Ja też się cenię i za miesiąc swojej pracy dostaję pięciocyfrowe wynagrodzenie. Mogę sie nim podzielić z prawnikiem-księdzem-kanonistą. Odpowiedz Link
kasiar74 Re: Hehe... 01.03.06, 15:27 hmm, skoro masz 5 cyfrowa wypłatę to ciekawie brzmi 1000 zł alimentów łaskawie podniesionych z 500 zł, ale ostatecznie dziecku nic sie nie stanie jak bedzie zyć na innym poziomie niż tatus( albo powiedzmy dawca nasienia) Odpowiedz Link
psychoanalityk Re: Hehe... 01.03.06, 15:40 pieniadze ida na zbozny cel rozwodu koscielnego i wspierania prawa i wymogow formalnych KK, po to, zeby m.inn. dziecko wiedzialo, ze zostalo splodzone w niewaznym malzenstwie. to bardzo istotne jest. a jak dziecku bedzie sie zle i biednie dzialo to moze korzystac z przykoscielnej "kuchni braci mniejszych". niech zna gest niewaznego slubnego meza swojej matki. Odpowiedz Link
tricolour Jak czytam twoje bzdury... 01.03.06, 18:12 ... to uważam, że aborcja powinna byc dozwolona. Odpowiedz Link
kasiar74 Re: Jak czytam twoje bzdury... 01.03.06, 18:31 Tri do kogo skierowales to rewelacyjne stwierdzenie? Odpowiedz Link
psychoanalityk Re: Jak czytam twoje bzdury... 02.03.06, 09:01 tricolour napisał: > ... to uważam, że aborcja powinna byc dozwolona. cieszylbys sie, nie musiałbyś płacić tego marnego procenta dochodow na dziecko z malzenstwa ktorego nie mialo prawa byc a przysiegales pijany i pod przymusem kobiecie ktorej nieznales. Odpowiedz Link
psychoanalityk Re: Naucz się po polsku pisać, debilu. 02.03.06, 10:58 czy to ci pomoze w zrozumieniu czym jestes,debilu? Odpowiedz Link
tricolour Kasiu, kochanie... 01.03.06, 18:31 ... moje polskie. Polskie, to znaczy zawistne. Jak nie można juz znaleźć rzeczowego argumentu do rozmowy, to trzeba kopnąć w jaja. A w zasadzie w jajniki, bo najbardziej zebrała moja córka. Pamiętałaś ile dostaje ona alimentów? Bożesz Ty mój! Czy Ty mnie śledzisz, zapisujesz sobie, co powidziałem kilka tygodni temu? Prózne Twe starania, bo Ty nie interesujesz mnie wcale. Daj sobie spokój i znajdź chłopa, najlepiej biednego, by jego wypłata nie kłuła Cie w oczy. Zresztą bieda materialna ma często swe korzenie w pustce we łbie. Jak już znajdziesz odpowiedniego durnia, to wasze dwa półgłówki stworzą jedną - nadal pustą - głowę. Dziękuję Ci, Kasiu, za kretyńską próbę obrażenia mnie określeniem "dawca nasienia". Dziękuję, że otworzyłaś mi oczy na swoją miernotę. Odpowiedz Link
kasiar74 Re: Kasiu, kochanie... 01.03.06, 18:40 nie mów do mnie kochanie człowieku wielki Tri się oburzył a jak wali między oczy innym ludziom to jest tylko mowienie prawdy w oczy nie czepiam sie twojej córki tylko ciebie nie zauwazyles tego? ty jestes miernota która spłodziła dziecko i ogranicza swoją rolę do płacenia na nie kasy, oczywiscie mozliwie jak najmnijeszej jestes zwykła ludzką kreaturą i mam w nosie co ty sobie o mnie myślisz Odpowiedz Link
anna9612 rozwod a Kosciol 01.03.06, 18:45 Ludzie kochani, skonczcie juz z tym ping-pongiem zlosliwosci, bo to nie ma sensu. Piszmy o wlasnych przemysleniach i doswiadczeniach w temacie. To jest cenne. Odpowiedz Link
tricolour Cenne jest dla tych... 01.03.06, 18:52 ... którzy chcą cos zrobić, czegoś sie nauczyć. Odpowiedz Link
tricolour Zabolało? 01.03.06, 18:45 Mnie Twoje pisanie też zabolało, a najbardziej to, że NIC NIE WIESZ na temat moich relacji z córką, a oceniasz. Ja też nic nie wiem o Tobie i oceniłem tak, jak chciałem. Remis i nie mam do Ciebie żalu. Proponuję zgodę. Przyjmujesz? Odpowiedz Link
kasiar74 Re: Zabolało? 01.03.06, 19:12 może lepiej zawieszenie broni bo twoje wypowiedzi to taki folklor że na pewno dalej bede czytac je z wielką uwagą i może za kilka miesięcy znnowu głośno powiem co o tym myślę Odpowiedz Link
tricolour Cieszę się... 01.03.06, 19:15 ... z zawieszenia broni. Mów głośno co myslisz, bo to najlepszy punkt odniesienia. Odpowiedz Link
samosia75 Re: Hehe... 01.03.06, 23:43 "Najzabawniejsze jest to, że Kodeks Prawa Kanonicznego wyraźnie pisze w jednym z kanonów, że w dochodzeniu do prawdy można (a nawet trzeba) korzystać z pomocy osób świeckich " Tri jest róznica między pomocą- poradą osób świeckich a sytuacją, kiedy ktoś reprezentuje Ciebie w sądzie kościelnym, bo takie przypadki też są- nie wiem jak zdecydowałeś się to rozegrać Ty. I nasuwa mi się spostrzeżenie, że przecież w tym wszystkim nie powinny pieniążki grać kluczowej roli.. Jeżeli idzie się na łatwizne, zleca napisanie pozwu i wykupuje sobie usługe, żeby ktoś odwalił brudną robote to jest nieporozumienie. W oczach pana B. wszyscy powinni mieć równe szanse.. i ci z pięciocyfrową pensją i ci z trzycyfrową i ci z zerową! To nie sąd cywilny.. jest ogromna różnica. Chyba przyznasz mi racje Tri...? Odpowiedz Link
tricolour Kanon 228 mówi: 01.03.06, 00:28 "§ 2. Świeccy odznaczający się odpowiednią wiedzą, roztropnością i uczciwością, są zdolni do tego, by jako biegli lub doradcy świadczyli pomoc pasterzom Kościoła, także w radach działających zgodnie z przepisem prawa". Jeżeli zatem duchowny kręci nosem na pomoc świeckich, to stoi w sprzeczności z tym kanonem. Takich przepisów jest znacznie więcej i bardzo dobrze je sie czyta, bo stoją w zgodzie z moim pojmowaniem wiary i rzeczywistości. Przez swoja kancelarie nigdy nie byłem nakłaniany do powiedzenia słowa nieprawdy, ani prób kolorowania, których INTENCJĄ byłaby zmiana faktów. Odpowiedz Link
tricolour No i na sam koniec.... 01.03.06, 00:34 ... zastanów się jakie masz PRAWA jako chrześcijanin, katolik, człowiek. Ja po namysle doszedłem kiedyś do wniosku, że prawie nic nie wiem o swoich prawach, ale obowiązków mam bez liku. Postudiowałem i dowiedziałem się rzeczy, które zjeżyły mi włosy na głowie w pozytywnym słowa znaczeniu. Nagle zobaczyłem swoja wiarę z perspektywy godności ludzkiej, historii cywilizacji, dojrzałości myśli prawniczej itp. Zachecam do lektury tym bardziej, że jest w Necie... Odpowiedz Link
mindsailor zainteresowałeś mnie tematem Tri 01.03.06, 08:31 możesz podac link/ linki do stron o naszej wierze? Odpowiedz Link
kanonista Kancelarie 01.03.06, 13:07 Prawnicy świeccy w kościele też istnieją... Nawet mianowani. www.kanonista.com pozdrawiam Odpowiedz Link
tricolour Zależy co Cie interesuje... 01.03.06, 18:21 ... użyj zwykłaj wyszukiwarki, tak jak ja. Tam znalazłem Kodeks Prawa Kanonicznego, jest portal "Opoka", "Dominik". Można poczytać różne śmiałe poglądy księży w "Tygodniku Powszechnym". Odpowiedz Link
mindsailor Re: Zależy co Cie interesuje... 02.03.06, 08:47 myślałam o temacie rozwodu z punktu widzenia kościoła, wiary, Biblii. troche czytałam, ale czuję niedosyt. myślałam, że masz jakies "gotowce" w ulubionych) Odpowiedz Link
tricolour Nie mam gotowców... 02.03.06, 08:53 ... bo nie chcę niczym się sugerować. Nie ma mnie na forum, które jest temu poświęcone... nawet nie wiem gdzie to forum jest (a jest na pewno). Nie korzystałem z niczyjej pomocy poza wspomnianą kancelarią i innymi instytucjami, dzieki którym zebrałem odpowiedni materiał dowodowy o sprawach sprzed kilkunastu lat. Odpowiedz Link
mindsailor Re: Nie mam gotowców... 02.03.06, 09:12 tylko, że mnie nie interesuje unieważnienie małżeństwa tylko artykuły i materiały na temat życia w wierze chrześcijańskiej po rozwodzie cywilnym czasem mozna wyczytac czyjeś ciekawe a nawet kontrowersyjne poglądy. Odpowiedz Link
maheda Re: rozwód a Kościół 01.03.06, 22:00 Czy zaluje? Zaluje, ze wzielam slub koscielny swojego czasu. Nie zaluje rozwodu, boc wieksza glupota jest brnac dalej w bagno, niz odciac sobie noge, ktora w bagnie trzyma. Nie zmienia to faktu, ze jest sie do konca zycia kaleka juz bez tej nogi... Czy zaluje tak na co dzien? Staram sie o tym nie myslec - bo i po co? Zycie staram sie brac, jakie jest, i przezywac, jak moge najlepiej - chociaz, niestety, roznie mi to wychodzi. Mowisz, ze myslalas "my" - a moze on odbieral to jako Twoje myslenie "ja"? Nie wiesz tego. Mezczyzni inaczej postrzegaja swiat, niz my. Dopiero z wiekiem przychodzi swiadomosc tego - mowie o swiadomosci, a nie o klepaniu mniej lub bardziej bezmyslnym zaslyszanych opinii i cytatow. Nie placze - bo coz to da? Placz tylko zaszkodzi mojej i tak juz nie najmlodszej cerze i oczom, a poza tym ulgi przyniesie mi tyle, co dobra przebiezka czy spacer jakas mila alejka wsrod drzew i mozliwie bez ludzi i samochodow dokola. Wole spacer, nawet ten wzdluz drog (byle nie glownych). Myslac nie o przeszlosci, bo tej juz nie zmienie, nie o przyszlosci, bo niesie zbyt wiele niespodzianek, tylko starajac sie chlonac i ksztaltowac _teraz_, ktore jest moja przyszloscia i przeszloscia zarazem. Moze brzmi to bardzo wydumanie, ale nie poradze nic na to, ze mysli przekute w slowa brzmia nieraz nieprawdziwie... Przepraszam za brak polskich znakow diakrytycznych, jestem zmeczona po 11 h w pracy. Darujcie. Odpowiedz Link
anja_pl Re: rozwód a Kościół 01.03.06, 22:11 a ja nie żałuję, ani ślubu kościelnego, ani cywilnego, jakbym miała dzisiejszą wiedzę co mnie spotka i ponowną mozliwość wyboru, wybrałabym tak samo, stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa u nas "nie wchodzi w grę", ślubowaliśmy sobie biorąc Boga na świadka, a nie papierkom czy rodzinie, Odpowiedz Link
mindsailor Re: rozwód a Kościół 02.03.06, 08:50 to tak ja ja rodzina swego czasu namawiala mnie na uniewaznienie kościelnego małżeństwa i nie mogli zrozumiec, że to byłoby dopiero kłamstwo i oszustwo z mojej strony. przeciez brałam slub pełni świadoma, tego, co robię, z miłości i ślubowałam przed bogiem, a nie rodziną. ale moja polska, katolicka i chrześcijańska rodzina jakos nie może tego przyjąć do wiadomości. Odpowiedz Link
kim5 Re: rozwód a Kościół 07.03.06, 13:14 Jeśli wcześniej choroba wystąpiła i mąż zataił to przed tobą, to tak. Natomiast istnieje też ryzyko, że Twój mąż był do małżeńswa niedojrzały - to też może być powodem stwierdzenia nieważności. Odpowiedz Link
kasiar74 Re: rozwód a Kościół 01.03.06, 15:21 wiedziałam że Tri będzie brylował w temacie Odpowiedz Link
tricolour Brylował? 01.03.06, 18:15 dzielę się swoimi doświadczeniami, a to nie brylowanie. Poza tym jak sama nie możesz starać się o to, co ja, to poskrom swoją zazdrość i zawiść. Odpowiedz Link
ladyhawke12 Tri 02.03.06, 07:15 Masz ogromne doswiadczenie, czytam i zastanawiam sie, dlaczego mnie ksiadz powiedzial ze mozna orzec wine, powiedzial tez ze bedzie to trwalo, nie mowiac juz o kosztach, ja niestety nie zarabiam za duzo, i nie stac mnie na takie wydatki, narazie odpuscilam. Odpowiedz Link
tricolour Mam małe doświadczenie... 02.03.06, 08:49 ... będę miał większe pod koniec sprawy. Dlaczego ksiądz powiedział Ci to, co piszesz? Mnie też zastanawiało dlaczego w kurii powiedziano mi dwie, sprzeczne ze sobą, rzeczy. To był powód zainteresowania się kacelarią prawną i literaturą na ten temat. Wiesz jaki odsetek spraw kończy sie wyrokiem "pozytywnym"? 70% (siedemdziesiąt procent) - usłyszałem to z ust sędziego sądu duchownego. Może oni zwyczajnie nie chcą masowych procesów i stąd różne przeszkody... no taki wniosek aż sam się ciśnie. Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: Mam małe doświadczenie... 06.03.06, 07:28 Pewnie masz racje, bo tak to byla by lawina, ja mam jeszcze jeden problem, brak kasy, poprostu nie stac mnie na rozwod koscielny. Odpowiedz Link
emde74 Re: rozwód a Kościół 07.03.06, 18:00 nie wiem jak to jest po rozwodzie, ale ja po zdradzie byłam u spowiedzi, dostałam pokutę i mogłam uczestniczyć. wydaje mi się zatem, że jest to sprawa spowiedzi i spowiednika. M. Odpowiedz Link
tricolour No i obiecałaś poprawę... 07.03.06, 18:18 ... a to warunek rozgrzeszenia. Mogłaś spróbowac powiedzieć spowiednikowi, że niczego nie żałujesz i nie masz zamiaru przestać grzeszyć, a nie byłoby rozgrzeszenia... Ot i taka różnica. Odpowiedz Link
pallia Re: No i obiecałaś poprawę... 08.03.06, 11:20 Piszecie o bardzo trudnych i niejednoznacznych sprawach. Pominę kwestię tych dwojga, którzy kiedyś, wierząc w to, co mówią, coś sobie ślubowali, zapytam Cię za to o dziecko - jak ona zareagowała, ile ma lat, co teraz z nią się dzieje? Wybacz dociekliwość, ale jestem na rozdrożu, nie wiem co mam zrobić. Właśnie ze względu na dzieci, które oboje kochamy i których nie chcielibyśmy skrzywdzić. Odpowiedz Link