Dodaj do ulubionych

rozwód a Kościół

26.02.06, 07:42
Słyszałam, że po rozwodzie nie mogę chodzić do spowiedzi i przyjmowac komunii
(chyba, ze byly malzonek umrze, a ja nigdy sie z nikim nowym nie zwiażę). Jak
to jest? Czy ktos cos wie na ten temat?
Obserwuj wątek
    • tricolour I tak, i nie. 26.02.06, 09:18
      Jeżeli z nikim się nie zwiążesz, to możesz chodzić i do spowiedzi, i do komunii.
      Natomiast w nowym związku nie dostaniesz rozgrzeszenia, bo umyslnie popełniasz
      grzech i nie masz nawet zamiaru przestać grzeszyć...

      Wybór należy do Ciebie.

      Aha... no i możesz ropozcząc proces kościelny o nieważność małżeństwa
      kościelnego - jeżeli są podstawy.
      • ladyhawke12 Re: I tak, i nie. 27.02.06, 08:48
        Ostatnio uslyszalam tekst od ksiedza, ze nawet zbrodniaz dostanie rozgrzeszenie
        a rozwodnik nie,z tym nie zwiazaniem sie, i spowiedzia, jest tez nie dokonca tak
        bo nie kazdy udzieli rozgrzeszenia a do komuni i tak nie mozesz isc, jak
        pojdziesz to dla niektorych ksiezy jest to grzech smiertelny. Co do procesow, to
        trwa to latami a i tak jesli np orzekna ze to z Twojej winy to i tak nie
        dostaniesz slubu koscielnego.
        • anja_pl Re: I tak, i nie. 27.02.06, 21:38
          nie ma czegos takiego jak ustalanie winy w orzeczeniu o nieważności związku
          małżeńskiego w kosciele katolickim
        • tricolour Nie masz racji Lady 27.02.06, 22:06
          Proces może ciągnąc sie latami, a to wcale nie oznacza, że musi. Prawo kościelne
          zmusza sąd duchowny do zamknięcia procesu w ciągu 1 roku. Problemy są wtedy,
          kiedy pojawiają sie rozbieżności w zdaniach stron...

          Nieważnośc małzeństwa pozwala obu stronom na zawarcie ślubu kościelnego, co
          najwyżej trzeba wystapić do biskupa o zgodę. Dostaje sie takową.

          Piszę na podstwie własnych i świeżych doświadczeń.
          • olggga Re: Nie masz racji Lady 13.03.06, 12:30
            prawo koscielne jedynie ustala zalecany schemat (rok na 1 instancje i pol roku
            na druga),a w praktyce kazdy etap procesu moze sie ciagnac i ciagnac....
            jesli masz tricolour, szczegolowa informacje o dlugosci procesu koscielnego,to
            bede wdzieczna za info na priv
    • maheda Re: rozwód a Kościół 27.02.06, 21:40
      Zerknij tutaj, do KKK: www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2-2.htm
      Pewnie jeszcze trzeba przejrzec prawo kanoniczne.
      Szkoda gadać... ale niewesoła refleksja mi się nasuwa.
      Najpierw nieodpowiedzialnie składamy przysięgi, potem nie dotrzymujemy ich, jak
      już przychodzi do "i na złe", a potem chcemy przystępować do Komunii, jakby
      nigdy nic, zwalając wszystko we własnym sumieniu na drugiego człowieka, bo my
      sami (zauważyliście?) przeważnie jesteśmy absolutnie bez skazy...
      Faryzeusze z nas, ot, co...
      Gorzki mocno (samokrytyczny również) uśmiech jakoś mi się pojawił...
      • anna9612 Re: rozwód a Kościół 28.02.06, 07:05
        czy choroba psychiczna(ujawniona w trakcie malzenstwa) i zwiazane z tym znecanie
        sie nade mna moze byc wystarczajacym powodem do uniewaznienia slubu koscielnego?
        • tricolour Nie ma unieważnienia... 28.02.06, 11:35
          ... małżeństwa. Jest za to nieważność w chwili zawierania, którą można wykazać
          przed sądem.
          Jeżeli choroba zaczęła sie w trakcie małżenstwa, to trudno. Slubowaliśmy na
          dobre i złe, a nawet wspomaganie w chorobie. Taka była przysięga.
          Jeżeli choroba psychiczna zaczęła się przed ślubem i są na to dowody, to jak
          najbardziej masz szansę na wygranie procesu, tzn stwierdzenie nieważności OD
          SAMEGO POCZĄTKU.
          smile
        • maheda Re: rozwód a Kościół 28.02.06, 18:31
          No to masz albo nieodpowiedzialnie złożoną przysięgę, albo niedotrzymanie "na
          złe" - oczywiście, jeśli osoba chora psychicznie wiedziała przed ślubem, że jest
          chora, a Ciebie o tym nie poinformowała, to jest to wina tej osoby.
          Z drugiej strony - czy można mówić o winie osoby chorej psychicznie?
          To są ciężkie sprawy, nie da się ukryć...
          A i tak nie można w nich mówić o winie jednej strony... prawda?
          • anna9612 Re: rozwód a Kościół 28.02.06, 18:56
            choroba byla wynikiem uzywania dragow, i tyle.
            • maheda Re: rozwód a Kościół 28.02.06, 20:02
              Jak mówię, są to ciężkie sprawy...
              Nie znasz mnie, zatem Ci powiem, że sama jestem po rozwodzie, na początku byłam
              zdania, że cała wina leży po stronie mojego Eksa i święcie w to wierzyłam, ale
              po niedługim czasie zaczęłam przyznawać się sama do tego, że wina leżała również
              po mojej stronie. Nie było to zachwycające ani łatwe. Bardzo trudno jest stanąć
              przed sobą w lustrze i powiedzieć "spieprzyłaś sprawę, to jest częściowo twoja
              wina".
              Bardzo często patrzymy przez pryzmat własnego egoizmu, próbujemy żyć tak
              wygodnie, jak się tylko da - dla mnie, moje, ja... ale niewiele chyba ma to
              wspólnego z miłością.
              Mój święty spokój, moje szczęście, moja satysfakcja - ile ma wspólnego z
              miłością dążenie do tego wszystkiego i patrzenie przez ten właśnie pryzmat?
              • anna9612 Re: rozwód a Kościół 28.02.06, 20:35
                to znaczy, ze zalujesz? bo ja nie, choc przyznaje , ze czesto placze kiedy
                wspominam moje malzenstwo. mozna wiele wybaczyc, charakter, wady, ale kiedy
                boisz sie jutra i zyjesz w ciaglym strachu, odepchnieciu to jakie jest wyjscie?
                pytam, ile mozna tak trwac? po latach bolu, cos we mnie peklo i sie rozlalo .
                jak wrzod. i dalej juz nie moglam. i nigdy nie myslalam "ja". myslalam "my,
                nasza rodzina-swieta rzecz", on myslal "moja kariera, moi koledzy-swieta rzecz".
                kwestia priorytetow.
                • tricolour Prawdę powiedziawszy... 28.02.06, 22:33
                  ... to nie wiem czy chcesz procesu o nieważność czy tylko porozmawiać o tym... tongue_out

                  W każdym razie gdybyś poważnie myślała o sprawie, to należy udać się do swojej
                  Kurii i tam wyświetlić sprawę księdzu notariuszowi. On Ci powie czy w ogóle sa
                  podstawy do procesu.
                  Jeżeli są, to polecam którąś z dwu (!!!) kancelarii w Polsce do napisania skargi
                  (Warszawa i Kraków). Pisanie samamu ma tą wadę, że skarga zostanie pewnie
                  odrzucona z powodów formalnych... no czegoś sie nie napisze w prawniczym języku...
                  Zachęcam.
                  • samosia75 Tri! 28.02.06, 23:44
                    Zapewne masz na myśli Consensus M. z Krakowa.
                    Rozmawiałam kiedyś z osobami duchownymi na temat jak zapatrują się na kwestie
                    prezentowania spraw przez pośredników świeckich w sądzie kościelnym. Jest to
                    bardzo negatywnie odbierane.
                    W kurii powinni pomóc napisać prawidłowo napisać pozew, to nie jest dobry
                    pomysł, żeby szukać pomocy w tego typu kancelariach. I dodam jeszcze, że są
                    koszmarrnie (!!!) drodzy. Może zwaracają uwagę na różne kruczki prawa
                    kanoniczego, zajmują się tym profesjonalnie więc wiedzą jaki problem naświetlic
                    bardziej, o którym nie mówić.... ale obydwoje chyba wiemy, że to nie o to w tym
                    wszystkim chodzi.. prawda?
                    • tricolour Hehe... 01.03.06, 00:12
                      Najzabawniejsze jest to, że Kodeks Prawa Kanonicznego wyraźnie pisze w jednym z
                      kanonów, że w dochodzeniu do prawdy można (a nawet trzeba) korzystać z pomocy
                      osób świeckich - jeżeli chcesz numer kanonu, to możesz poczytać.
                      Dodam też, że kancelarie krakowską prowadzi dominikanin, a nie osoba świecka.

                      Poza tym ja opieram sie na własnym doświadczeniu i sumieniu, a nie sprawach
                      ogólnych i wyobrażeniach jak proces powinien wyglądać. Niczego, Samosiu, o sobie
                      nie wiemy, nie wiemy jaką historię mamy za sobą.

                      Jeżeli uważasz, że w kurii dostaniesz właściwą pomoc, to rozumiem, że byłas w
                      kurii i pomoc dostałaś. To dobrze, bo ja byłem w kurii i pomocy nie dostałem.
                      Dlatego zwróciłem sie o pomoc do kacelarii.

                      Co do opłat za pomoc prawną, to masz rację. Ja też się cenię i za miesiąc swojej
                      pracy dostaję pięciocyfrowe wynagrodzenie. Mogę sie nim podzielić z
                      prawnikiem-księdzem-kanonistą.

                      smile
                      • kasiar74 Re: Hehe... 01.03.06, 15:27
                        hmm, skoro masz 5 cyfrowa wypłatę to ciekawie brzmi 1000 zł alimentów łaskawie
                        podniesionych z 500 zł, ale ostatecznie dziecku nic sie nie stanie jak bedzie
                        zyć na innym poziomie niż tatus( albo powiedzmy dawca nasienia)
                        • psychoanalityk Re: Hehe... 01.03.06, 15:40
                          pieniadze ida na zbozny cel rozwodu koscielnego i wspierania prawa i wymogow
                          formalnych KK, po to, zeby m.inn. dziecko wiedzialo, ze zostalo splodzone w
                          niewaznym malzenstwie. to bardzo istotne jest.
                          a jak dziecku bedzie sie zle i biednie dzialo to moze korzystac z przykoscielnej
                          "kuchni braci mniejszych". niech zna gest niewaznego slubnego meza swojej matki.
                          • tricolour Jak czytam twoje bzdury... 01.03.06, 18:12
                            ... to uważam, że aborcja powinna byc dozwolona.
                            • kasiar74 Re: Jak czytam twoje bzdury... 01.03.06, 18:31
                              Tri do kogo skierowales to rewelacyjne stwierdzenie?
                              • tricolour To akurat było do tego debila.. 01.03.06, 18:32
                                ... psychoanalityka.
                            • psychoanalityk Re: Jak czytam twoje bzdury... 02.03.06, 09:01
                              tricolour napisał:

                              > ... to uważam, że aborcja powinna byc dozwolona.


                              cieszylbys sie, nie musiałbyś płacić tego marnego procenta dochodow na dziecko z
                              malzenstwa ktorego nie mialo prawa byc a przysiegales pijany i pod przymusem
                              kobiecie ktorej nieznales.
                              • tricolour Naucz się po polsku pisać, debilu. 02.03.06, 09:38
                                • psychoanalityk Re: Naucz się po polsku pisać, debilu. 02.03.06, 10:58
                                  czy to ci pomoze w zrozumieniu czym jestes,debilu?
                        • tricolour Kasiu, kochanie... 01.03.06, 18:31
                          ... moje polskie. Polskie, to znaczy zawistne. Jak nie można juz znaleźć
                          rzeczowego argumentu do rozmowy, to trzeba kopnąć w jaja. A w zasadzie w
                          jajniki, bo najbardziej zebrała moja córka.

                          Pamiętałaś ile dostaje ona alimentów? Bożesz Ty mój! Czy Ty mnie śledzisz,
                          zapisujesz sobie, co powidziałem kilka tygodni temu?

                          Prózne Twe starania, bo Ty nie interesujesz mnie wcale. Daj sobie spokój i
                          znajdź chłopa, najlepiej biednego, by jego wypłata nie kłuła Cie w oczy. Zresztą
                          bieda materialna ma często swe korzenie w pustce we łbie. Jak już znajdziesz
                          odpowiedniego durnia, to wasze dwa półgłówki stworzą jedną - nadal pustą - głowę.

                          Dziękuję Ci, Kasiu, za kretyńską próbę obrażenia mnie określeniem "dawca
                          nasienia". Dziękuję, że otworzyłaś mi oczy na swoją miernotę.

                          tongue_out
                          • kasiar74 Re: Kasiu, kochanie... 01.03.06, 18:40
                            nie mów do mnie kochanie człowieku
                            wielki Tri się oburzył a jak wali między oczy innym ludziom to jest tylko
                            mowienie prawdy w oczy
                            nie czepiam sie twojej córki tylko ciebie nie zauwazyles tego?
                            ty jestes miernota która spłodziła dziecko i ogranicza swoją rolę do płacenia
                            na nie kasy, oczywiscie mozliwie jak najmnijeszej
                            jestes zwykła ludzką kreaturą i mam w nosie co ty sobie o mnie myślisz
                            • anna9612 rozwod a Kosciol 01.03.06, 18:45
                              Ludzie kochani, skonczcie juz z tym ping-pongiem zlosliwosci, bo to nie ma
                              sensu. Piszmy o wlasnych przemysleniach i doswiadczeniach w temacie. To jest cenne.
                              • tricolour Cenne jest dla tych... 01.03.06, 18:52
                                ... którzy chcą cos zrobić, czegoś sie nauczyć.
                            • tricolour Zabolało? 01.03.06, 18:45
                              Mnie Twoje pisanie też zabolało, a najbardziej to, że NIC NIE WIESZ na temat
                              moich relacji z córką, a oceniasz.

                              Ja też nic nie wiem o Tobie i oceniłem tak, jak chciałem.

                              Remis i nie mam do Ciebie żalu. Proponuję zgodę. Przyjmujesz?
                              smile
                              • kasiar74 Re: Zabolało? 01.03.06, 19:12
                                może lepiej zawieszenie broniwink
                                bo twoje wypowiedzi to taki folklor że na pewno dalej bede czytac je z wielką
                                uwagą i może za kilka miesięcy znnowu głośno powiem co o tym myślę
                                • tricolour Cieszę się... 01.03.06, 19:15
                                  ... z zawieszenia broni. Mów głośno co myslisz, bo to najlepszy punkt odniesienia.

                                  smile
                      • samosia75 Re: Hehe... 01.03.06, 23:43
                        "Najzabawniejsze jest to, że Kodeks Prawa Kanonicznego wyraźnie pisze w jednym z
                        kanonów, że w dochodzeniu do prawdy można (a nawet trzeba) korzystać z pomocy
                        osób świeckich "

                        Tri jest róznica między pomocą- poradą osób świeckich a sytuacją, kiedy ktoś
                        reprezentuje Ciebie w sądzie kościelnym, bo takie przypadki też są- nie wiem
                        jak zdecydowałeś się to rozegrać Ty.
                        I nasuwa mi się spostrzeżenie, że przecież w tym wszystkim nie powinny
                        pieniążki grać kluczowej roli.. Jeżeli idzie się na łatwizne, zleca napisanie
                        pozwu i wykupuje sobie usługe, żeby ktoś odwalił brudną robote to jest
                        nieporozumienie. W oczach pana B. wszyscy powinni mieć równe szanse.. i ci z
                        pięciocyfrową pensją i ci z trzycyfrową i ci z zerową! To nie sąd cywilny..
                        jest ogromna różnica. Chyba przyznasz mi racje Tri...?
                    • tricolour Kanon 228 mówi: 01.03.06, 00:28
                      "§ 2. Świeccy odznaczający się odpowiednią wiedzą, roztropnością i uczciwością,
                      są zdolni do tego, by jako biegli lub doradcy świadczyli pomoc pasterzom
                      Kościoła, także w radach działających zgodnie z przepisem prawa".

                      Jeżeli zatem duchowny kręci nosem na pomoc świeckich, to stoi w sprzeczności z
                      tym kanonem. Takich przepisów jest znacznie więcej i bardzo dobrze je sie czyta,
                      bo stoją w zgodzie z moim pojmowaniem wiary i rzeczywistości.
                      Przez swoja kancelarie nigdy nie byłem nakłaniany do powiedzenia słowa
                      nieprawdy, ani prób kolorowania, których INTENCJĄ byłaby zmiana faktów.
                    • tricolour No i na sam koniec.... 01.03.06, 00:34
                      ... zastanów się jakie masz PRAWA jako chrześcijanin, katolik, człowiek.
                      Ja po namysle doszedłem kiedyś do wniosku, że prawie nic nie wiem o swoich
                      prawach, ale obowiązków mam bez liku.

                      Postudiowałem i dowiedziałem się rzeczy, które zjeżyły mi włosy na głowie w
                      pozytywnym słowa znaczeniu. Nagle zobaczyłem swoja wiarę z perspektywy godności
                      ludzkiej, historii cywilizacji, dojrzałości myśli prawniczej itp.

                      Zachecam do lektury tym bardziej, że jest w Necie...
                      • mindsailor zainteresowałeś mnie tematem Tri 01.03.06, 08:31
                        możesz podac link/ linki do stron o naszej wierze?
                        • kanonista Kancelarie 01.03.06, 13:07
                          Prawnicy świeccy w kościele też istnieją... Nawet mianowani.


                          www.kanonista.com


                          pozdrawiam
                        • tricolour Zależy co Cie interesuje... 01.03.06, 18:21
                          ... użyj zwykłaj wyszukiwarki, tak jak ja. Tam znalazłem Kodeks Prawa
                          Kanonicznego, jest portal "Opoka", "Dominik". Można poczytać różne śmiałe
                          poglądy księży w "Tygodniku Powszechnym".
                          • mindsailor Re: Zależy co Cie interesuje... 02.03.06, 08:47
                            myślałam o temacie rozwodu z punktu widzenia kościoła, wiary, Biblii. troche
                            czytałam, ale czuję niedosyt.
                            myślałam, że masz jakies "gotowce" w ulubionychwink)
                            • tricolour Nie mam gotowców... 02.03.06, 08:53
                              ... bo nie chcę niczym się sugerować. Nie ma mnie na forum, które jest temu
                              poświęcone... nawet nie wiem gdzie to forum jest (a jest na pewno).
                              Nie korzystałem z niczyjej pomocy poza wspomnianą kancelarią i innymi
                              instytucjami, dzieki którym zebrałem odpowiedni materiał dowodowy o sprawach
                              sprzed kilkunastu lat.
                              • mindsailor Re: Nie mam gotowców... 02.03.06, 09:12
                                tylko, że mnie nie interesuje unieważnienie małżeństwa tylko artykuły i
                                materiały na temat życia w wierze chrześcijańskiej po rozwodzie cywilnymsmile
                                czasem mozna wyczytac czyjeś ciekawe a nawet kontrowersyjne poglądy.
                • maheda Re: rozwód a Kościół 01.03.06, 22:00
                  Czy zaluje?
                  Zaluje, ze wzielam slub koscielny swojego czasu. Nie zaluje rozwodu, boc
                  wieksza glupota jest brnac dalej w bagno, niz odciac sobie noge, ktora w bagnie
                  trzyma. Nie zmienia to faktu, ze jest sie do konca zycia kaleka juz bez tej
                  nogi...
                  Czy zaluje tak na co dzien? Staram sie o tym nie myslec - bo i po co? Zycie
                  staram sie brac, jakie jest, i przezywac, jak moge najlepiej - chociaz,
                  niestety, roznie mi to wychodzi.
                  Mowisz, ze myslalas "my" - a moze on odbieral to jako Twoje myslenie "ja"? Nie
                  wiesz tego. Mezczyzni inaczej postrzegaja swiat, niz my. Dopiero z wiekiem
                  przychodzi swiadomosc tego - mowie o swiadomosci, a nie o klepaniu mniej lub
                  bardziej bezmyslnym zaslyszanych opinii i cytatow.
                  Nie placze - bo coz to da? Placz tylko zaszkodzi mojej i tak juz nie
                  najmlodszej cerze i oczom, a poza tym ulgi przyniesie mi tyle, co dobra
                  przebiezka czy spacer jakas mila alejka wsrod drzew i mozliwie bez ludzi i
                  samochodow dokola. Wole spacer, nawet ten wzdluz drog (byle nie glownych).
                  Myslac nie o przeszlosci, bo tej juz nie zmienie, nie o przyszlosci, bo niesie
                  zbyt wiele niespodzianek, tylko starajac sie chlonac i ksztaltowac _teraz_,
                  ktore jest moja przyszloscia i przeszloscia zarazem.
                  Moze brzmi to bardzo wydumanie, ale nie poradze nic na to, ze mysli przekute w
                  slowa brzmia nieraz nieprawdziwie...
                  Przepraszam za brak polskich znakow diakrytycznych, jestem zmeczona po 11 h w
                  pracy. Darujcie.
                  • anja_pl Re: rozwód a Kościół 01.03.06, 22:11
                    a ja nie żałuję, ani ślubu kościelnego, ani cywilnego,
                    jakbym miała dzisiejszą wiedzę co mnie spotka i ponowną mozliwość wyboru,
                    wybrałabym tak samo,

                    stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa u nas "nie wchodzi w grę",
                    ślubowaliśmy sobie biorąc Boga na świadka, a nie papierkom czy rodzinie,
                    • mindsailor Re: rozwód a Kościół 02.03.06, 08:50
                      to tak ja jasmile
                      rodzina swego czasu namawiala mnie na uniewaznienie kościelnego małżeństwa i
                      nie mogli zrozumiec, że to byłoby dopiero kłamstwo i oszustwo z mojej strony.
                      przeciez brałam slub pełni świadoma, tego, co robię, z miłości i ślubowałam
                      przed bogiem, a nie rodziną. ale moja polska, katolicka i chrześcijańska
                      rodzina jakos nie może tego przyjąć do wiadomości.
        • kim5 Re: rozwód a Kościół 07.03.06, 13:14
          Jeśli wcześniej choroba wystąpiła i mąż zataił to przed tobą, to tak.
          Natomiast istnieje też ryzyko, że Twój mąż był do małżeńswa niedojrzały - to
          też może być powodem stwierdzenia nieważności.
    • kasiar74 Re: rozwód a Kościół 01.03.06, 15:21
      wiedziałam że Tri będzie brylował w temacie
      • tricolour Brylował? 01.03.06, 18:15
        dzielę się swoimi doświadczeniami, a to nie brylowanie.

        Poza tym jak sama nie możesz starać się o to, co ja, to poskrom swoją zazdrość i
        zawiść.
        • kasiar74 Re: Brylował? 01.03.06, 18:30
          czego mam ci niby zazdrościć?
        • ladyhawke12 Tri 02.03.06, 07:15
          Masz ogromne doswiadczenie, czytam i zastanawiam sie, dlaczego mnie ksiadz
          powiedzial ze mozna orzec wine, powiedzial tez ze bedzie to trwalo, nie mowiac
          juz o kosztach, ja niestety nie zarabiam za duzo, i nie stac mnie na takie
          wydatki, narazie odpuscilam.
          • tricolour Mam małe doświadczenie... 02.03.06, 08:49
            ... będę miał większe pod koniec sprawy.
            Dlaczego ksiądz powiedział Ci to, co piszesz? Mnie też zastanawiało dlaczego w
            kurii powiedziano mi dwie, sprzeczne ze sobą, rzeczy.
            To był powód zainteresowania się kacelarią prawną i literaturą na ten temat.

            Wiesz jaki odsetek spraw kończy sie wyrokiem "pozytywnym"? 70% (siedemdziesiąt
            procent) - usłyszałem to z ust sędziego sądu duchownego.
            Może oni zwyczajnie nie chcą masowych procesów i stąd różne przeszkody... no
            taki wniosek aż sam się ciśnie.
            • ladyhawke12 Re: Mam małe doświadczenie... 06.03.06, 07:28
              Pewnie masz racje, bo tak to byla by lawina, ja mam jeszcze jeden problem, brak
              kasy, poprostu nie stac mnie na rozwod koscielny.
    • emde74 Re: rozwód a Kościół 07.03.06, 18:00
      nie wiem jak to jest po rozwodzie, ale ja po zdradzie byłam u spowiedzi,
      dostałam pokutę i mogłam uczestniczyć. wydaje mi się zatem, że jest to sprawa
      spowiedzi i spowiednika. M.
      • tricolour No i obiecałaś poprawę... 07.03.06, 18:18
        ... a to warunek rozgrzeszenia.
        Mogłaś spróbowac powiedzieć spowiednikowi, że niczego nie żałujesz i nie masz
        zamiaru przestać grzeszyć, a nie byłoby rozgrzeszenia...

        Ot i taka różnica.
        • pallia Re: No i obiecałaś poprawę... 08.03.06, 11:20
          Piszecie o bardzo trudnych i niejednoznacznych sprawach. Pominę kwestię tych
          dwojga, którzy kiedyś, wierząc w to, co mówią, coś sobie ślubowali, zapytam Cię
          za to o dziecko - jak ona zareagowała, ile ma lat, co teraz z nią się dzieje?
          Wybacz dociekliwość, ale jestem na rozdrożu, nie wiem co mam zrobić. Właśnie ze
          względu na dzieci, które oboje kochamy i których nie chcielibyśmy skrzywdzić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka