02.04.06, 01:06
Jak z Nim rozmawiać? - oto jest pytanie.
Nasze małżeństwo skończyło się - fakt. Jednak pozostały sprawy do załatwienia
i tu pojawia się dla mnie problem nie do przejścia - nie jestem w stanie z
Nim rozmawiać. Jestem agresywna, krzyczę, wypominam, wyzłośliwiam się itp.
itd. a sprawy dalej nie załatwione. Czy ktoś z Was przechodził coś takiego i
jak sobie poradził?
Obserwuj wątek
    • tricolour O co Ty pytasz? 02.04.06, 01:15
      Jak poradzić sobie z agresją, krzykiem, złośliwością?

      Proste: nie być agresywną, nie krzyczeć, nie złościć... Mówiąc serio: dziecko
      jak zachce to sika, dorosły sika kiedy chce.
      • ola9929 Re: O co Ty pytasz? 02.04.06, 01:25
        Dla mnie nie jest proste. Panuję mniej więcej ok. 3 minut a potem
        mnie "strzela". Byłam z facetem 13 lat, a teraz 4 minut nie mogę wytrzymać, to
        ja jednak do psychiatry się udam. Pytam jak wytrzymać trochę dłużej.
        • libra22 Re: O co Ty pytasz? 02.04.06, 09:58
          Nie poradziłaś sobie jeszcze ze swoją złością, żalem itp uczuciami.
          Jeśli nie terapia (nie psychiatra - on daje tylko leki), to może choć napisz na
          kartce co czujesz? Wszystko co Ci w duszy gra. Nie musisz jemu tego pokazywać.
          Ale jak gdzieś to "wylejesz" to może Ci ulżyć i będziesz umiała normalnie z nim
          rozmawiać.
          Jak potrzebujesz - pisz codziennie. Chowaj te kartki lub drzyj.
          Rozmawiaj z kimś bliskim co czujesz.

          W fazie, kiedy myślałam, że oszaleję od myśli i niespania, siadłam o 4 rano do
          komputera i wszystko napisałam. To plus przyjaciele jakoś do czasu terapii
          pomogło.
          Powodzenia
        • afryka75 Re: O co Ty pytasz? 02.04.06, 14:53
          Wiem o czym mówisz, ja tez, kiedy mój ex porzucił mnie poprzednim razem,
          traciłam panowanie nad sobą.
          Ja chciałam omówić kwestie dalszej przyszłości, sprawy mieszkaniowe, dowiedzieć
          się, co konkretnie planuje, jakie ma zamiary w obecnej sytuacji, a on
          odpowiadał mi niezupełnie na pytania, i jakoś tak mało precyzyjnie. Wysiadałm
          wtedy psychicznie i też zaczynałam się złościć.
          Teraz, przy okazji trzeciego porzucenia, postanowiłam działać inaczej.
          Wiesz, doszłam do wniosku, ze krzyki, awantury, emecjonalne podchodzenie do
          sprawy tylko dają mu satysfakcję.
          Przed spotakniem z nim wzięłam na wszelki wypadek tabletkę na uspokojenie, żeby
          mnie nie poniosło, i byłam bardzo rzeczowa, konkretna i spokojna. Mam pewność,
          że to go zaskoczyło. Trzeba sobie przed taką rozmową powtarzać, że będę
          spokojna, że się nie dam wyprowadzićz równowagi, i jakoś się musi udać.
          Przede mną teraz jest ważna rozmowa z moim ex, w poniedziałek- trudna, ale
          nieunikniona. Mam nadzieję, ze uda mi się zachowac w niej, tak, jak to teraz
          opisuję ( a ze mnie niestety też typ mocno emocjonalny i złośliwy, więc
          zrozumiałbyśmy się z pewnością smile ).
          • ola9929 Re: O co Ty pytasz? 03.04.06, 00:13
            Dziekuję i ciepło pozdrawiam, a na jutrzejszą rozmowę życzę dużo siły i
            opanowania. Myślę, że ważne jest aby do rozmowy się przygotować, ja
            się "zacięłam" i na razie nie chcę patrzeć na męża ani z nim rozmawiać.
            Do jutra mieszkamy razem i przed chwilą m. zaproponował mi podpisanie kredytu -
            wszystko mi opadło.
            • afryka75 Re: O co Ty pytasz? 03.04.06, 00:44
              Super wesoły człowiek.
              Co oni w tych łbach mają, zeby jeszcze przed odejsciem naciągać drugą stronę na
              kredyty. Poczytaj w moim wątku- mój ex zrobił to samo, ale na dwa tygodnie
              przed oznajmieniem mi o końcu swoich uczuć i ja niestety dałam sie nabrać.
              No nie mogę uwierzyć, ze Twój jest na tyle bezczelny, że proponuje Ci to w
              obecnej sytuacji.
              To dobrze, ze nie będziecie mieszkać razem- ja dopiero teraz, kiedy tak naprwdę
              zostałam sama (poprzednimi razy ex nie miał zamiaru się wyprowadzać), widze,
              jak bardzo oczyszcza się myślenie i podejście do sprawy, kiedy obiekt znika
              sprzed oczu.
              Trzymaj się.
              • libra22 kredyt 03.04.06, 08:06
                Ja podpisałam kredyt hipoteczny - inaczej nie kupiłby mieszkania i nie
                wyprowadził się. Może będę żałować. Na razie jest dobrze.
                W banku upewniłam się, że jego pensja jest wystarczająca do otrzymania kredytu,
                a w związku z tym i do spłaty. I że przy rozwodzie nie będzie problemu z
                przepisaniem na niego całego kredytu. Poza tym - nowe mieszkanie też jest we
                wspólnocie majątkowej. Nie dało rady inaczej wziąć tego kredytu - jeśli się
                jest małżeństwem bank inaczej nie da, jak z podpisem współmałżonka.
                • maggie11 Re: kredyt 03.04.06, 12:17
                  Dziewczyny, nie dajcie sie wrabiac w kredyty. Przeciez rozdzielnosc majatkowa
                  zalatwia sie u notariusza niemal od reki - wiem, bo tak zrobilam. Nie rozumiem
                  jak w przededniu rozstania mozna podejmowac wspolne zobowiazania finansowe i to
                  na lata.
                  • ladyhawke12 kredyt 03.04.06, 12:21
                    Ja tez tego nie rozumie, maggi ma racje u notariusza od reki rozdzielnosc,
                    obodzcie sie pozniej byly nie bedzie splacal a wy wdepniecie, wiem przeszlam.
                    • libra22 Re: kredyt 03.04.06, 15:32
                      Nie może nie spłacać - pracuje w budżetówce, dochody są nie do ukrycia.
                      Ale nie twierdzę, że zrobiłam dobrze. Nie polecam.
                      • afryka75 Re: kredyt 03.04.06, 17:16
                        Otóż może nie spłacać- takie kredyty sa na wiele lat. Nie można przewidzieć, co
                        w tak długim czasie się wydarzy- umrze, albo straci pracę, albo ucieknie za
                        granicę i tyle.
                        Ale jeszcze w przypadku kredytu hipotecznego jest na tyle dobrze, ze jak nie
                        będzie spłacać, bank moze zabrać zwyczajnie mieszkanie.
                        Ja jestem w gorszej sytuacji- pomimo, ze mamy kredyt mieszkaniowey, ex
                        naciągnął mnie w lutym na wzięcie kredytu gotówkowego na jego studia. I tu juz
                        bank nie będzie miał czego zabrać. Przez 9 lat będę mieć świadomośc, ze raptem
                        bank może wejść mi na pensję, bo mój super odpowiedzialny mąż przestał spłacać
                        swój kredyt.
                      • afryka75 Re: kredyt 03.04.06, 17:18
                        I jeszcze jedno- jeśli chce ex/exia chce wziąć kredyt na mieszkanie, bo nie ma
                        się gdzie wyprowadzić, lepiej ustanowić rozdzielnosć majątkową, a niech on
                        weźmie sobie do kredytu innego współkredytobiorcę- np. spośród swojej rodziny.
                        Bo takie coś tez jest możliwe.
                      • ladyhawke12 Re: kredyt 04.04.06, 10:04
                        Moze nie splacac, mimo iz ma dochody, wiem przeszlam to i nie ma mozliwosci
                        odzyskania teraz pieniedzy, co z tego ze teraz pracuje w budzetowce, za chwilke
                        moze sie zwolnic, lub znalezc inna prace i nie bedziesz wiedziala jakie ma
                        dochody. Nie wolno robic interesow z bylym, lub odchodzacym, za nic jego
                        zapewnienia,jesli do tego ma inna kobiete to ona skutecznie mu wyperswaduje
                        placenie takiego kredytu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka