Dodaj do ulubionych

Alea iacta est... :)

11.12.06, 08:18
Jako się rzekło - "Kości zostały rzucone...".
Złożyłem w piątek pozew rozwodowy.
Tak jak się spodziewałem, musiałem to zrobić osobiście. Moja jeszcze żona
stwierdziła, że nie ma pieniędzy na złożenie pozwu. Nie będę czekał, aż je
uzbiera.
Niestety nie znam nikogo kto by się rozwodził w sądzie okręgowym w Gliwicach
i nie wiem jakie tam są terminy. Będę musiał zadzwonić za parę dni i czegoś
się dowiedzieć.
Jakoś mi teraz lżej na duszy się zrobiło.
W sumie to powinienem to już jakiś czas temu zrobić.
Ale może potrzebowałem tego czasu???
Obserwuj wątek
    • marek_gazeta Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 08:40
      Pierwszy (?) spieszę z gratulacjami. Lepiej późno niż wcale smile A tłumaczenie żony - ręce opadają (nie może pożyczyć od faceta?). Mam nadzieję, że dla niej to jednak (nie do końca miła) niespodzianka.
    • crazysoma Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 09:02
      Trzecia. Ale, lomocik byl blisko... tongue_out
      • mamba234 A ja piąta ;-) 11.12.06, 09:03
        Decyzja o złożeniu pozwu rozwodowego jest zawsze trudna, bo ma wpływ na nasze
        dalsze życie. Dochodzi do tego jeszcze poczucie wielkiej niewiadomej – a co
        dalej ???
        Podobnie jak Ty, długo zastanawiałam się, czy ją podjąć. I wiem, że ten czas do
        namysłu był mi bardzo potrzebny. Mam świadomość, że nie podjęłam tego kroku pod
        wpływem emocji, lecz była to przemyślana decyzja.
        Z perspektywy czasu wiem, że dobrze zrobiłam. A jak wygląda moje życie „po”, to
        sam doskonale wiesz. I oceń sam, czy wyszło mi to na dobre wink
        Życzę Ci z całego serca, żeby po Twoim „po” była zawsze godzina 20.30 wink))))

        Trzymaj się ciepło chłopaku z Mazur

        Pozdrawiam

        Mamba
        • vertigo5 20.30... i co dalej ??? 11.12.06, 11:43
          Taaak, z_mazur zyj właśnie takimi kwestiami teraz jak w tytule mojego posta wink
          A jak się rozwiedziesz juz to przyjeżdżam na piwo, nie ma to tamto !!!
          • z_mazur Re: 20.30... i co dalej ??? 11.12.06, 11:50
            vertigo5 napisał:

            > A jak się rozwiedziesz juz to przyjeżdżam na piwo, nie ma to tamto !!!

            Obowiązkowo!!! smile
            Myślę, że się zacne grono zbierze z tej okazji. Może ona jakoś niespecjalnie
            radosna, ale swego rodzaju brzemienna więc istotna i napić się na taką
            okoliczność zawsze warto.
            • vertigo5 Re: 20.30... i co dalej ??? 11.12.06, 11:54
              mój ulubiony cytat z "Siekierezady": "co tam kobity, były i niech sobie będą,
              lepiej my napijem się" wink

              Oczywiście są kobiety zacne, jak choćby te które na naszym forum bywają, ale
              zasada bohatera "Siekierezady" bardzo mi się podoba wink)))))
              • mamba234 Re: 20.30... i co dalej ??? 11.12.06, 12:43
                A kobiety też będą zaproszone na to spotkanie kolego z Mazur ?

                M.
      • z_mazur Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 09:17
        > Trzecia. Ale, lomocik byl blisko... tongue_out

        Ale mimo wszystko nie zrobiłem tego z obawy przed łomocikiem. ;-P
        • crazysoma Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 09:29
          No, mam(Y) nadzieje, bo, gdyby tylko z powodu lomotu, to, jak nic, bylby...
          drugi lomocik tongue_out
    • weekenda Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 09:13
      Cześć,

      przechodziłam różne etapy wyzwalania się i przechodzę różne etapy po wyzwoleniu
      się. Jeszcze mi sporo zostało do osiągnięcia spokoju do jakiego zmierzam. Ale
      już teraz mogę z całą pewnością powiedzieć, że to była bardzo dobra decyzja.
      Pod każdym względem.

      Pewnie, że potrzebowałeś czasu. Wcześniej jak widać nie zrobiłeś tego bo z
      jakichś powodów nie mogłeś. Koniec kropka i już. Teraz znalazłeś na to siły.
      Będzie ok.
      smile
    • z_mazur Re: Mamba 11.12.06, 09:19
      > co jest po 20:30?smile))

      Ja wiem, ale nie wiem czy powinienem pisać o tym na forum. smile
      • mamba234 Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 09:30
        Napisz lepiej na priva koledze Vertigo. On - jak wiesz, był najbardziej
        zainteresowany wink))
        A Brzózkę uświadomimy przy okazji.
        Niech dziewczyna wie wink

        Pozdrawiam
        Mamba
        • vertigo5 Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 11:45
          no, byłem bardzo zainteresowanym tą mazurową godziną, bo tak się (mówiąc o tej
          godzinie) radośnie usmiechał, ze ho ho wink)))
    • z_mazur Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 09:47
      No i jak tu się nie bać.
      Schody, piwnica.... brrr
    • misbaskerwill Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 09:58
      Trzymaj się!!!

      Nie wiem, czemu niektóre żony tak nie lubią składać pozwu, chyba po to, żeby
      umniejszyć "swój udział w rozpadzie małżeństwa"wink)))

      Coś widzę, że Wy się tu porozwodzicie, znajdziecie Swoje "co dalej"wink, a ja
      dalej będę tkwił w miejscu.
      Jak mawiał pesymista: gorzej już być nie może. Jak mu odpowiedział optymista:
      ależ może, może!
      • z_mazur Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 11:33
        misbaskerwill napisał:

        > Trzymaj się!!!

        Dzięki bracie smile

        > Nie wiem, czemu niektóre żony tak nie lubią składać pozwu, chyba po to, żeby
        > umniejszyć "swój udział w rozpadzie małżeństwa"wink)))

        Nie wiem czemu, ale jakoś jestem dziwnie przekonany, że jeszcze w przyszłości
        usłyszę coś w stylu "przecież to Ty złożyłeś pozew". Tylko, że teraz to ja chcę
        się rozwieść, więc mogę go już ze spokojnym sumieniem złożyć.


        > Coś widzę, że Wy się tu porozwodzicie, znajdziecie Swoje "co dalej"wink, a ja
        > dalej będę tkwił w miejscu.

        Jak już napisała Brzózka nie stoisz w miejscu, a każdy potrzebuje swojego czasu.
      • erzsi Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 12:08
        a z różnych wink, np. boją się ogarnięcia logistyki życia z dziećmi, nie wierzą w
        reguralnie płacone alimenty - tak jest ze mną. wiem, że to kiepska wymówka, ale
        jednak zawsze jakaś.
        ale to będzie tydzień skałdania pozwów, w ramach prezentów gwiazdkowych smile.
        zobaczycie smile.
        • z_mazur Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 12:12
          Erzsi chyba nie znasz dokładnie historii mojej i miśka.
          W moim przypadku to moja żona była inicjatorką naszego rozstania, bo jest inny
          mężczyzna i mnie juz nie kocha (żona nie ten mężczyzna) smile. Dla pewnego prządku
          rzeczy uważałem, że to ona powinna złożyć ten pozew, ale przez rok się nie
          doczekałem więc stwierdziłem, że najwyższy czas zrobić to samemu.
          • erzsi Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 12:29
            znam z lektury forum.
            pisałam o powodach generalnie, a nie konkretnie wink.
            w moim przydadku wina męża jest ewidentna, zgadza się na rozwód z orzeczeniem o
            swojej winie. z tego prostego powodu to ja muszę wnieść pozew.
            chcę tego rozwodu, emocjonalnie jakoś sobie wszystko przerobiłam, pozew mam
            napisany i ... widzę, że od strony praktycznej nie dam rady sama. pomoc męża to
            deklaracje bez pokrycia. nie, żeby nie chciał, chciałby, ale... najlepiej, żeby
            samo się wszystko za niego zrobiło. w ten sposób jestem zdana wyłacznie na
            pomoc swojej rodziny, co wymaga rewolucji życiowej, przeprowadzki, znalezienia
            tam nowej pracy - czyli mówiąc krótko - czasu. dlatego się nie spieszę. ale
            pozew składam w tym tygdniu. obiecuję wink.
            jeśli uważasz, że żona była winną rozpadu małżeństwa, to nawet pewna logika
            wskazywałaby na to, że to Ty składasz pozew?

            • erzsi Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 12:38
              a o najważniejszym zapomniałam, no wstyd.
              gratulacje smile.
            • z_mazur Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 12:46
              Tak w kwestii logiki to dla mnie najbardziej logiczne jest to, że składa pozew
              ta strona, która chce się rozwieść. Po rozstaniu moja żona nie chciała być ze
              mną, a ja chciałem być z nią. Dlatego zgodnie z logiką uważam, że inicjatywa
              powinna wyjść od niej. Teraz ja już też nie chcę być z nią i chcę się rozwieść
              dlatego złożyłem ten pozew. Czekałem jeszcze do ostatniej chwili bo ona jednak
              miała pierwszeństwo. smile
              • erzsi Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 12:51
                widzisz, logika logiką, a polskie prawo polskim prawem - strona jedynie winna
                nie może wnieść pozwu smile.
                • z_mazur Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 12:59
                  erzsi napisała:

                  > widzisz, logika logiką, a polskie prawo polskim prawem - strona jedynie winna
                  > nie może wnieść pozwu smile.

                  Może wnieść pozew, ale przy oporze drugiej strony nie dostanie rozwodu. smile
                  Inna sprawa, że ja nigdy nie chciałem orzekania o winie. Zależało mi jedynie na
                  tym żeby ona swoją konsekwencją potwierdziła oficjalnie chęć rozwiedzenia się.
                  Nie doczekałem się. smile
                  • fammoni Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 13:08
                    widać Twojej żonie nie zależało na "papierku"
                    jako winna rozkładowi nie mogła wnosić pozwu z orzeczeniem swojej winy a skoro
                    nie wnosiła to wniosek się nasuwa, że się nie poczuwała do winy absolutnie...a
                    to dowodzi, że skoro Ty wniosłeś to się poczułeś...tylko do czego ?
                    na marginesie tak sobie myslę, że skoro mój m ciągle mi powtarza, że jak mi nie
                    pasuje to mam sobie wnosić pozew (a przecież widzę, że jemu też nie pasuje) to
                    pewnie stoi na stanowisku, że jest bez winy a skoro ja mam wyrzuty sumienia to
                    MI zalezy na rozwiązaniu tej sytuacji
                    pogmatwane to strasznie

                    o matko piłam tylko kawę
                  • satoofka Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 13:12
                    Rozwodzilam sie w sadzie okregowym w Gliwicach.
                    Niestety to nie ja skladalam pozewuncertain
                    Na pierwsza rozprawe i ostatnia w moim przypadku, od momentu zlozenia papierow
                    czekalam 3 mc bez tygodnia.
                    Pozdroowka
                    satoofka
                    • z_mazur Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 13:15
                      No, a na spotkaniach forumowych ślązaków się nie ujawniłaś. smile

                      No to widzę, że okres oczekiwania dosyć standardowy.
                      A miałaś wniesioną od razu opłatę, czy jeszcze było wezwanie do uiszczenia
                      opłaty??
                      • satoofka Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 13:31
                        Ex maz skladal pozew i to on uiscil oplate, chyba od razu.
                        Nie ujawnilam sie, poniewaz na forum bywam z doskokuwink
                        pozdr
                        • z_mazur Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 13:34
                          To jeśli będziesz zainteresowana to w tym tygodniu może być w Katowicach takie
                          małe forumowe spotkanko. Będzie nawet jedna Gliwiczanka.
              • chalsia Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 15:22
                tiaaa, mój mąż też już nie chciał ze mną, bo chciał z inną, ale to ja miałam
                wnieść pozew, na dodatek uzgodniony z nim co do kropki i przecinka. Abstrahując
                od kwestii wnoszenia pozwu przez osobę, której można by było winę udowodnić, to
                jesli się rzeczywiście chce rozwieść - lepiej to"sądowo" wygląda, gdy osoba
                opuszczona po ten rozwód wnosi - jakby większa pewność, że rozwód nie będzie
                się długo ciągnął.
                Chalsia
                • libra22 Re: Alea iacta est... :) 11.12.06, 17:37
                  Gratulację Chłopakusmile
                  Ja rozumiem twoją logikę, bo z tego powdu czekam na złożenie pozwu przez męża
                  (a też nie chcę orzeczenia). Może to idiotyczne, ale chcę tego ze względu na
                  syna i możliwość manipulacji informacją (gdybym ja złożyła pozew) wobec niego
                  przez męża oraz teściową w przyszłości. Jeśli jednak się nie doczekam, w Nowym
                  Roku ja będę musiałą złożyć (choć on już wziął wszelkie akty urzędowe potrzebne
                  do załączenia do pozwu).
    • mamba234 Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 13:02
      brzoza75 napisała:

      > Mazurowa godzina nieźle
      > oby nie była brzemienna w skutkach wink

      Nooo, trzeba uważać wink
    • z_mazur Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 13:06
      Ala ja tak na form się wstydam. smile
    • z_mazur Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 13:12
      > ale ja poprosze o wersję softwink

      Obawiam się, że w tym przypadku nawet wersja soft jest na forum nie do
      przyjęcia. Wiesz... Vertigo i jego berecik... wink
      • mamba234 Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 14:06
        z_mazur napisał:


        > Obawiam się, że w tym przypadku nawet wersja soft jest na forum nie do
        > przyjęcia. Wiesz... Vertigo i jego berecik... wink

        Z baardzo pewnego źródła wiem, że ten Jego forumowy moherowy
        berecik się spruł wink))

        Mamba
        • vertigo5 Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 14:20
          a może nie spruł się tylko spadł na chwilkę ? wink))

          i teraz mam dylemat - podnieść go i nacisnąć jeszcze głębiej na uszy, czy
          machnąć na niego ręką ?? wink))
          • z_mazur Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 14:34
            vertigo5 napisał:

            > a może nie spruł się tylko spadł na chwilkę ? wink))

            Oby nie na chwilę. smile


            > i teraz mam dylemat - podnieść go i nacisnąć jeszcze głębiej na uszy, czy
            > machnąć na niego ręką ?? wink))

            Zdecydowanie ta druga opcja. Radzę jako bardziej doświadczony. ;-P
          • mamba234 Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 14:49
            vertigo5 napisał:

            > a może nie spruł się tylko spadł na chwilkę ? wink))
            >
            > i teraz mam dylemat - podnieść go i nacisnąć jeszcze głębiej na uszy, czy
            > machnąć na niego ręką ?? wink))

            Hmmm. Myślę, że druga opcja jest lepsza. Machnij na niego ręką.
            W końcu nie jest Ci potrzebny. To nie Ty jesteś zmarzluchem.
            Prawda ?
            wink))

            Pozdrawiam ciepło
            Mamba
            • vertigo5 Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 14:51
              sugerujesz, że powinienem przekazac mój berecik innemu zmarzluchowi ?
              Nie wiem czy ten zmarzluch by tego chciał... jak sądzisz ???
              wink))
              • mamba234 Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 14:57
                vertigo5 napisał:

                > sugerujesz, że powinienem przekazac mój berecik innemu zmarzluchowi ?
                > Nie wiem czy ten zmarzluch by tego chciał... jak sądzisz ???
                > wink))

                Jeśli berecik sprawia, że jego właściciel wpada na "moherowe tory", to ten
                zmarzluch mówi stanowcze 3 x NIE !!!
                Zawsze można się w inny sposób ogrzać.
                Jedwab na przykład. Bordowy może być.
                Miły w dotyku... A moherek gryzie wink))

                wink))

                Jak sądzisz ?
                • vertigo5 Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 15:00
                  Słusznie piszesz Mamba ! Moherek gryzie, jedwab zaś miły jest w dotyku...
                  A jedwab wszak może skrywać coś jeszcze milszego w dotyku, nieprawdaż ??
                  wink))
                  • mamba234 Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 15:03
                    Prawdaż wink
    • z_mazur Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 13:17
      Łowię, ale nie ryby i nie na Mazurach.
    • vertigo5 Re: nie 11.12.06, 14:55
      w jakiej materii nie jesteś jeszcze uświadomiona Brzózko ??
      uświadom mnie o stopniu swego nieuświadomienia wink))
    • vertigo5 Re: nie 11.12.06, 15:02
      Obawiam się, że byłbym mało przekonujący jako "moherowy donosiciel" bo gdzieś
      mi się berecik zapodział i co dziwniejsze wcale nie mam ochoty go szukac wink))
    • vertigo5 Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 15:04
      ogladałem taki film dla dorosłych ostatnio big_grin stąd taka wiedza wink))
    • z_mazur Re: Godzina 20.30 ;-))) 11.12.06, 15:07
      No ładnie, ładnie.
      Na moim poważnym wątku. ;-P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka