Dodaj do ulubionych

Chwała przemocy

25.02.07, 11:41
Dzięki niej rozwodzące się kobiety mają znacznie mniej wątpliwości co do
podjętej decyzji i każde " co dalej?" jest lepsze od małżeńskiej przeszłości.
Żeby nie było zbyt pięknie - przemocowe związki nie kończą się wraz z
rozwodem. Ręce oprawcy bywają często niezwykle dłuugie.
Obserwuj wątek
    • brzoza75 nie 25.02.07, 12:27
      być może, ale tylko wtedy kiedy sobie na to pozwolimy, można się odciąć
      od przeszłości.
    • weekenda Re: Chwała przemocy 25.02.07, 12:31
      a.niech.to napisała:

      > przemocowe związki nie kończą się wraz z
      > rozwodem. Ręce oprawcy bywają często niezwykle dłuugie.

      Nie tylko długie - też wielowymiarowe... Nie wiadomo tak naprawdę, kiedy i z
      której strony znów coś tam odbije się tym co wczoraj zjadłyśmy...
      • 374.4w Re: Chwała przemocy 25.02.07, 12:44
        przewrotnie to skonstruowałaś, okazuje się bowiem, że przemoc jest jednocześnie
        przekleństwem i błogosławieństwem; osobiście wolałabym być klasyczną panna z
        dzieckiem, a nie "z odzysku", lepiej bysmy na tym wyszli i ja i moje dziecko
        • patrole_patrole Re: Chwała przemocy 25.02.07, 17:57
          374.4w napisała:

          > wolałabym być klasyczną panna z
          > dzieckiem, a nie "z odzysku", lepiej bysmy na tym wyszli i ja i moje dziecko
          Zawsze dobrze mieć wybór.
    • iwona_rw Re: Chwała przemocy 25.02.07, 18:02
      a.niech.to napisała:

      > Dzięki niej rozwodzące się kobiety mają znacznie mniej wątpliwości co do
      > podjętej decyzji i każde " co dalej?" jest lepsze od małżeńskiej przeszłości.

      No niestety nie zgadzam się....
      nawet nie wiesz ile jest wątpliwości, jakie figle płata pamięć, jak bardzo chce
      się byś kochaną... i jaki procent kobiet wraca do oprawcy po zwykłym
      przepraszam, kocham cię, już nie będę itp... wraca po _kilka_ razy.
      Tylko kilka procent kobiet uciekających z przemocy ucieka skutecznie a potem
      płaczą i tęsknią mimo wszystko. Oczywiście są takie które podejmują decyzję i
      potem już nie żałują, ale nowego związku boją się jak ognia - choć bardzo go
      potrzebują.

      Nie wymądrzam się, pracuję od lat z ofiarami przemocy domowej.

      pozdrawiam
      Iwona RW
      • brzoza75 Re: Chwała przemocy 25.02.07, 19:44


        "Oczywiście są takie które podejmują decyzję i
        potem już nie żałują" i potrafią odnaleźć się w rzeczywistości, sa szczęśliwe
        w nowych związkach, choć troche czasu zajmie oswojenie strachu,pisze jako
        ofiara przemocy smile
    • akacjax To nie tak. 25.02.07, 20:22
      Osoba, która takim argumentem się posługuje być może doznała przemocy, ale był to zapewne jednorazowy atak , a nie wieloletnia przemoc. Po prostu jeszcze nie zdążyły zadziałać mechznizmy przytrzymujące ofiarę przy kacie.
      Tylko takie osoby wiedza, że to było zło i w jego świetle wszystko było złe.

      Zdecydowana wiekszość ofiar przemocy rozwodzi się zupełnie w innym stylu.

      Większosci osób wydaje się, że gdy pojawia się przemoc, uzależnienia, to naturalne jest odejście. Jednak mechanizmy, które się pojawiają w takich sytuacjach są jak hamulce doskonałe, jak złapią tak trzymają.
      • brzoza75 Re: To nie tak. 25.02.07, 20:56
        Akacja , ja napisałam o sobie i niestety z powodu jednorazowego ataku przemocy
        bym sie nie rozwiodła, rozwiodłam sie z powodu przemocy, ktorej doznawałam A
        odwaga, która miałam pochodziła od ludzi ktorzy mi pomogli z NB. Tylko my wiemy
        jak trudno odchodzi sie od kata, naprawdę prosze Cię nie mów mi że przemoc
        liczy sie w siniakach bo to nie o to chodzi ....
        • a.niech.to Re: To nie tak. 26.02.07, 07:52
          brzoza75 napisała:

          > nie mów mi że przemoc
          > liczy sie w siniakach bo to nie o to chodzi ....
          Wiem, że nawet nikła próba roztrząsania co gorsze/lepsze - siniaki czy razy
          psychiczne nie miałaby większego sensu, jednak nie mogę się powstrzymać, żeby
          nie powiedzieć, że znakowana pomoc jest korzystniejsza dla ofiary niż
          wieloletnie dręczenie na różne inne sposoby. Pobicie jest oczywistym znakiem,
          że związek jest przemocowy i chyba wyznacza też jasną granicę tego, co
          dopuszczalne. W sytuacji zadania bólu psychicznego ofiara może zatracić się tak
          bardzo, że nie ma świadomości swojej roli. Istnieje tyle uwarunkowań
          środowiskowych i osobowościowych, że karuzela rozstań i powrotów często kręci
          się w nieskończoność. Rękoczyny są w swej wymowie wyraziste. Otoczenie także ,
          jak sądzę, przyjdzie prędzej z pomocą ich ofierze. Twierdziłabym, że z wielu
          względów lepiej dla prześladowanej osoby, aby od czasu do czasu zakładała z
          musu ciemne okulary.
          • pomimo1 Re: To nie tak. 26.02.07, 10:52
            od kata odchodzi sie najtrudniej. czasem na spotkaniach z innymi dziewczynami
            mowie im,ze wolalabym, tak jak one. Dowiedziec sie o kochance, wyplakac urazona
            dume i odejsc zostawiajac go z tylu. Ale od kata odchodzi sie inaczej.
            Ja nie moglam kupe lat. Do dzis mój kat nie powie: tak, wiem, bilem cie. Dla
            niego to do dzis były takie tam przepychanki reczne i slowne.
            Odwagi na odejscie nie moglam zdobyc, ale na koniec wywinelam mu swinstwo,
            ktore przypieczetowalo bylejakosc tego zwiazku. Gdyby nie to, jaka sobie
            trapmolinę znalazlam, pewnie nigdy bym nie odeszla. dzis jednak zyje z
            poczuciem winy,ze nie walczylam o ten zwiazek. Ze nie poszlam na terapie, ze
            nie dalam szansy... 13 lat z facetem,ktory spychal ze schodow, szarpal,
            wyzywal, bil, kopal, popychal, rzucale we mnei jedzeniem przy dziecku.
            I co z tego,skoro to ja sie czuje winna. Po prostu nie umialam odejsc... Gdybym
            byla madrzejsza, dojrzalasza, odeszlabym szybciej, bez tego poczucia winy i
            swiadomosci,ze mu zrobilam na koniec TAKI NUMER. jednak bez tego bym nigdy nie
            odeszla. W niesławie, niestety....
            Od kata ,jak wspomnialam, odejsc najtrudniej.
        • akacjax Re: To nie tak. 26.02.07, 10:44
          Absolutnie nie miałam na myśli znakowania siniakami.
          Jestem zwolennikiem teorii, że przemoc zaczyna się od krzyków, od próby zdominowania, od wulgaryzmów, od demonstracji przewagi.

          Znam osobę, która rozwiodła się po pierwszym ataku. Ale jej osobowość, zaplecze rodzinne, osobista postawa-miały tyle mocy, że nie dała się wciagnąć w manipulację, w przewlekłą przemoc. Ona wiedziała, że przeprosiny są tylko znakiem miodowego miesiąca-jednej z faz przemocy-i uciekła od razu.
          Ale dla przeciwagi znam setki kobiet(skupiam się na przemocy, której ulegają kobiety-wiem, ze bywa i odwrotnie, ale niech sobie panowie sami walczą o siebie), które tkwiły w przemocy-bo to tak zazwyczaj się dzieje.
        • iwona_rw Re: To nie tak. 26.02.07, 12:59
          Nie wiem brzoza75 jak długo byłaś w przemocy. Gratuluję, że wyszłaś i stworzylas
          udany związek. Jesteś wielka.
          Ja jednak mówię o osobach które są w przemocy od wielu lat, przemoc odbiera wolę
          działania - sa to procesy wieloletnie. Potem już pozostaje tylko bezradność.
          Często dorosłe dzieci są motorem ucieczki z przemocy. Dobre zaplecze (rodzina,
          znajomi, organizacje) to podstawa ale działania sprawcy uniemożliwiają kontakt z
          otoczeniem. Tak jest w 99,99 % przypadków. Nasze państwo nie ułatwia niczego -
          chyba tylko sprawcy sad
          Oczywiście im prędzej tym lepiej, ale żadna z kobiet pozostających w przemocy,
          dających jeszcze jedną sznsę... nie wiedziała że będzie tylko gorzej (cykl przemocy)
          I zgadzam się, że rozstanie z katem jest inne, trudne i wcale nie daje takiej
          satysfakcji jaką powinno dac - bo to jest tak naprawdę zwycięstwo. Trzeba dużo
          siły aby do tego doprowadzić - podziwiam nasze klientki.
          A terapię można zacząć nawet jak się odejdzie... bo poczucie winy zabija. Aby
          normalnie życ warto zrozumieć, na czym polega przemoc co można z nią zrobic a
          czego sie nie da....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka