12.07.07, 12:10
Czytając wypowiedzi licznych nexi na tym i innych forach odnosi się wrazenie,
ze cała energia, cała praca takiego związku nie skierowana jest na budowę
nowego zycia, a poświęcana jest na walkę z eksią, na porządkowanie starych
spraw z przeszłego życia, które ciągną się latami, odbijają czkawką stale
przypominając się....i często to dotyczy starego związku faceta, co
szczególnie obarcza nexie i psychicznie i finansowo.
Ta przeszłość, jak fatum ciąży nad takimi związkami.
To jest cecha wyrózniająca nową rodzinkę.
Obserwuj wątek
    • lady_telimena Re: Fatum 12.07.07, 12:28
      Widzę, że naszłą Cię podobna refleksja, choć jak tego nie nazwałąbym fatum, a
      brak konstruktywnego myslenia o przyszłosci, skupiając sie naprzeszłosci.
      • bet66 Re: Fatum 12.07.07, 13:17
        lady_telimena napisała:

        > Widzę, że naszłą Cię podobna refleksja, choć jak tego nie nazwałąbym fatum, a
        > brak konstruktywnego myslenia o przyszłosci, skupiając sie naprzeszłosci.


        Tu nie chodzi o brak konstruktywnego myślenia o przyszłośći, tylko o to ,ze
        przeszłość ciągle daje o sobie znak i nie sposób tego obejść...choćby nie wiem
        jakby się chciało.
        Przeszłość ciągle jest obecna, jako ta trzecia w takich związkach.
        • ajmj Re: Fatum 12.07.07, 19:24
          Przeszłość moze dawać o sobie znać wiele lat i ciągnąc jak przysłowiowy smród
          po gaciach i to nie tylko przez postac eksi i pasierbów...

          A tak naprawdę najwazniejsze jest, aby Facet całkowicie odciął się emocjonalnie
          od byłej zony i chciał/potrafił zamknąc drzwi tamtego zycia bezpowrotnie. To
          juz większa połowa sukcesu.
          • bet66 Re: Fatum 12.07.07, 19:43
            A myslałam , że połowy zawsze są równe......
            I co z tego, ze facet odetnie się od przeszłości emocjonelnie, kiedy nie da się
            odciąć od dzieci, alimentów i exi, która nie daje o sobie zapomnieć.
          • ajmj Re: Fatum 12.07.07, 20:07
            Ok, połowa sukcesuwink

            Sa większe naprawde nieraz zmartwienia i problemy niż była/y zona/mąz i
            pasierby.
    • kicia031 Re: Fatum 12.07.07, 12:30
      o gdybym ja miala tylko takie problemy, to bylabym naprawde szczesliwa...
    • m-jak-magi Re: Fatum 12.07.07, 12:36
      czytajac forum machochy nie sposob sie z tym nie zgodzic niestety sad cale
      szczescie to forum nie reprezentuje wszytskch macoch. ja sie od glownego nurtu
      na macochach zdecydowanie odcinam.
    • natasza39 Róznie to bywa.... 12.07.07, 23:58
      Jak wszystko w życiu zależy od charakteru człowieka, jego sytuacji materialnej,
      bagażu doświadczeń, kultury osobistej, wieku.
      Polak generalnie lubi mieć "wroga". W obliczu "zagrożenia" czuje że więcej może
      zdiałac, jest gotowy na niewiarygodne poświecenia. Nie widzi wtedy zagrozeń
      wewnętrznych.
      Czyli ex jako wróg jest często potrzebna do tego, żeby związek przetrwał, bo
      next wtedy nie widzi wroga wewnętrznego czyli charakterku swego faceta.
      Charakter....
      Tez ma duże znaczenie. Jedni już tak maja, że muszą się dowartościowywać kosztem
      innych. Nic sami w sobie nie znaczą, albo niewiele, a zatem maja nieustanna
      potrzeba porównywania się na tak z innymi.
      I tu ex jest dobrym źródłem owego dowartosciowywania się.
      A bo stara, a bo brzydka, a bo głupia etc, itd.
      żeby było jasne to dotyczy również ex. Też uwielbiają się porównywać z next.
      A to lafirynda, a to suka, a to dziwka etc, itd.
      Sytuacja materialna ma tu tez duże znaczenie.
      Trudno dziwić się next, ze ja trafia szlag, jak ona pracuje ciężko, a ex leży
      przysłowiowym bykiem i za robote się nie weźmie, tak jakby nic w jej zyciu się
      nie zmieniło.
      Istnieje pewien odsetek (dość spory zresztą), który uważa, że sposób na życie to
      nie wykształcenie, nie zawód, nie praca, ale "bycie czyjaś zoną". Tą "żoną" chcą
      być do końca swych dni, nawet jak maż nie chce być już ich mężem.
      Bagaż doświadczeń - tu sprawa trudno, bo często najbardziej przez życie
      doświadczone next są najgorszymi sukami. Tu bagaż musi być sprzężony z charakterem.
      Ale generalnie kobieta doświadczona przez życie i umiejąca wyciągnąć z własnych
      błędów wnioski będzie lepszą next niż siksa zakochana po uszy w starszym,
      dzieciatym facecie walcząca o miłość z jego rodzonymi dziećmi.
      Wiek - tez uzależniony od charakteru, tu stare przysłowie: "jak sie ktoś młotem
      urodzi, kanarkiem nie zdechnie". Owa "młotkowatość" tylko z wiekiem wyostrza
      się a nie zanika.
      Ale generalnie, jak się ma pewien wiek i życie czegoś nauczyło, to się doskonale
      wie, ze sa rzeczy ważne, bardzo ważne, mniej ważne i te które należy olać i to
      sikiem prostym parabolicznym jednostajnie przyspieszonym.
      A zatem jak się ma te w/w cechy olewa sie exię i nie stanowi ona żADNEGO PROBLEMU.



      • bet66 Re: Róznie to bywa.... 13.07.07, 09:14
        Oczywiście , ze w życiu bardzo wiele zalezy, ale nie wszystko, od charakteru
        człowieka i jego pochodnych, ale wiele tez zalezy od czynnnikow zewnętrznych,
        których często nie da się przeskoczyć....a do tych trzeba albo umieć się
        dostosować, albo zrezygnować.
        I co z tego , ze pani X, czy Y maja wspaniały i szlachetny charakter, kiedy
        życie stale kopie je w dupsko, bo związały się z panem Z, który juz raz nie
        sprawdził się ani jako mąż ani ojciec.
        One z uporem maniaka i lepszej sprawy ,mają nadzieję ( matka głupich ) , ze ich
        związek będzie taki piękny i szczęśliwy az do konca świata i jeden dzień dłuzej.
        A dlaczego tak uwazają? bo zakładają , ze skoro one chcą i wszystko w tym celu
        robią, to tak ma się stać.
        Zaklinają to swoje życie i rzeczywistość i tak się starają, ze wszystko biorą
        na swoje barki i tak tyrają i odmawiają sobie wszystkiego sadząc, ze ten ich
        MIŚ wzięty z drugiej reki , z wtórnego obrotu, doceni to i powie:
        Ty jesteś lepsza od exi.....
        Jak kania dżdżu łakną tych marych słow uznania i wtedy rosną im skrzydła u
        ramin do dalszej walki o swą nową rodzinkę, tracąc z oczu własne dobro, spokój,
        zdrowie, ambicje, potrzeby.

        P.S.
        Pamiętaj , natasza, złego licho nie weźmie.....haha
        • natasza39 Re: Róznie to bywa.... 13.07.07, 09:56
          O niczym innym nie piszesz, ponad to co napisałam w kwestii charakteru.
          JAk się next zgadza na wszelkie świństwa chłopa i jak kania dżdżu pragnie
          pochwał i słów uznania, robi wszystko byle jej "portki" ja doceniły i wogóle po
          prostu były, to taka nexia nie różni się w kwestii charakteru od żony (nie
          będącej jeszcze ex), która wszelkimi sposobami usprawiedliwia wszelkie świństwa
          mężulka, jego zdrady i oszustwa, byle tylko usłyszeć, że to ona-żona jest tym
          przystankiem jego zycia do którego zawsze on-zeglarz wróci.

          Nieważne czy to pierwsza, druga, czy trzecia zona.
          Jeśli baba ma potrzebę dowartościowywania się za wszelką cenę w oczach chłopa,
          to dupa zbita. Każdy taki związek jej w sumie na zdrowie nie wyjdzie.
          Niezaleznie zresztą od jej lokaty w rankingu kolejnych partnerek.
          • bet66 Re: Róznie to bywa.... 13.07.07, 10:16
            ja tym wszystkim kobietom autentycznie współczuję, nie potrafiłabym tak zyć ani
            z facetem z drugiej ręki ani z facetem , który by mnie oszukiwał, u mnie krótka
            piłka ....
            • ajmj Re: Róznie to bywa.... 13.07.07, 18:54
              ja tym wszystkim kobietom autentycznie współczuję, nie potrafiłabym tak zyć ani
              >
              > z facetem z drugiej ręki ani z facetem


              Lo Matko! To twój chłop Pani Bet to prawiczek był jak go brałaś?winkBo jeśli nie
              to juz był w jakiś sposób przechodzonywinki pasowałby do twojej teorii "z
              drugiej ręki"

              Mój eks NI BYŁ z tzw "drugiej reki" i gówno to daje za przeproszeniem
              gwarancje, ze związek będzie szczęsliwy i taki do końca zyciasmileNie powiem,
              dobry z niego był Chłopina (jest - zyje jeszcze) ale własne dlatego, ze
              wczesniej nie miał kobiety po latach mu się NOWYCH i INNYCH zachciałowinkI co?
              Związek sie rozpadłsmile
            • agamagda Re: Róznie to bywa.... 14.07.07, 13:30
              Bet to Ty byłaś pierwszą ręką Twojego męża???? Swawolna jesteśsmile)) A gdzie - w
              gimnazjum go znalazłaś???

              A tak bardziej poważnie. Zdrada to chyba też okłamywanie kogoś komu się
              przysięgało wierność? A mimo to jesteś z misiem. Więc co dla Ciebie znaczy
              krótka piłka???
              • natasza39 O jejku 14.07.07, 15:38
                agamagda napisała:

                > Bet to Ty byłaś pierwszą ręką Twojego męża???? Swawolna jesteśsmile)) A gdzie - w
                >
                > gimnazjum go znalazłaś???


                Wyobraziłam sobie, jak bet, ta ręką, temu gimnazjaliście, pod ławką.....blehehehe!
                I jakoś tak niedobrze mi sie zrobiło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka