Dodaj do ulubionych

jakby zaczeło się

30.10.07, 19:56
mamy 2 dzieci, mieszkanie, samochód, pralki, 2 dzieci, lodówkę, 2
dzieci.....2 dzieci...2 dzieci. I dla tej dwójki najdroższych mi
ludzików chciałam to jakoś przetrwać, dawałam szansę prawie 5 lat.
Żeby miały DOM, tatusia i mamusię, żeby miały RODZINĘ. Już nie mogę,
bo widzę,że tylko ja się staram, a on to tylko wykorzystuje, bo jest
przekonany, że dla dobra dzieci będę TO wszystko znosić zawsze.
Zobaczyłam i upewniłam się, że cierpią przez niego i samo bycie
razem nie daje im szczęscia. Pierwszy krok za mna- umówiłam się z
adwokatem. Większość z Was wie co czuję. Tyle lat czuje się raniona,
oszukiwana, sponiewierana, a dziś...poczułam się jakby....winna?, że
to zrobiłam.
Obserwuj wątek
    • aron95 coś mi się od 2 w oczach pokręciło 30.10.07, 20:05
      2+2+2 jest 6 chyba że dwie pralki i 2 lodówki .
      Tu nie wymagamy chwalenia się stanem posiadania

      Po czym poznałaś że dzieci 2 lub 6 cierpią
      • tylko_bez_ciebie Re: coś mi się od 2 w oczach pokręciło 31.10.07, 18:34
        aron95 napisał:

        > 2+2+2 jest 6 chyba że dwie pralki i 2 lodówki .
        > Tu nie wymagamy chwalenia się stanem posiadania
        >
        > Po czym poznałaś że dzieci 2 lub 6 cierpią
        oczywiście wyliczanie sprzętów nie miało na celu chwalenie sie
        czymkolwiek i to chyba jest jasne dla wszystkich oprócz Ciebie.
        Kwestia powtarzania wątku o 2 dzieci miała świadczyć o tym że
        własnie o tych dzieciach myślę na okrągło (pomiędzy innymi
        przemysleniami)Jesli nie było to oczywiste, mogę przeprosić za
        pisanie pod wpływem wielkich emocji, ale to forum jest podobno dla
        ludzi w takim stanie( no moze między innymi)Jesli chcesz odpowiedzi
        na pytanie jak mama rozpoznaje, że jej dziecko cierpi - nie nalezy
        Ci sie ta odpowiedz, bo świadczy to o tym że nie masz pojęcia o co
        pytzsz
    • tricolour Gratuluję odwagi... 30.10.07, 20:14
      .. od czegos musiałas zacząć. "Winą" się nie przejmuj, bo winny jest leń, co nie
      dbał o związek. Twoja "wina" to zwyczajna konsekwecja...
    • z_mazur Re: jakby zaczeło się 31.10.07, 07:59
      Te negatywne uczucia będziesz czuła.
      Poczucie winy, zastanawianie się, czy zrobiło się wszystko, czy
      naprawdę nie dało się jeszcze wytrzymać.

      Jak piszesz, większość z nas tutaj na tym forum przeżywało coś
      podobnego.

      Zbyt mało wiem o Twoim związku by go oceniać, ale każdy ma jakąś
      swoją granicę odporności i cierpliwości, jeśli zostanie ona
      przekroczona... Czasem nie pozostaje nic innego.
      • wania46 Re: jakby zaczeło się 31.10.07, 08:08
        Te uczucia to stad,ze ciagle to Ty jestes odpowiedzialna i ciagle Ty(i niestety
        tylko Ty)zastanawiasz sie czy dobrze robisz.I to jest normalne u doroslego
        czlowieka.Ja nadrabialam za dwoje przez ponad 20 lat.Moj maz do tej pory nie
        moze uwierzyc,ze go opuscilam,tak sie biedactwo przyzwyczail.
        • tylko_bez_ciebie Re: jakby zaczeło się 31.10.07, 18:38
          po prostu dziekuje za te słowa. Mój mąż tez nie wierzy. Stwierdza to
          otwarcie i ukradkiem. Tyle razy robił świństwa...i co? I nic, wiec
          niby dlaczego tym razem, pozdrawiam
          • a.niech.to Re: jakby zaczeło się 31.10.07, 18:51
            Pewnie uważa, że MOŻNA pobić słabszego albo podstępnie kogoś
            oszukać, szukając uzasadnienia w stwierdzeniu, że mogli się przecież
            wybronić, a jeśli nie - to ich sprawa/strata. Czasem należy nazwać
            rzeczy po imieniu, bez zbędnych analiz tego, co oczywiste. Takie
            rozumowanie/postępowanie to pospolite świństwo. Przywykł, korzysta.
            Nie chcę Ciebie urazić, więc zmilczę co o nim i jemu podobnych myślę.
    • magnolia101 Re: jakby zaczeło się 31.10.07, 08:49
      Juz 4 rok jestem po rozwodzie.Przerabiałam wieloletnią "walkę" o
      małżeństwo, rozmowy typu "ja o chlebie on o niebie", a po złożeniu
      pozwu poczucie winy, że taka wredna jestem, że nie daję juz szans
      związkowi.Jakiś czas ciągnęło się to za mną.Jeszcze mąż nagle stał
      się taki dobry, a gdy nie skutkowało nagle poważnie zachorował i
      położył się do szpitala.Na szczęście nie dałam się zwieść.Nie było
      łatwo psychicznie,ale poradziłam sobie.Ty też dasz radę smile.Powodzenia
    • plujeczka Re: nie bedzie tak żle 31.10.07, 15:00
      u mnie było odwrotnie , maz złozył pozew , ja tego nie zrobiłam
      poniewaz on zniknał , pozostawił nas bez srodków do zycia, musiałam
      podjać heroiczna walke o utrzymanie domu, dziecka, zwierzaka itp-
      dziś walka trwa 2 lat ale jestem na swój sposób szczęsliwa ,że momo
      wszysto widzę małe światełko w koncu tunelu a co najwazniejsze
      odzyskałam imie dawniej byłam albo k...albo szmata...badż dzielna Pa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka