Dodaj do ulubionych

Watpliwosci co do ojcostwa

06.03.08, 10:44
Czy nie mialyscie drogie panie nigdy watpliwosci, czy pasierb jest naprawde
dzieckiem waszego partnera. To, ze ktos jest matka danego dziecka, nie ulega
watpliwosci. Ale z ojcostwem juz nie jest tak prosto. Dopoki nie zrobi sie
badan dna, nigdy nie wiadomo smile
Zawsze jest 50/50 szans, ze pasierb nie jest dzieckiem waszego partnera .
Zastanawiam sie tak, czy by nie zasugerowac tego mojemu partnerowi. Moze
dziecko, ktore uwaza za swoja corke nie jest tak naprawde jego corka wink Ale
bylby ubaw.
Obserwuj wątek
    • zielnaa Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 10:53
      kochanie, czy nie powinnaś być teraz na lekcjach? Jaki to poziom
      nauki, gimnazjum?

      a.
    • weronka77 Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 11:16
      zasugerować zawsze możeszwink Decyzja należy do ojca/nieojcawink)
      Ostatnio dużo jest takich przypadków,w któych okazuje się, że
      alimenty płacone są na dziecko, któego nie jest się biologicznym
      ojcem. Tyle, że niczego to nie zmienia w relacjach dziecko-ojciec.Bo
      nagle "KOCHAĆ" z tego powodu się nie przestaje. Rób co chcesz.
      • chalsia Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 11:35
        > ojcem. Tyle, że niczego to nie zmienia w relacjach dziecko-
        ojciec.Bo
        > nagle "KOCHAĆ" z tego powodu się nie przestaje.

        nie mówiąc juz o tym, że oprócz sprawienia bólu facetowi nic z tego
        korzystnego nie wynika - bowiem sądy z uwagi na dobro dziecka nie
        kasują mu nagle ojca, co oznacza, że owszem, może on zaprzestać
        kontaktowania się z dzieckiem (jesli jest burak) ale płacic alimenty
        będzie musiał nadal.
        • trzpjotka Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 11:53
          A co tam pieniadze, najwazniejsze, ze dzieciak nie bylby jego. Takiego szczescia
          nie mozna porownac nawet do najwiekszych pieniedzy.
          • chalsia Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 11:55
            > A co tam pieniadze, najwazniejsze, ze dzieciak nie bylby jego.
            Takiego szczesci
            > a
            > nie mozna porownac nawet do najwiekszych pieniedzy.

            no ale co to zmienia jesli facet nadal by utrzymywał kontakty z
            dzieckiem, etc bo je kocha i się poczuwa, nawet jeśli nie jego?
            • aga-t-ka Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 12:16
              Bardzo czesto w takich sytuacjach (gdy facet dowiaduje sie, ze dziecko nie jest
              jego) odwraca sie od dziecka, przestaje ono dla niego istniec.
              I naprawde sie cieszy, gdy nie musi juz placic alimentow.
              • chalsia Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 12:31
                > I naprawde sie cieszy, gdy nie musi juz placic alimentow.

                alez musi, musi.
              • nangaparbat3 Re: Watpliwosci co do ojcostwa 19.03.08, 20:07
                aga-t-ka napisała:

                > Bardzo czesto w takich sytuacjach (gdy facet dowiaduje sie, ze
                dziecko nie jest
                > jego) odwraca sie od dziecka, przestaje ono dla niego istniec.
                > I naprawde sie cieszy, gdy nie musi juz placic alimentow.


                Znaczy - jest nadzieja.
          • braktalentu Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 18:29
            > A co tam pieniadze, najwazniejsze, ze dzieciak nie bylby jego.
            Takiego szczesci
            > a
            > nie mozna porownac nawet do najwiekszych pieniedzy.

            A ja chyba jednak wolałabym wygrać w kumulacji totka.
            Tak, w zasadzie to na pewno byłby dla mnie większy "ubaw".
          • nzuri Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 20:19
            trzpjotka napisała:

            > A co tam pieniadze, najwazniejsze, ze dzieciak nie bylby jego.
            Takiego szczesci
            > a
            > nie mozna porownac nawet do najwiekszych pieniedzy.

            No pewnie, czyż może być większe szczęście niż prawdziwe, rzetelne,
            dowalenie ukochanemu? Jak nie prosto w serce, bo dziecko kocha, to
            przynajmniej w ambicję, bo jak osioł się dawał nabierać?

            Poprosze Merską o komentarz, nie mojego posta, ino inicjatorki
            wątku. Rozrywki mi, Panie, trzeba!
            • mrs_ka Re: Watpliwosci co do ojcostwa 07.03.08, 01:44
              Nie, droga moja Nzuri, będę musiała Cię rozczarować. Wszystkie
              pozostałe panie niestety równieżsad

              Po pierwsze niejaka Trzpjotka naprawdę istnieje, co samo w sobie
              może dziwne nie jest, wszak każdy internauta istnieje, nieprawdaż.
              Fascynujące jest jednak to, iż Trzpjotka istnieje własnie jako
              macocha i ma na koncie przynajmniej jedno imponujące osiągniecie:
              dożyła pełnoletniości ciesząc się wolnością. Ale to pewnie dlatego,
              iż nasz wadliwy kodeks prawny nie przewiduje dekapitacji za
              głupotę.

              To nasuwa też mimochodem mysl o potędze Natury, która nawet dla
              najpodlejszych swych okazów znajduje miejsce na tym świecie-
              najlepszym ze wszystkich światów wg Diderota, acz na pewno swiat ten
              byłby jeszcze piękniejszy, gdyby ludzie o umysłowości jamochłonów
              zechcieli go opuscić. Albo przynajmniej nie podłączać się do sieci.

              Niestety próżne żale, daremny ogród, czy jakoś tak, że zacytuję
              Fikandera.
              Ale o czym to myśmy...
              Ach tak. No więc kompulsywne trucie dupy jest bardzo cięzkim
              schorzeniem. Nieuleczalnym powiedziałabym. Zwłaszcza, jeżeli
              towarzyszy mu mózg o konsystencji sałaty. Masłowej dodam, aby nie
              było nieporozumień, ta bowiem odmiana jest szczególnie wrazliwa na
              warunki atmosferyczne i nadzwyczaj często gnije.
              Kompulsywne trucie dupy w tym przypadku objawia się natrętnym
              obsikiwaniem przeróznych grup dyskusyjnych z jednakowym przesłaniem:
              pasierbowie są złem tego świata, a porzucone byłe żony są kurw...mi.

              Tu popełnię dygresję: na innym forum przeczytałam, iż sprawcą
              wszelkiego zla tej Ziemi jest candida. Candida powoduje wszystkie
              choroby z krytkanctwem, lenistwem i stronieniem od ludzi włącznie.
              Oraz depresje, potliwość dłoni i grypę.
              Ogólnie wszystko poza zapaleniem kaletki maziowej kolana- nie wiem
              czemu akurat dyskryminuje się zapalenie kaletki maziowej kolana, ale
              takie są najwidoczniej fakty.
              Problemem, który dręczy mnie po lekturze postu Trzpjotki jest
              głęboki kryzys egzystencjalny: czy przypadkiem pasierb jako taki nie
              jest również nosicielem Candidy? Bo to by się zgadzało, nieprawdaż.
              Istnieje też inny wariant: to Trzpjotka w całości skażona jest
              Candidą, acz na liście chorób, które Candida powoduje nie wymieniono
              postepującej atrofii tkanki szarej, więc albo lista jest niepełna (a
              to dobra wiadomość dla zapalenia kaletki maziowej kolana), albo też
              zło tego świata ma dwa źródła: Candidę i Trzpjotkę.
              Zatrważające, przyznacie.

              A teraz ćwiczenie z tekstami źródłowymi. Oto próbka możliwości
              naszej bohaterki, znajdziecie tu całą intrygującą ideolo, którą
              Trzpjotka nakresliła też na Nowej Rodzince II:

              "Re: Moje dziecko i Mój facet..............
              trzpjotka 06.02.08, 07:52 Odpowiedz

              Jestem w odwrotnej sytuacji. Moj partner ma corke z ex. Na poczatku
              zdecydowalam
              sie na ten zwiazek mimo oporow ale z biegiem czasu bylo coraz
              gorzej. Nienawidze
              tej dziewuchy, nie mam ochoty jej widywac. Uwielbiam siobie
              wobrazac, jak
              dostaje ode mnie po pysku. Niestety na zywo nie moge sobie na taka
              slabosc
              pozwolic. Potomstwo naszych mezczyzn z poprzednich zwiazkow to
              najgorsza zaraza
              tego swiata. Pfuj."

              tak, że tak.
              Sugerowałabym się jednak nie przejmować ani teoriami Trzpjotki, ani
              Jej dramatami emocjonalnymi, jak równiez nie przeceniać Jej wpływu
              na świat i wagi opinii.
              Tak się bowiem składa, iż krótka przebieżka po wyszukiwarce
              zaowocowała w tym przypadku również informacją, iż nasza luba
              macosia w wolnych chwilach ogląda i rekomenduje innym takie dzieła
              kinematografii jak "Przygody Mr Szatana i Prostytutki Babilońskiej"
              czy "Przygody Mr Szatana i Jego Królowej, tzw. objawienia Maryjne",
              co każe raczej utwierdzić się w przekonaniu, iż nie mamy tu do
              czynienia z gejzerem intelektu, a nalogową czytelniczką "Faktów i
              Mitów". Nawiasem mowiąc wykształceni antyklerykałowie gustują raczej
              w publikacjach innego rodzaju, że polecę chodziażby "Jesli
              przychodzisz z Zachodu" Katzenbergera, tym mniej wykształconym
              zawsze zostaje "NIE".
              Cóż, mamy pluralizm i demokrację, mimo to czasem cięzko znieść fakt,
              iż idioci są wśród nas i nawet nie mozna ich za to przymknąć.
              Ja zresztą zawsze byłam zwolennikiem monarchii absolutystycznej,
              dałoby się Trzpjotce estetyczną celkę i tam trułaby dupę jednie
              zaprawie murarskiej. Z korzyscią dla obu.

              Jednym słowem: olać, przytaknąć uprzejmie, poklepać po ręce i
              oddalić się czym prędzej w kierunku przeciwległym.
              Jesli to bowiem naprawdę candida to może być to zakaźne i spowodować
              u nas wszystkich trądzik młodzieńczy.

              a.
              • mrs_ka errata: chociażby, a nie "chodziażby"- literówka. 07.03.08, 01:47
              • nzuri Re: Watpliwosci co do ojcostwa 07.03.08, 12:32
                mrs_ka napisała:

                > Nie, droga moja Nzuri, będę musiała Cię rozczarować. Wszystkie
                > pozostałe panie niestety równieżsad


                NO, mnie nie rozczarowałaś big_grin
        • ewacd Re: Watpliwosci co do ojcostwa 17.10.08, 15:47
          witam. temat już chyba nieaktualny, ale zauważyłam błąd u Ciebie, chalsia smile
          otóż ojciec, który okazał się nie-ojcem, alimentów placić w takiej sytuacji nie
          musi! owszem, nie ulegają zwrotowi świadczenia już spełnione do chwili
          prawomocnego obalenia domniemania ojcostwa. Od tej natomiast chwili ustaje
          obowiązek dalszych świadczeń alimentacyjnych, choćby były już prawomocnie
          zasądzone, lecz jeszcze nie wyegzekwowane. Taka mała korekta wink
          • konstancja16 Re: Watpliwosci co do ojcostwa 19.10.08, 17:37
            nio. na innym forum cos wspominalas o jakiejs aplikacji, jaka
            podobno robisz. mam nadzieje, ze nie chodzilo o aplikacje adwokacka
            ani sedziowska, bo to by nie bylo wcale zabawne. tak czy inaczej
            doczytaj Art. 63 krio ktory przewiduje jakis termin zawity w ktorym
            tatulek bedacy mezem matki moze zaprzeczyc ojcostwa. nie jest zbyt
            dlugi ten termin. ewentualnie Art. 80 jesli sie nie ochajtali a pod
            wplywem grozb uznal dziecko.

            po uznaniu dziecka, albo po uplywie wspomnianego terminu zawitego to
            biedny wrobiony misio moze sobie byc w rzeczywistosci ojcem
            biologicznym, astrologicznym, wirtualnym albo spirytualnym, a na
            dziecie musi lozyc. dura lex sed lex, trzeba myslec z kim sie do
            lozka wskakuje i jakie moga byc tego konsekwencje.

            taka wieksza korekta.
            • ewacd Re: Watpliwosci co do ojcostwa 19.10.08, 17:59
              konstancja16 napisała:

              > nio. na innym forum cos wspominalas o jakiejs aplikacji, jaka
              > podobno robisz. mam nadzieje, ze nie chodzilo o aplikacje adwokacka
              > ani sedziowska, bo to by nie bylo wcale zabawne. tak czy inaczej
              > doczytaj Art. 63 krio ktory przewiduje jakis termin zawity w ktorym
              > tatulek bedacy mezem matki moze zaprzeczyc ojcostwa. nie jest zbyt
              > dlugi ten termin. ewentualnie Art. 80 jesli sie nie ochajtali a pod
              > wplywem grozb uznal dziecko.
              >
              > po uznaniu dziecka, albo po uplywie wspomnianego terminu zawitego to
              > biedny wrobiony misio moze sobie byc w rzeczywistosci ojcem
              > biologicznym, astrologicznym, wirtualnym albo spirytualnym, a na
              > dziecie musi lozyc. dura lex sed lex, trzeba myslec z kim sie do
              > lozka wskakuje i jakie moga byc tego konsekwencje.
              >
              > taka wieksza korekta.

              art. 80 krio, ktory w tym wypadku moglby miec zastosowanie, dotyczy wady
              oswiadczenia woli. natomiast w wypadku, gdy mezczyzna dowiaduje sie o nowych
              okolicznosciach, o ktorych nie wiedzial wczesniej ( patrz:eksia sie puszczala na
              przyklad) moze zadac wykonania badan dna jak rowniez zlozyc pozew, niezaleznie
              od uplywu terminu zawitego. podstawe prawna przytocze jak znajde notatki, pewna
              jestem jednak na 100 %, gdyz zagadnienie to poruszane bylo na zajeciach ( pan
              prof. dr hab raczej sie nie mylil wink ) pomijajac juz ja sama, wyrok nakazujacy
              placenia alimentow bylby sprzeczny z tzw. dobrymi obyczajami. proponuje sie
              douczyc wink
              co do aplikacji- chybilas, jest to aplikacja prokuratorska wink


              blessed is the man who, having nothing to say, abstains from giving us wordy
              evidence of the fact wink
              • ewacd Re: Watpliwosci co do ojcostwa 19.10.08, 19:06
                ps. po uplywie tego terminu z wnioskiem takim wystepuje prokurator, nie ojciec.
                • konstancja16 Re: Watpliwosci co do ojcostwa 19.10.08, 19:26
                  dobrze, ze znalazlas notatki. w tym cale clue. bo prokurator nie
                  wystapi, z uwagi na ochrone interesu malolata. byl nawet taki
                  ojciec co sie na to skarzyl przed trybunalem w strasburgu, ale ten
                  prawdziwy biologiczny. co nie mogl zostac ojcem.

                  btw, ile kosztuje dostanie sie na JAKAKOLWIEK aplikacje z takimi
                  brakami?
                  • ewacd Re: Watpliwosci co do ojcostwa 19.10.08, 20:07
                    tak czy owak w polowie przyszlego roku wchodzi w zycie nowelizacja krio, ktora
                    zmieni ta chora sytuacje, pozwalajaca eksiom doic wrobionych w nie swoje dziecie
                    "tatusiow"
                    przykro ci, co? no coz, skonczy sie tobie i tobie podobnym zrodlo dochodu wink
                    dostanie sie na aplikacje nie kosztuje nic. wystarczy byc zdolnym wink
                    • konstancja16 ROFTL n/t 19.10.08, 20:25
                    • chalsia Re: Watpliwosci co do ojcostwa 19.10.08, 22:49
                      > przykro ci, co? no coz, skonczy sie tobie i tobie podobnym zrodlo
                      dochodu wink

                      to o Konstancji - to ja też ROTFL
                    • 13monique_n EWACD 22.10.08, 22:39
                      no, tu masz rację - masz cechę, która predestynuje do aplikacji prokuratorskiej
                      - arogancję nieziemską.
                      poczytaj oba fora, to zrozumiesz, żeś trafila z Konstancją, jak kulą w plot 100X
                      ROTFL tongue_out
                  • chalsia Re: Watpliwosci co do ojcostwa 19.10.08, 22:48
                    konstancja16 napisała:

                    > dobrze, ze znalazlas notatki. w tym cale clue. bo prokurator nie
                    > wystapi, z uwagi na ochrone interesu malolata.

                    ja to wiedziałam i bez notatek.
                    Nio.
                    smile)
                    • 13monique_n Re: Watpliwosci co do ojcostwa 22.10.08, 22:42
                      chalsia napisała:

                      > konstancja16 napisała:
                      >
                      > > dobrze, ze znalazlas notatki. w tym cale clue. bo prokurator nie
                      > > wystapi, z uwagi na ochrone interesu malolata.
                      >
                      > ja to wiedziałam i bez notatek.
                      Oj, chalsiu! Bo Ty jesteś praktykiem, a nie podręcznikowcem wink))
                      > Nio.
                      > smile)
                      • chalsia Re: Watpliwosci co do ojcostwa 22.10.08, 23:20
                        > Oj, chalsiu! Bo Ty jesteś praktykiem, a nie podręcznikowcem wink))

                        Praktykiem ??? W tym temacie ??? A gdzieżby tam. Jestem jedynie
                        przykładem tego, że samokształcenie bywa efektywniejsze niż
                        piedestałowa aplikacja.
                        • ewacd Re: Watpliwosci co do ojcostwa 23.10.08, 10:04
                          chalsia napisała:

                          > > Oj, chalsiu! Bo Ty jesteś praktykiem, a nie podręcznikowcem wink))
                          >
                          > Praktykiem ??? W tym temacie ??? A gdzieżby tam. Jestem jedynie
                          > przykładem tego, że samokształcenie bywa efektywniejsze niż
                          > piedestałowa aplikacja.

                          no wlasnie, chalsiu. moja ignorancja na ten temat moze swiadczyc jedynie na moja
                          korzysc. oznacza bowiem, ze nigdy nie interesowalam sie odebraniem "mojej
                          pasierbicy" ojca, ani tym bardziej alimentow.
                          co do twojej wiedzy na ten temat...no coz, zastanawiam sie czy taka sama wiedza
                          dysponujesz jezeli chodzi o prawo karne , cywilne, gospodarcze, handlowe czy tez
                          dajmy na to prawo medyczne? szczerze watpie. i ten fakt swiadczy moja droga
                          tylko i wylacznie o twoich, nie do konca tak krysztalowych jak probujesz to nam
                          wmowic, intencjach. to tak jakbysmy porownywali wiedze przykladowo lekarza
                          kardiologa na temat grzybicy i wiedze na ten sam temat osoby ta wstydliwa
                          przypadloscia dotknietej. mysle ze wiedza tej drugiej bylaby o wiele bardziej
                          ... doglebna wink
                          • chalsia Re: Watpliwosci co do ojcostwa 23.10.08, 10:24
                            > no wlasnie, chalsiu. moja ignorancja na ten temat moze swiadczyc
                            jedynie na moj
                            > a
                            > korzysc. oznacza bowiem, ze nigdy nie interesowalam sie
                            odebraniem "mojej
                            > pasierbicy" ojca, ani tym bardziej alimentow.

                            ROTFL po raz trzeci

                            > dajmy na to prawo medyczne? szczerze watpie. i ten fakt swiadczy
                            moja droga
                            > tylko i wylacznie o twoich, nie do konca tak krysztalowych jak
                            probujesz to nam
                            > wmowic, intencjach. to tak jakbysmy porownywali wiedze
                            przykladowo lekarza
                            > kardiologa na temat grzybicy i wiedze na ten sam temat osoby ta
                            wstydliwa
                            > przypadloscia dotknietej. mysle ze wiedza tej drugiej bylaby o
                            wiele bardziej
                            > ... doglebna wink

                            I ROTFL po raz czwarty
                            • ewacd Re: Watpliwosci co do ojcostwa 23.10.08, 11:03
                              chalsia napisała:

                              > > no wlasnie, chalsiu. moja ignorancja na ten temat moze swiadczyc
                              > jedynie na moj
                              > > a
                              > > korzysc. oznacza bowiem, ze nigdy nie interesowalam sie
                              > odebraniem "mojej
                              > > pasierbicy" ojca, ani tym bardziej alimentow.
                              >
                              > ROTFL po raz trzeci
                              >
                              > > dajmy na to prawo medyczne? szczerze watpie. i ten fakt swiadczy
                              > moja droga
                              > > tylko i wylacznie o twoich, nie do konca tak krysztalowych jak
                              > probujesz to nam
                              > > wmowic, intencjach. to tak jakbysmy porownywali wiedze
                              > przykladowo lekarza
                              > > kardiologa na temat grzybicy i wiedze na ten sam temat osoby ta
                              > wstydliwa
                              > > przypadloscia dotknietej. mysle ze wiedza tej drugiej bylaby o
                              > wiele bardziej
                              > > ... doglebna wink
                              >
                              > I ROTFL po raz czwarty
                              >
                              takie ciekawe spostrzezenie nasuwa mi sie czytajac wasze "rotfl" po kazdym
                              mozliwym poscie. otoz nasuwa mi sie niezwykle podobienstwo sytuacji z "moja
                              eksia" w roli glownej wlasnie. jakis czas temu doszlo do spotkania ja + moj
                              szwagier( rowniez prawnik) + eksia (ktora przywiozla do tesciowej swoja
                              protoplaste). otoz wraz ze szwagrem omawialismy rozpoczynana przez niego
                              dzialalnosc gospodarcza. eksia przycupnela sobie z boku i odpalajac jednego
                              papierosa za drugim siedziala, zupelnie nie rozumiejac o co biega. szwagier,
                              bedac czlowiekiem w miare kulturalnym, aby nie ignorowac eksi calkowicie, co
                              jakis czas, stwarzajac pozory, ze eksia tez w rozmowie uczestniczy, kierowal
                              wzrok w jej strone. eksia zas, nie majac zbyt wiele do powiedzenia, za kazdym
                              razem, z wyjatkowo tepym wyrazem twarzy, powtarzala "HE HE HE" smile dodam, ze
                              rozmowa ta wcale smieszna nie byla wink
                              • kammik Re: Watpliwosci co do ojcostwa 23.10.08, 11:39
                                > + eksia (ktora przywiozla do tesciowej swoja
                                > protoplaste). otoz wraz ze szwagrem omawialismy rozpoczynana przez
                                > niego
                                > dzialalnosc gospodarcza. eksia przycupnela sobie z boku i
                                >odpalajac jednego
                                >papierosa za drugim siedziala, zupelnie nie rozumiejac o co biega

                                Wniosek nr 1: wyczyn eksi zgłosić na policję, wykopywanie zwłok i
                                przewozenie ich nieprzystosowanym do tego pojazdem podpada pod
                                paragraf o bezczeszczeniu zwłok i łamanie sanepidowskich przepisów.

                                Wniosek nr 2: rzeczywiscie nie powinna się była śmiać, chociaz ja
                                się jej nie dziwię, też mi się robi wesoło, kiedy przysłuchuję się
                                rozmowie ludzi, którzy używają słów o nieznanym im znaczeniu. Tępotę
                                na twarzy też rozumiem - ot, taki automatyzm w dostosowywaniu się do
                                otoczenia.

                                ROTFL po raz n-ty.

                                • chalsia Re: Watpliwosci co do ojcostwa 23.10.08, 15:23
                                  > ROTFL po raz n-ty.

                                  a ja Ci wtóruję, popłakałam się ze śmiechu czytając Twój post. I
                                  wiesz co, Ewacd chyba nie zajarzy o co biega. I to jest chyba
                                  najśmieszniejsze z tego wszystkiego.
                                  smile))))))

                                  PS. ponadto trzeba już miec trochę obycia by móc rozróżnić he he
                                  he he od ROTFL.
                                  • kammik Re: Watpliwosci co do ojcostwa 23.10.08, 16:52
                                    > I to jest chyba
                                    > najśmieszniejsze z tego wszystkiego.
                                    > smile))))))

                                    Najzupełniej się z Tobą zgadzam smile
                                  • 13monique_n Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 11:33
                                    chalsia napisała:

                                    > > ROTFL po raz n-ty.
                                    >
                                    > a ja Ci wtóruję, popłakałam się ze śmiechu czytając Twój post. I
                                    > wiesz co, Ewacd chyba nie zajarzy o co biega.
                                    Ojjjjj, a ja zepsułam zabawę.... Przepraszam. Ale ostatnio na innym forum ciągle
                                    się domagali definicji, no to mnie podkusiło wink)
                                  • ewacd Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 11:56
                                    chalsia napisała:


                                    >
                                    > PS. ponadto trzeba już miec trochę obycia by móc rozróżnić he he
                                    > he he od ROTFL.

                                    tutaj sie z toba zgodze. obycia forumowego nie posiadam. a to dlatego, ze ja, w
                                    przeciwienstwie do ciebie( wnioskuje z ilosci postow) zyje zyciem realnym, a nie
                                    wirtualnym, a forum jest dla mnie sposobem na zabicie wolnego czasu, jezeli
                                    takowy sie znajdzie.
                                    monique- to ty slownika potrzebujesz, zeby sprawdzic, co oznacza termin "
                                    protoplasta"?????.pozwol ze cie zacytuje: "rech rech rech" spiesze z wyjasnieniem.
                                    tesciowa jest lekarzem,neurologiem. przyjmuje wizyty prywatne . eksia
                                    przywiozla do niej swa protoplaste (czyt. matke) na umowiona wczesniej wizyte.
                                    ehhhh, ta ignorancja big_grin zamiast podniecac sie na forum lepiej poczytaj slownik
                                    jezyka polskiego, bo z tym widze u ciebie krucho.
                                    • ewacd Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 11:58
                                      p.s kammiku- posta twego rzeczywiscie nie zrozumialam. matka eksi zyje i ma sie
                                      prawie dobrze.
                                      • kammik Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 13:22

                                        > p.s kammiku- posta twego rzeczywiscie nie zrozumialam.

                                        Ani przez moment na to nie liczyłam smile Ale znaj me dobre serce i
                                        niech cię obejmie kagankowe światełko. Otóż protoplasta (rodzaj
                                        męski, zatem pojawia się tu kolejny błąd, tym razem gramatyczny) w
                                        żadnym wypadku nie jest słowem na określenie rodzica (matki tudzież
                                        ojca). Przychodzą mi na myśl tylko dwaj panowie, którzy byli
                                        uprawnieni do używania słowa "protoplasta" w odniesieniu do rodzica,
                                        jednym jest Kain a drugi Abel. Wracając do sedna - słowo to oznacza
                                        najstarszego znanego członka rodu, a zatem protoplastą może być
                                        Janko z Bździnowa, znany w IX wieku odczyniacz uroków lub też
                                        Głuptosław z Pierdziszewa, pierwszy znany pastuch świń, chociaż
                                        niektórzy historycy twierdzą, że zajmował się również rozstrzyganiem
                                        sporów sąsiedzkich, a zatem można go uznać za kogoś w rodzaju
                                        ówczesnego prawnika.





                                        • 13monique_n Kammik 24.10.08, 21:57
                                          Chapeaux bas! smile
                                  • pelagaa Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 13:15
                                    > Ewacd chyba nie zajarzy o co biega.

                                    Zajrzala widac do notatek i zajarzyla, ze dostosowac szybko wersje
                                    do opisu tongue_out
                                    • ewacd Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 13:46
                                      pelagaa napisała:

                                      > > Ewacd chyba nie zajarzy o co biega.
                                      >
                                      > Zajrzala widac do notatek i zajarzyla, ze dostosowac szybko wersje
                                      > do opisu tongue_out
                                      tak, wszystko dostosowuje od samego poczatku. wymyslilam sobie rowniez swoja
                                      eksie, swojego m, jego dziecie, swoje dziecie, a przede wszystkim wymyslilam
                                      sobie siebie sama, a wszystko po to zeby dostosowac sie do was, oraz dac wam
                                      pozywke do dyskusji, bo jak widac wasze zycie jest koszmarnie ubogie w doznania
                                      wszelakie, co rekompensowac sobie musicie sledzac watki innych , wylapujac
                                      niescislosci i dyskutujac na rzucone przez zupelnie obce wam osoby tematy.
                                      wspolczuje i znikam do swoich zajec. nie zapieram sie jednak, ze nie wroce, aby
                                      poczytac sobie, co na moj temat do powiedzenia maja zadne sensacji i podniety
                                      forumowiczki. do dziela drogie panie! PISAC, PISAC, PISAC big_grin
                                      • kammik Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 14:04
                                        a nie wspułczujesz naszym dziecią?
                                        • ewacd Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 14:11
                                          kammik napisała:

                                          > a nie wspułczujesz naszym dziecią?

                                          oohhh, alez tak! waszym "dziecią" wspolczuje tym bardziej. chociaz nie, mysle ze
                                          sa wyjatkowo szczesliwe, mogac robic co im sie podoba, podczas gdy ich mamusie
                                          bez reszty pochloniete sa dowartosciowywaniem siebie wink
                                          • ewacd Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 14:13
                                            ewacd napisała:

                                            > kammik napisała:
                                            >
                                            > > a nie wspułczujesz naszym dziecią?
                                            >
                                            > oohhh, alez tak! waszym "dziecią" wspolczuje tym bardziej. chociaz nie, mysle z
                                            > e
                                            > sa wyjatkowo szczesliwe, mogac robic co im sie podoba, podczas gdy ich mamusie
                                            > bez reszty pochloniete sa dowartosciowywaniem siebie wink
                                            przepraszam, kammiku... waszym "dziecią" wspUłczuję"
                                          • pelagaa Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 14:15
                                            Jasssne dziunia, a swistak siedzi i zawija je w te sreberka wink
                                            • kammik Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 14:20
                                              Dobra, Pelaśka, zwijamy się do boksów startowych, zaczynam się czuć
                                              jak Pudzian mocujący się na rękę z cherlawym staruszkiem. A moje
                                              młodsze dziecko, kuźwa, dalej robi co chce smile
                                              • pelagaa Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 14:22
                                                Myslisz, ze to jak kopanie lezacego?
                                                Dawno sie tak nie usmialam smile
                                                Ja tam dziekuje za mila rozrywke smile)))))))))))))))0
                                                • ewacd Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 14:27
                                                  alez ja wcale nie leze mile panie. siedze wygodnie i mam sie calkiem dobrze...no
                                                  ale fakt, jezeli chcecie wyjsc z tej calej dyskusju z twarza, moze rzeczywiscie
                                                  lepiej dla was bedzie jak sie zawiniecie...i mysle ze o to wam wlasnie chodzi.
                                                  • ewacd Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 14:29
                                                    ewacd napisała:

                                                    > alez ja wcale nie leze mile panie. siedze wygodnie i mam sie calkiem dobrze...n
                                                    > o
                                                    > ale fakt, jezeli chcecie wyjsc z tej calej dyskusju z twarza, moze rzeczywiscie
                                                    > lepiej dla was bedzie jak sie zawiniecie...i mysle ze o to wam wlasnie chodzi.

                                                    moze od razu sie poprawie, bo kolejne 10 postow bedzie n/t slowa "dyskusju". tak
                                                    wiec tlumacze od razu tym mniej bystrym, ze na mysli mialam wyraz "dyskusji" a
                                                    pomylka wyplynela stad, ze "u" znajduje sie tuz obok "i"
                                • 13monique_n Kammik!!!!! :DDDDD 24.10.08, 11:32
                                  o tym mówisz:
                                  "protoplasta
                                  1. «założyciel rodu»
                                  2. «coś, od czego wywodzi się jakaś rzecz»
                                  3. «u roślin i zwierząt: gatunek pierwotny, od którego wywodzą się inne
                                  gatunki»
                                  • protoplastka"

                                  Rech rech rech
                        • 13monique_n Re: Watpliwosci co do ojcostwa 24.10.08, 11:22
                          chalsia napisała:

                          > że samokształcenie bywa efektywniejsze niż
                          > piedestałowa aplikacja.
                          Aplikacja prokuratorska piedestałową??? No coś Ty!!! To odrzuty, które ani na
                          adwokacko-radcowską, ani na sędziowską się nie dostały. Szkoda gadać.
    • kammik Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 11:41
      Dlaczego 50/50?

      Kammik_statystycznie_dociekliwa
      • zielnaa Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 12:41
        kammiku, bo widać trzpjotce pomyliła się statystyka z
        prawdopodobieństwem big_grinDDDD
        a.
        • kammik Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 12:48
          Aaa, no to w takim razie to jeszcze nie jest gimnazjum smile
    • tautolog Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 12:51
      > Czy nie mialyscie drogie panie nigdy watpliwosci, czy pasierb jest
      naprawde
      > dzieckiem waszego partnera. To, ze ktos jest matka danego dziecka,
      nie ulega
      > watpliwosci. Ale z ojcostwem juz nie jest tak prosto. Dopoki nie
      zrobi sie
      > badan dna, nigdy nie wiadomo smile
      > Zawsze jest 50/50 szans, ze pasierb nie jest dzieckiem waszego
      partnera .
      > Zastanawiam sie tak, czy by nie zasugerowac tego mojemu
      partnerowi. Moze
      > dziecko, ktore uwaza za swoja corke nie jest tak naprawde jego
      corka wink Ale
      > bylby ubaw.

      Nie byłby ale jest ubaw, który daje wiele do myślenia.
      Im bliżej wiosny tym więcej idiotów zaczyna stukać w klawiaturę.
      • 13monique_n Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 13:04
        tautolog napisał:

        >
        > Nie byłby ale jest ubaw, który daje wiele do myślenia.
        > Im bliżej wiosny tym więcej idiotów zaczyna stukać w klawiaturę.
        Oj, tautologu, nic nie rozumiesz - oni się cieszą, że nauczyli się
        obsługiwac komputer i pisac na forum internetowym. Pisanie z sensem
        przyjdzie z czasem, o ile w ogóle smile

    • dyderko Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 12:54
      Byłby ubaw? Co to znaczy "ubaw"? Jak ojciec się dowiaduje że dziecko
      które kochał nie jest jego to zachowuje się zabawnie? Czy też tak
      nienawidzisz tego faceta z którym się związałaś że ucieszy taki Cię
      cios w jego męskość?
      Zastanów się czy nienawiść do jego byłej nie zasłoniła Ci miłości do
      człowieka z którym jesteś.
      • chalsia Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 13:02
        no co Ty Dyderko, poważnie traktujesz takie idiotyzmy?
        Ja to dzisiaj więcej luzu mam to i mam czas na rozrywkę smile
        • dyderko Re: Watpliwosci co do ojcostwa 06.03.08, 13:39
          Tak, wierzę w głupotę bezdenną i podłość niezmierną... Ostatnio
          spotkałam się z kilkoma przykładami bezrozumnej nienawiści i jakoś
          po mnie nie spływa.
    • kicia031 Rozczaruje cie 06.03.08, 15:42
      Jest wielu mezczyzn, ktorzy kochaja swoje dzieci nie ze wzgledu na
      wspolne DNA, tylko ze wzgledu na wiez, jaka sobie z tymze dzieckiem
      wypracowali. Wiem, ze to obcy ci koncept, wiec nie bede go rozwijac,
      bo nie mam czasu na rzucanie perel przed wieprze.

      Ja mam zaszczyt byc z takiem mezczyzna, ale coz, na ogol wart pac
      palaca.
    • jowita771 Re: Watpliwosci co do ojcostwa 07.03.08, 16:22
      mój mąż miał wątpliwości. ale tam sytuacja była taka, że eks nakryta została na
      zdradzie, rozstali się, a po paru tygodniach przyszła i powiedziała, że jest w
      ciąży z nim. powiedział, że uzna dziecko, jak zrobią badania. zgodziła się.
      potem chodziła koło niego potulnie, starała się go angażować w rozwój ciąży
      (USG, wspólny poród) potem po porodzie w szpitalu poprosiła , żeby uznał
      dziecko, a on się zgodził. poprosiła, żeby wybrał imię i to była ostatnia
      decyzja, jaką podjął w sprawie córki.
      badań nie zrobił, nie rozmawiamy o tym, ale kiedyś mu się wyrwało, że pewności
      nie ma.
    • lilith76 Re: Watpliwosci co do ojcostwa 10.03.08, 13:29
      Nie ma szans - starsze jest tak podobne, że nie da się go wyprzeć, a młodsze ma te same znamiona na ciele (ja to nazywam "czarcią łapką" ;P ).
      I tak upadł mit o podłej eks co to gusłami i czarną magią do seksu go zmuszała, jednocześnie dogadzając sobie z kozłami i osłami.


      trzpojotka, a jesteś pewna, że twój ojciec to twój ojciec. Może zbadaj tę sprawę...
    • artemisia_gentileschi Mangoldziu, kochanie moje, to Ty? Nicka 10.03.08, 21:08
      zmienilas?
    • lilith76 Re: Watpliwosci co do ojcostwa 14.03.08, 10:51
      Wczoraj, całkiem przypadkiem w moim biurze była podobna dyskusja. Kolega, rozwodnik, stwierdził, że nie obchodzi go prawda, czy jest ojcem biologicznym, czy papierowym - kocha tego chłopca i on zawsze będzie jego synem. A gdyby się uparł mógłby mieć wątpliwości, bo ciąża była po dwóch miesiącach znajomości, szybki ślub i rozwód jeszcze przed porodem.
      • kicia031 Re: Watpliwosci co do ojcostwa 14.03.08, 13:18
        A gdyby się uparł
        > mógłby mieć wątpliwości, bo ciąża była po dwóch miesiącach
        znajomości, szybki
        > ślub i rozwód jeszcze przed porodem.

        Szczerze mowiac, nie za bardzo rozumiem, co to ma do watpliwosci?
        • derena33 Re: Watpliwosci co do ojcostwa 14.03.08, 13:21
          Moze sie malo znali?
          • kicia031 Re: Watpliwosci co do ojcostwa 14.03.08, 14:47
            > Moze sie malo znali?

            Wiele bylych zon i mezow ci powie, ze tak naprawde nigdy nie zna sie
            drugiego czlowieka i stad przykre niespodzianki na kazdym kroku i
            etapie zycia.

            Nie przekonuje mnie ten argument. Mysle ze wpadke mozna z rownym
            prawdopodobienstwem zaliczyc i po 2 miesiacach i po 2 latach
            znajomosci...
            • lilith76 Re: Watpliwosci co do ojcostwa 20.03.08, 11:29
              Przecież pisałam, że gdyby się uparł, ale nie rozważa tego w takich kategoriach.
              Nie sądzisz, że niejedna macoszka by fantazjowała, że to pewnie nie jego, że on oszukany misio został uncertain
              • jakatta Re: Watpliwosci co do ojcostwa 07.04.08, 09:09
                Nie komentowalam bardzo dawno, ale ten watek przypomnial mi pewna
                sytuacje, a bylo to 15 lat temu...
                Mezczyzna zakochal sie w kobiecie (lata pozniej zostalam jego Next,
                a dzisiaj jest juz moim Ex smile)))
                Zaszla w ciaze, urodzila sliczna dziewczynke podobna do ojca. Model
                rodziny. Szczescie...

                Po kilku latach coraz czesciej zdazaly sie nieporozumienia. Podczas
                jednej z awantur oznajmila, iz dziecko nie jest jego. Nie uwierzyl.
                Zrobili badania. Wynik? Potwierdzil.
                Kochana mama poznala dziecko z "prawowitym" tatusiem. Tata Marek i
                Tata Robert (tak dziewczynka zwracala sie do nich). Po kolejnych
                latach matka zwiazala sie z Wujkiem Krzysiem zakazujac kontaktow z
                tym, ktory przyjmowal porod. Nie chciala nawet alimentow.

                Dziecko ma nerwice, leczy sie u psychologa, ma tiki nerwowe,
                introwertyczka.

                Tata Marek do dzisiaj nie pogodzil sie ze strata "corki". Bedac
                jeszcze z nim powiedzial mi, ze gdyby mogl cofnac czas nie
                zdecydowalby sie na badania o ustalenie ojcostwa. Wielokrotnie
                plakal. Dziewczynka nosi jego nazwisko.

                Ot,historia z zycia wzieta...
                • lilith76 Re: Watpliwosci co do ojcostwa 07.04.08, 15:49
                  Przypomina mi się niedawna dyskusja na temat historii i definicji rodziny, jaką miałam na studiach podyplomowych. Według antropologii kulturowej, wiele kultur przez długi czas nie wiązało ciąży/urodzenia dziecka z seksem, więc ojcostwo było kwestią decyzji, nie biologii: To dziecko jest moim dzieckiem, bo ja uznaję je za moje dziecko. Być może w mężczyznach ten rys jeszcze twkii.
                  • braktalentu Re: Watpliwosci co do ojcostwa 07.04.08, 22:38
                    Lilith, jak tak poczytam to tu, to tam, to dochodzę do wniosku, że i
                    dzisiaj wiele "kultur" nie łączy pochodzenia dziecka z seksem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka