bolutiebolutie
13.03.08, 09:32
Czy ktoś z Was przeżył to faktycznie? Bo zawsze się mówi - przezyliśmy razem
tyle lat, kiedys sie kochalismy i ze względu na przeszłość rozstańmy się z
klasą, jak dorośli, cywilizowani i inteligentni ludzie... Szkoda, że to tylko
słowa... Mój M dał wczoraj popis jakich mało. Powiedziałam mu, że złozyłam
pozew ponad półtora tygodnia temu. No to się wściekł - chyba dlatego, że go
ubiegłam, bo to on chciał postawić kropkę nad "i". Zażądał kopii,żeby mógł
się zapoznać - nie musiałam, ale dałam mu kopię. I zaczęło się: że tu są same
brednie, kłamstwa, nieprawda, on nigdy nie powiedział, że mnie już nie kocha
i miło się dowiedzieć, że ja czyli powódka juz go nie kocham, itp. Po czym
stwierdził, że on może przedstawić w sądzie dowody mojej "rzekomej" miłości,
na co ja, że ja też moge to i owo w sądzie wyciągnąć jeśli chce - bardzo
dwuznaczne nocne smsy do "koleżanek", telefony w środku nocy, wypady do klubu
go-go i zamawianie prostytutek dla klientów, bo on nie korzysta... Wtedy
wpadł w furię!! zaczął walić pięściami w lodówke, kopać wszystko co miał pod
nogami - jak dziecko w sklepie z zabawkami, któremu matka odmówiła kupienia
misia... W pewnym momencie uświadomiłąm sobie, że ja sie tego człowieka
boję... Póki co wali w lodówke, a co jeśli podczas którejś awantury ja będę
pod ręką (pod pięścią)...? Potem zaczął rzucać mięsem, kląć, obrażać mnie -
że jestem zerem, że nie mam klasy, żeby się z klasą rozwodzić, że jestem
bardzo mało inteligentna, że jestem podobna do własnej matki i przez to
ludzie mnie nie szanują, i że coraz bardziej przypominam mu jego pierwsza
denną żonę (bo to będzie drugi rozwmód mojego M w ciągu 6-ciu lat. W
pierwszym małżeństwie wytrzymał 7 miesięcy) itp. Pokazał się wczoraj z
najgorszej strony. Nigdy, przenigdy nie spodziewałabym się czegos takiego.
Potem zaczęły się groźby, że mi zatruje życie i jemu sie nie spieszy i że
może latami ciągnąć rozwód, itd. I jeśli chce spłacić jego część naszego
wspólnego mieszkania - to mam mu dać 400 tys zł. Potem chyba dotarło do niego
to jak się zachował, bo zaczął mnie przepraszac... Tylko co z tego? pewnych
słów cofnąć się nie da... Faktycznie, pokazał klasę...