Dodaj do ulubionych

jedno chce separacje jedno rozwod

30.07.09, 11:56
Witam,

Chcialam sie poradzic w nastepujacej sytacji i z gory dziekuje za
pomoc.

Mama zlozyla pozew o sepracje. Pierwsza rozprawa ma byc za pare
tygodni. Mielismy nadzieje ze bedzie wszystk ok = w miare szybko
zalatwione i sepracja bedzie bez orzekania o winie albo z winy obu
stron. Jednakze nagle tata stwierdzil, ze jesli mama nie wycofa
pozwu o sepracje, on chce rozwodu. Mama na rozwod sie nie zgodzi -
jest katoliczka. Co teraz bedzie na tej pierwszej roprawie o
sepracje i jak dalej potoczy sie cala sytuacja? Czy sad moze
przyznac rozwod jesli jedna strona chce tylko sepracji? Czy ktos
przeszedl cos podobnego? Osobiscie podejrzewa ze teraz moze sie caly
procesciagnac troche i bedzie "babranie w gownie" ze sie tak brzydko
wyraze.
Obserwuj wątek
    • akacjax Re: jedno chce separacje jedno rozwod 30.07.09, 16:46
      Sąd może wydać orzeczenie dalej idące-czyli o rozwodzie jeżeli jedna ze stron o
      to wystąpi i jeżeli są na to przesłanki-czyli rozkład jest zupełny i trwały(do
      separacji wystarcza rozpad, nie ma wymogu jego jego trwałości).
    • majkel01 Re: jedno chce separacje jedno rozwod 30.07.09, 17:02
      Art. 61 (2) kodeksu rodzinnego i opiekuńczego

      § 1. Jeżeli jeden z małżonków żąda orzeczenia separacji, a drugi orzeczenia
      rozwodu i żądanie to jest uzasadnione, sąd orzeka rozwód.

      § 2. Jeżeli jednak orzeczenie rozwodu nie jest dopuszczalne, a żądanie
      orzeczenia separacji jest uzasadnione, sąd orzeka separację.


      W takim wypadku niejako powstaje sprzeczność bowiem osoba która chce separacji z
      jednej strony udowadnia że nie chce być z tym drugim małżonkiem .... a z drugiej
      strony musi wykazać że nie chce orzeczenia rozwodu. Tym samym odpada jeden z
      argumentów czyli powołanie się na dobro małoletnich dzieci. Trudno bowiem się
      powołać na dobro dzieci nie chcąc rozwodu, a chcac separacji która również nie
      jest dopuszczalna jeśli ucierpiec miałoby dobro małoletnich dzieci.

      Jedyne co zatem zostaje to udowodnienie wyłącznej winy małżonka żądającego
      rozwodu. Wówczas na podstawie art. 56 § 3 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego sąd
      może oddalić powództwo w sprawie o rozwód i orzec tylko separację.
      Żądanie rozwodu jest dalej idącym żądaniem dlatego w pierwszej kolejności sąd
      bada czy są podstawy do orzeczenia rozwodu.

      Przy rozwodzie rozpad więzi fizycznej, gosodarczej i uczuciowej musi być trwały
      i zupełny. Przy separacji musi być tylko zupełny. Można się oprzeć na tym tj. na
      twierdzeniu że rozpad nie jest trwały i że nie wyklucza się za jakiś czas
      powrotu do pożycia i że nie chce sie zamykac definitywnie ileś tam lat małżeństwa.

      Jeśli mam być szczery to nie pamiętam żeby sąd oddalił kiedyś powództwo o rozwód
      a orzekł separację przy rozbieżnych stanowiskach małżonków. Myślę że może to być
      trudne do uzyskania. Podejrzewam że bez dobrego prawnika może być trudno, bowiem
      chodzić tutaj może o jakieś drobne niuanse, które wygrac trzeba na swoją korzyść.


      W takim postępowaniu jest trochę sprzeczności. Chyba że udałoby się dodatkowo
      przed sądem wykazać że żądanie rozwodu jest próbą zrobienia na złość powódce.
      Dodatkowo można też spróbować pozwanego nakłonić do rozwodu np. ustępstwem w
      zakresie winy mówiąc mu wprost że separacja będzie bez winy a ewentualny rozwód
      z jego winą.


      Co do katolicyzmu hmmm... rozmawiałem jakiś czas temu z pewną osobą która noo...
      jest blisko spraw kościelnych. Twierdziła ona że Kościół wcale nie wystawia
      rozwodników poza nawias, bowiem osoba rozwiedziona nadal może przyjmować
      sakramenty i czuć sie pełnoprawnym członkiem. Dopiero związanie się z inną osobą
      stanowi powód do nie udzielenia rozgrzeszenia za nie dotrzymanie przysięgi
      małżeńskiej. Wtedy dopiero osoba taka nie może przyjmowac sakramentów itd.
      Zastrzegam jednak że nie wiem czy to jest oficjalne stanowisko Kościoła
      Katolickiego. Warto może jednak sprawdzić. Jeśli by tak było znacznie ułatwiłoby
      to sprawę.

      Nadmienię że kościół też udziela "rozwodów" kościelnych. Dlatego cudzysłów bo
      nie jest to stricte rozwód a jedynie stwierdzenie nieważności. O "rozwodach"
      kościelnych poczytać możesz równiez na tym forum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka