saviera 30.11.05, 20:49 ...dwoch watkow , a wlasciwie rad i tego co robicie kiedy dziecko ma katar lub kaszle troche.....stosujecie to w praktyce ?! Naprawde ?! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tijgertje Re: Mam pytanie odnosnie..... 30.11.05, 21:11 O, tu to kazdy bedzie musial sie slicznie wyspowiadac:-) To ja zaczynam:-) Mlody z katarem, a nawet bez ma od dosc dawna lozeczko od strony glowy troche podniesione (grubachne teki z probkami dywanow pod nogi podlaozylam, zeby tatus znalezc nie mogl), do nosa stosuje Otrivin Baby z wit. B5, jak nie pomaga, to Xylometazoline, bardzo slaba dawka, specjalnie sobe zamawiam w aptece, bo sie sprawdza, a kiedys lekarz przepisal, wiec w aptece problemu nie robia. NIgdy jednak nie dluzej niz 3 dni, bo wysusza sluzowke. Jak nie ma temperatury, to normalnie chodzi na spacery, albo bawi sie w ogrodku, choc wtedy lepiej pilnuje, odpowiedniego ubrania. Pod noskiem, plecki i klatke piersiowa smaruje Luuf, kiedys poleconym przez aptekarke, po tym, jak Wick dla niemowlat spalil mu skore po jednokrotnym uzyciu. Cebula obok lozka, to staly gwozc programu:-) Przy kaszlu po raz pierwszy zastosowalam syrop z cebuli, wyglada na to, ze dziala. Nigdy na wlasna reke nie podaje lekow, czy witamin, jezeli lekarz przepisze, a ja po przeczytaniu ulotki mam watpliwosci, to dzwonie do apteki, jak jestem nieprzekonana, to prosze o inna recepte. Ulotki czytam wszystkie od deski do deski, nawet paracetamolu przyjmowanego sporadycznie. No, a ze mlody alergik, wiec z katarem to roznie bywa, jezeli wiem, ze przeziebienie, to czasem czekam, az przejdzie, ale niedlugo dostaniemy tez karte stalego klijenta w Huisartsenpost:-) Mecze lekarzy okrutnie, wole soie upewnic dwa razy, niz podejmowac ryzyko. Jak sobie jeszcze jakies grzechy przypomne, to dopisze:-) Odpowiedz Link
saviera Re: Mam pytanie odnosnie..... 30.11.05, 22:01 Eeee tam , odrazu spowiedz ;))) Ja poprostu poczytalam sobie troszeczke i musze przyznac ze sie odrobine przestraszylam.....niemowlakom , tyle medycyny podawac .... rozumiem jesli powaznie chore dziecko , ale przy katarku , kaszelku , lekkim przeziebieniu ?! To powinno samo przejsc , organizm malucha musi sam to zwalczyc . Te wapna , witaminki , przeciez to wszystko to czysta chemia.....beee Nie chce z nikim sie klocic , chce tylko zwrocic uwage.... moze nie tak ....czytajac to moze ktoras z mlodych mam zastanowi sie ze trzy razy zanim siegnie po medykamenta , czy aby napewno sa one potrzebne ?! Owszem czasem sie bez medycyny nie obejdzie sie , ale przeciez jest tyle sposobow , jak to mowia rad naszych babci , czyli domowych :))).....Leki , sztuczne witaminy to ostatecznosc....organizm dziecka musi nauczyc sie samemu zwalczac wszelkiego rodzaju wirusy , infekcje.....zastanawialyscie sie co bedzie pozniej , przeciez taki dzieciak bedzie lapal infekcje za infekcja , chorobe za choroba , bedzie lykal medykamenta coraz to nowe , bo w koncu organizm przyzwyczai sie .....dla mnie to lekomania.....i czemu sie tutaj dziwic pozniej , ze to czy tamto lekarstwo nie dziala tak jak powinno , ze dziecko jest na to czy tamto uczulone ?! Ja wcale sie nie dziwie ze kazda mama martwi sie ze dziecko kaszle , ma katarek.....sama taka bylam przy pierwszym dziecku , no coz uczylam sie i dla mnie tez niemowle bylo wielka niewiadoma ;))) Nigdy jednak zbyt szybko nie siegalam po medycyne , w pierwszej kolejnosci probowalam "starych babcinych sposobow".....dopiero tutaj wyczytalam ze kilku miesiecznemu niemowlakowi mozna rutinoskorbin podac , w zyciu bym na to nie wpadla...zawsze sadzilam ze to dla doroslych....a moze to ja glupia jestem ?! Dla informacji , cobyscie sie niezbyt szybko zacietrzewily i poobrazaly ....to jest takie moje glosne myslenie .....moze komus przyda sie , ktos przystanie przy tym , pomysli.....podyskutowac mozna tez ;))) Odpowiedz Link
beba3 Re: Mam pytanie odnosnie..... 30.11.05, 22:16 I wapno i witaminki, szczegolnie C w okresie choroby sa niezbedne dla czlowieka. Zgodzisz sie ze mna ze dla doroslego? A dla dziecka? Te nie ma szansy zjesc wiecej produktow je zawierajacych a zapotrzebowanie wzrasta. Wlasciwie podczas choroby traci apetyt czyli pochlania ich nawet mniej niz zazwyczaj. Dziewczyny sporo pisza o naturalnych metodach, syropkach z cebuli itp. Pisza tez ze np paracetamol podaja gdy dziecko ma az 38 stopni... Sa tez leki homeopatyczne. Podzielone sa zdania na temat skutecznosci ale wiele osob po nie siega. Ja tez nie bede sie z Toba spierac. Raczej tlumacze inny punkt widzenia. Przekonywac tez nie bede bo jezeli u Ciebie to zdaje egzamin to przeciez bardzo dobrze. Tez jestem zdania ze im mniej szpikowania lekami - tym lepiej. Czasmi iestety nie da sie ich uniknac. :-) Odpowiedz Link
saviera Re: Mam pytanie odnosnie..... 30.11.05, 22:31 beba3 napisała: > I wapno i witaminki, szczegolnie C w okresie choroby sa niezbedne dla > czlowieka. Zgodzisz sie ze mna ze dla doroslego? A dla dziecka? Te nie ma > szansy zjesc wiecej produktow je zawierajacych a zapotrzebowanie wzrasta. > Wlasciwie podczas choroby traci apetyt czyli pochlania ich nawet mniej niz > zazwyczaj. > Dziewczyny sporo pisza o naturalnych metodach, syropkach z cebuli itp. Pisza > tez ze np paracetamol podaja gdy dziecko ma az 38 stopni... > Sa tez leki homeopatyczne. Podzielone sa zdania na temat skutecznosci ale wiele > > osob po nie siega. > Ja tez nie bede sie z Toba spierac. Raczej tlumacze inny punkt widzenia. > Przekonywac tez nie bede bo jezeli u Ciebie to zdaje egzamin to przeciez bardzo > > dobrze. Tez jestem zdania ze im mniej szpikowania lekami - tym lepiej. Czasmi > iestety nie da sie ich uniknac. :-) Nie jestem zwolenniczka sztucznych witamin , sama tego nie stosuje i dzieciom nie podaje.....ja bez tego jakos wyroslam i moje dzieci sie tez obejda :))) Nie twierdze ze mozna sie bez lekow obyc , sama wczesniej napisalam ....rozumiem kiedy ktos siega po medycyne kiedy nie ma innego wyjscia, sama z niej korzystam :))) Odpowiedz Link
beba3 Re: Mam pytanie odnosnie..... 30.11.05, 22:36 Savcia! Kazdy polski pediatra zaleci podawnie witamin w okresie choroby. Taki maluch pije tylko mleczko a mama nie jest w stanie codzienie wchlonac odpowiedniej ilosci produktow zawierajacych witaminy. Ile mozna zjesc kiwi? Nadmiar jest zreszta wydalany i trzeba codziennie sobie aplikowac odpowiednie zarelko a witaminy w kroplach sa swietnie przyswajane i mamy mozliwosc dozowania. Jestem za witaminami. Ale nie sklaniam Cie do zmiany zdania. Nie jestem czlowiekiem 'z misja'. Nie boj sie! ;-D Odpowiedz Link
lenkaaa Re: Mam pytanie odnosnie..... 30.11.05, 21:29 Nie, no co Ty Saviera..., my tak dla jaj ! Bo co to w koncu za problem, ze kilkumiesiecny dzidziol ma zatkany nos i nie moze ani normalnie mleko ssac ani zasnac w nocy...? Albo, ze kaszel je meczy ? Kto by sie takimi sprawami przejmowal...?! A Ty myslalas, ze my tak na powaznie sie martwimy ??? ;)))) Odpowiedz Link
beba3 Re: Mam pytanie odnosnie..... 30.11.05, 22:06 Ja tak wlasnie Lenka myslalm, ze Ty nam tu kity wciskasz! ;-D Savcia! To jest tak, ze im mniejsze dziecko tym bardziej sie trzesiemy. Z czasem czlowiek sie uodparnia na choroby dziecka a i ono troche przywyka. Ja jeszcze troche pamietam ale Ty to juz pewnie zapomnialas. ;-) Przez to wszystko trzeba przejsc samemu. Pierwsze przeziebienie, grypa,itp... Ja na poczatku nie puszczlaam dziecka do przedszkola jak bylo chore lub zaziebione ale wyszlo, ze po jednym przedpoludniu w zlobeczku, poltoraj tygodnia Jagoda spedza w domu. Wypislam ja z przedszkola a teraz do szkoly chodzi _nawet_ jak ma maly kaszel czy lekko cieknacy nos. Bez goraczki. Tylko, ze panienka ma juz ponad cztery i pol rou, jest alergikiem i mokry nos oraz kaszel to norma. Jak nie ma apetytu przy sniadaniu to wiecej zje na lunch albo po przeziembienu to sobie odbije. itp Ja juz teraz jestem nawet wyluzowana. No dobra, bywam pomiedzy chorobowymi atrakcjami...;-) I nie dziwe sie mama takich oseskow. I tych nowo urodzonych i tych polrocznych. Dziwie sie natomiast, ze nie osiwialam przez takie atrakcje...:-D A bledy lekarzy czy aptekarzy przy dozowaniu czy doborze leku np do wieku zmuszaja do kontroli i niepokoja... Ja jak w tamtych watkach: wydzieline sciagam guszka, podaje krople, syropy, paracetamol, wapno, witaminy, smaruje Pulmex Baby czy Vickem, klade mokra pieluszke na kaloryfer, ochladzm czolo, nozki mokrymi recznikami, termoforem. Jak dziecie sie rzuca w nocy pakuje je w spiwor, czesto zabieram do mojego lozka, podaje wode, wyzej ukladam glowe dziecka na lozku itp. Bez rewelacji. Wlasciwie to blizej minimum niz jakas nadgorliwosc... Leki kupuje w Polsce bo ja po holedersku to nie tegas..:-( Odpowiedz Link
saviera Re: Mam pytanie odnosnie..... 30.11.05, 22:06 lenkaaa napisała: > Nie, no co Ty Saviera..., my tak dla jaj ! Bo co to w koncu za problem, ze > kilkumiesiecny dzidziol ma zatkany nos i nie moze ani normalnie mleko ssac ani > zasnac w nocy...? Albo, ze kaszel je meczy ? Kto by sie takimi sprawami > przejmowal...?! A Ty myslalas, ze my tak na powaznie sie martwimy ??? ;)))) Fantastycznie !!!....kamien z serca mi spadl , ja naprawde myslalam ze Wy tak na powaznie ;))) Odpowiedz Link
lenkaaa Re: Mam pytanie odnosnie..... 30.11.05, 23:00 hi, hi, hi !! No to sprawa wyjasniona : ))))))) Odpowiedz Link
tijgertje Cus o witaminkach... 01.12.05, 00:24 Ot, takie wspomnienia... Odkad pamietam (a pamietam jak mialam jakies 3 lata), mama ciagala nas po lekarzach. Mialam jakis 4-5 lat, jak Zaczelam pic wapno musujace zamiast w syropie i lykalam w calosci tabletki, bo po rozgniatanych to mi sie rz...c chcialo. Pamietam wszystkie kolorki, smaki, ktore sie latwiej, ktore trudniej lykalo. I tak mi sie wlasnie przypomnialo, ze nigdy nie dostawalam jednego leku. Zawsze bylo do tego wapno i witaminki. Najpierw bardzo dlugo fioletowe multiwitaminy, potem z fioletowych zrezygnowano na rzecz pomaranczowego B-kompleks i zoltej C( jedyna nadajaca sie do gryzienia:-)), a fioletowa byla po chorobie, bo ponoc w czasie choroby z antybiotykiem oslabial on biedne witaminki i podawanie rownolegle bylo bez sensu. A jeszcze byl pomaranczowy vibowit, albo zolty, ale juz nie taki dobry, a potem visolwit, ktorego sie az w calej szklance rozpuszczalo:-) No, a jeszcze pozniej to B-kompleksu tez juz sie nie bralo, tylko wapno i antybiotyk, a po chorobsku witaminki, a potem to przestalam chorowac:-) A teraz z tego co widze u rodzinki, to wapno oczywiscie niesmiertelne, na "wszelki wypadek" masowo sie Zyrtek przepisuje( bynajmniej lekarze, z ktorych kuzyni i siostrzency korzystaja) no i koniecznie probiotyki. Oj, jest co wspominac, biseptolu sie czlek nalykal, az w pewnym momencie wielka panika byla, bo sie okazal szkodliwy na serce bodajze, aspiryne zabroniono dzieciom podawac, jak dla mnie troche pozno, zawsze byly banki dobre na wszystko (oj, za nimi to ostatniej nocy straszliwie tesknilam...), niesmiertelny syrop z cebuli i mleko z maslem, miodem i czosnkiem(kto to paskudztwo wogole wymyslil?). I niebieska PolopirynaC (S tez byla). I wiecie co? Przyjechalam tu, w szoku bylam, ze do lekarza to sie dzwoni, jak dziecko ma 40stopni goraczki, bo jak nizej, to samo przejdzie, dowiedzialam sie, ze przy kaszlu odstawia sie mleko, bo zageszcza sluz i utrudnia odkrztuszanie, ze przy antybiotyku nie daje sie zadnych witamin, bo i tak nic nie dadza, a flora bakteryjna w jelitach w zasadzie w ciagu tygodnia do dwoch po odstawieniu antybiotyku wraca do normy... Co chwile lekarze wymyslaja cos nowego. Tylko czy nie bedzie tak jak z biseptolem na przyklad. Ostatnio obilo mi sie o uszy, ze wraca do lask znowu. Czy antybiotyk rzeczywiscie konieczny jest przy grypie, skoro nie zwalcza wirusow? Tak sie zastanawiam... Do tego jak widze 6-letnie dziecko, ktore non stop choruje,( bo jest alergikiem, wiec normalne, ze lapie kazda infekcje), niemal nie wychodzi z domu, zeby sie nie "doprawic", a przy byle przeziebieniu dostaje 11 lekow (slownie: jedenascie), to mi serce peka. A ze moje mlode tez alergiczne,to co, ma jak kuzyn brac codziennie po iles tam lekow, niezaleznie od tego, w jakim jest stanie, bo alergie trzeba leczyc? Ja to wyrodna matka jestem, bo jak kurczatko nie smarka to mu nic nie daje, a powinnam. Rodzinka uczynna chce mi wwszystkie leki z Polski slac, bo tu dla maluchow na katar sienny praktycznie nic nie ma. Moze sie za to kiedys bede smazyc, ale widocznie sie calkiem juz zholendrzylam, bo leki podaje tylko, kiedy sa konieczne. Pewnie mi to dziecko kiedys wypomni. Albo mi podziekuje... Odpowiedz Link
agatamaria1 Re: Mam pytanie odnosnie..... 01.12.05, 08:48 Kiedy katar i kaszle troche? Nic. Staram sie zeby duzo pil w miare Jego mozliwosci zdrowo jadl. Czasami, sporadycznie przed zasnieciem krople do nosa. Jezeli ma goraczke (a miewa ja bardzo sporadycznie) ide wtedy do lekarza zeby go ogladnal, glownie uszy. Osobiscie nie stosuje dodatkowych witamin ani wapna ani innych specyfikow - raczej pomarancze, ryby, ser itd. Odpowiedz Link
agatamaria1 Re: Mam pytanie odnosnie..... 01.12.05, 09:00 ...A zapomnialam dodac ja tez jestem przeciwko sztucznym witaminom i suplementom - w tej kwestii jak wiadomo zdania sa podzielone. Odpowiedz Link
nesla Re: Mam pytanie odnosnie..... 01.12.05, 09:15 to ja jestem wyrodna matka, bo na zwykle przeziebienie bez goraczki niczego Milenie nie podaje, ewentualnie roztwor soli w sprayu, a na te watki o ktorych mowa nawet nie weszlam (nie dosc ze wyrodna to ignorantka) i nie wiem o czym ty Savierka piszesz, czym te dziewczyny sie tak przejmuja, kazda matka chce jak najlepiej dla swych dzieci :-) Odpowiedz Link
maxijo Re: Mam pytanie odnosnie..... 01.12.05, 09:51 moj maly nie mial jeszcze kataru ani kaszlu, w ogole nie byl chory. Podobno za lekko go ubieram na spacer, a juz na pewno nie przegrzewam pokoju dzieciecego. A teraz chce wybrac sie do Polski, coz moze byc zimno i zmiana otoczenia. Moja przewrazliwiona mama juz mi odradza wyjazd i boi sie ze maly dorwie gdzies bakterie, rozchoruje sie i bede miala zepsuty wyjazd. Czy karmienie wylacznie piersia daje dziecku odpornosc. Tak slyszlam, czy to mit czy prawda, czy zalezy to od indywidualnej podatnosci dziecka na przeziebienia. Jak bylo u was? Odpowiedz Link
tijgertje Re: Mam pytanie odnosnie..... 01.12.05, 10:31 Karmienie piersia daje lepsza odpornosc, ale mimo wszystko jest to sprawa indywidualna. Moj zachorowal pierwszy raz jak mial pol roku, teraz mysle, ze to bylo na bazie alergii. Niektorzy mi zarzucaja, ze moje karmienie nic nie daje, bo przeciez kurczatko i tak jest alergikiem. Ja wiem, ze daje, gdybym nie karmila, objawy bylyby znacznie ostrzejsze. Od wielu mam karmiacych piersia slyszalam, ze ich pociechy zaczynaly chorowac po odstawieniu, a i tak dosc lagodnie przechodzily infekcje. Jezeli chcesz jechac, to jedz, na pewno bedzie dobrze. Takie gdybanie nic nie daje, a nie mozesz dziecka zamknac w sterylnym pomieszczeniu o stalej temperaturze z obawy, ze cos moglby zlapac. Odpowiedz Link
saviera Re: Mam pytanie odnosnie..... 01.12.05, 11:43 nesla napisała: > to ja jestem wyrodna matka, bo na zwykle przeziebienie bez goraczki niczego > Milenie nie podaje, ewentualnie roztwor soli w sprayu, a na te watki o ktorych > mowa nawet nie weszlam (nie dosc ze wyrodna to ignorantka) i nie wiem o czym ty > > Savierka piszesz, czym te dziewczyny sie tak przejmuja, kazda matka chce jak > najlepiej dla swych dzieci > :-) Pisze wlasnie o podawaniu witaminek , wapna itp......zastanawiam sie czy to aby napewno potrzebne przy byle katarze dzieciaka medycyna faszerowac....i chyba zaczynam zalowac , ze wogole temat poruszylam , bo sama zwyrodniala matka sie poczulam....podobnie jak Ty Nesla nic nie podaje , przy wysokiej goraczce paracetamol , czekam przepisowe 2-3 dni i jak nie przejdzie to do lekarza , przy biegunkach stosuje O.R.S. (glucose-zout preparaat) , a przy katarze i kaszlu Luuf . Sama jestem matka i wiem ze kazda chce jak najlepiej potrafi zadbac o dziecko.Jednak moim zdaniem podawanie dzieciom , a zwlaszcza niemowlakom z byle powodu lekarstw jest zbedne i raczej nie wskazane . Jestem laikiem w tej dziedzinie , ale ostatnio tyle sie o tym mowi , przestrzega....nawet w Polsce zaczeli przestrzegac przed niepotrzebnym podawaniem antybiotykow . Pamietam jeszcze z Polski , przy antybiotyku zawsze dostawalam witaminy w tabletkach , a to ponoc wcale nie mozna tak zazywac....ponoc trzeba najpierw kuracje antybiotykowa , a po kuracji mozna witaminki brac . Moj syn jest alergikiem kurzowym ( to chyba najgorsze dziadostwo ) , przy tym ma atopowe zapalenie skory , a jak sie ostatnio dowiedzialam , poprosilam o kopie testow , a tam znalazlam jeszcze dluga liste pylkow.....uwierzcie mi nalykal sie on juz w swoim zyciu chemi , nalykal i wcale mu to lepiej nie zrobilo , co jakis czas wyskakuje cos nowego....ale to nie powod aby samemu ciagle cos wyszukiwac . Jestem dzis troche zdolowana , wlasnie sie dowiedzialam....kolezanka mojej corki ma Leukemie , zabrali ja do szpitala......piszemy o takich sprawach jak , katar , kaszel.....a co maja zrobic tacy ludzie z tak powaznie chorym dzieckiem :((( Przy tak smutnych wiadomosciach , nasze problemy sa smiesznie blache....powinnysmy sie cieszyc , pomimo wszystko mamy zdrowe dzieci :))) Odpowiedz Link
lenkaaa Re: Mam pytanie odnosnie..... 01.12.05, 11:56 Nie, no co Ty ? Zalowac, ze sie odezwalas ? Przeciez na forum jestesmy : ))) Kazdy ma prawo wyrazic wlasna opinie i nikt sie tu klocic czy obrazac nie chce. Tak mi sie przynajmniej wydaje : ) A z tymi powaznymi chorobami to masz racje... Jak sobie przypomne, ze lekarze mi mowili, ze moj dzidziol moze sie urodzic z ciezka choroba genetyczna, to ten obecny katarek, to jest pikus... Odpowiedz Link
anitax Re: Mam pytanie odnosnie..... 02.12.05, 20:32 Saviera, dobrze, ze poruszylas temat. Ja szczerze mowiac czasem juz sama nie wiem co robic. Z jednej strony znamy tutejsza rzeczywistosc i rodzinnych, ktorzy mowia, ze paracetamolu nawet przy 40 st. goroaczki nie trzeba podawac jak dziecko poza goraczka jest ok. Z drugiej strony mam mame, ktora mnie straszy, ze 40 stopniowa goraczka u niemowlaka moze nawet wywolac drgawki. Odkad mieszkam w Holandii zdecydowanie rzadziej siegam po lekarstwa. Ale sa granice, do ktorych organizm sie sam wybroni. Czasem trzeba mu troche pomoc. I o ile jestem w stanie zrozumiec, ze rodzinny nic na wirusy nie przepisze, nie mam pojecia dlaczego nie da czegos na zlagodzenie objawow. Z antybiotykami jestem bardzo ostrozna, ale jakis syropek (moze byc przepis babuni, czemu nie) na zlagodzenie bolu gardla to bym podala. Wtedy, i wilk syty, i owca cala - organizm sam sie broni, ale sie dodatkowo nie meczy ... Odpowiedz Link
saviera Re: Mam pytanie odnosnie..... 02.12.05, 20:52 anitax napisała: > Saviera, dobrze, ze poruszylas temat. Ja szczerze mowiac czasem juz sama nie > wiem co robic. Z jednej strony znamy tutejsza rzeczywistosc i rodzinnych, > ktorzy mowia, ze paracetamolu nawet przy 40 st. goroaczki nie trzeba podawac > jak dziecko poza goraczka jest ok. Z drugiej strony mam mame, ktora mnie > straszy, ze 40 stopniowa goraczka u niemowlaka moze nawet wywolac drgawki. > Odkad mieszkam w Holandii zdecydowanie rzadziej siegam po lekarstwa. Ale sa > granice, do ktorych organizm sie sam wybroni. Czasem trzeba mu troche pomoc. I > o ile jestem w stanie zrozumiec, ze rodzinny nic na wirusy nie przepisze, nie > mam pojecia dlaczego nie da czegos na zlagodzenie objawow. Z antybiotykami > jestem bardzo ostrozna, ale jakis syropek (moze byc przepis babuni, czemu nie) > na zlagodzenie bolu gardla to bym podala. Wtedy, i wilk syty, i owca cala - > organizm sam sie broni, ale sie dodatkowo nie meczy ... Przepisy babuni sa nie szkodliwe , raczej czesto pomocne....zanim podam lekarstwo najpierw probuje wlasnie sposobu babcinego :))) Jesli chodzi o lagodzenie objawow....wlasnie o to chodzi zeby organizm sam zwalczyl objawy ..... oczywiscie tylko wtedy kiedy te objawy sa jeszcze niezaawansowane , czasem jest tak ze z dzieckiem z godziny na godzine jest gorzej i naprawde potrzebna jest interwencja lekarza , wtedy nie mozna czekac. Przy 40 stopniowej goraczce jak najbardziej podalabym paracetamol ( najlepiej w czopkach ), same oklady nie pomoga . Odpowiedz Link