Dodaj do ulubionych

zostawianie dziecka samego

04.10.06, 11:09
Rozpoczynam dosc kontrowersyjny watek dotyczacy wychowania... noworodkow!
Scielam sie niedawno z tesciowa na temat zostawiania maluszka zupelnie samego
w pokoju na gorze, gdy tymczasem cztery dorosle osoby w domu i jest sie komu
dzieckiem zajac. Ale ona woli w tym czasie ogladac telewizje i dziecko na
dole po prostu jej przeszkadza.Tuz po karmieniu dziecko ma byc wynoszone na
gore i zostawiane w lozeczku zupelnie samo.Taki punkt propagowala rowniez
moja kraamzorg.Mi sie po prostu wlosy na glowie jeza, bo malec ulewa,
zakrztusza sie, no i nie zostawilabym przede wszystkim placzacego niemowlecia
nawet na minute samego, zwlaszcza po to, by sobie telewizje ogladac! A jakie
jest wasze zdanie na ten temat? Czy kamerka albo baby phone moze zastapic
czuwajaca obecnosc matki?
Rozmawialam na ten temat rowniez ze starszymi Holenderkami (bo moze te 30 lat
temu, gdy moja tesciowa byla mloda matka, takie teorie byly w modzie), ale i
one nigdy nie zostawily placzacego dziecka samego i nie popieraly tego
teoriami, ze dziecko ma plakac do 15 minut, dopiero potem mozna reagowac.
Swoja droga, moja tesciowa jest dziwna.Malec zaczasem po karmieniu napina sie
i nie moze zrobic kupy, marudzi bardzo.Rozwiazanie tesciowej to...wsadzic
malemu swoj brudny paluch z pazurem do pupy! Na szczescie bylam w poblizu i
nie pozwolilam jej tego zrobic.Zostawienie wiec dziecka pod opieka tej babci
jeszcze dlugo nie bedzie wchodzilo w gre.
Obserwuj wątek
    • asiekok Re: zostawianie dziecka samego 04.10.06, 11:38
      Polecam Ci i innym mamom i przyszlym mamom ksiaze Tracy Hogs "Wat je baby
      vertelt". Temat faktycznie dobry, szczegolnie na roznice miedzy wychowaniem w
      PL i w Holandii. Podyskutowalabym, ale musze pracowac. Napisze cos moze pozniej.
      • gosia06 Re: zostawianie dziecka samego 04.10.06, 11:57
        asiekok, o tej mówisz?

        www.torun.mm.pl/~wakietka/jnth.pdf
        • asiekok Re: zostawianie dziecka samego 04.10.06, 12:31
          Tak, o ta ksiazke mi chodzi. Tylko mam ja w jezyku holenderskim. Jeszcze nie
          przeczytalam, ale uwazam ze jest bardzo dobra i wiele porad ktore sa w niej
          zawarte mozna wykorzystac, a szczegolnie moga skorzystac poczatkujace mamy jak
          ja.
          • corneliss Re: zostawianie dziecka samego 04.10.06, 12:53
            nie nie nie i jeszcze raz nie ! nie zostawilam Mlodego ryczacego nigdy i raczej
            tego nie zrobie, staram sie rozpoznac powod placzu - rowniez przerobilam 'Jezyk
            niemowlat' takie dziecko pozostawione w placzu samemu sobie to dla mnie
            niepojete, przeciez jestem ta jedyna osoba na ktorej cieplo moze maluch w takim
            momencie liczyc, a tu co...?
            niepojete wydaje mi sie tez wciskanie palca do pupy jako sposob na kupke, mozna
            uzyc termometra, przy okazji sprawdzajac temp., albo uzyc czopka glicerynowego,
            albo innych metod - to twojej tesciowej to jakies sredniowieczne dzialanie...
            • lenkaaa Re: zostawianie dziecka samego 04.10.06, 13:38
              niestety sa jeszcze Holendrzy, ktorzy zostawiaja placzace dziecko samo. Maxijo
              juz raz o tym pisala. Jej sasiedzi wynosili dziecko do...garazu (!!!!!!!!) NA
              NOC, bo im przeszkadzal placz. Po trzech dniach dziecko przestalo plakac.
              Jak o tym uslyszalam, to pierwsza mysl mialam, ze gdybym tylko z czyms takim
              sie spotkala, to natychmiast dzwonilabym na policje. Przeciez to nieludzkie !!!!
    • nesla Re: zostawianie dziecka samego 04.10.06, 19:33
      A jak dlugo dziecko jest noworodkiem? Do 3-go miesiaca?
      Andevi piszesz tu o dziecku PLACZACYM.. bo z tego co piszesz o tesciowej to nie
      wynika (dopiero pozniej piszesz dziecko placzace) i moze ja zle rozumiem, ale
      dla mnie 2-3-miesieczniak moze sobie spac u siebie w pokoju na gorze jak ja
      jestem na dole. Uwazam tez ze noworodkowi nalezy sie czas wyciszenia, niedobrym
      jest ciagle przebywanie w pomieszczeniach gdzie znajduje sie duzo ludzi, rozne
      zapachy i ruch. Nie twierdze, ze ma tak lezec caly dzien, ale niemowleta duzo
      spia, taka maja potrzebe i dobrze im stworzyc sprzyjajace warunki do tego.
      Placzacego dziecka nie powinno sie tak zostawiac placzacego i tez jestem
      fanka "Jezyka niemowlat" (przeczytalam od deski do deski, obecnie jestem w
      trakcie przerabiania "Jezyka dwulatka") ale znam te szkole 15-minutowa, nie
      popieram jej.
      A na paluchy tesciowej uwazaj ;)
      • asiekok Re: zostawianie dziecka samego 04.10.06, 19:45
        Ja tam tez nie popieram takiego placzacego dziecka.Owszem, uwazam, ze nie
        powinno sie odrazu biec bo dziecko zaplakalo. Moze sie cos przysnilo. Jak sobie
        chwile poplacze i zasnie to spokoj. Czasami mozna tylko takiego dzidziusia
        rozbudzic niepotrzebnie. Ale jak placze tak chwile dluzsza, kilka minut to bym
        chbya nie wytrzymala.
        Mam sasiadke Holenderke ktora znowu robi odwrotnie. Od pierwszego dnia mala spi
        w dzien na dole. Wlasciwie to w dzien nie spi, czasami pare minut. Uwazam , ze
        to dziecko poprostu nie ma warunkow do spokojnego snu. Nie dosc ze spi w wozku
        to jeszcze przy mamie, siostrze i nerwowym psie co co chwile poszczekuje.
        A po drugie jak tylko zaplacze, to ja na rece biora i tak ja nosza przez caly
        dzien. No bez przesady. W druga strone tez przeciez nie mozna.
        Ja tak pisze i pisze, ale to wszystko to teoria, a jak bedzie u mnie w praktyce
        to sie niedlugo okaze :)
        • maxijo Re: zostawianie dziecka samego 04.10.06, 21:41
          hmmm...zycie i tak wszystko zwerifikuje, czy mama zda sie na intuicje, ksiazke,
          porady sasiadek holenderskich czy polksich kolezanek, wiele rad przydaje sie
          pod warunkiem, ze skutkuja i nie rania serca matki. Czy Trejsi, czy "Usnij
          werescce" i inne super lektury na temat jak ultawic zycie mamom i cieszyc sie
          100 % z macierzynsytwa sa fajne do poczytania, gorzej w praktyce. Jak
          poczatkujaca mama zbyt powaznie potraktuje latwy plan (spanie, pielucha,
          zabawa, jedzenie, spanie itd) to moze przezywac frustracje, bo latwy schemat
          okaze sie nie latwy, a cholernie wydumany, a dziecko nie ksiazkowe, tylko z
          ksiezyca:). Ja popelnilam blad zakladajac, ze moj syn bedzie prostym placzacym
          i sracjacym noworodkiem, a potem zaczelo sie, bylo 100 pytan: dlaczego nie bawi
          sie sam w kojcu? dlaczego nie zasypia samodzielnie w lozeczku, dlaczego nie
          dajecie 5 minut poplakac itp.
          Pare minut placzu nie jest tragedia dla dziecka, ale niestety bylo dla mnie nie
          do zniesienia. Kiedy pani z CB zlozyla nam wizyte, zaproponowala, abysmy
          polozyli naszego 4 tygodniowego synka w wozku i wystawili na kotytarz i
          wchodzili co pare minut, podali smoczka, poglaskali po glowce. Dziecko mialo w
          ciagu kilku dni nauczyc sie spac jak mops. Po tygodniu placzow (moich rowniez)
          Adam nie zalapal jak spac. Probowalismy jeszcze kilka razy wychodzic z pokoju i
          dac mu sie "wyciszyc", nie dzialalo. Moze nie bylismy do przesady
          konsekwwentni, moze maly wyczul moje wahanie, a moze moje dziecko po prostu nie
          lubi zasypiac samo w swoim lozeczku i pokoiku wg grafiku. Efekt jest taki, ze
          wciaz od 8 m-ca spie z synem (wstawanie w nocy stalo sie koszmarem) i wciaz
          maly budzi sie kilka razy w nocy z placzem (14 m-cy) i jest cycoholikiem:)
          Uwazam, ze dziecku nalezy dac szanse aby nauczylo sie samodzielnie uspokojac/
          spac, ale gdzie jest granica? 5 minut, 10 minut w samotnosci, 2 dni, 2 tygodnie
          treningu,w wieku 2 miesiecy czy 10 miesiecy i jak znosi to matka, a dziecko -
          czy faktycznie szybko zapomni?

          BTW: syn mojej sasiadki, ktory w wieku 3 miesiecy wyladowal na pare dni w
          garazu, bo sie darl, jest teraz doroslym facetem pozbawionym zdolnosci do
          czynnosci prawnych, bo jedzie na kokainie. Jest mocno szurniety i do tego cpa.
          Wydaje mi sie, ze to nie wina matki, ktora z bezradnosci i zmeczenia zdecdowala
          o tak drastycznym kroku. Nikt mi nie da gwarancji ze moje bezstresowe
          wychowanie wyjdzie mojemu synkowi za parenascie lat na dobre.

          Jednym slowem: chcialabym zostawic malego placzacego, ale nie moge i uwazam ze
          jestem zbyt "miekka"

          oj tak wzielo mnie na wywody, ale temat szeroki jak rzeka, czasem mam wrazenie
          ze uzalam sie nad soba, a wszyscy dookola maja swietne regularne dzieci zadnych
          dylematow wychowawczych.
          • beba3 Re: zostawianie dziecka samego 05.10.06, 09:52
            Maxijo! Doskonale Cie rozumiem i to nie jest Twoja "wina". U mnie podobnie bylo
            z Jagoda a duzo lepiej juz z Patrycja. Oczywiscie moze nauczylam sie na swoich
            poprzednich 'bledach' i nabralam wprawy ale... Do tej pory widze, ze Jagoda ma
            sila osobowosc i moge stanac na glowie a czasmi nie wskoram nic. A z Patrycja
            jak pogadam czy pozartuje to zawsze dojde do porozumienia...
            Zreszta nie mialam klopotow z opieka cudzych dzieci i czulam sie w miare pewnie
            zachodzac w ciaze i rodzac Jagode. Zapewne popelnilam kilka bledow ale
            odkrecenie ich nie bylo takie latwe jak pisza w ksiazkach...
            Karmienie piersia z Jagoda zakonczylo sie przez zapalnei piersi i bylo bolesne
            i nieprzyjemne, zakonczenie karmienia piersia z Patrycja trwalo dluzej, bylo
            bardzije naturalne i bez zalu z jej strony. Sam zadecydowala. Potem
            jeszczetroche sie garnela a skoro mialam pokarm to sie jeszcze wydluzylo bo nie
            maialm dosc sily i zrazilam sie do zabierania cyca. Bardzo plynnie cyc zostal
            zastapiony produktami z sklepu.
            Swoje dzieci zosatawialm same kiedy spaly lub zasypialy. Mialam nianie i
            reagowalam na placz. Nawet na kwekniecie bo wiedzialm, ze dziecko sie obudzilo
            i czas na przytulanie i karmienie, zmiane pieluchy potem...
            Z drugiej strany, kiedy dopadal nas problem kolek a leki homeopatyczne nie
            bardzo dzialaly to staralam sie ulzyc malenstwu jak tylko mogalam. Domagalo sie
            cyca po karmieniu? Hm... czasmi podawalam piers ale to nie o to chodzilo...
            Chcialam je uspokoic i utulic do snu. Spokojnego snu...
            Kiedy tulenia, calowania masowania brzuszka itp juz nie pomagaly, wtedy
            chowalam sie na chwilke i dziecko nie bylo zachwycone ale za moment pojawialam
            sie i wtedy autentycznie sie cieszylo. Nie pisze o minutach czy kwadransach bo
            ta raczej byly chwile. Staralam sie wtedy ukolysac dziecko w kolysce z moja
            reka na jego cialku. To byl moj sposob ale kazdy musi znalezc swoj.
            Nakarmienie dziecka, potrzamanie do odbicia i wrzucenie go do lozeczka
            obstawionego kamerkami nie uwazam za sluszne. Gdzie jest nawiazanie wiezi
            emocjonalnej, gdzie mowienie do dziecka, przytulanie, utulanie, spiewanie.
            Gdzie 'uczenie sie' dizecka? Dla mnie to byla przyjemnosc. Wlasnie po to mam
            dzieci aby z nimi troche pobyc. Jesli sie nie chce pobyc z dzieckiem teraz to
            czy bedzie sie chcialo pobyc potem kiedy zacznie siadac i potrzebowac znowu
            naszej uwagi, raczkowac, wyjmowac wszystko z szuflad, podciagac, chodzic,
            wreszcie zadawac 'glupie' pytania.... Kiedy dziecko bedzie kims z kim chcemy
            spedzac czas? Wtedy gdy bedzie dorosle? Wtedy pojdzie swoje droga i nie
            zadzwoni do babci nawet na jej urodziny...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka