mkw98 23.01.14, 09:18 Wiecie co? W zeszłym tygodniu urodziłam córeczkę. :-) Jak się zapewne domyślacie, jest absolutnie cudowna. :-) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
beznickova Re: Radosne nowiny 23.01.14, 09:24 Gratulacje!!! :) :) Jak dobrze przeczytać jakąś dobrą wiadomość - media dawkują te ostatnie dosyć oszczędnie, na szczęście życie jest bardziej łaskawe ;) Niech rośnie na szczęśliwą i równie cudowną kobietę! :) Odpowiedz Link
maadzik3 Re: Radosne nowiny 23.01.14, 09:29 GRATULACJE!!!! To faktycznie wielkie nowiny. Niech pięknie rośnie i się rozwija Odpowiedz Link
justyna.ada Re: Radosne nowiny 23.01.14, 09:30 gratulacje, niech się zdrowo i szczęśliwie chowa! :-)))))))))))))))) Odpowiedz Link
mary_ann Re: Radosne nowiny 23.01.14, 11:31 I nic nie powiedziałaś, pozbawiając nas sznasy towarzyszenie Ci duchem. Zamorduję, słowo daję. (No, dobra, jasne, że nie zamorduję). Strasznie się cieszę, gratuluję i w ogóle. Niech zdrowo rośnie. Mam nadzieję, że obie czujecie się dobrze. Pozdrowienia dla męża, głaski dla zimorodka! Odpowiedz Link
mkw98 Re: Radosne nowiny 29.01.14, 21:10 Za to teraz możecie towarzyszyć mi w trudach i radościach wychowywania :-) Odpowiedz Link
otryt Re: Radosne nowiny 23.01.14, 13:05 Cieszę się i gratuluję.:-) Wszystkiego dobrego dla Ciebie, Dzieciątka i całej Rodziny.:-))) Odpowiedz Link
mary_ann Re: Radosne nowiny 23.01.14, 17:15 Nie bądź taka, pokaż dzieckowe ucho albo piętkę, jak Mucha:-) Odpowiedz Link
mary_ann Re: Radosne nowiny 28.01.14, 22:46 Mkw, nie ociągaj się, stawka rośnie, niedługo poprosimy o większy fragment! Odpowiedz Link
one-st Re: Radosne nowiny 28.01.14, 21:17 Bardzo serdecznie gratuluje:) A nawet ociupinke zazdroszcze:))) zdradz imię coreczki:) Odpowiedz Link
mkw98 Re: Radosne nowiny 27.02.14, 12:36 Oj, przepraszam one-st, dopiero teraz zauważyłam Twój post. Imienia wolałabym chyba jednak tutaj nie zdradzać (chciałam napisać Ci na priv, ale chyba nie masz aktywowanego konta gazetowego?) Dziękuję Wszystkim, mały ssak rośnie i pięknieje :-) Odpowiedz Link
mkw98 Re: Radosne nowiny 29.01.14, 21:10 Dziękujemy za wszystkie miłe słowa :-) Targana sprzecznymi pragnieniami (1. troska o zachowanie prywatności maluszki 2. chęć pokazania jej całemu światu w 100 ujęciach) wybieram opcję pośrednią: Odpowiedz Link
mary_ann Re: Radosne nowiny 29.01.14, 22:17 Dzięki! A kto powie, że ta większa foczka nie jest piękna, ten dostaje bana. Oczywiście nadal obowiązuje na forum swoboda wypowiedzi:-) Odpowiedz Link
sebalda Re: Radosne nowiny 30.01.14, 10:21 Gratuluję i zazdroszczę:) To pierwsze dziecię? Ja chętnie potowarzyszę i jak będzie trzeba, doradzę. Wychowanie dziecka to najtrudniejsza sztuka w życiu człowieka, ale przy odpowiednim podejściu też najmilsza:) Tylko do tego także trzeba przygotowania, wiedzy, rozsądku, sama miłość jest na pewno najważniejsza, ale czasami niewystarczająca. Na wstępie, choć nieproszona, ze swoje strony polecam zapoznanie się (a może już to zrobiłaś) z informacjami na temat rodzicielstwa bliskości. Nie wiedząc o nim (ok. 20 lat temu), stosowałam intuicyjnie i dziś sobie niezwykle chwalę:) Odpowiedz Link
mkw98 Re: Radosne nowiny 31.01.14, 11:49 Pierwsze. : ) Rodzicielstwo bliskości jest nam bliskie. : ) Odpowiedz Link
mary_ann update? 01.03.14, 17:18 Chciałabym nieśmiało zaznaczyć, że minął już ponad miesiąc, więc poprosiłabym nieśmiało o jakiś update:-) Czy jesteśmy już w rozmiarze 62?:-) Proszę o wyrozumiałość, to nasze pierwsze forumowe dziecko. Odpowiedz Link
mkw98 Re: update? 04.03.14, 23:40 Tak, tak, już nosimy 62, uśmiechamy się i coraz więcej rozumiemy ze świata. :-) Odpowiedz Link
mary_ann Re: update? 05.03.14, 11:02 Mam nadzieję, że w przerwie między uwodzicielskimi uśmiechami nie krzyczymy z powodu kolek i dajemy rodzicom się wyspać? Odpowiedz Link
mkw98 Re: update? 25.03.14, 21:26 Trochę czasem krzyczymy :-( ale nie w nocy, więc ze spaniem rodziców nie jest najgorzej. Jednak na ogół emanujemy ogromnym urokiem osobistym. :-) Odpowiedz Link
mary_ann Re: update? 27.03.14, 08:07 No, ucho mamy przepiękne, włos też cudny i obfity (to chyba po mamie, jak wynika z fotografii). I chyba nosimy się w chuście? Zdradź, jak to powinno działać, mnie chusta (nosidełko takoż) urywała/-y kręgosłup. Odpowiedz Link
mkw98 chustonoszenie 03.04.14, 21:49 Nasz staż chustowy jest bardzo krótki, więc nie wiem, czy mogę się wymądrzać - na pewno są tu bardziej doświadczone chustonoszki (a może i chustonosze?). Do noszenia przygotowywaliśmy się sumiennie, chustę kupiliśmy kilka miesięcy przed porodem, byliśmy też na chustowych warsztatach, co było dość zabawne, bo byliśmy jedynymi uczestnikami bez dziecka. ;-) Nauczyliśmy się pięknie wiązać na lali (takiej specjalnej, obciążonej) ale jak przyszło co do czego i trzeba było zamotać prawdziwe, malutkie, kruchutkie stworzonko, w dodatku machające rękami i nogami to okazało się, że to nie takie łatwe. ;-) Nasze dziecko jest na szczęście przytulaczem i lubi być w chuście, ale samego momentu wiązania nie znosi. Najgorsze jest to, że tę chustę trzeba naprawdę mocno i bardzo starannie dociągać - ja na początku ciągle się bałam mocniej pociągnąć. Poza tym motanie trwa dość długo - kilka minut, które z wierzgającym dzieckiem zdają się wiecznością. Ale już mam coraz więcej wprawy, byliśmy też na konsultacjach w Klubie Kangura, gdzie miła pani pomogła nam się zamotać z dzieckiem. Wydaje mi się, że jak chusta jest dobrze zawiązana to kręgosłup nie boli i jest naprawdę duuużo lżej niż przy noszeniu na rękach. Zaznaczam jednak, że mam doświadczenie tylko z zupełnym maluchem, nie wiem, co będzie za parę miesięcy :-) Odpowiedz Link
mary_ann Re: chustonoszenie 06.04.14, 19:19 Bardzo, bardzo podoba mi się słowo "chustonosz":-)) Myślę, że moje nienajlepsze doświadczenia biorą się stąd, że kiedy miałam małe dzieci, chusty dopiero startowały, były szyte przez jakieś entuzjastki wg podpatrzonych w obcych krajach wzorów. Niby miało to być z właściwych tkanin, och i ach, ale podejrzewam jednak, że mogło mieć wady typowe dla chałupniczych prototypów. Pamiętam, że jakkolwiek tę moją chustę zaciągałam (miała klamrę) i wiązałam, i tak się luzowała i odstawała. Fajnie, że teraz są lepsze. Odpowiedz Link
skrzynka-3 Re: chustonoszenie 27.04.14, 18:37 Chusty zaznala tylko najmlodsza. To byla domowa samorobka, kawal elastycznego dzerseju pracowicie obrebiony przez moja Mame. Zdecydowanie za dlugi. Ale i tak sie polubilismy od kiedy moja doswiadczona przyjaciolka zamotala mala na mnie i pokazala jak mocno musze scisnac chuste i ze naprawde Jej nie udusze, ani zeber nie polamie. Mloda bedaca nieco wczesniacza uwielbiala bycie w chuscie i spala w niej jak zabita zaraz po zamotaniu. Przez pierwszy miesiac wiazalismy ja troche inaczej , tak jakby w poprzek brzucha a potem juz pionowo. Czesto chodzilam z Nia pod kurtka puchowka (meza bo wieksza) do przedszkola po starszych braci. I stad czesc sasiadow nadziwic sie nie mogla ile ja w tej ciazy bede chodzic. A to bylo znacznie prostsze i nie przerywajace naszej krolewnie snu, niz opcja ubieranie w zimowy kombinezon, wytaskiwanie pod przedszkolem z wozka (waskie i strome schody prowadzace do szatni), rozbieranie w srodku bo goraco, ubieranie, wkladanie do wozka, wypakowywaie w domu. A tak mala smacznie spala a ja z Nia w chuscie jeszcze zdazylam jakies nalesniki machnac czy podzialac cos plastycznie z chlopcami zanim nie obudzila sie na jedzenie. Chusta miala jeszcze jeden ogromny plus, ze podtrzymywala i stabilizowala glowke a nosidla bedace wtedy w uzyciu zakladaly samodzielne trzymanie glowy przez dziecko (co nam zajelo troche dluzej niz przecietnie ;) Czesto tez chustonoszem byl Tata i u Niego spalo sie rownie smacznie. Chusty uzywalismy gdzies do 8 mc (bo dopiero wtedy dziewcze zaczelo siedziec stabilnie) i wtedy przesiedlismy sie w nasza kolejna ogromna milosc - nosidlo Karrimora Papoose Deluxe. Zalecil nam je rehabilitant i bylo genialne. Roznilo sie od innych tym ze zamiast zawieszonego jakby hamaczka, w ktorym siedzi dziecko ono mialo miekka, wyscielana laweczke, w ktorej dziecko siedzi normalnie z szeroko rozstawionymi nozkami a nie wisi jak w innych. Cos w tym bylo bo Ona w nim lubila byc a proby z innymi o tradycyjnym rozwiazaniu konczyly sie wrzaskiem po jakis 15 min. Dodatkowo bylo swietnie wywazone i wentylowane, a dziecko siedzialo stabilnie i nie majtalo sie na boki (dzieki czemu zdazylo nam sie nawet zjezdzac na nartach z mloda w nosidle), z praktyczna, duza kieszenia, daszkiem i nawet ja do 2 urodzin cory spokojnie bylam wstanie odbywac dluuugie spacery plaza. Niestety Karrimor zwinal sie z Polski z nosidlami i 4 lata temu dla przyjaciolki polowalysmy wspolnie na ebayu -tez byla nim zachwycona. Odpowiedz Link
mary_ann Re: Radosne nowiny 26.04.14, 19:00 Czuję się stanowczo niedoinformowana! Mkw, rozumiesz, ze w społeczeństwie informacyjnym tak nie można? Odpowiedz Link