verdana
11.09.14, 12:59
Moja córka zwróciła mi dziś uwagę na bardzo istotny wątek biblijny - istotny dla dyskusji o in vitro. Otóż bezdzietność jest w Biblii uznawana za ogromne nieszczęście, tak wielkie, ze Bóg jest skłonny zawiesić prawa przyrody, aby wybrane osoby mogły cieszyć sie potomstwem. Czym różni sie dziecko stulatków z biologicznego punktu widzenia od poczęcia in-vitro? Oba są sprzeczne z "normalnym" poczęciem dziecka, w obu wypadkach dziecko rodzi sie osobom formalnie bezpłodnym. Podobnie jest ze św. Elzbietą.
Najwyraźniej jednak u w Biblii uznaje sie pragnienie dziecka za tak ważne, że nie jest istotne, czy zostało poczęte standardowo.