Dodaj do ulubionych

o szczepieniach z innej strony

27.02.15, 07:19
Odra wróciła, to już wszyscy wiedzą. Niewykluczone że wrócą też inne choroby wieku szczenięcego (tzn. tzw. wieku szczenięcego). BTW czy ktoś wie czy nasze pokolenie - ludzi w średnim wieku szczepionych w dzieciństwie monowalentną radziecką szczepionką jest jeszcze odporne czy zaraz i w tej grupie się pojawią zachorowania? To tak namarginesie.
Pytanie - z innej strony - mam o odpowiedzialność rodziców dzieci bez przeciwwskazań do szczepienia za ich szczepienie, w dwóch aspektach:
1) odpowiedzialność wobec dziecka które wszak nie jest ich własnością za decyzje o szczepieniu bądź zaniechaniu szczepienia
2) odpowiedzialność wobec społeczności w której żyją i w której wzrost ilości niezaszczepionych dzieci powoduje wzrost ryzyka danej choroby dla wszystkich

Czy odpowiadamy moralnie i etycznie za decyzje które nie dotycząc nas bezpośrednio mogą bardzo wpłynąć na czyjeś życie? Zarówno swojego dziecka jak i obcej osoby? Uważam że tak.
Zatem w jakimś sensie jest to nie tylko decyzja medyczna ale też etyczna i społeczna (lub antyspołeczna)
Obserwuj wątek
    • mary_ann Re: o szczepieniach z innej strony 27.02.15, 13:22
      Maadzik, od kilku dni myślę dokładnie o tym samym! Nawet się zbieram, żeby zadzwonić do Sanepidu po wyjaśnienia.

      > Odra wróciła, to już wszyscy wiedzą. Niewykluczone że wrócą też inne choroby wi
      > eku szczenięcego (tzn. tzw. wieku szczenięcego). BTW czy ktoś wie czy nasze pok
      > olenie - ludzi w średnim wieku szczepionych w dzieciństwie monowalentną radziec
      > ką szczepionką jest jeszcze odporne czy zaraz i w tej grupie się pojawią zachor
      > owania? To tak namarginesie.


      To nie jest margines (no chyba że dorośli nie chorują na odrę?)
      Pokolenie powyżej czterdziestki w ogóle nie było w Polsce szczepione, nawet szczepionką pojedynczą i jednorazową (która weszła do obiegu na Zachodzie w 1963 r.), chyba, że ktoś to sobie sam zorganizował Ja się urodziłam w końcówce lat 60. i byłam szczepiona raz (tylko na odrę) szczepionką przysłaną przez rodzinę z Anglii. Sądzę, że to nie było szczególnie popularne rozwiązanie...
      Obowiązkowe, ale chyba dość długo jednorazowe szczepienie obowiązywało od 1975 r.
      Na stronie GIS stoi:

      Dlaczego osoby urodzone przed 1957 r. zwolnione są ze szczepienia MMR?

      Osoby urodzone w roku 1957 i wcześniej, żyły w czasie epidemii odry, wtedy gdy nie było zarejestrowanych szczepionek przeciwko tej chorobie. Osoby te z dużym prawdopodobieństwem chorowały na odrę. Badania wskazują, że 95-98 % osób urodzonych przed 1957 r. jest odpornych na odrę. Ta zasada odnosi się również do odry i świnki, nie dotyczy natomiast różyczki. Osoby, które przechorowały odrę nabyły stałej odporności przeciwko tej chorobie.


      Niestety, nie wynika z tego, co z osobami z roczników 1957- 1975...


      > Pytanie - z innej strony - mam o odpowiedzialność rodziców dzieci bez przeciwws
      > kazań do szczepienia za ich szczepienie, w dwóch aspektach:
      > 1) odpowiedzialność wobec dziecka które wszak nie jest ich własnością za decyzj
      > e o szczepieniu bądź zaniechaniu szczepienia
      > 2) odpowiedzialność wobec społeczności w której żyją i w której wzrost ilości n
      > iezaszczepionych dzieci powoduje wzrost ryzyka danej choroby dla wszystkich
      >
      > Czy odpowiadamy moralnie i etycznie za decyzje które nie dotycząc nas bezpośred
      > nio mogą bardzo wpłynąć na czyjeś życie? Zarówno swojego dziecka jak i obcej os
      > oby? Uważam że tak.

      Zdecydowanie tak. To ie jest ich własny interes. Jeśli ich nieszczepione (bez ważnego powodu, co słusznie zaznaczyłaś) dziecko zachoruje, stanowi śmiertelne zagrożenie dla osoby z upośledzoną odpornością, np. po przeszczepie, w trakcie terapii przeciwnowotworowej. To NIE jest ich prywatna sprawa.


      > Zatem w jakimś sensie jest to nie tylko decyzja medyczna ale też etyczna i społ
      > eczna (lub antyspołeczna)

      Dokładnie tak. Dlatego nie wystarczy powiedzieć: "Ok, ale niech w razie czego sami ponoszą koszty leczenia", "Ok, ale niech nie mają prawa posyłać dzieci do przedszkola". Szczepienia powinny być obowiązkowe. Wolność (także wolność do bycia debilem) kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. A w tym wypadku chodzi o wolność od zagrożenia zdrowia i życia, wiec między tymi dwiema wolnościami nie ma moim zdaniem żadnej współmierności.
      • mary_ann skóra cierpnie 27.02.15, 13:38
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17488663,Na_Zachodzie_fala_zachorowan_na_odre__Grozi_i_nam_.html#MT
        Nie zdawałam sobie sprawy ze skali zjawiska. Ok. 1/4 Polaków ma sceptyczny stosunek do szczepień, niemal 20% już w tej chwili nie szczepi dzieci. Przerażające. Szczególnie w zestawieniu z faktem, że taka zmiana zaszła w czasie, gdy radośnie i spektakularnie piął się w górę współczynnik skolaryzacji.
        • melmire Re: skóra cierpnie 27.02.15, 15:53
          Puscic im po dzienniku "Call the midwife", niech zabacza jak wygladaly takie choroby nie tak dawno temu.
          • mary_ann Re: skóra cierpnie 27.02.15, 19:34
            Pamiętam też świetny (bo sugestywny wielce) odcinek "Ostrego dyżuru" na ten temat. Młodzi stażyści z izby przyjęć późno się orientują, o jaką chorobę chodzi (wysypkę identyfikują po zdjęciu w starym podręczniku, bo na studiach żadnego przypadku nie widzieli), jedno dziecko z nieszczepionego rodzeństwa umiera. Mamusia wierzyła w spisek bigpharmy i wolała wykształcać u dzieci naturalną odporność:((
            • mary_ann Łojezusieeee 27.02.15, 19:43
              Zaczęłam szukać tego odcinka, zamiast tego trafiłam na coś niewiarygodnego - okazuje się, że stał się on powodem akcji bojkotu NBC przez ruch antywackowy. Przytaczam ten jedyny w swym rodzaju protest poparty tradycyjnie serią "świadectw", zaczynających się od "As a pediatric physician in the alternative health care field..."

              www.vaccineinfo.net/alerts/previous/ER_vaccine_reactions.shtml
              • mary_ann Re: Łojezusieeee 27.02.15, 19:49
                Season 7 "A walk in woods" - myślę, że to ten. Naprawdę warto.

                www.imdb.com/title/tt0567918/
    • magdalaena1977 Re: o szczepieniach z innej strony 27.02.15, 22:14
      szczepienia.pzh.gov.pl/main.php?p=3&id=27&sz=59&to=szczepionka
      PSH podaje, że

      Kto i kiedy powinien zostać zaszczepiony na odrę?

      Dorośli
      Szczepienie szczepionką MMR jst zalecane:
      • dorosłym, którzy nie byli szczepieni przeciw odrze w dzieciństwie,
      • osobom, które w przeszłości otrzymały tylko jedną dawkę szczepionki,
      • młodym kobietom, zwłaszcza pracującym w środowiskach dziecięcych (przedszkola,
      szkoły, szpitale, przychodnie).
      • mary_ann Re: o szczepieniach z innej strony 27.02.15, 23:41
        Ale to znaczy, że mnóstwo osób powinno się zaszczepić. Czy to nie dziwne, że w obecnej sytuacji nie jest to jakoś nagłaśniane?

        Ja też powinnam i wobec tego to zrobię (jeśli zdążę , hehe, bo chwilowo jakaś banalniejsza wirusówka mnie dopadła).
        • magdalaena1977 Re: o szczepieniach z innej strony 27.02.15, 23:55
          Zapytałam na fejsie Sporotrix - może na którymś proszczepionkowym fanpejdżu coś napiszą.
          • magdalaena1977 Re: o szczepieniach z innej strony 28.02.15, 00:01
            Magdalaena: Czy mogłabyś napisać, jak wygląda kwestia odporności dorosłych? Ja urodziłam się w 1977 r. więc zapewne byłam szczepiona - ale czy nadal jestem odporna? co z osobami urodzonymi przed 1975 r., które nie pamiętają żeby chorowały na odrę? czy powinniśmy się doszczepić?

            Sporothrix: Możesz sprawdzić, czy masz przeciwciała. Możliwe, że byłaś szczepiona tylko jedną dawka, która jest znakomita, ale pojedynczo nie da odporności na całe życie.
            Możesz też, bez żadnego sprawdzania, doszczepić się po prostu MMRem. Sama tak zrobiłam.


            Wychodzi na to, że trzeba się będzie doszczepić. I dopytać starsze pokolenie, czy chorowało na odrę.
            • magdalaena1977 Re: o szczepieniach z innej strony 28.02.15, 00:12
              Szybkie googlanie wskazuje, że wcale nie ma szerokiej oferty szczepień M-M-R dla dorosłych, a przynajmniej nikt tego nie reklamuje.

              W Warszawie znalazłam dwie oferty:
              www.szczepienia.waw.pl/ 80 zł dwie dawki

              www.med-expert.pl/content.php?page=szczepienia55zł

              Ale może zacznę od wizyty u internisty?
              • mary_ann Re: o szczepieniach z innej strony 28.02.15, 10:38
                To ja spróbuję zadać pytanie o ofertę dla dorosłych oficjalnie przez stronę pzh albo Sanepidu. I podejrzewam, że prościej się zaszczepić, niż robić badanie przeciwciał (na pewno niższe koszty, czas...). Jak tylko wyzdrowieję, to idę do lekarza (brzmi zabawnie, hehe, ale samo życie).

                Swoją drogą, nasze rozważania (włącznie z kwotą, która padła) już są odpowiedzią na pytanie Maadzik. Gdyby nie antyszczepionkowcy, brak odporności starszych roczników nie miałby dla nich żadnego znaczenia ze względu na "odporność stada". Trzeba będzie wysupłać 80 zł, żeby chronić się przed ewentualnymi skutkami nieodpowiedzialności anonimowych idiotów.
                • verdana Re: o szczepieniach z innej strony 28.02.15, 14:12
                  Żeby było jasne i oczywiste - uwazam, że nieszczepienie dzieci "bo tak" jest zachowaniem wyjątkowo aspołecznym i jako takie powinno być traktowane. Naraża się bowiem dzieci nieszczepione z powodów zdrowotnych na zachorowanie.
                  Ale ja bym jednak w panikę nie wpadała. Nieszczepienie dorośli zazwyczaj albo mieli odrę, albo sa na nia stosunkowo odporni. W epoce nieszczepienia większość dzieci wcześniej czy później odrę miała. I powiem szczerze - nie uważano tego za szczególnie ciężką chorobę. Tak więc ja bym jednak nie wpadała w panikę. Oczywiście, zdarzały się powikłania, nawet odległe - ale to nie dżuma. I ja i niemal wszyscy koledzy odrę mieli, dwa tygodnie w domu i do szkoły.
    • slotna Re: o szczepieniach z innej strony 28.02.15, 15:41
      Ludzie nie szczepia i chca by inni nie szczepili dlatego, ze wierza, ze szczepienia sa niebezpieczne i nieskuteczne, a choroby wieku dzieciecego lagodne. Wiec jest to moze dzialanie aspoleczne, ale tylko w skutach, nie w idei.
      • mary_ann Re: o szczepieniach z innej strony 28.02.15, 17:24
        Nie, no ja wiem, że znakomita większość z antywacków ma się za wręcz prospołecznych! (Chronią biednych omamionych przed zatruciem rtęcią, autyzmem i takie tam). Ale efektywnie SĄ aspołeczni.
        • slotna Re: o szczepieniach z innej strony 02.03.15, 12:08
          Wydaje mi sie po prostu, ze troche innych metod trzeba uzywac niz przy aspolecznosci swiadomej, z zalozenia.
          • mary_ann Re: o szczepieniach z innej strony 02.03.15, 13:36
            Masz rację. Swoją drogą - ciekawe jakich.
            • slotna Re: o szczepieniach z innej strony 02.03.15, 13:46
              Na edukacje to juz troche za pozno, a kary nie maja szans zdac tu egzaminu - jesli ktos mysli, ze szczepionka zagrozi zyciu i zdrowiu dziecka, wizja zaplacenia mandatu go nie przekona. Jedyne, co mi przychodzi do glowy, to eskorta, ktora odprowadzi dziecko na szczepienie wbrew woli rodzicow...
              • mmoni Re: o szczepieniach z innej strony 02.03.15, 14:28
                No więc nauka też i to zbadała. Wniosek: fakty nie zmienią wierzeń anty-wacków.
                www.motherjones.com/environment/2014/02/vaccine-denial-psychology-backfire-effect
                • mary_ann Re: o szczepieniach z innej strony 02.03.15, 23:23
                  mmoni napisała:

                  > No więc nauka też i to zbadała. Wniosek: fakty nie zmienią wierzeń anty-wacków.
                  > www.motherjones.com/environment/2014/02/vaccine-denial-psychology-backfire-effect

                  :-))
                  Co mi przypomina nasz dawny wątek na temat scenariuszy dyskusji ze zwolennikami teorii spiskowych...
                • slotna Re: o szczepieniach z innej strony 03.03.15, 18:46
                  No wiem, dlatego mowie, ze tylko przymus bezposredni.
      • mary_ann Re: o szczepieniach z innej strony 28.02.15, 17:29
        Ja nie panikuję, ale nie bardzo mam ochotę być chora. (A odporność coś ostatnio gorsza niż kiedyś...) Oczywiście jeszcze nie lecę załatwiać sobie recepty na własną rękę, najpierw się skonsultuję.
        • mmoni Re: o szczepieniach z innej strony 28.02.15, 22:13
          Jednak wydaje mi się (jeżeli to tzw. mądrość ludowa, to niech mnie ktoś skoryguje), że jeśli choroby wieku dziecięcego przechodzi się w wieku dorosłym, to na ogół przechodzi się je ciężej. Ja odrę przechodziłam w wieku nastoletnim - nie wiem, czy nie załapałam się na szczepienia, czy jakąś inną niemowlęcą wysypkę zdiagnozowano u mnie mylnie jako odrę. Skończyło się nie na dwóch, ale na trzech tygodniach w łóżku.

          Nawiasem mówiąc, pamiętam, jak lekarka wtedy zabrała mnie na dół do przychodni pediatrycznej, aby potwierdzić diagnozę u starszych lekarzy. Cała przychodnia przyszła podziwiać, bo już nikt dawno takiego pięknego przypadku odry nie widział. Teraz dzięki tym idiotom takich widoków będzie coraz więcej.
          • verdana Re: o szczepieniach z innej strony 28.02.15, 22:23
            Ciężej. Ale rzadziej. Sporo osób przechodziło te choroby mając tak minimalne objawy, że nawet o tym nie wie. Ja i moi dorośli znajomi raczej nie zarażali się od dzieci (raczej to znaczy jednak czasem tak...), nawet , jak choroby nie przechodzili w dzieciństwie. Prócz ospy, która rzeczywiście dosyć często powalała i dorosłych.
            • maadzik3 Re: o szczepieniach z innej strony 01.03.15, 13:14
              Ospę miałam wątpliwą przyjemność przejść 2 razy: w wieku lat 3 i 33 (fakt, za drugim razem łagodnie dość, ale i tak było to upierdliwe)
    • katriel Re: o szczepieniach z innej strony 01.03.15, 02:31
      > 1) odpowiedzialność wobec dziecka które wszak nie jest ich własnością za decyzj
      > e o szczepieniu bądź zaniechaniu szczepienia

      Dziecko nie jest własnością rodziców, ale nie da się uniknąć tego, że rodzice rozmaite ważne decyzje za dzieci podejmują. Szczepią bądź nie szczepią, chrzczą albo nie chrzczą, posyłają do szkoły albo nie... Podejmują decyzje zgodnie ze swoimi przekonaniami i jakby trudno twierdzić, że nie mają takiego prawa.

      > 2) odpowiedzialność wobec społeczności w której żyją i w której wzrost ilości n
      > iezaszczepionych dzieci powoduje wzrost ryzyka danej choroby dla wszystkich

      Ludzie nie rozumieją pojęcia odporności zbiorowej. Nie rozumieją i już. Można starać się edukowac, tłumaczyć, wyjaśniać. Wojujący antyszczepionkowiec wyprze, ale człowiek z wątpliwościami może da się przekonać.

      A ludzie z wątpliwościami istnieją i mnie osobiście wcale to nie dziwi. To nie tylko robota antyszczepionkowej propagandy, ale też trochę zderzenia się przez rodziców z taśmowymi szczepieniami noworodków i małych dzieci.
      Mój starszy syn został rutynowo zaszczepiony na gruźlicę w pierwszej dobie życia. Wtedy też pobrano mu krew na badania - a nazajutrz poinformowano, że młody ma wrodzoną infekcję, trzycyfrowe CRP i podejrzenie sepsy. Przeleżał tydzień w szpitalu pod kroplówkami z antybiotykiem szerokiego spektrum; pobierano mu wymazy wszystkiego co się dało z płynem mózgowo rdzeniowym włącznie (wszystkie wyszły jałowe, do tej pory nie wiadomo, co mu było). Na mój mały rozumek, dokładanie dziecku w takim stanie porcji żywych prątków jest trochę głupie, ale nikt mi nie zechciał jasno odpowiedzieć na pytanie: czy gdyby wynik CRP był przed szczepieniem, to by go szczepili czy nie?
      Przy młodszym, bojąc się powtórki z rozrywki, nie zgodziłam się na szczepienie. CRP w pierwszej dobie wyszło 48, antybiotyk włączono, szczepienie na gruźlicę młody dostał przy wyjściu ze szpitala. Wolałabym, prawdę mówiąc, jeszcze z miesiąc czy dwa zaczekać, ale mi powiedziano, że dziecka nie da się zaszczepić na gruźlicę poza oddziałem położniczym. Nie da się, bo - uwaga - szczepionki są pakowane po 10 sztuk i apteka nie może ich rozdzielić, a przychodnia nie miałaby co zrobić z 9 pozostałymi. No to przecież jak się słyszy taki argument o pakowaniu szczepionek i ma to wyważyć ze zdrowiem i bezpieczeństwem własnego dziecka, to człowiekowi ręce opadają.
      Być może inni mają podobne przeżycia z innymi szczepionkami, nie wiem. Ja na swoją przychodnię specjalnie w tej sprawie nie narzekam. Chociaż też bywa tak, że badanie przed szczepieniem trwa 30 sekund, a wywiad sprowadza się do pytania "zdrowy?"

      > BTW czy ktoś wie czy nasze pok
      > olenie - ludzi w średnim wieku szczepionych w dzieciństwie monowalentną radziec
      > ką szczepionką jest jeszcze odporne czy zaraz i w tej grupie się pojawią zachor
      > owania? To tak namarginesie.

      Ja się urodziłam w 1974, byłam pierwszym rocznikiem szczepionym na odrę; w 2002 sprawdzano mi przeciwciała i okazałam się w pełni odporna. Odporna okazałam się też na różyczkę, którą przechodziłam superłagodnie jako wczesna nastolatka. Natomiast ze świnką chyba nigdy w życiu nie miałam kontaktu - też się mam martwic?

      Ale to jest osobnicze, jednym odporność utrzymuje się dłużej innym krócej.

      A tak przy okazji: na tężec się doszczepiacie?
      • mary_ann Re: o szczepieniach z innej strony 01.03.15, 11:52
        "A tak przy okazji: na tężec się doszczepiacie?"

        Nie, bo ciągle zapominam, ale powinno się ponowić po 10 latach, jeśli jest się w grupie ryzyka (np. prace ogrodnicze).
        W szpitalach po urazach rutynowo podają surowicę przeciwtężcową, co nie jest zupełnie bezpieczne, zwłaszcza jeśli jest powtarzane.
        Pamiętam, ze kiedy moja młodsza córka mocno się zraniła i chcieli rutynowo jej ją podać, lekarka pierwszego kontaktu negocjowała, bo uważała to za zbędne ( dziecko miało aktualne szczepienia).

        Zgadzam się z resztą Twoich uwag. Niestety zbyt sztywne trzymanie się pewnych zasad prowadzi do absurdów. Z drugiej strony rozumiem, ze szpital publiczny funkcjonuje w pewnym Matrixie finansowo-logistycznym, a pacjenci padają niestety tego ofiarą. W takich sytuacjach życzyłabym sobie tylko prawidłowej komunikacji i pozostawienia wyboru - ok, może Pani zaszczepić dziecko po wyjaśnieniu sprawy infekcji, ale np. w rejonie/na własny koszt/drożej/whatever. Ale to nierealne, to za duża, za bardzo niedoinwestowana na wszystkich poziomach machina.
      • maadzik3 Re: o szczepieniach z innej strony 01.03.15, 13:07
        owszem, na tężec się doszczepiam co 10 lat, na polio się doszczepiałam przed egzotycznym wyjazdem (też się powinno co 10 lat doszczepiać i w Niemczech się to robi, wraz z syryjskimi uchodźcami polio wróciło trochę do Europy), na dur brzuszny żółtaczkę typu A i żółtą febrę szczepiłam się jadąc w strony gdzi jest to obecne. Jestem rocznik 1973 i wydaje mi się (pewności nie mam) że miałam podaną jedną dawkę szczepionki pzeciw odrze, ale nie mam już książeczki zdrowia dziecka więc ni mam pewności. Świnkę i różyczkę przeszłam, odry na pewno nie. I chyba zapytam przy okazji (he, he, ja rzadko u lekarza bywam) internistę czy się nie doszczepić. Odra u dorosłego bz odporności jest wyjątkowo paskudna
      • pavvka Re: o szczepieniach z innej strony 09.03.15, 14:22
        katriel napisała:

        > Ja się urodziłam w 1974, byłam pierwszym rocznikiem szczepionym na odrę

        Ja z tego samego rocznika, i nie byłem szczepiony. Przechodziłem odrę w wieku ok. 10 lat i bardzo niemiło to wspominam.
        • mary_ann Re: o szczepieniach z innej strony 09.03.15, 15:38
          pavvka napisał:

          > katriel napisała:
          >
          > > Ja się urodziłam w 1974, byłam pierwszym rocznikiem szczepionym na odrę
          >
          > Ja z tego samego rocznika, i nie byłem szczepiony. Przechodziłem odrę w wieku o
          > k. 10 lat i bardzo niemiło to wspominam.

          Miałeś pecha. Wg danych PZH odra weszła do kalendarza obowiązkowych szczepień rok później (1975). Jedyne pocieszenie, że po przechorowaniu masz "bankową" odporność.

          Polska historia szczepień:
          szczepienia.pzh.gov.pl/main.php?p=4&c=493
          • pavvka Re: o szczepieniach z innej strony 09.03.15, 17:14
            Hmm, jeśli dobrze rozumiem, to w 1975 obowiązkowo zaszczepiono dzieci w wieku 12-15 miesięcy, czyli powinienem był się załapać. Chyba muszę się zgłosić z pretensjami do rodziców ;)
            • mary_ann Re: o szczepieniach z innej strony 09.03.15, 22:13
              pavvka napisał:

              > Hmm, jeśli dobrze rozumiem, to w 1975 obowiązkowo zaszczepiono dzieci w wieku 1
              > 2-15 miesięcy, czyli powinienem był się załapać. Chyba muszę się zgłosić z pret
              > ensjami do rodziców ;)

              Hmm, nie było moim celem podsycanie niezgody w rodzinach:) Na pewno istnieje jakieś wytłumaczenie.
              • katriel Re: o szczepieniach z innej strony 10.03.15, 16:32
                > > Hmm, jeśli dobrze rozumiem, to w 1975 obowiązkowo zaszczepiono dzieci w w
                > ieku 1
                > > 2-15 miesięcy, czyli powinienem był się załapać. Chyba muszę się zgłosić
                > z pret
                > > ensjami do rodziców ;)

                No właśnie nie wiem. Ja się urodziłam w czerwcu 1974 i mama mówiła mi, że to wtedy jeszcze był jakiś pilotażowy program i przy najmniejszych wątpliwościach nie szczepiono; naprawdę masowe weszły rok później. Ja byłam zdrowym i dorodnym niemowlakiem, więc się załapałam na eksperymenty, ale może pavvka był jakiś słabowity?
                • pavvka Re: o szczepieniach z innej strony 10.03.15, 16:38
                  Może i tak... no to rodzice rozgrzeszeni ;)
    • luna15 Re: o szczepieniach z innej strony 02.03.15, 13:38
      Czy byłam jako niemowle szczepiona na odre nie wiem bo jestem rocznik 1974, chyba musiałabym pogrzebać w książeczce zdrowia.Ale zaszczepiłam się MMR 3 lata temu jak planowałam 2 ciaże bo nie miałam przeciwciał różyczki a ze nie ma różyczki oddzielnie to dostałam combo z odra i świnką - jak sie okazuje teraz może i dobrze.
      Były z tym jednak problemy bo nie moze ot tak zaszczepić pielęgniarka np ze skierowaniem tylko trzeba isc do sanepidu, w sumie nie rozumiem dlaczego.
      • mary_ann Re: o szczepieniach z innej strony 02.03.15, 23:15
        luna15 napisała:


        > Były z tym jednak problemy bo nie moze ot tak zaszczepić pielęgniarka np ze ski
        > erowaniem tylko trzeba isc do sanepidu, w sumie nie rozumiem dlaczego.

        Tzn. pielęgniarka nie może sama zlecić szczepienia? To mogę zrozumiec, tzn. że szczepienie powinno być poprzedzone badaniem lekarskim, ale, u licha, dlaczego w Sanepidzie, a nie u lekarza pierwszego kontaktu?
        • verdana Re: o szczepieniach z innej strony 03.03.15, 12:29
          Bo sanepid ma szczepionki. W innym wypadku pełny zestaw szczepionek musiałyby mieć wszystkie przychodnie, a zainteresowanie jest niewielkie.
          Ale ja szczepiłam dorosłego na świnkę w przychodni dla dzieci. Tam szczepionki są.
          • mary_ann Re: o szczepieniach z innej strony 03.03.15, 16:57
            Ale przychodnie mają MMR, bo szczepią nimi na co dzień Nie ma różnych wersji - dla dzieci i dorosłych:

            "Szczepionka przeznaczona jest dla dzieci, które ukończyły 12 miesiąc życia, oraz dla wszystkich osób dorosłych, bez ograniczeń wiekowych."

            www.wydzialszczepien.pl/38-w-szczepionka-mmr-przeciw-odrze-swince-i-rozyczce.html
            (A poza tym każdy lekarz może chyba wypisać receptę na szczepionkę?)
            • verdana Re: o szczepieniach z innej strony 03.03.15, 20:07
              Nie sądzę - przychodnie dla dorosłych chyba szczepionek nie mają...
              • mary_ann Re: o szczepieniach z innej strony 03.03.15, 21:12
                No to zależy, jaka przychodnia. W mojej dzielnicy dominują przychodnie lekarzy rodzinnych, które przyjmują i dorosłych, i dzieci. Mówię oczywiście o przychodniach z kontraktem NFZ.
                • luna15 Re: o szczepieniach z innej strony 04.03.15, 05:47
                  Nie wiem w sumie czemu sa takie utrudnienia, gdzieś czytałam ze w prywatnych placówkach tez da się zaszczepić.
    • mary_ann tężec - doszczepianie we Francji 26.03.15, 19:57
      Całkiem przypadkiem natrafiłam na taką ciekowstkę:

      "Rappelons donc à toutes fins utiles que la vaccination antitétanique comporte en France deux injections à l'âge de 2 et 4 mois, suivies d'un rappel à 11 mois, puis de deux rappels respectivement à 6 ans et entre 11 et 13 ans. Des rappels à l'âge adulte sont recommandés à 25, 45 et 65 ans, puis tous les dix ans à partir de 65 ans. Les seniors, surtout, quand ils se mettent au bricolage ou au jardinage, doivent être particulièrement vigilants."
      sante.lefigaro.fr/actualite/2014/04/18/22250-faut-il-encore-se-faire-vacciner-contre-tetanos

      W skrócie: Wg Francuskiego kalendarza jest się szczepionym na tężec w wieku 2 i 4 mies, szczepienia przypominające mają miejsce w wieku 11 mies, 6 mies. i między 11 a 13 r. ż. Zalecane jest doszczepienie w wieku 25, 45 i 65 lat, a następnie co 10 lat. (podkreślenie moje). Osoby starsze powinny zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza jeśli zajmują się majsterkowaniem i ogrodnictwem."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka