anuszka_ha3.agh.edu.pl
20.07.16, 09:02
m.wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,106542,20404903,koscioly-w-prl-u-wielkie-rzeczy-budowane-sredniowiecznymi-metodami.html
Fascynujący artykuł.
Też zawsze tak myślałam, że kościoły to było najciekawsze, co wybudowano w PRL. Architekci tylko tam mogli puścić wodze fantazji.
Kościół w mojej rodzinnej parafii też miał taką historię. Ówczesny proboszcz był legendą osiedla. Niby w mieście, ale miał styl wiejskiego proboszcza, z dobrymi i złymi tego stronami. Dopiero gdy umarł (zostawiwszy po sobie prawie gotowy kościół), parafianie dowiedzieli się, że miał doktorat z teologii i że wielokrotnie był zatrzymywany w areszcie na 48 godzin za nastręczanie władzom kłopotów w związku z tą budową. Tata chodził do niego czasem pożyczać książki - mówił, że w jego pokoju było tylko żelazne łóżko i regał.
Pierwsza wersja kościoła to była buda z dykty, której ludzie pilnowali nocami, żeby nie przyjechały buldożery do rozbiórki. Kościół właściwy jest to gigantyczny bunkier z labiryntem tajemniczych zakamarków. Jego niewykończone podziemia eksplorowaliśmy z dzieciakami po lekcjach religii (w dzisiejszych czasach nie do pomyślenia, dzieci na budowie ;) ).