alfa36
25.03.11, 10:31
Witam. Do 2005 roku nie miałam żadnych kłopotów hormonalnych. We wrześniu 2005 r urodziłam dziecko wkrótce potem okazało się, ze mam ziarnice złośliwą. Rok później, już po chemio i radioterapii zorientowałam się, ze mój organizm nie funkcjonuje jak kiedyś. Miałam nieregularne miesiączki i to skłoniło mnie do szukania przyczyny właśnie w tarczycy. W każdym razie wtedy TSH było wysokie. Robilam jeszcze jakies badania, w tym prolaktynę (była w normie). W kazdym razie endokrynolodzy, do których trafilam dali mi eutyrox. Zaczęłam od 50. Od tego czasu miesiączka już się nie unormowala. Jest pol roku, potem pol roku jej nie ma. Mój onkolog do zeszłego roku kazał czekać, ale teraz już twierdzi, ze tak długi brak miesiączki nie jest związany z leczeniem onkologicznym (tzn pewnie jest związany, ale organizm już z tego sam nie wyjdzie). W lipcu zeszłego roku zrobilam badania hormonow: FSH 80,4 (norma postmenopauza: 25,8-135), LH 37,55 (postmenopauza 7,7-58,5). I typowe objawy menopauzy: uderzenie gorąca, bezsenność. Miesiączki nie mam od marca 2010 r. , tyle, ze kiedy w styczniu 2011 byłam u gina, to on stwierdził, ze jeden jajnik jest czynny. Rzeczywiście dwa tygodnie później miałam trzydniowe plamienie. A moje wyniki hormonow tarczycy wygladają tak:
Czerwiec 2010 r. :
TSH 0,46 (0,25-5,0); FT4 14,11 (9-20)- 46,45%; Ft3 5,22 (3,95-6,8)-43,56%
Po tych wynikach z dawki 88 przeszłam na 100/88 (co drugi dzień).
Październik 2010 r:
TSH 0,05 (0,25-5,01); FT4 1,27 (0,71-1,85)- 49,12%; FT34,99 (3,95-6,8) 36,49%
Po tych wynikach zaczęłam brać tydzień 100, tydzień 88/100 (co drugi dzien)
Luty 2011
TSH 0,18 (0,25-5,01); FT4 1,02 (0,71-1,85) 27, 19%
Wtedy miałam zacząć brać 100 eutyroxu. I pojechałam na wizytę do kolejnego endokrynologa (profesora). Ten kazal mi zmniejszyc dawkę do 75, bo wpadlam w nadczynnosc. Poza tym mam zaczą brac luteinę 50 (6 tabletek przez 5 dni) i ja miesiączka nie wroci to dalej wywoływać ja luteiną i clostibegytem. W każdym razie duzo lekow i badania: na początek: FT4, TSH, FSH, LH; po wywolaniu miesiączki prolaktynę, estradiol, progesteron, testosteron i na koniec TSH, estradiol, progesteron. USG dopochwowe nic nie wykazalo, ale lekarz każe powtórzyć (u innego, polecanego profesora).
Moja tarczyca w USG wyglada tak: prawy plat: 12x14x40 mm, echogenicznosc niejednorodna, bez wyraźnych zmian ogniskowych, obnizona; lewy: 11x14x39, echogenicznosc: na granicy z ciesnią ognisko hypo…….9x8 mm; ciesn: 3 mm.
Dodam tylko, ze po wizycie u profesora jestem przerażona i zastanawiam się, co robic. Może szukac kogos innego? Wczesniej moja lekarka po lipcowych wynikach (prowincjonalne miasteczko) sugerowala mi plasterki hormonalne, ale nie zaczem ich brac, bo chciałam to skonsultowac. Dodam tylko, ze mam 37 lat i dzieci już nie planuję. Dziękuję za każdą wskazówkę.