witam. dwa lata temu miałam usuniętą prawie cala tarczyce. przez pol roku było dobrze potem zaczęłam źle się czuć. potem to już ciągłą podnoszenie dawki tabletek i ciągły wzrost hormonu we krwi. od sierpnia brałam euthyrox 112,5. miałam wtedy wynik 3,820 gdzie norma to 0,27-4,2. mimo znów podniesione dawki źle się czułam. sama bo do lekarza nie mogę się dostać zmieniłam lek na letrox dawkę pozostawiłam bez zmian. od razu zmiana nastroju, brak ciągłych buli głowy i w końcu przestałam marznąc. dzisiaj odebrałam kolejne wyniki
0,095 gdzie norma tak jak wyżej czyli
0,27-4,2. o co chodzi?? co mam robić?? czy ja już umieram

? nie mam dostępu do endokrynologa. lekarze i na NFZ i prywatnie są tak oblegani ze nie chcą już nikogo przyjmować a lekarz rodzinna stwierdziła ze ona zajmuje się czym innym. boje się. proszę o jakieś podpowiedzi!!!!! proszę