sylvie08
03.07.07, 08:04
Mialyscie racje piszac ze trzeba sie nastawic na dlugie czekanie. 6 godzin
spedzonych w poczekalni, z tego moze 0,5 godz. zajela konsultacja z lekarzem,
pobranie krwi, usg i biopsja. Masakra... Biopsje zrobili mi jeszcze raz, mimo
ze przynioslam im szkielka z poprzedniej, pewnie dla porownania. Usg tez mi
zrobili, ale kartki z opisem nie dostalam, bo na niej bylo tez skierowanie na
biopsje i calosc zostala w rejestracji. Jak nie zapomne to zabiore ja
nastepnym razem. Bo nastepna wizyte (bedzie juz wynik biopsji) mam 9 lipca i
wtedy sie okaze co dalej... jesli wynik biopsji bedzie ze jest to 'cos"
lagodnego to leczenie wg lekarza leczenie bedzie w miejscu zamieszkania. A
jesli sytuacja okaze sie powazniejsza to leczenie bedzie w Gliwicach.
I wlasnie moje pytanie byloby takie: co mam zrobic zeby nawet w lagodniejszym
przypadku leczyc sie dalej u nich? Przypomne ze pierwsza biopsja wykazala
guzka pecherzykowego, zobaczymy co bedzie po drugiej... Ale prawde
powiedziawszy chcialabym w razie czego zostac u nich, do moich lekarzy jakos
nie mam zaufania... Co powiedziec, jak przekonac lekarza, zeby zostac w
Gliwicach?