Witam,
mam cicha nadzieje, ze odezwie sie ktos kto walczy z tym chorubskiem na Wyspach. W zeszlym roku o tej porze mniej wiecej rodzina naklonila mnie do badan krwi, kiedy bylam na wakacjacj w Polsce, wyszlo podwyzszone TSH, zrobilam USG Tarczycy -diagnoza hashimoto. Musialam to powtorzyc tu w Szkocji, zajelo to troche czasu, ale lecza mnie od lipca, do teraz biore Levothyroxine 50 - co 3 miesiace powtarzam badania TSH i FT4, ostatnim razem (Grudzien) bylo to: TSH 2,9 a FT4 17,7 i dalej przepisaano mi ta samo dawke. Dzis odebralam kolejne wyniki i TSH 4.2 (norma do 4.0 ) i FT4 17. Kobieta dodala mi 25mg wiec od jutra zaczne brac 75mg. Wszystko mi sie unormowalo: okres, waga (przez rok przytylam 10kg), puchniecia itp. Od kilku tyg znow zaczelam czuc sie gorzej i wlosy znow zaczely mi wypadac. Boje sie,ze mnie moze zle lecza, a tu trudniej niz w kraju wywalczyc, czy porownac opinie. Zaczelam sie starac o dziecko, dopiero pierwszy cykl, nie wiem, jakie beda skutki tych staran. Nastepne spotkanie z endokrynologiem mam za 6 tyg, mam zbadac krew za 5 tyg, zeby endo mial swieze wyniki. Jakies rady? Jakas dieta, co powinnam co nie? Czuje sie taka niedoinformowana

Dodam,ze mam 29 lat i obecnie waze 67 kg (przez ostani miesiac duzo cwiczylam i bylam na diecie typu zero slodyczy i nie objadam sie wieczorem) i schudlam 5 kg. Czy to moglo wplynac na pogorszenie sie wynikow? Przepraszam za chaotyczne pisanie ale jestem w pracy i wlasnie Was znalazlam , wiec nie moglam sie powstrzymac! Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i z gory dziekuje za pomoc. Pozdrowienia ze Szkocji, mocno mokrej aktualnie.