Witam,
Bardzo proszę o pomoc! Jestem w rozsypce, tak źle się czuję. Zacznę od początku.
Na hashimoto choruję od jakiś 4 lat, zaczęło się z bardzo intensywnymi objawami, oczywiście trochę to potrwało aż lekarze doszli co mi jest. W obrazie usg jest pewne hashi i miałam bardzo wysokie przeciwciała. Nie mam ich przy sobie ponieważ miałam je sprawdzane tylko na początku choroby.
Od jakiś 10 miesięcy mieszkam w Oslo i tu powróciły moje problemy. Jest to oczywiście w dużej mierze moja wina, ponieważ się zaniedbałam ze względu na problemy rodzinne.
Ostatnie badania hormonalne miałam robione 3 miesiące temu. Wyniki to:
tsh 0,36 (0,55-4,78) - -4.73% (czy to istotne?)
ft3 3,68 (3,5-6,5) - 4.00%
ft4 16,34 (11,5-22,7) - 42.05%
wit. b12 386 (189-883) - 28.39%
ferrytyna 45,43 (4,63-204) - 20.46%
Morfologia:
Wbc 6,8 (5,2-12,4)
Rbc 4,72 (4,2-5,4)
Hgb 13,6 (12-16)
Hct 41,2 (37-47)
Mcv 87,2 (81-99)
Mch 28,9 (27-31)
Mchc 33,1 (33-37)
Chcm 34,5 (33-37)
Rdw 13% (11,5-14,5)
Hdw 2,5 (2,2-3,2)
Plt 299 (130-400)
Mpv 8,6 (7,2-11,1)
Neut% 58,7% (40-74)
Lym% 34,4% (19-48)
Mono% 3,2% (3,4-9)
Eos% 1,3% (0-7,0)
Baso% 0,5% (0-1,5)
Luc% 1,8% (0-4)
Neut 3,99 (1,9-8)
Lym 2,34 (0,9-5,2)
Mono 0,22 (0,16-1)
Eos 0,09 (0-0.8)
Baso 0,03 (0-0,2)
Luc 0,12 (0-0,4)
Wtedy jeszcze czułam się całkiem dobrze, szczerze to miałam tyle do roboty, że nie miałam nawet czasu pomyśleć jak ja się czuję. Bo jak teraz sobie pomyślę to miałam już pewne objawy.
Byłam ostatnio w Pl. Pokazałam te wyniki i moja lekarka powiedziała, że wyniki są całkiem dobre więc powinnam utrzymać moją dawkę euthyroxu - 150.
Niestety od miesiąca czuję się strasznie. Konkretnie to tylko wróciłam z Pl i się zaczęło. Najpierw zaczęło się od bólu w podbrzuszu, bardziej z tyłu, do tego nudności, wymioty, ogólne osłabienie. Chodziłam po lekarzach, którzy szukali przyczyny w nerkach i woreczku żółciowym i żołądku, ale tam wszystko jest ok. Dostałam skierowanie do ginekologa. Diagnoza - PCOS. Może to być przyczyna tego bólu, nudności i wymiotów. Nudności miałam już dość długo, ale pewnie i te torbielki były na moich jajnikach dość długo. Dostałam tabl. anty i ból powoli zanika, nie wymiotuję chociaż nudności dość silne dalej są.
Niestety czuję się bardzo źle. Moje objawy to:
-ogromne zmęczenie,
-bardzo łatwa męczliwość - mała rzecz baaardzo męczy (już sam spacer do pracy odbiera mi wszystkie siły),
- jestem bardzo słaba, czasem czuję jakbym była bliska zemdlenia,
- kręci mi się w głowie,
- nudności,
- mam poważne problemy z koncentracją,
- dreszcze,
- często jest mi zimno,
- czasem ciężko oddychać, muszę brać głęboki wdech,
- lekki ból uszu, taki promieniujacy do wnetrza szyi,
- problemy z żołądkiem ale to bardziej jelita, pełno powietrza, które mnie uderza od środka, co strasznie boli, ale to chyba nie powiązane

- w ciągu ostatniego tygodnia powiekszyły mi się węzły chłonne. Przede wszystkim na szyi, podżuchowowe, szyjne i nadobojczykowe. Ale czuje też małe węzły pod pachami i w pachwinach. Przy czym nie są one bolesne, ale mi przeszkadzają jak się ruszam to je czuje, tak też je zauważyłam. wszystkie zęby zdrowe.
- pocę się podczas snu. Jest to uciążliwe, ponieważ przez to budzę się w nocy cały czas.
Pół roku temu miałam robione usg tarczycy:
Wymiary prawego płata tarczycy - 37x12x13 mm, objętość - 3,1 ml
lewego płata tarczycy - 38x11x12 mm, objętość - 2,5 ml
Tarczyca mała niejednorodna, z drobnymi obszarami hipoechogennymi i zwłóknieniami, zmiany szczególnie nasilone w prawym płacie.
W lewym płacie w biegunie górnym w części przyśrodkowej obszar hipoechogenny wlk. 6,4x5mm.
Poza tym miąższ tarczycy ma unaczynnienie w granicach normy.
Przytarczyce niepowiekszone.
Nie widać patologicznych węzłów chłonnych wzdłuż naczyń szyjnych.
Wn. Tarczyca nieco mniejsza niż w badaniu sprzed 4 miesięcy.
Mogłybyście mi napisać co myślicie odnośnie tego usg?
Nie przejmowałam się tym małym guzkiem. Jeden lekarz chciał zrobić biopsję, ale ja akurat wyjeżdżałam. Teraz zaczełam się zastanawiać przez te powiekszone węzły chłonne. Moja ciocia (siostra taty) miała raka tarczycy, więc wiem że geny mogą tu działać tyle że nie wiem w jakim stopniu.
Wiem że to moja winna, bo siebie zaniedbałam. Zawsze dbałam o wszystkich na około a nie o siebie. Powiedziałam sobie, że to zmieniam i będę bardzo o siebie dbała bo to moje zdrowie.
Tu ostatnio lekarz sprawdził mi hormony, poprosiłam go o 3, tsh, ft3 i ft4, i jakieś inne badania ze względu na moje tak złe samopoczucie (czekam na wyniki). Lekarze są tu dość dziwni. Jak przedstawiłam mu moje objawy itd to usłyszałam to co Pani podejrzewa i co chce Pani sprawdzić. A na moje węzły chłonne to sprawdził na szyi, pod pachami nie i w pachwinnach też nie i powiedział: wie Pani to jest dość normalna wielkość węzłów (Chociaż węzły podżuchwowe są duże i te nadobojczykowe też są dobrze wyczuwalne), które mogą się utrzymywać do 3 tygodni po infekcji. Na co ja powiedziałam, że dobrze tyle że te węzły pojawiły mi się tydzień temu - czyli jakieś 3 tyg. odkąd zaczeły się moje poważne problemy z samopoczuciem, i z tego co mi i Wam wiadomo to nie było żadnej infekcji (tak mi mówili lekarze, że po wynikach krwi nie ma żadnej infekcji). Nie jestem osobą która panikuje, właśnie zbytnio w drugą stronę, co muszę zmienić, ale te węzły jak dla mnie oznaczają, że coś się poprostu w moim organizmie dzieje, tylko co? Jeżeli to infekcja to super tylko chyba trzeba ja w takim razie podleczyć.
Czy te węzły mogły mi się powiększyć np. od rzutu choroby? Lekarz przy usg, powiedziała mi że moja tarczyca się szybko zmniejsza, czy to może być przez intensywny stan zapalny?
Najgorsze, że tu nie dostaję wyników do wglądu. Jak byłam w Polsce to zrobiłam wyniki, muszę przesłać mojej przyjaciółce upoważnienie żeby mi je odebrała.
Zaczełam bardzo poszerzać swoją wiedzę w tym zakresie, tym bardziej że wykryto u mnie też PCOS i wiem że nie moge i nie chce zaniedbać mojego zdrowia. Juz i tak zbytnio to zrobilam.
Baaaardzo Was proszę drogie Hashimotki o pomoc! Nie jestem w tym temacie jeszcze zbyt dobra, a tu muszę być bardzo stanowcza i wiedzieć czego chcę żeby lekarze mnie słuchali.
Tak bardzo chcę się dobrze czuć, błagam pomocy!