Witam Was serdecznie.
Kiedyś już pisałam na tym forum. Zła dawka euthyroxu, kiepskie samopoczucie i kiepski lekarz.
Końcem kwietnia trafiłam do dr Bobrowskiego w Krakowie, który oczywiście stwierdził Hashimoto i zalecił dawkę letroxu 12,5 (gdyż każda większa momentalnie powodowała okropne samopoczucie) + 2 x dziennie 12,5 hormonu T3 sprowadzonego z Austrii. Przed wizytą i rozpoczęciem leczenia powyższą dawką TSH wynosiło 3,43 (0,27-4,20), FT3 3,9 (3,0-7,5), FT4 6,6 (9,0-20,0) - mam 21 lat.
Jutro mam kolejną wizytę (po 3 miesiącach od poprzedniej wizyty i nieprzerwanego zażywaia leków) i dziś odebrałam wyniki badań i jestem PRZERAŻONA!!!
TSH 0,307 (0,27-4,20)
FT4 0,740 (0,9-1,7)
FT3 2,84 (2,57-4,43)
anty TG 621 (<115)
anty TPO >600 (0,0-34,0)
Prolaktyna 5,68 (4,79-23,3) i Prolaktyna po MCP po 1h 113,30.
Lekarz zalecił zbadać prolaktyne w związku z brakiem miesiączki od stycznia. Co sądzicie o tych wynikach? Jak oceniacie wpływ leków na wyniki?
Dodam, że raczej dobrze się czuję przy obecnych lekach. Wręcz bez porównania gdy uprzednio byłam na 25 euthyroxu lub letroxu.
Proszę o odpowedzi! Wizytę mam dopiero jutro, a kompletnie nie potrafię zinterpretować tych wyników

(