Witam!
Jestem załamana...
Od pięciu lat leczę się na hashimoto i dość łagodnie znosiłam wszystkie nieprzyjemne objawy. Wszystko zaczęło się w marcu 2014 r, byłam wtedy lekko przeziębiona. Po kilku dniach, mój stan nagle się pogorszył. Rano po wstaniu z łóżka świat zaczął mi wirować, nogi miałam jak z waty, serce zaczęło mi walić jak oszalałe, do tego doszły zaburzenia widzenia, problemy z oddychaniem i ściskający ból prawej strony głowy. Byłam przerażona. Wylądowałam na sorze. CRP- ponad 40, WBC-14, wysokie PLT, niskie MPV, poniżej normy był potas i sód, wysokie ciśnienie (moje ciśnienie było zawsze niskie). Dali mi kroplówki, wypuścili do domu z diagnozą- samoistne (pierwotne) nadciśnienie, zawroty głowy. Dostałam skierowanie do kardiologa. Na następny dzień pojechałam do poradni, Ekg miałam w normie, ciśnienie też było ok (widocznie kroplówki tak zadziałały). Kardio przepisał mi Betaserc na zawroty głowy i Bibloc 2,5. Wieczorem na nowo ból głowy, do tego doszedł ból ucha, niedosłuch i znowu to wysokie ciśnienie. Ciśnienie było dziwne, jak leżałam to miałam bardzo niskie, czasem 75/56/60, w pozycji siedzącej wzrastało do 160/120/110, na stojąco nie robiłam bo czułam, że odlatuję. Z każdym następnym dniem dochodziły inne objawy takie jak, sztywność karku, bóle pleców, uczucie zatkanego ucha, zapalenie piersi z nagłym pojawieniem się licznych torbieli do 8 cm wielokomorowych, skurcze stóp, łydek i dłoni, na grzbietach dłoni pojawiła się sucha, swędząca, czerwona skóra. Zaczęłam mieć problemy z zatokami, moje zęby zaczęły się chwiać, kości bolały mnie jak przy grypie, raz było mi gorąco, raz zimno, czasem miałam drżenia całego ciała i nie potrafiłam tego powstrzymać, nie mogłam nic powiedzieć bo nawet broda mi dygotała. Nie pociłam się, miałam sucho w ustach, cały czas chciało mi się pić, dużo też siusiałam. Do tego doszły zaburzenia miesiączkowania z obfitymi krwawieniami. Chodziłam od lekarza do lekarza, nikt mnie nie chciał leczyć, byłam dla każdego zbyt skomplikowanym przypadkiem. Jak trafiłam do endo, to wysłał mnie do neurologa, neurolog wysłał mnie do onkologa, onkolog, żebym szła do ginekologa, ginekolog mówi, że endokrynolog powinien mnie leczyć i tak dalej... Był jeszcze po drodze laryngolog, immunolog, kardiolog, okulista, nikt nawet głupiego skierowania na badania mi nie dał. Po miesiącu zrobiłam prywatnie badania, CRP spadło do 27, WBC-13, PLT- 500, MPV poniżej normy, potas i sód ok, anty-tpo ponad 2000, za to TSH- 0,08, wystraszyłam się, że wpadłam w nadczynność polekową i dlatego mam te wszystkie objawy. Obniżyłam dawkę euthyroxu z 125 na 100, po tygodniu było jeszcze gorzej. Poszłam z wynikami do endo, powiedziała, że mam wrócić do poprzedniej dawki, dała mi też skierowanie na MRI przysadki. W ciągu Trzech miesięcy schudłam 7kg. Mija już 10 miesięcy, a ja do tej pory nie jestem w stanie wrócić do dawki 125 euthyroxu, obecnie zażywam 100 i 112 euthyroxu na zmianę. Gdy stopniowo zwiększam dawkę do 125, nawracją się te okropne objawy, TSH spada do 0. Po wróceniu do poprzedniej dawki przez ok trzy tygodnie czuję się dość dobrze, potem wpadam w niedoczynność. Obecne moje TSH- 5,7 norma [0,27-4,20]. Do tej pory część objawów ustąpiła, pozostały u mnie zawroty, ból prawej strony głowy i ucha, niedosłuch, niedowidzenie w prawym oku, ból karku i pleców, kłopoty z zatokami (wiecznie zatkany nos, katar), osłabienie mięśni i nawracające zapalenia piersi.
Oprócz Hashimoto, mam gruczolaka przysadki i choruję od ponad 20 lat na miopathię (zaniki mięśni). Niestety neurolodzy nie znają przyczyny moich niedowładów mięśni

Czy te mięśnie mogą być od Hashimoto? Zauważyłam, że słabną coraz bardziej, a zwłaszcza teraz...
Na lekarzy już nie liczę... Proszę pomóżcie, jakie badania mogę jeszcze zrobić? Może ktoś miał podobne objawy?
Z góry dziękuję