6 tydzień ciąży, TSH na poziomie 4 (norma do 4,780), FT3 - 2,62 (2,30 - 4,20), FT4 - 1,29 (0,89 - 1,76), dawka 150 euthyroxu, lekarz uspokaja, że wszystko będzie dobrze, zwiększył do 200, a ja średnio w to wierzę, przecież w 6 tygodniu zaczyna się mózg kształtować, a na wyniki obniżenia TSH trzeba czekać co najmniej 2 tygodnie, których nie mam. Boję się, że już na starcie skazuję to dziecko na upośledzenie umysłowe, nie wiem co mam robić, nigdzie informacji nie znalazłam, jak to jest z dziećmi Hashimotek, piszecie tylko, że urodziłyście, że zdrowe, ale przecież sprawy z rozwojem, nauką, ilorazem inteligencji wychodzą później, a nie tuż po porodzie. Panicznie się boję
Jeszcze ta sprawa z jodem. Mnie kazano brać w dawce 200. Z forum wynika co innego. A wszystkie inne źródła podają, że niedobór skończy się kretynizmem u dziecka.
Nie wiem co mam robić. Do kogo się zgłosić. Zastanawiam się, czy w ogóle jest sens to ciągnąć. Mam mętlik w głowie i jestem przerażona. Mój błąd, bo byłam przekonana, że na tak wysokiej dawce TSH mam wyrównane, a tu zonk.