byl
01.12.04, 11:29
Fatalne samopoczucie, straszne wyniki morfologii, cholesterolu co niemiara,
poszukiwanie przyczyn, pierwsze tsh > 60. Tak było 5 lat temu. Wizyty kontolne
co 3 miesiące, morfologia, tsh, euthyrox - dawki z zależności od wyników
badań. W lustrze straszył coraz potężniejszy, przyglądający się spod
opuszczonych powiek budda.
Wbrew znanemu wam z autopsji samopoczuciu i zapałowi do wysiłku postanowiłam
powalczyć. Dużo ruchu - więc pies. Sylwetka - więc dieta (zbliżona do
śródziemnomorskiej, warzywa, chude prztwory mleczne, pieczywo gruboziarniste,
bez cukru, potraw mącznych itp.). Pamięć - więc rozwiązywanie krzyżówek, nauka
języka.
Po kilku miesiącach - minus 21 kg, sylwetka i cera - ok, samopoczucie - super,
dawka euthyroksu - minimalna. Wiem, że żyję!
Wszystkim Wam dedykuję moje pożegnanie z panem H.
52na57.blog.onet.pl/2,ID8792077,index.html