Dodaj do ulubionych

stres a hashi

05.01.06, 11:04
Witam wszystkich w nowym roku 2006 ,oby nam zdrowie dopisywało. Chciałam Was
zapytać jak radzicie sobie ze stresem , zauważyłam że u mnie stres poteguje
objawy haszi ,jakie macie sposoby relaksująca muzyka czy może spacer lub
ksiązka, może dzieląc się spostrzeżeniami pomożemy komuś jak sobie radzić ze
stresem.Temat może banalny i przewijał się w postach ale tak przy okazji
innych.Ja ze swego doswiadczenia wiem że nawet przyjemne rzeczy jak święta to
stres przygotowań gotowania dopilnowania wszystkiego a potem człowiek pada ze
zmęczenia i nie ma siły na nic.nie wiem ale musze sie nauczyć wypośrodkowac
.pozdrawiam wszystkich i życze dużo zdrowia w nowym roku Roma
Obserwuj wątek
    • wiolczers Re: stres a hashi 05.01.06, 11:52
      Witam,
      Ja chętnie posłucham rad. Nijak nie mogę poradzić sobie ze stresem, mimo iż
      wiem, jak źle to wpływa na hashi i inne moje choróbsko. Staram się jakoś sama
      sobie z tym poradzić, ale idzie to strasznie opornie... To jest kropla w morzu
      potrzeb.
    • szarlota1 Re: stres a hashi 05.01.06, 12:25
      Witam,
      ja jestem wręcz przekonana, że w moim przypadku główną przyczyną Hashi był
      stres. Teraz również mam duże trudności z opanowaniem stresu. Zawsze po
      stresującej sytuacji mój poziom THS znacznie wzrasta.
      Pozdrawiam
      • hashi-tess Re: stres a hashi 05.01.06, 12:50
        To co zaraz napiszę niejedna z Was powie, że to już było lub takie tam gadanie.
        Otóż w moim przypadku stres również wyzwolił - ujawnił hashi, z którą walczyłam chyba ze 3 lata. Biegałam od gabinetu do gabinetu lekarskiego. Wszystkich specjalistów w okolicy i nietylko miałam w swoim kalendarzyku wizyt.
        Forum to pomogło mi zrozumieć, że żadna wizyta lekarska czy jakakolwiek tabletka nie pomoże, jeśli ja nie pogodzę się z chorobą i z tym światem bo nie tylko ja mam taką "dolegliwość" Dostrzegłam, że chorują również młodzi ludzie, którzy mają przed sobą wiele do zrobienia.
        W tej chwili nie ma takiej sprawy /zaznaczam, nie osoby/, która byłaby ważniejsza niż ja. Wszystko można załatwić bez stresu i nerwów.
        Staram się wszystko zrobić, aby moje życie było poukładane, bez pośpiechu.
        Żadna wartość materialna nie jest na tyle ważna, aby miała wpływ na stan mojego ducha. To wszystko marność.
        Wiem, że niejedna pomyśli, że na chleb trzeba pracować.
        Tak na chleb napewno, ale czy on musi być z szynką?
        Z perspektywy czasu wiem, że nie musi.
        Suchy chleb jest równie smaczny, a w dodatku zdrowszy.

        Czekam na Wasze przemyślenia.
        Tess
        • wiolczers Re: stres a hashi 05.01.06, 13:10
          Mój Boże, Tess... Aż mnie ciarki przeszły, jak przeczytałam Twój post. Nic
          dodać nic ująć. Chyba Twój tekst sobie wydrukuję i będę trzymała w pracy na
          biurku i w domu.. i może jeszcze w torebce smile). Może w końcu wbije sobie do
          łba jakąs mantrę i ona mi pomoże nie denerwowac sie byle czym, bo u mnie
          własnie to jest najgorsze, byle gó... a ja od razu cała się trzęsę.

          Ja ze swojego doświadczenia moge powiedziec, że druga chorobę autoimm. dostałam
          przez długotrwały okres ciągłego stresu (ponad 6 m-cy) - nie będe tu opisywała
          dlaczego. I bede tu trwała za moja endo: nie ma nic gorszego niż stres, czy
          przy Hashi czy przy czym innymm... Staram się uczyć spokoju...

          Dzięki Tess za wspaniały tekst
          • iskial Re: stres a hashi 05.01.06, 13:29
            Tak to prawda tempo życia i wyścig do wszystkiego i wpracy i w domu dobija
            dopiero choroba uświadamia człowiekowi czym jest marnym okruszkiem we
            wrzechświecie ja to przerabiałam 2003 roku kiedy dowiedziałam sie o raku
            piersi.Czasem dopiero wstrząs w naszym życiu uświadamia nam jak mało do
            szczęscia potrzeba.W haszi to jest najgorsze dla mnie osoby zawsze aktywnej że
            czasem to zmeczenie mnie unieruchomia ,leże a w myślach góry przenoszę duch
            ochoczy a ciało mdłe jak to mówią no i znowu stres że leże i nic nie robię a
            tyle rzeczy do zrobienia . Ale teraz już inaczej podchodze trudno nie jestem
            terminatorem no i lata nie te trxeba umi3ć sie cieszyć każdym dniem troche
            poleniuchowac bez wyrzutów sumienia ipotem popracować z przyjemnośćią nie wiem
            jak wy ale ja czasem padam na nos ze zmęczenia no i jak bym sie położyła to
            koniec uczucie jakby sto kilo na piersiach no i odpoczynek żaden to wtedy idę na
            spacer wracam jak nowonarodzona puszczam ulubioną muzykę i super tak czasem
            niewiele potrzeba do szczęścia. a ja cały rok od wykrycia haszi to sie bardziej
            rozczulałam nad soba .Teraz tez mam lepsze i gorsze dni ale już inaczej
            podchodze do tego dużo mi dała obecność na forum gdyż z rodziną nie zawsze można
            porozmawiac na te tematy no i jak komuś z zewnątrz wytłumaczyć że sie człowiek
            nie wyspał po 14 godzinach snu jak ktoś nie w temacie to nie zrozumie dlatego
            ciesze sie że nasze forum jest .pozdrawiam Roma
        • nitca Re: stres a hashi 05.01.06, 14:07
          Swiete slowa...
          U mnie tez stres uaktywnil hashi, jestem tego pewna.
          • sagniecha Re: stres a hashi 06.01.06, 01:05
            u mnie hashimoto ujawniło się podczas matury... nie muszę tłumaczyć, że to też
            był stres... ale zaczełam już sobie radzić z tą chorobą
    • mongra Re: stres a hashi 06.01.06, 14:26
      Ja stawiam na stres jako główną przyczynę. U mnie wyszło po bardzo ciężkim i
      stresującym roku w pracy (9 m-cy siedzienia po 16 godzin i ciągły stres czy
      zdążę). Dostałam nauczkę i teraz inaczej podchodzę do życia i pracy...
      • mariella1 Re: stres a hashi 06.01.06, 16:23
        Ja miałam to samo. Stresująca praca przez rok, objawy ciągłego zmęczenia
        (oczywiście myślałam, że to przez pracę), a potem dopiero przypadkowo wyszło,
        że TSH mam ponad 36. Jestem pewna, że to przez STRES. Teraz jest lepiej, ale
        nadal nie umiem tak do końca sobie odpuścić. Zawsze muszę się czym przejmować,
        a jak nie ma właściwie problemów to ja i tak coś tam sobie znajdę... Nie
        wspomnę już o umiejętności wypoczywania. Po prostu mam tak duże poczucie winy,
        że nic nie robię, że męczę się jeszcze gorzej. A może to pracoholizm..?
        Oczywiście do tego dochodzi budzenie się z lękiem i bijącym sercem w nocy. Może
        czas wybrać się do psychologa...
        • iskial Re: stres a hashi 06.01.06, 18:54
          Witam wszystkich , czyli coś wtym jest stres nam wyraznie nie służy a jak sobie
          znim radzicie bo ja słucham relaksujacej muzyki i zaczęłam ćwiczyc tai-chi
          kupiłam sobie płyte dvd i ćwiczę co prawda niezbyt pilnie ale sie staram ale
          najbardziej rozładowuje mi emocje taniec tańcze sobie w domu jak nikt nie widzi
          bo według mnie to najlepiej działa to co sie lubi a wy jak sobie radzicie
          dziewczyny może podzielicie się pomysłami na rozładowanie stresu. pozdrawiam Roma
        • hashi-tess Re: stres a hashi 23.01.06, 09:37
          mariella1 napisała:

          > Ja miałam to samo. Stresująca praca przez rok, objawy ciągłego zmęczenia
          > (oczywiście myślałam, że to przez pracę), a potem dopiero przypadkowo wyszło,
          > że TSH mam ponad 36. Jestem pewna, że to przez STRES. Teraz jest lepiej, ale
          > nadal nie umiem tak do końca sobie odpuścić. Zawsze muszę się czym przejmować,
          > a jak nie ma właściwie problemów to ja i tak coś tam sobie znajdę... Nie
          > wspomnę już o umiejętności wypoczywania. Po prostu mam tak duże poczucie winy,
          > że nic nie robię, że męczę się jeszcze gorzej. A może to pracoholizm..?
          > Oczywiście do tego dochodzi budzenie się z lękiem i bijącym sercem w nocy. Może
          >
          > czas wybrać się do psychologa...


          Pewnie nie zaszkodzi,

          A od dzisiaj podumaj, że: /tu sygnaturka mongry/ "Dziś jest pierwszy dzień reszty twojego życia."
          Nie warto przjmować się byle czym.
          Pozdrawiam
      • hashi-tess Re: stres a hashi 23.01.06, 09:32
        mongra napisała:

        > Ja stawiam na stres jako główną przyczynę. U mnie wyszło po bardzo ciężkim i
        > stresującym roku w pracy (9 m-cy siedzienia po 16 godzin i ciągły stres czy
        > zdążę). Dostałam nauczkę i teraz inaczej podchodzę do życia i pracy...


        Masz piękną sygnaturkę, wyraża całą obecną moją filozofię życia.
    • to-ja-007 Re: stres a hashi 07.01.06, 17:26
      Joga, spacery oraz taniec i masaz ...

      • piotrek2810waw Re: stres a hashi 09.01.06, 18:53
        Ja chodze na siłke i troche na basen ale pania raczej nie polcam ( przy naszym
        mertabolizmiesmile.
        • iskial Re: stres a hashi 18.01.06, 15:39
          Witam chciałam zapytać czy stres ma u was wpływ na wynik TSH ja już miałam fajny
          wynik TSH obniżyło się do 1,7 a tu trochę stresów świeta ,wiadomo codzienne
          życie i u mnie wizyty u lekarzy też stresują no i pomimo włączenia dwa razy w
          tygodniu większej dawki eutyroksu TSH rośnie 3.66 .Wogóle to dziwne że ja mam
          tak niską dawkę leku 1/4 tabletki 25mg codziennie a dwa razy w tygodniu 12.5 mg
          .Jak brałam dziennie 12.5 mg to TSH SPADłO DO 0.002 czyli nadczynność idę teraz
          w poniedziałek do nowego lekarza może on coś poradzi o jak mi zakazano po tej
          nadczynnośći eutyroksu przez trzy miesiące TSH systematycznie rosło a ja typowe
          objawy niedoczynnośći.Gdyby nie anty-TPO ostatnio 572 przy normie do 35 to
          pomyślałabym że to typowe uszkodzenie tarczycy po radioterapii no ostatnio u
          kardiologoga dowiedziałam się żę moje serducho nawala nie tylko po chemii ale
          też po radioterapii tak że super i jak tu się nie stresować no jestem ciekawa
          tego nowego lekarza to ginekolog i endokrynolog no i terminy krótkie zobaczymy
          pozdrowienia Roma

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka