Witam,
podczytuje was od dlugiego czasu, czasami nawet wykorzystywalam wasza
wiedze

i teraz znowu zawitalam z prosba o porade.
Stwierdzono u mnie Hashimoto 8 miesiecy po urodzeniu corki. Od tej pory
jestem pod stalym nadzorem endo i na Euthyroxie. Wyniki ustabilizowaly sie u
mnie przy dawce 75 mg i taka dawke przez dlugi czas mialam. Na poczatku roku
rozmawialam z endo na temat drugiego dziecka i dostalam od niej zielne
swiatlo. W rezultacie za niecaly miesiac bede drugi raz mamusia

.
No i tu moje pytanie. Ze wzgledu na zapewnienie hormonow dzidzi endo
stopniowo zwiekszyla mi dawke Euthyroxu do 125 mg, ale szczerze mowiac czulam
sie fatalnie (ciagle wymioty, kolatanie serca i musialo to byc po lekach, bo
za kazdym razem pare dni po zwiekszeniu dawki zaczynalam sie czuc gorzej).
Ale lekarz mowila, ze musi zwiekszyc dawke, zeby dla malenstwa starczylo.
Oczywiscie TSH zaczelo spadac i w sierpniu osiagnelo 0.115 przy normie (0.27-
4.2). Od tego momentu endo zaczela mi stopniowo zmniejszac dawke leku i
obecnie biore 2x 75 i 5x 100 mg w tygodniu. TSH zaczelo sie stopniowo
podnosic, ale ciagle jest ponizej normy. FT3 i FT4 caly czas sa na granicach
normy. Problem polega na tym, ze ciagle mam kolatanie serca i lekarz
stwierdzil arytmie (na skutek problemow tarczycowych) i odeslal mnie do
poloznika, aby podjal decyzje o cc.
Powiedzcie mi, czy rzeczywiscie powinnam miec cc czy raczej powinnam urodzic
naturalnie? I czy powinnam jakos uprzedzac lekarzy o mojej chorobie, aby
przeprowadzali dodatkowe badania mojej coreczce, która ma sie urodzic?
Rodzac starsza corke nie mialam jeszcze problemow z tarczyca, wiec nie wiem
jakie jest postepowanie w szpitalu. Bede wam bardzo wdzieczna za porady.
Pozdrawiam