grassa
03.04.07, 17:52
No to niespodzianka. Mam pecha i zlego endo. Lecze sie u niego 10 miesięcy i
doprowadził moje TSH do nieoznaczalnego. Ostatnie badania robiłam w lutym.
Wtedy wygladały tak:
TSH - O.oo1 (0.49-4.670)
Ft3- 7,40 (2.23-5.34)
Ft4 - 24.43 (9.14-23.81)
Endo wreczył mi więc thyrozol i odesłał do domu (ale już bez pewności czy mam
Hasi, teraz coś mruczał o G-B)
po tygodniu dostałam gigantycznego uczulenia. Kazał mi odstawić thyrozol, i
nie dał nic w zamian (metizol kiedyś bardzo źle znosiłam, a jodu uznał że za
wcześnie). Miło mnie poinformował, że mam przyjsc jak sie źle poczuję- co w
moim przypadku oznacza gorzej niż źle - bo źle to mam na codzień. tak czy
inaczej mineły 2 miesiące. Żle sie poczułam i poszłam zrobić badania, właśnie
oglądam wyniki i krew mnie zalewa:
TSH - 0.000
Ft3 - 21.81 (2.23-5.34)
Ft4 - 43,20 (9.14-23.81)
Pięęęęękna nadczyność.
Wiem, że musze zmienić endo.
Dziewczyny, co dalej? Czy te 0.000 to bardzo źle? Acha i co z moją przysadką
w takim przypadku?
A na koniec puenta (ale jestem zła!) - wyniki, które tu wypisałam to efekt
prawie 10 miesięcznego leczenia! (trzeciendokrynolog zresztą). Koooszmar.