joga a hashi

17.04.07, 18:43
Zapisałam się na joge, byłam już na ćwiczeniach dwa razy, po pierwszych czułam
się fatalnie, bo zakwasy, po drugich ciut lepiej. Chciałabym próbować ćwiczyć
dalej, bo moja kondycja jest w opłakanym stanie, ale nie wiem, czy sobie nie
zaszkodzę. Czy macie jakieś doświadczenia w tym kierunku?
Wpisywałam w wyszukiwarkę joga a hashi, ale nic nie ma. Czy ten temat nigdy
nie był poruszany na forum? Co sądzicie o ćwiczeniu jogi?
Internista mi to zasugerował jako pomoc w ukojeniu nerwów. smile Co o tym sądzicie?
I czy dzień przed badaniem poziomu hormonów mogę normalnie iść na ćwiczenia?
Czy wysiłek nie zmieni wyników? W środę wieczorem mam jogę a w czwartek rano
badanie. Kiedyś chyba czytałam na forum, że po ćwiczeniach może się zmienić
poziom TSH. Czy tak jest czy coś pokręciłam?
    • zajacowna Re: joga a hashi 17.04.07, 19:12
      haj
      Cwicze 3-4x w tygodniu bardzo intensywny aerobik.
      Cwiczylam go majac nadczynnosc, niedoczynnosc i bedac w stanie eutyrozysmile.
      W nadczynnosci zalewaly mnie potysmile w niedoczynnosci nie chcialo mi sie
      cwiczyc.. i serce tluklo niemilosciernie w ertyrozie bylo normalniesmile.

      Podsumowujac...ze ja obciazalam swoje serducho (to stwierdzil ktos
      madrzejszy )smile, a Ty cwiczac joge (czyli cos lzejszego) nic zlego sobie nie
      robisz..Tylko same plusy moga z teg wyniknac.
      Cwicz.. poczujesz sie lepiej..

      Acha zapomnialam.. tyroksyna lepej sie wchlania w ruchu... w pewnym sensie
      mialas racje ze tsh powinno niec spasc.
      • estepka Re: joga a hashi 17.04.07, 19:28
        Hej Zajacowna, odwazna jestes! smile))
        O aerobiku nawet nie myslałam, po jodze ledwie dycham. Odkąd dowiedziałam się,
        że mam hashi przestałam się prawie ruszać i teraz z wejściem na pierwsze piętro
        mam problem. Serce często wali mi jak oszalałe, ale ono potrzebuje przecież
        ruchu, więc próbuję z jogą.
        A TSH to lepiej niech mi już nie spada, ostatnio miałam 0,16. Zobaczymy jak
        wyjdzie w czwartek. Już się boję. smile))
        Dzięki za odpowiedz, pozdrawiam.
        • zajacowna Re: joga a hashi 17.04.07, 19:29
          a tam tsh... powiec lepiej jakie masz ft3 i ft4.
          • estepka Re: joga a hashi 17.04.07, 19:45
            ft3 4,77 (4 - 8,3)
            ft4 16,45 (9 - 20)
            czyli nie najgorzej, ale to było w końcu lutego, w czwartek robię kontrolkę...
            wciąż na tej samej dawce.
            • hashi-tess Re: joga a hashi 17.04.07, 19:51
              Rozmawiałaś z prowadzącym zajęcia na temat swojej niewydolności ruchowej?
              Joga to fajne zajęcie, ćwiczysz tylko tyle na ile masz sił.
              Skąd u Ciebie zakwasy, nie rozumiem.
              Joga to bardziej rozciąganie niż wysiłek fizyczny.
              Też ćwiczyłam i jeszcze czasami to robię.
              Tess
            • hashi-tess Re: joga a hashi 17.04.07, 19:52
              Estepko, FT3 jest jeszcze niskie.
              Stąd pewnie Twoje problemy z wchodzeniem na piętra.
              • estepka Re: joga a hashi 17.04.07, 21:04
                Dzięki Tess.
                Ja nie ćwiczę nic na siłę, niektórych ćwiczeń wcale nie mogę wykonać. Jestem
                mało rozciągnięta, długo wcale się nie gimnastykowałam i myślę, że stąd te zakwasy.
                Rozmawiałam z prowadzącą, powiedziała, że ćwiczymy do pierwszego bólu i nic
                więcej. I że ona lekarzem nie jest, więc lepiej się poradzić lekarza czy można
                ćwiczyć. Oczywiście nie wspominałam jej, że mam hashi, bo ona i tak pewnie by
                nie wiedziała co to jest. smile U lekarza nie byłam, mam dość lekarzy i chodzę do
                nich tylko wtedy, gdy muszę, dlatego zapytałam na forum.
                Pozdrawiam - E.
                • zajacowna Re: joga a hashi 17.04.07, 21:18
                  eee za kwasy to cos normalnego na poczatku.

                  Ft3 niiiiiiiiiiskie. Jedz selen jak cukierkiwink(to zart)
                  • estepka Re: joga a hashi 17.04.07, 21:30
                    moje ft3 niskie??! smile)) A Ty to może masz wysokie??? smile))
                    Też żartuję! Liczę, że może teraz to moje biedne ft3 troszkę się podniesie,
                    zmniejszyłam dawkę betablokera, powinno się lepiej przemieniać. Jeśli się
                    przemienia. smile))
                    • zajacowna Re: joga a hashi 17.04.07, 21:57
                      ej Estepka ti ti ti ti... mam wysokie 42 %!;p
                      • estepka Re: joga a hashi 17.04.07, 22:02
                        Ojej, ale Ci zazdroszczę! Jak to osiągnęłaś? Samo urosło?
                        Z tego co pamiętam rozpoczęłyśmy naszą "przygodę z hashi" chyba w tym samym
                        czasie. Ja też chcę takie wysokie! smile))
                        • zajacowna Re: joga a hashi 18.04.07, 14:57
                          zaczelam sie leczyc pod koniec maja 2006.. jakos tak....

                          ft3... nie wiem sama... latam co miesiac jak powalona na badania.. zmieniam
                          dawki.. jem jak cukierki selen.......
                • hashi-tess Re: joga a hashi 17.04.07, 21:28
                  estepka napisała:
                  że ćwiczymy do pierwszego bólu i nic
                  > więcej.

                  Właśnie o to mi chodziło.
                  Ćwicz dalej - będzie lepiej.

                  Tess
                  • estepka Re: joga a hashi 17.04.07, 21:32
                    Tess na to właśnie cały czas liczę, że będzie lepiej, i psychicznie, i fizycznie.
                    Miałam tylko obawy, czy sobie nie zaszkodzę. Ale teraz już wiem, że nie. Dzięki.
    • madziulaw Re: joga a hashi 17.04.07, 22:03
      Stefanowska wręcz zaleca gimnastykę, sport w ilości w jakiej ma sie ochotę.
      Według niej wzmacia się wręcz serce i pomaga się organizmowi poradzić sobie z
      fatalnymi skutkami chorej tarczycy.

      ja tam uprawiam, jeśli mam kase. i fakt - łatwiej sobie radze ze zjazdami jeśli
      cialo jest sprawniejsze, a płuca i serce dotlenione.

      ahojjjjjjjjjjjjjj
      • kusia4 Re: joga a hashi 17.04.07, 23:05
        estepka-
        Mam dla wszystkich ktorzy chca ukoic nerwy i uspokoic serce cos bardzo
        sprawdzonego i pomocnego- TRENING AUTOGENNY SCHULZA.
        Mozna nabyc kasete i cwiczyc samemu w domu. Metoda ta ma na celu calkowite
        rozluznienie miesni nie tylko tych powierzchownych, ale zwlaszcza glebokich-
        rowniez serca, zolodka, i innych. Cudownie redukuje skutki stresu i napiecia
        nerwowego, niepokoju. Najlepiej wykonywac wieczorem przed snem. Polega na
        cwiczeniach autosugestii- kolejnym rozluznianiu miesni poprzez wyobrazanie
        sobie uczucia goraca, a potem ciezkosci wszystkich czesci ciala, rowniez
        narzadow wewnetrznych..
        Na poczatku moze isc opornie, ale w miare nabiera sie wprawy i po
        kilkuminutowym cwiczeniu(ok 20 min) ma sie poczucie lekkosci ciala i nawet nie
        czuje sie bijacego serca. Calkowite odprezenie nie powinno trwac za dlugo,
        kilka minut wystarczy...

        Mnie pomoglo, metody tej nauczylam sie jeszcze na studiach, teraz praktykuje.
        Dodam ze jescze 3 miesiace temu mialam ogromna nerwice i leki, nie wychodzilam
        z domu bez tabletki uspokajajacej, potem nastapil nagly przelom odkad to
        cwicze, przyszlo nagle uspokojenie, serce bije spokojnie, wrocil apetyt.
        Mysle ze wszystko bylo we mnie tak spiete z nadmiaru leku i strachu po 1 roku
        zycia z choroba, ze nie potrafilam funkcjonowac. Cos nagle pomoglo, cale
        napiecie uszlo ze mnie. A NIC przeciez nie zmenilam , jestem na tej samej dawce
        od roku. Wiec moze to. Takze polecam, Terapia naturalna bez proszkow.
        • sugarxxx Re: joga a hashi 18.04.07, 11:12
          Ja też polecam techniki relaksacyjne. Kusia4, też lubię trening Schultza, ale
          jeszcze bardziej Jacobsona. Można kupić za na płycie albo ściągnąć za darmo ze
          strony www.relaksacja.pl

          Nie wiem, czy pomaga na moje Hashi, ale na nerwy na pewno tak. Jestem nerwusem
          jakich mało.

          Fitnessu nigdy nie przerwałam, nawet w stadium nadczynności, chociaż lekarze
          byli przeciwni. Chcę się przerzucić niedługo na jogę z powodu ciąży. Po
          ćwiczeniach fitnessowych przez jakiś miesiąc było super, a teraz nasilają mi sie
          po tym nudności, bóle głowy i czasami dochodzą dreszcze, brrr sad

          A bez ruchu ciężko żyć sad
    • ajka66 Re: joga a hashi 18.04.07, 08:43
      Od 4 lat ćwiczę jogę. Zaczęłam, kiedy byłam jeszcze zdrowa. Na początku choroby
      na krótki czas przerwałam ćwiczenia. Bardzo, bardzo silne bóle i drżenia mięśni
      sprawiały mi dużo cierpienia.
      Po zdiagnozowaniu choroby i rozpoczęciu leczenia powolutku zaczęłam wprowadzać
      lżejsze asany. Obecnie ćwiczę regularnie. Ale z uwagi na tarczycę moja
      instruktorka zleca mi przy niektórych asanach nieco inny - indywidualny - sposób
      ćwiczenia.
      polecam.
      • estepka Re: joga a hashi 18.04.07, 13:24
        Dziękuję dziewczyny!
        Też myślałam o technikach relaksacyjnych, ale nie bardzo wierzyłam, że sama mogę
        się tego nauczyć.
        Ajka czy niektórych asanów trzeba unikać ze względu na tarczycę?
        • ajka66 Re: joga a hashi 19.04.07, 07:06
          Może nie tyle unikać. Ja podchodzę do niektórych ćwiczeń trochę delikatniej. Są
          to asany, w których pracuje intensywnie szyja czyli silne skręty, odchylenia do
          tyłu itp. A najlepiej pracę tarczycy wspomaga, stymuluje i energetyzuje świeca i
          stanie na głowie.
          Polecam, polecam. Co prawda początki są trudne ale warto.
          • aska100 Re: joga a hashi 20.04.07, 09:05
            Ja tez juz cwicze 2 latka, no i dzieki jodze nauczylam sie obserwowac moj
            organizm. wiem szybciutko, ze trzeba sie wybrac do lekarza po wieksza dawke.
            Przestalam chodzic na grupe normalna, serwuje sobie lagodne asany, po ktorych
            tez niejednokrotnie wracam zmeczona, ale z jakas taka wieksza dawka energii.
            Polecam w 100%, ale koniecznie zglos nauczycielowi problem tarczycowy, pewnie
            dobierze Ci jakies specjalne asany. Polecam i zycze milego rozciagania!
            A jak chodzi o zakwasy, to ja mam po kazdych cwiczeniach i wcale sie tym nie
            przejmuje, przynajmniej siedze i chodze z prostymi plecami, bo jak sie garbie to
            boli mnie bardziej... wink
            • rosteda Re: joga a hashi 01.05.07, 11:58
              Witam!
              Joga i trening autogenny Schulza to bardzo dobre metody dla nas i co
              najwazniejsze nieszkodliwe.
              Tylko mala uwaga co do cwiczen jogi. Cwiczenia te powinny byc prowadzone przez
              bardzo dobrze przygotowana do tego osobe, znawce jogi i indywidualnie dobrane.
              Cwiczylam kiedys joge (jeszcze przed Hashi) i niestety zawsze dostawalam mocnych
              boli glowy utrzymujacych sie przez dluzszy czas. Nauczycielem jogi byl bardzo
              doswiadczony czlowiek i wlasnie powiedzial mi ze ja jednak z powodu tych boli
              glowy nie powinnam tego cwiczyc. Przy i po cwiczeniach jogi nie powinno nic bolec.
              Natomiast trening autogenny mam wyprobowany, stosuje go bardzo czesto od wielu
              lat, zwlaszcza jak czuje sie wyczerpana fizycznie czy psychicznie i bardzo
              dobrze na mnie dziala.
              Nawet jak w niedoczynnosci mialam trudnosci z zasypianiem to tez pomagal.
              Pozdrawiam i zycze dobrych efektow przy tych cwiczeniach.
              Rosteda
              • estepka Re: joga a hashi 01.05.07, 16:14
                Mnie właśnie po ćwiczeniach boli głowa, a jeszcze bardziej szyja. Zaczynam mieć
                wątpliwości, czy moja prowadząca jest dobrze przygotowana. sad(( Nie ma mowy o
                indywidualnie dobranych ćwiczeniach, wszyscy robią to samo, mogę co najwyżej nie
                wykonywać niektórych asanów. Trochę mi smutno, bo polubiłam te ćwiczenia, a
                chyba będę musiała zrezygnować. Boję się, żeby sobie nie zaszkodzić.
                O treningu autogennym Schulza czytałam tylko w internecie i nie bardzo wiem, jak
                się do niego zabrać.
                Wciąż szukam czegoś, aby poprawić swój stan fizyczny i psychiczny. Hormonki niby
                uregulowane, ale wciąż nie czuję się normalnie... sad
                Pozdrawiam - E.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja