Dodaj do ulubionych

problem z niedoczynnością

19.02.09, 21:26
mam niedoczynność biorę leki novothyral i euthyrox a i tak czuje się źle
wypadają mi włosy co jakiś czas mam nawroty anemii jestem blada i ważę tylko
48kg nie mogę przytyć a przecież powinnam tyć z tą chorobą wcześniej przez
kilka lat miałam nadczynność a nawet przełom tarczycy przez co prawie bym
zeszła z tego świata, byłam 2 razy na jodzie a to wszystko dlatego że nie
brałam leków, nie zdawałam sobie sprawy że to jest poważna choroba. teraz mam
niedo ale te dolegliwości mnie wykończą zna może ktoś na to jakąś rade
Obserwuj wątek
    • rysiek1971 Re: problem z niedoczynnością 20.02.09, 09:42
      Nie ma złotego środka. Robiłaś jakieś badania/wyniki wpisz je tu na forum razem
      z normami. Są tu osoby które mają duże doświadczenie z walką z tą chorobą i
      potrafią zrozumieć nasze dolegliwości. Więc wpisz tu kiedy robiłaś wyniki,
      normy, jakie leki przyjmujesz i w jakich dawkach. Więc nos do góry i powoli
      dojdziesz do siebie.

      Pozdrawiam rysiek
    • tashunko Re: problem z niedoczynnością 20.02.09, 10:37
      > mam niedoczynność biorę leki novothyral i euthyrox a i tak czuje się źle
      > wypadają mi włosy co jakiś czas mam nawroty anemii jestem blada i ważę tylko
      > 48kg nie mogę przytyć a przecież powinnam tyć z tą chorobą >

      Dlaczego POWINNAŚ tyć z tą chorobą?
      Myślę, że to chyba trochę stereotypowe myślenie smile Przecież każdy przechodzi to
      inaczej i nie każdy przy niedoczynności tyje. Ja też ważę teraz 48 kg, a może
      nawet mniej. Najwięcej - przed rozpoczęciem leczenia - ważyłam 51 kg, a w obu
      ciążach przytyłam ok. 10 - 12 kg, czyli doszłam do max. 61 kg. i nigdy nie
      miałam nadczynności. Mam ogromną nadzieję, że przy odpowiedniej dawce hormonów w
      okolicach tych 48 pozostanę, bo inaczej fatalnie się czuję!

      Ostatnio robiłam badania okresowe. Musiałam wspomnieć naszej pani doktor od
      medycyny pracy, że od ostatnich badań trochę się u mnie zdrowotnie pozmieniało i
      że zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy typu Hashimoto. Przyglądała mi
      sie i na koniec rozmowy stwierdziła, że wizualnie jestem zaprzeczeniem
      niedoczynności - można by przypuszczać, że mam nadczynność i być może dlatego
      tak długo żaden lekarz nie sugerował badan pod katem tarczycy, ale zachowuję
      się typowo dla osób z niedoczynnością (nie pytałam co ma na myśli, może
      nadmierną gestykulację i przeskakiwanie z tematu na temat...).

      Musze przyznać, że długo pogadałyśmy z panią doktor o tarczycy, o hashi i
      okazało się, że akurat ona jest pierwszym lekarzem, który świetnie orientuje się
      w temacie (szkoda, że nie mogę się u niej leczyć). Skarżyła się, że sama walczy
      z wiatrakami (czyt. ze swoimi kolegami lekarzami i NFZ) przy wypisywaniu
      skierowań na badania, bo chociaż usiłuje wszystkim tłumaczyć, że przy
      diagnozowaniu chorób tarczycy samo TSH na nic się przydaje i trzeba zlecić też
      FT4 i FT3 to niestety nikt tego nie chce zrozumieć i ją z tego rozliczyć.
      Szkoda, że ta pani nie jest endokrynologiem. Próbowałam się dowiedzieć czy zna
      kogoś kogo mogłaby polecić, ale z uśmiechem odparła, że nie podejmuje się, bo
      gdy kiedyś to robiła niestety spotkała się z tym, że ludzie wracali do niej z
      pretensjami typu "na pewno poleciła znajomego i ma z tego profity" jak coś im
      się nie podobało sad Zasugerowała, że w poradni na Powstańców w Katowicach są
      lekarze, którzy zwracają uwagę na objawy i komplet badań (nie powiedziała
      którzy), jest też pani profesor zajmująca się Hashimoto (o której pisano na
      forum), ale opinie na temat jej leczenia i podejścia do pacjenta są bardzo
      subiektywne (50/50), więc trzeba po prostu jechać i sprawdzić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka