klinka
27.07.09, 13:16
Witam,
Hashimoto zdiagnozowano u mnie 2 lata temu. Jak taki dawałam sobie radę,
choć bardzo siada mi głos- mam wysuszone gardło.
Niestety ostatnie pół roku zbyt dużo pracowałam, dowaliłam sobie sama
kupę stresu. Moja 15 letnia corka tez ma niedoczynnosc. I ma mowiac
oglednie nastroje.
Ja w tym wsztstkim zrobilam sie strasznie nerwowa i agresywna, I
szanowny mąż zagrozil odejsciem, bo nie ma juz do moich hustawek emocji
siły. Oswiadczyl, ze uczucia i poklady się wyczerpaly, Dał mi
wspaniałomyślnie troche czasu, ale ja się tym załamałam i dostałam
napadowego silnego lęku. No to zawiózł mnie na dyżur psychiatryczny, ale
tam żadnej choroby u mnie psychicznej nie stwierdzili, dali cos na
uspokojenie i kazali isc do psychiatry .
No to poszłam. Choc strasznie to przeżyłam. Starsza pani dr po bardzo
dokladnym wywiadzie rowniez nie stwierdziła u mnie choroby psychicznej ,
powiedziala, ze mam przeciazony uklad nerwowy, i "zaburzenia
adaptacyjne reaktywne" na całą trudną sytuacje w domu , pracy i kredyt
mieszkaniowy na 25 lat z mezem ktory chce odejsc. Podejrzewa, ze
tarczyca spoqodowala zaburzenia hormonalne m. In. spadek serotoniny.
Dała Seroxat na 6-8 tygodni i teraz doraznie Xanax na wyciszenie emocji.
Opisalam tak dokladnie wszystko bo same leki , spadek nastroju jestem w
stanie przejsc, ale zachowanie męża mnie powaliło.
Czy Wasze małżeństwa trwają mimo choroby? Mam na czas spadku nastroju
się wyprowadzac. Tesciowie staneli po mojej stronie i probowali prosic
męża o zrozumienie, ze to niewidoczna choroba, to mówi, ze jest
osaczony.
Wiem, ze mam trudną osobowosc, bo jestem dzieckiem alkoholika, mąż to
akceptował pomagał mi z tego wyjsc. Ale Hashimoto i kryzys finansowy
chyba go przerosly.
Macie dla mnie jakies rady jak przetrwac ten kryzys i na przyszlosc jak
nie dac mężowi odczuc ze " żyje" z Hashimoto.
Jeśli uważacie że marudze, mowcie. Zniose slowa krytyki, choc teraz
wolalabym byc troche choc pocieszona, ze wyjde z tego
Pozdrawiam
klinka