Moja kotke mam juz prawie 2 lata. Na poczatku byla caly czas ze mna w pokoju spala ze mna w lozku. Pol roku temu wprowadzil sie do mnie moj chlopak. Na poczatku wszystko bylo ok, kicia nadal spala z nami. Niestety nie polubila mojego chlopaka, zaczela sikac na lozko (po stronie gdzie on spi) na jego rzeczy, torbe z pracy. Po jakims czasie zgodzilam sie zeby przeniesc kotke z mojego pokoju do przedpokoju. Mialam straszne wyrzuty sumienia bo siedziala tam sama, ale wciaz mimo wszystko byla przy mnie. Jestem teraz w 8 mies ciazy. Niedlugo mamy przeprowadzac sie do nowego mieszkania. Moj chlopak powiedzial ze kot absolutnie z nami nie pojdzie, ze on nie chce kota przy niemowleciu, ze mam ja oddac. Ze ja nie bede miala czasu sie nia zajmowac i on tez nie. Nie chce jej oddawac i serce mi peka na sama mysl. On mi postawil nawet ultimatum ja albo kot. Z jednej strony bylam juz tak wsciekla ze chcialam sie rozstac. Ale z drugiej to by chyba niczego nie zmienilo. Po pierwsze dziecko wychowywalo by sie bez ojca, a tego nie chce. Po drugie nie stac by mnie bylo by samej oplacac mieszkanie do ktorego mamy sie teraz przeprowadzic, wiec musialabym zamieszkac z rodzicami. A oni maja bardzo malo miejsca w domu i tez nie chca kota, wiec tak i tak musialabym ja oddac

. Pisalam dzis z dziewczyna ktora szuka kota, wydaje sie osoba godna zaufania ktora dobrze by sie nia zaopiekowala... Juz sama nie wiem co robic jest mi tak przykro...