Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    terapie dda co dają

    29.10.09, 15:55
    wiem że muszę zacząć chodzić na terapię dda chciałabym się
    dowiedzieć czy takie terapie pomogły komuś w odzyskaniu pewności
    siebie czy strach przed ludzmi zniknął po takich terapiach jak się
    czujecie psychicznie czy lepiej po nich?słyszałam że bezpłatne
    terapie nie dają za bardzo rezultatu a jak prywatnie to ile kosztuje
    i jaki polecacie ośrodek w warszawie(blisko centrum bo będę
    dojeżdżać pociągiem)z góry dziękuję
    Obserwuj wątek
      • guzmania Re: terapie dda co dają 29.10.09, 17:34
        Dotarcie do własnego Ja, poznanie siebie, swoich pragnień, unikanie
        sytuacji powodujących powielanie schametów, mechanizmow z
        dzieciństwa. Pozbycie się lęku czy strachu, otwarcie się na świat,
        ludzi, zaufanie do samego siebie może się udać kiedy przepracuje się
        tłumione emocje, trafi się do zródeł swoich kompleksów.
        Uczestnicze w terapii refundowanej przez NFZ i nie zgadzam się że
        takie terapie nie dają żadnego rezulatatu tylko dlatego że nie są to
        spotkania prywatne. Myśle, że trzeba trafić na dobrego psychologa,
        który Cie odpowiednio pokieruje, ale 80% sukcesu zależy od pracy nad
        samym sobą.
        powodzenia :-)
        • aniazavonlea Re: terapie dda co dają 30.10.09, 11:31
          Możesz powiedziec do jakiego ośrodka z NFZ chodzisz?
          • guzmania Re: terapie dda co dają 30.10.09, 13:55
            Mogę. Do Poradnii Terapii Uzależnienia i Współuzależnienia w P-niu.
            • pussynka Re: terapie dda co dają 30.10.09, 16:13
              O! Fajnie, że jesteś zadowolona.
              A może powiesz mi gdzie dokładnie?
              I gdzie mam się zgłosić, zapisać czy co zrobić?
              ja jeszcze nie zaczęłam, czaję się od lat ale bardzo bym chciała rozpocząć.
              jakieś rady?
              • guzmania Re: terapie dda co dają 30.10.09, 17:26
                Chodze na oś.Piastowskie, wpisz w google wyskoczą dokładne namiary.
                Jeśli jesteś gotowa, zbierz się w sobie, zmoblizuj, zadzwoń i umów
                się na spotkanie.
      • avaxxx Re: terapie dda co dają 07.03.10, 16:09
        hej, jestem po bezplatnej terapii dda na Zakopiańskiej 33 w
        Warszawie (to jest na Saskiej Kępie) i uwazam ze bardzo mi pomogla.
        Nie boje sie juz ludzi coraz czesciej jestem asertywna, rosnie moja
        pewnosc siebie, powoli wprowadzam zmiany w swoim zyciu, nauczylam
        sie wyrazac uczucia, po wielu latach rozpaczy znow czuje radosc
        zycia,zmienilam prace ktora mnie dolowala na lepsza. To wszystko
        oczywiscie nie dzieje sie ot tak natychmiast. Terapia to proces
        rozlozony w czasie, od Ciebie zalezy ile z tego co mowi psycholog
        wezmiesz dla siebie. W tej poradni trafilam na terapeutow z
        prawdziwego zdarzenia, mysle ze pomysl zeby isc na terapie byl
        najlepsza rzecza jaka dla siebie zrobilam. Pozdrawiam.
        • guzmania Re: terapie dda co dają 07.03.10, 22:32
          Zgadzam się w 100% z przedmówczynią. Terapia to najlepsze wyjście
          dla osób z syndromem DDA, które nie radzą sobie w życiu.
          Wszystko co było niemożliwe staje się możliwym i to jest
          najpiękniejsze :-)
        • aniula25.0 Re: terapie dda co dają 22.03.10, 18:48
          Cześć wszystkim DDA!!!
          Znalazłam wasze forum i postanowiłam napisać. Podzielić się swoimi przeżyciami i poczuć że nie tylko ja mam problemy, że są też inni którzy przeżyli coś podobnego łudząco podobnego do tego co ja.

          Też mam DDA
          Może zacznę od początku.
          Od zawsze było mi w życiu źle, czułam że jest coś nie tak, że jestem inna, ale nie wiedziałam z jakiego powodu.
          Od kąt pamiętam zawsze odczuwałam lęk, strach. Pamiętam takie dziwne przeczucie z okresu dzieciństwa, "że ja wiem" i nie ważne co powiedzą inni ja wiem swoje. Było to przekonanie , przeświadczenie że jestem niekochana, ja 3 letnie dziecko odczuwałam że nie jestem potrzebna nikomu, zbędna, niekochana, nic nie warta. Jak by wszyscy ukrywali coś przede mną, a ja i tak o wszystkim wiedziałam. I nie ważne co robią ja i tak mam takie przekonanie.

          Nie wiem skąd te odczucia, może dlatego że nie pamiętam żeby rodzice okazywali mi jakieś pozytywne uczucia. Nie przytulali mnie, nie mówili że kochają, nie pocieszali jak płakałam, nie dali mi odczuć że jestem ważna. Przynajmniej nie pamiętam.
          Nie chcę ich osądzać, może takie sytuacje były, ale ja ich nie pamiętam.
          Pamiętam za to awantury rodziców. Jak tata wchodzi pijany do domu, jest ostra wymiana zdań między rodzicami, mama każe tacie wyp...ć, tata wychodzi trzaskając drzwiami a mnie ogarnia straszny lęk, dezorientacja. Jeśli tata wyszedł to znaczy że już nigdy nie wróci, nigdy go nie zobaczę?? Takie były moje myśli.
          Kilkuletnie dziecko nie powinno mieć takich odczuć, to za dużo dla niego. Okropnym wspomnienie które jeszcze pamiętam jest sen w którym śniło mi się że tata obciął mamie głowę, często tak mówił a ja przeżywałam to nawet we śnie. Bardzo bałam się o mamę BARDZO!!! Ogólnie cały okres dzieciństwa pamiętam jak za mgłą, jak bym śniła a nie była osobą doświadczającą. Pamiętam pierwszy dzień w przedszkolu. Było okropnie. Mama przyprowadziła mnie, zostawiła, a później pamiętam że cały czas płakałam. Pani przedszkolanka próbowała mnie uspokoić trzymała mnie na rękach i przytulała, a ja czułam się skrępowana. Jak bym pierwszy raz doświadczała przytulania i nie wiedziała jak zareagować. Pamiętam to bardzo dokładnie.
          Zresztą pierwszy dzień w szkole też był okropny, też go bardzo dokładnie pamiętam. Bardzo się bałam, przede wszystkim jak odbiorą mnie inni. Bo moje poczucie wartości było bliskie zeru. Dziwiłam się że inne dzieci się cieszą że idą do szkoły. Ja byłam przerażona, że sobie nie poradzę. Z lekcji w pierwszym tygodniu szkoły nie pamiętałam za wiele. Pamiętam jak mama pytała nauczycielkę co mamy zadane bo ja poprzedniego dnia nie pamiętałam. Strach był większy niż cokolwiek. Czułam się okropnie upokorzona że nie pamiętam. Wszystkiemu była winna sytuacja w domu, ciągłe awantury, strach, nierzadko przemoc w stosunku do mamy. Nie potrafiłam tak po prostu jak by się nic nie stało przejść nad tym do porządku dziennego.


          Tak się zaczęło, a później nie było lepiej.

          Tak wygadało po krótce moje dzieciństwo.


          A tak w ogóle to zaczęłam szukać w internecie co może mi być, myślałam że może mam jakieś zaburzenia osobowości czy coś takiego?
          Któregoś dnia znalazłam pojęcie DDA, DDD. I to było to dużo cech charakterystycznych dla ludzi z DDA mam ja.

          postanowiłam coś z tym zrobić, zmienić w końcu swoje życie, nie żyć złudzeniami że pewnego dnia w jakiś cudowny sposób, może za pomocą czyjegoś pośrednictwa wszystko się zmieni, bo tak nie będzie!!!
          Jeśli sama czegoś nie zrobię to nic się nie zmieni.

          No i postanowiłam iść do psychologa, co nie było łatwe. Chodzę do pani psycholog od września 2009r. Z różną częstotliwością. Biorę też leki na poprawę nastroju, takie niby antydepresyjne od psychiatry.
          Pani psycholog stwierdziła że dobrym posunięciem były by wizyty u niej ale także farmakologia.
          Ucieszyłam się. Pomyślałam, że teraz w końcu powinno się coś zmienić i że tak się stanie. Potrzebowałam tych tabletek. Dały mi wiarę której nie miałam. Wiarę że na pewno będzie lepiej, bo to przecież leki, muszą zadziałam nie ma innej razy.
          Pomogły mi w dużym stopniu psychologicznie. Tego samego dnia po wizycie u psychiatry poczułam się psychicznie lepiej, a nie zaczęłam jeszcze wtedy brać tabletek. Od tej pory jest już lepiej. Dobre nastawienie i wiara nie zniknęły wraz z początkiem nowego dnia jak to często bywało. Biorę leki i są postępy, ale myślę że ostatecznie dobrym wyjściem była by grupa wsparcia.

          Jakie jest wasze zdanie czy to naprawdę pomaga, więcej niż indywidualne wizyty u psychologa.
          Co myślicie na ten temat. Proszę o wasze wpisy, będą mi bardzo pomocne.
          Proszę o wasze wsparcie, chętnie przeczytam też o waszych doświadczeniach z dzieciństwa i nie tylko.

          To do poczytania(mam nadzieję) :) papa

          • dul-cynea Re: terapie dda co dają 22.03.10, 18:59
            Ja bym bardzo chciała, żeby terapia mi pomogła, ale niestety, nie ma efektów.
            • guzmania Re: terapie dda co dają 22.03.10, 22:07
              Znam osoby, które uczeszczają latami na terapie bez efektów.
              Myśle, że nie można oczekiwać cudów, nastawiać się że terapia to
              cudowne lekarstwo na nasze problemy i znikną same jak za pomocą
              czarodziejskiej różdzki. Dużo zależy od nas samych, od pracy nad
              sobą, często jak bardzo bolesnej, dotkliwej. Myśle jednak, że dzięki
              takim trudnym momentom w terapii łatwiej jest zrozumieć pewne fakty,
              siebie i być świadomym tego czego czasem nie chcemy być świadomym.
              • dul-cynea Re: terapie dda co dają 23.03.10, 08:19
                Zazdroszczę osobom na tym forum, które piszą, że terapia to była najlepsza
                decyzja w ich życiu.
                U mnie terapia uświadomiła, jak bardzo okropne było moje dzieciństwo.
                Jestem bardzo przygnębiona, nawet z łóżka mi się nie chce wstać.
                • guzmania do dul-cynea 23.03.10, 09:01
                  Mi też terapia uświadomiła jak trudne miałam dzieciństwo, ale te
                  uświadamianie jest potrzebne żeby przepracować tłumione emocje,
                  porozczulać się nad sobą i krzywdzami doznanymi w dzieciństwie.
                  To nie jest łatwe, wierz mi, miałam też z tym problem, zwłaszcza
                  kiedy dotarła do mnie prawda o mojej Mamie, Mamie która wydawała mi
                  się Naj na świecie, a rzeczywistość pokazała co innego. Długo to
                  trawiłam. Czasem miałam wrażenie, że może lepiej byłoby ciągle żyć
                  w "matrixie" z dala od prawdy której nie zawsze chciałam widzieć, w
                  poczuciu że wszystko jest w porządku i jest tak jak należy być. To
                  jednak oszukiwanie samej siebie, które odciąga od prawdziwego życia.
                  Teraz może być tylko lepiej, powodzenia!
                  pozdrawiam wiosnennie.
                  • dul-cynea Re: do dul-cynea 23.03.10, 17:01
                    dzięki za odpowiedź. Nie bardzo sobie wyobrażam, jak mogłoby być lepiej.
                    • aniula25.0 bolesna świadomość przeszłości 23.03.10, 20:47
                      Dul-cyneo jeśli twój brak dobrego nastroju będzie się przedłużał to wydaje mi się że dobrze będzie jak skorzystasz z porady psychiatry. Może to brzmi przerażająco, ale w rzeczywistości takie nie jest. Sama chodzę od pewnego czasu za poradą psychologa. To tak jak byś poszła do psychologa, tylko ten może przepisywać leki. A leki muszą zadziałać i zadziałają. Trzeba tylko odczekać ok 1 m-ca, albo krócej.
                      Serdecznie polecam :) Aha i to że korzysta się z porad psychiatry wcale nie oznacza że jesteśmy nienormalni :P. Po prostu potrzebujemy dodatkowego bodźca żeby się trochę otworzyć i nabrać wiary w siebie.
                      Ja biorę Bioxetin, pomógł mi sie otworzyć, nie mam już lęków, nie odczuwam kołatania serca ze strachu i podobnych zachowań nerwicowych, przestałam ciągle wracać do przeszłości.

                      Także polecam serdecznie.

                      P.S.
                      Chętnym którzy chcą trochę poczytać, lub posłuchać o DDA polecam chomika o nazwie dda na stronce www.chomikuj.pl. Jest tam kilka książek na ten temat i kilka audycji radiowych ze specjalistami.

                      Pozdrawiam
                      • dul-cynea Re: bolesna świadomość przeszłości 24.03.10, 06:40
                        Dzięki, Aniu, za odpowiedź. Powinnam iść do psychiatry, ale zupełnie nie mam
                        motywacji. Obawiam się też, że po tych lekach to już będę zupełnie otępiała.
                        • aniula25.0 Re: bolesna świadomość przeszłości 24.03.10, 16:11
                          dul-cynea napisała:

                          > Dzięki, Aniu, za odpowiedź. Powinnam iść do psychiatry, ale zupełnie nie mam
                          > motywacji. Obawiam się też, że po tych lekach to już będę zupełnie otępiała.




                          Dla mnie zaczęcie brania leków to było wybawienie. Podobnie pewnie jak Ty teraz, zanim zaczęłam brać leki też byłam "otępiała", bez wyrazu, trudno było rozmawiać z psychologiem, ogólnie z wszystkimi, miałam smutne oczy, brakowało mi wiary że coś się zmieni, a na mojej twarzy ciągle widoczny był wyraz smutku. Ale to się zmieniło i w twoim przypadku też tak by było. SPRÓBUJ!!!
                          Ten lek co biorę ma pomóc otworzyć się, ułatwić kontakty z ludźmi, dodać wiary w siebie, odwagi i tak jest. Nie powoduje żadnego otępienia, początkowo brałam połowę tabletki przez jakieś 7 dni żeby organizm się przyzwyczaił, a później całą. Nie czuję się po nim senna, nieobecna. Serio :).
                          Jak zaczęłam chodzić do psychologa to też wydawało mi się że nie ma żadnych postępów, zmian. I pewnie tak było.Ja to czułam i psycholog też, dlatego pewnie na którejś z kolei wizycie zaproponowała mi wizytę u psychiatry . Wydaje mi się że Tobie też by to dobrze zrobiło. Spróbuj chociaż. Co masz do stracenia? Bo mi wydaje się że możesz tylko coś zyskać.
                          Ja w to wierze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                          Zastanów się :)
                • aniula25.0 Re: droga dul-cyneo 23.03.10, 19:05
                  dul-cynea napisała:

                  > Zazdroszczę osobom na tym forum, które piszą, że terapia to była najlepsza
                  > decyzja w ich życiu.
                  > U mnie terapia uświadomiła, jak bardzo okropne było moje dzieciństwo.
                  > Jestem bardzo przygnębiona, nawet z łóżka mi się nie chce wstać.


                  Cześć przeczytałam co napisałaś i też postanowiłam coś napisać.
                  Czy jesteś szczęśliwa?. Czy chciała byś być inną, szczęśliwszą osobą?
                  Jeśli tak to jesteś na dobrej drodze. Nie załamuj się, może to oklepane powiedzenie, ale "będzie lepiej".
                  Nie powiem fajnie było by iść na kilka spotkań grupy wsparcia i od razu poczuć się lepiej. Ale jest inaczej i trzeba się z tym pogodzić.
                  Życie nie jest łatwe i my chyba wiemy o tym najlepiej, my DDA, DDD.
                  Tak sobie myślę, że przez tyle lat żyliśmy w niesprzyjającym środowisku, uczyliśmy się z tym radzić, wyuczyliśmy się różnych schematów myślenia i postępowania i że to normalne, że jakiś czas zajmie nam dochodzenie do tej 'prawdziwej normalności". To tak jak byś miała ukochanego psa, który pewnego dnia ginie albo umiera. Ten ukochany pies towarzyszył Ci w wielu radosnych i smutnych chwilach, a teraz z dnia na dzień musisz nauczyć się żyć bez niego, pozwolić mu odejść. Jednym słowem musisz pogodzić się z faktem że jego juz nie ma.
                  DDA jest jak ten kochany piesek, nauczyliśmy się z nim żyć, chociaż nie raz pogryzł nam coś albo zniszczył, przyjęliśmy za normę że każdego dnia jest razem z nami i w pewnej chwili przychodzi nam żyć bez niego. To taki sam mechanizm jak byś chodziła na terapię. Po jakimś niedługim prawdopodobnie czasie dochodzisz do wniosku, że to strasznie trudne, że tak naprawdę nie pomaga Ci w pozbycia się wszystkiego o czym chciała byś zapomnieć. Ale to tylko takie wrażenie. To proces małych kroczków, ku lepszemu, które nie są widoczne z dnia na dzień, ale jak by się im przyjrzeć z perspektywy kilku miesięcy do dochodzisz do wniosku że naprawdę czegoś dokonałaś, coś się zmieniło.
                  Taki z tego morał, że potrzeba nam cierpliwości. I my tą cierpliwość mamy, nauczyliśmy się jej. Przez wiele czasu cierpliwie czekaliśmy że może jednak coś się zmieni, że tata albo mama przestaną pić, że nie będę już dłużej świadkiem tych okropnych awantur. I wiesz co W tym momencie nasza cierpliwość została nagrodzona. Jesteś w tym momencie swojego życia, w których podjęłaś się dążenia do zmian.
                  To dużo, uświadomiłaś sobie że jeśli Ty nie zadziałasz, nie znajdziesz w sobie siły to wszystko pozostanie po staremu.

                  A to że czujesz się teraz okropnie, że masz świadomość jak dużo złego przeżyłaś w dzieciństwie, to jedynie dobry znak. Bo pierwszym krokiem do uzdrowienia jest powiedzenie sobie, "tak jestem dorosłym dzieckiem alkoholika", przyznanie przed sobą że rzeczywiście było źle, nie spychanie tej informacji do podświadomości, nie udawanie że tego nie było chociaż tak bardzo chcemy o tym zapomnieć. Trzeba powiedzieć sobie "tak to wszystko naprawdę się wydarzyło i w końcu sie z tym pogodzić. A pogodzenie się z tym wcale nie oznacza przyznania się do winy, bo to nie my jesteśmy temu winni tylko nasi rodzice. Trzeba rozdzielić dwie sprawy że złe postępowanie naszych rodziców, nie świadczy o tym że my też jesteśmy źli. Nie ponosimy odpowiedzialności za wszystko złe co było w naszym życiu, nam przyszło tylko w nim żyć.

                  No to by było chyba na tyle :) znów się rozpisałam, ale mam świadomość ze na temat i mam nadzieje że poczujesz się lepiej.
                  W razie czego pisz , zawszę odpisze.

                  Pozdrawiam
                  aniula25.0


                  • dul-cynea Re: droga dul-cyneo 24.03.10, 06:57
                    Naprawdę Ci zazdroszczę. Jeśli o mnie chodzi, nie ma pozytywnych zmian.
                    • dul-cynea Re: droga dul-cyneo 27.03.10, 14:16
                      Aniu, jak długo chodzisz na terapię?
                      • aniula25.0 Re: droga dul-cyneo 27.03.10, 16:17
                        Cześć

                        Nie chodzę na terapie, jeśli chodzi Ci o terapię grupową. Chodzę tylko na wizyty do psychologa, pewnie można to nazwać terapią indywidualna. Kilka dni temu zaczęłam trochę więcej czytać na temat DDA i zastanawiam się czy właśnie nie skorzystać z terapii grupowej, chociaż na pewno było by bardzo ciężko.
                        Pewnie porozmawiam na ten temat na kolejnej wizycie u psychologa.
                        Zobaczymy.

                        A jak Ty się czujesz, lepiej?

                        Pozdrawiam :)
                      • aniula25.0 Re: droga dul-cyneo 27.03.10, 16:19
                        A Ty jak długo chodzisz na terapię?
                        • dul-cynea Re: droga dul-cyneo 28.03.10, 08:37
                          Ja też chodzę na terapię indywidualną, 8 miesięcy.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka