alba27
05.10.10, 13:22
Ciężko mi bardzo.
Mój mąż jest DDA, w domu nie miał lekko, szybko się usamodzielnił, po kilku latach wzieliśmy ślub, mamy fajne planowane dzieciaki. Chciałabym scharakteryzować męża i posłuchać kogoś kto spojrzy na to z boku.
-nie pije, nie pali, nie szlaja się z kolegami,
-pracuje, nawet jak ja nie pracowałam to nie miał problemu z tym żeby być jedynym żywicielem rodziny,
- w łóżku układa się ok,
-dzieciaki go uwielbiają, poświęca im dużo uwagi, szaleje z nimi i jest mniej konsekwentny w utrzymaniu dyscypliny niż ja,
-weekendy i 2 tyg wakacji są tylko dla rodziny i innej opcji nie ma,
-w domu zdarza mu się myć naczynia, zrobić zakupy i czasami kolację dla dzieci.
-jego rodzice, rodzeństwo i babcia zawsze mogą na niego liczyć, ale z rodzicami nia ma ciepłych relacji,
- po tylu latach chyba nie ma już między nami chemi ale lubię go jako człowieka,
- obecnie mąż jest zająty budową domu do którego mamy wprowadzić się w przyszłym roku.
Czyli jednym słowem sielanka, ale ...mąż nie radzi sobie ze stresem, ostatnio staje sie agresywny, w pracy potulny jak baranek, dzieci nie uderzy ale mnie wczoraj popchnął i dodam że zdarzyło się to drugi raz ( jesteśmy razem 12 lat), nazywając mnie przy tym bardzo brzydko. Wiem że ma teraz bardzo stresujący okres w swoim życiu, ale nie tylko on. Wczoraj coś we mnie pękło, dotarło do mnie że on mnie już nie szanuje, nie jestem chyba w stanie z nim być ale zostawić tego wszystkiego też szkoda. Nie mogę też udawać żę nic sie nie dzieje. Mój mąż uważa że nie ma poblemu, teraz jego rodzice nie piją czyli wszystko jest ok, ato że mnie popchnął to była moja wina i to ja powinnam iść się leczyć. Wiem żę mąż mnie nie przeprosi tylko przez tydzień bedzie sie nie odzywał a potem zachowywał jakby sie nic nie stało. CO ja mam robić? Nie chcę sie rozwodzić ale rozmawiac też już sie z nim nie chce. Dodam że mi też się zdarza na męża krzyknąć ale robię to czasami z bezsilności i nigdy nie używam niecenzuralnych słów.
Taka sytuacja zdarzyła sie po raz drugi więc może zdarzyć sie także po raz trzeci, z poprzedniej nie wyciągnął żadnych wniosków.
Na dzień dzisiejszy nie mam ochoty z nim rozmawiać, nie będę mu gotować, prać itp. Jeśli będę uslugiwać komuś kto potrafi mnie popchnąć to stracę do siebie szacunek.
Za niecałe dwa tygodnie wyjeżdżamy na kilkudniową wycieczkę i nie wiem co robić ale planów nie chcę zmieniać. Przyznam jeszcze że wstydzę sie że tak sie u mnie w związku dzieje i z trudem to piszę. Proszę o rady.