albert1111-beauty
27.01.12, 13:01
Zacznę od tego że jestem dziewczyną i mam 26 lat, w związku jestem od 6 lat, oboje jesteśmy DDA, ale wydaje nam się że funkcjonujemy normalnie. Jesteśmy niesamowicie nerwowi, nie wiem jak w ogóle udaje nam się żyć i się nie pozabijać.
Piszę bo wczorajsza sytuacja przerosła mnie i nie wiem co robić.
Wczoraj wrócił pijany mimo, że obiecywał, że się to nie powtórzy (plus inne okoliczności-za dużo by pisać) nie wytrzymałam uderzyłam go, spakowałam rzeczy… W sumie to wpadłam w szał- nie poznałam siebie. Dziś ma przyjechać po resztę.
Nie ma nigdzie w pobliżu grupy dla DDA, a i jego praca nie daje szansy na uczestnictwo. Nie chcę żeby tak to się kończyło, jednak „duma” nie pozwala mi porozmawiać i wybaczyć. Cały czas myślałam że sobie radzę, że to stres w pracy, ale nie mam już usprawiedliwień, nie na to co zrobiłam. Nie chcę po prostu takiego życia jakie miały nasze rodziny. Tracę grunt pod nogami kiedy coś wymyka mi się spod kontroli. Nie wiem co robić.