Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ

      niepelnosprawni - delikatny problem

    28.09.06, 18:52

    Poczytuje Was i Waszych problemach i chce rzucic pytanie bardzo delikatne i
    bardzo glebokie. Pisujecie o dysfunkcjach rodzinnych, cierpieniach, ktore
    najczesciej spowodowal alkoholizm i to sa dla ludzi zrozumiale problemy a
    mnie chodzi o rodzine w ktorej dziecinstwo bylo zaklocone, poniewaz
    rodzice/rodzic byli gleboko niesprawni - w tym przypadku niewidomi od
    urodzenia/wczesnego dziecinstwa. Czy to moglo wywolac w dzieciach urazy
    wychowawcze/psychiczne? Dzieci byly od zawsze "dorosle", nastawiane na ciagle
    czuwanie-pomoc doroslym-rodzicom. Kiedys wydawalo mi sie, ze to dawalo
    dzieciom szczegolna sile, hart, pozytywna szkole zycia i zaradnosci i takie
    tam pozytywy. Teraz widze to calkiem inaczej. Jakie jest Wasze zdanie a moze
    jest ktos z takiej rodziny? Pozdr.
      • log222 Re: niepelnosprawni - delikatny problem 29.09.06, 13:01
        To chyba zależy od postawy tych rodziców. Jeżeli uznają swoje dzieci za
        własnych opiekunów to sprawa wygląda nieciekawie. Dzieci raczej tak same z
        siebie się nie nastawiają. Jeżeli widzą bezradność rodzica to wtedy owszem. Ale
        jeżeli rodzic jest w miarę samodzielny, nie wyręcza się dzieckiem, dziecko taką
        postawę widzi i czuje, że nie wymaga się od niego ponad normę, to jest git. Tak
        myślę.
      • uhu_an Re: niepelnosprawni - delikatny problem 29.09.06, 15:36
        ja jestem z takiej rodziny. jak wiadomo jestem DDD, a głowna przyczyną moich
        zaburzen bylo nie tylko naduzycia psychiczne i fiozyczne, ale rowniez
        niepelnosprawnosc obu rodziców. Moj tata porusza sie na wozku, mam o kulach-
        ztymze, ze zmarla 14 lat temu.
        Zgodzę, się moi rodzice byli dziecmi. ja bylam ta dorosla, bo trzeba sie bylo
        nimi opiekowac, dac coś NATYCHMIAST bo czegos potrzebują,a zrobić nie mogą.
        musi byc teraz! na kazde skinienie musze byc inaczej budzi to agresje. dlatego
        tez ja spelniam nie tylko cudze zachcianki na rzecz swoich, ale rowniez biore
        za kogos opdpowiedzialnosc, a nie za siebie.
        troszke czuje sie takim herosem co udzwignie wszystko. niczym syzyf tocze ten
        kamien, ale najczesciej on jest zbyt ciezki i mnie po prostu non stop
        przygniata.
        the end.
        • dama-kanaliowa Re: niepelnosprawni - delikatny problem 30.09.06, 11:13

          Dziekuje Ci za szczerosc. Mnie trudno nawet te stany uzewnetrzniac. Zwlaszcza,
          ze czesto blizni "boja" sie zrozumiec i po kilku takich reakcjach boisz sie
          wychodzic do ludzi z czymkolwiek. Alkoholik, ktos nagannie sie prowadzacy to
          inny swiat, ale slabi, chorzy, starzy rodzice, ktorzy nie radza sobie z wlasnym
          zyciem samodzielnie i przerzucaja ten ciezar swiadomie czy nieswiadomie na
          dzieci, to co innego. Jest sie podwojnie negatywnie doswiadczonym/obciazonym -
          brak zrozumienia w domu i na zewnatrz. Heros na drzacych nogach i z lomocacym
          sercem.
          • log222 Re: niepelnosprawni - delikatny problem 30.09.06, 13:42
            No przecież, alkoholik też nie radzi sobie z własnym życiem. I tak samo
            przerzuca swój ciężar na dziecko. Również brakuje zrozumienia.
            Dlaczego porównujesz?
            • dama-kanaliowa Re: niepelnosprawni - delikatny problem 30.09.06, 14:47

              Nie porownuje - sorry, jesli tak ktos odebral. Chcialam pokazac, ze bywaja
              problemy zawoalowane i powszechnym mniemaniu niewiarygodne, niezrozumiale moze,
              nawet dla fachowcow. Nie chodzilo o wieksze, mniejsze, lepsze, gorsze. W
              rozmowie z moja ciotka, kiedy bylam juz bardzo dorosla - (psycholog),
              uslyszalam - "no ale ty mialas dom i rodzine a ja nie mialam" - i coz na to
              rzec mozna?.
              • log222 Re: niepelnosprawni - delikatny problem 01.10.06, 11:33
                Samo bycie psychologiem chyba nie czyni z takiej osoby "fachowca". O właśnie -
                "fachowiec". Twoja ciotka mogła skupiać się w tym zawodzie na pomocy sobie :]
                Dziwi mnie jej brak zrozumienia, kiepski psycholog.
                Odnośnie tych niewiarygodnych problemów. Dla mojej mamy jest niewiarygodne, że
                mi może być źle w rodzinie alkoholowej. Dla ojca również, bo on "tylko sobie
                leżał".
    Pełna wersja