Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jestem córką DDA

    18.01.07, 12:47
    Moja matka jest DDA. Mam 29 lat. Moje życie to koszmar. Mam swoją rodzinę,
    meża, 3 letnie dziecko. Nie daje rady, nie wiem co robić, mam klasyczne
    objawy DD. U mnie w domu nie było alkoholu, ale matka zrujnowała mi życie bo
    wstydziała się isc po pomoc do specjalisty...

    Tak trudno to wszystko opisać, bardzo długo nie byłam w stanie ocenić co sie
    dzieje ze mną. Moje życie polegało na zadowalaniu mojej matki. Wszystko
    robiłam z myślą żeby ona byłą zadowolona... a jeżeli czułam, że coś robie
    wbrew niej zjadały mnie wyrzuty sumienia, pamietam ten nieokreślony strach,
    ścisk żołądka jak tylko przekroczyłąm próg domu i ciągłe narzekania i
    gderania matki. Od 12 roku życia sprzątałam i gotowałam. Matka ciągle miała
    pretensje że lubie gdzieś łazić poza domem, a ja poprostu lepiej sie czułam
    wśród ludzi.. też niestety do czasu... Zawsze mnie z kimś porównywała,
    wszyscy dookoła byli lepsi. Przestałam więc kompletnie w siebie wierzyć,
    położyłam studia... Moje małżeństwo wbrew matce przebiło wszystko, od 4 lat
    moja matka nie daje mi spokoju, mimo że nie mieszkam blisko zadręcza mnie
    ciągle telefonami, nawet głupi sms "co u Was?" wyprowadza mnie z
    równowagi..., ciągle mi wmawia że mam złego meża, że on podcina mi skrzydła,
    że zamknął mnie w domu i zrobił ze mnie służącą /mamy niepełnosprawnego synka
    którym się sama zajmuje/, ciągle mi zarzuca że nie dość dobrze się zajmuje
    dzieckiem. Ja siedze w tym wszystkim i oczywiście się zadręczam wyrzutami
    sumienia. Krzywdze dziecko i mojego cudownego męża, który niby rozumie
    problem, ale ma już coraz mniej cierpliwości. Mieszkam w małej miejscowości,
    nie ma tu żadnej poradni ani ośrodka uzależnień, byłam u psychologa ale
    miałam wrażenie że kompletnie nie wie o czym mówie.. nie wiem co mam zrobić
    żeby wyrwac się z tej matni... Od jakiegoś czasu mam przewlekłą depresje, a
    ostatnio wszystko wali mi się na głowę, depresja sie pogłębia, próbuje
    wreszcie skonczyć studia, synek przeszedł ostatnio zapalenie płóc, niestety w
    szpitalu... mąż też powoli wysiada...

    Moja matka jest DDA. Mój dziadek pił tygodniami bez przerwy. Pamietam to...
    pamiętam święta jak go szukali po mieście i przywozili zapitego, pił też brat
    mojej mamy, a babcia go ubustwiała i ciągle go ratowała z opresji, płaciłą
    długi, robi to do dziś mimo ze juz nie pije jest kompletie bezradny jak
    dzicko... Ignorowała moja matkę... bo ona nie piła, skończyła studia i
    miała "normalną" rodzinę, nie pijącego męża. Nie mieszkaliśmy z dziadkiem,
    tylko troche na początku, jak byłam malutka i to było piekło podobno, rdzice
    uciekali przed dziadkiem przez okno ze mną na rękach... oni nienawidzili
    mojego ojca... tak jak matka teraz mojego męża... Moja matka teraz ubustwia
    mojego brata... skończył prawo, zawsze inaczej na niego patrzyła, inaczej
    rozmawaiała z nim, nigdy nie słyszałam ani słowa pretensji czy pogardy w
    stosunku do niego... ja nie zaznałam niczego innego... a mj ojciec... no cóż
    złamany schorowany człowiek, zaszczuty, zakrzyczany, miał kolejny udar kilka
    dni temu...

    Psycholodzy i psychiatrzy to debile.... -tak sądzi moja matka-... i że
    wszyscy będą o wszystkim wiedzieć... będą ją obgadywać... a wogóle to wszyscy
    są oszuści, złodzieje, są materialistami i ją obgadują za plecami, wszyscy są
    gorsi od niej, ona jest alfą i omegą, wie wszystko najlepiej... teraz
    przechodzi menopauze i umiera 10 razy dziennie na serce, szczególnie wtedy
    kiedy nie przyznam jej racji że MAM ZNOWU STRASZNĄ FRYZURĘ I MÓJ MĄŻ ZROBIŁ
    ZE MNIE WIEJSKĄ BABĘ /mam proste długie, ciemne, zadbane włosy/, ale nie
    pójdzie po hormony bo lekarze to czubki i zaraz umrze na raka od tych
    hormonów... nie da się z nią żyć... chcę się od niej uwolnić, nienawidze
    jej... ale to moja matka...

    Bardzo chcę rozpocząć terapie. Będę musiała dojechać 50km w jedną stronę. Nie
    będzie to proste. Ale takie życie nie ma sensu. Chcę żyć normalnie,
    zastanawiam się powaznie nad zerwaniem całkowitych kontaktów z rodziną do
    czasu aż będę natyle silna by powiedzieć matce co nam zrobiła. Najbardziej
    martwi mnie moja 14 letnia siostra. Powinna już sie leczyć, chciałabym jej
    pomóc, wiem że ona już cierpi. Ale teraz cała rodzina jest przeciwko mnie, po
    udarze ojca powiedziałam, że matka nie dopilnowała znowu żeby tata brał
    leki /tata ma zaniki pamięci i nie jest juz tak sprawny po ostatnim udarze,
    to chyba nie zbrodnia wymagać od matki w takiej sytuacji
    odpowiedzialnośći.../, zrobiła sajgon, zbuntowała całą rodzinę.
    Obserwuj wątek
      • jaaa29 Jestem córką DDA 18.01.07, 14:30
        Pierwszy poważny związek w szkole sredniej... mam wrażenie że był jeszcze
        normalny, szczery, duzo rozmawialiśmy, skończyłam go jak wyjechałam na studia
        do innego miasta, drugi na studiach ściągnął mnie kompletnie na dno emocjonalne
        i... tez skonczyłam, ale przezyłam to o wiele bardziej... w tym czasie zaczełam
        zawalac studia, rok do tyłu, próba nadrobienia... nie dałam rady... wyleciałam
        na 4 roku... już byłam w ciaży, w trzecim związku... wszystko poszło migiem,
        ślub, wesele i w tym wszystkim matka, jej zdanie było najważniejsze, ona
        oceniała mojego męża, moich teściów. Teraz mam 3 letnie dziecko, matka wciąż
        sie wtrąca, ubliża, ocenia, wmawia że zmarnowałam swoje życie... ja po raz
        drugi wróciłam na studia, jeszcze tylko praca do napisania, a tak mi jest
        bardzo ciężko się na to zdobyć... i ciągle pytanie czy robie to dla siebie czy
        dla matki... Jeżeli jeszcze macie czas, nie macie rodzin, jeszcze ciągniecie
        studia idzcie po pomoc, macie ten komfort że już wiecie o co w tym chodzi. Ja
        nie wiedziałam... w moim domu nie było alkoholu, był w domu MOJEJ MATKI, ona to
        siała... ja krzywdze teraz mojego męza, moje dziecko, a jest jeszcze mój brat,
        moja siostra, i dzieci mojego wujka, brata matki, one tez poszły w świat... Ja
        zaczełam walczyć, chcę skończyć te studia, chce uratować moje małżeństwo...
        uratować moje dziecko... jest mi bardzo ciężko, bardzo źle... ale dam rade,
        napewno...
        • melba_piszczykowa Re: Jestem córką DDA 18.01.07, 15:36
          bardzo bardzo bardzo mocno sciskam za ciebie kciuki!
          jestes rozsadna, widac ze wiesz co w trawie piszczy. pewnie nie do konca umiesz
          sie od tego zdystansowac (to bardzo trudne przeciez) ale idziesz w dobrym
          kierunku.

          zycze ci wszystkiego dobrego!
          pisz do nas tutaj :)
      • melania_ania Re: Jestem córką DDA 26.01.07, 15:16
        Też trzymam kciuki, jak będziesz chciała to uda się to co planujesz...Naprawdę
        dużo możesz zrobić i bardzo dużo zależy od Ciebie, od Twojej postawy...Na
        początek proponuję zerwać kontakty z toksyczną mamą lub ograniczyć je do
        niezbędnego minimum. Nie dać się jej krzywdzić. Po jakimś czasie, jak już
        trochę poukłądasz sobie wszystko w głowie będziesz umiała tak dbać o siebie,
        że kontakty z nią nie będą już tak szkodliwe.
      • dziobekona Re: Jestem córką DDA 03.02.07, 18:48
        Przeżyłaś piekło, to fakt... Twoja matka też... Powiem Ci, że jak czytałam
        Twoją wypowiedź rozumiem Cię doskonale. Nikt nie powinien się na Tobie wyżywać,
        bo tak nie można. Ale rozumiem też Twoją matkę... Nie mówię, że postępuje
        dobrze. Nie postępuje! Ale ja ją rozumiem co do jej zachowań, bo ja mam bardzo
        podobne. Jak coś idzie nie tak, to wszyscy są winni, oprócz mnie... Może to
        dlatego, że całe życie czułam sie winna, że nie potrafię pomóc matce w walce
        z "potworem"... To jest chyba pewien sposób kompensacji- całe życie to ja byam
        wszystkiemu winna, teraz wszyscy są winni oprócz mnie". Dlatego mama wymaga
        ciągłego uznania w Twoich oczach (i w każdych oczach...). Bo każde swoje
        zachowanie odbiera jako coś innego. Stąd potrzeba poparcia słuszności jej
        decyzji czy zachowań. Ja w tej chwili katuję narzeczonego pytaniami "czy to
        jest normalne?", bo ja nie umiem sobie odpowiedzieć na te pytania... Twoja mama
        widocznie też... Mówisz, że Cię kontroluje. To też znam doskonale, bo sama
        najchętniej kontrolowałabym cały świat. A że nie mogę, to staram się
        kontrolować kogo się da. I zapewniam Cię jednego- Twojej mamie nie sprawia to
        przyjemności. Wręcz przeciwnie... To przeżycia nas tak "zaprogramowały" i to
        jest silniejsze od nas. Powiem Ci szczerze, że moje otoczenie też zapewne
        przeżywa ze mną krzyż pański. Wspomniałaś o psychologu, który okazał się
        baaardzo nieskuteczny... Mnie przez 6 lat leczyli psychotropami!! Bo moja pani
        psycholog skierowała mnie od razu do psychiatry, a ten zrobił swoje... Dopiero
        niedawno ( niecały tydzień temu) dostałam nową diagnozę, że właśnie jestem DDA,
        bo ja nie miałam pojęcia o istnieniu czegoś takiego... I obecnie zaczęłam
        psychoterapię (narazie 2 spotkania) i powiem Ci, że są na świecie "lekarze" i
        lekarze. Moja pierwsza pani psycholog mówiła "Oj, Agatka, daj spokój, zajmujesz
        się głupotami..." Ale teraz także jeżdżę 50 km do innej miejscowości i myślę,
        że tym razem się uda:-) Dlatego nie rezygnuj z tego pomysłu, moim zdaniem jest
        naprawdę dobry! Może on Ci pomoże abyś powróciła do normalnego życia i może da
        jakieś wskazówki, jak postępować lub nawet pomóc mamie... Spróbuj... Nic nie
        tracisz, a możesz wiele zyskać. POWODZENIA! I trzymaj się:-)))
      • glob-troter Re: Jestem córką DDA 02.03.07, 21:24
        Moim zdaniem, jeśli zależy ci na małżeństwie, a widzę, że tak jest, pokaż to co
        napisałaś tutaj swojemu mężowi, napewno zrozumie jakie piekło przechodzisz. W
        zwykłej rozmowie nie zawsze udaje się opowiedzieć o swoich lękach, problemach,
        tak, żeby druga osoba zrozumiała, a te dwa posty, które napisałaś trafiają...
      • kasiacita Re: Jestem córką DDA 06.05.07, 00:39
        Powinnas zdecydować się na terapię, tez mysle ze pokazanie mezowi swojego postu
        jest dobrym rozwiazaniem, na pewno bedzie chcial ci pomoc bo przeciez cie kocha
        i jemu takze zalezy na tym zeby wasza rodzina byla szczesliwa.Wierze ze ci sie
        uda i mocno trzymam kciuki zebys znalazla w sobie sile do walki.
        pozdrawiam serdecznie:0
      • anoosha Re: Jestem córką DDA 01.08.07, 08:58
        Walcz o siebie dziewczyno! Jesteś silna, mądra i masz o co walczyć - o
        wspaniałą osobę, którą sama jesteś!!!! I o dwie najkochańsze osoby - Twojego
        męża i dziecko! Trzymam kciuki i będę się modlić, żeby Ci się wszystko udało!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka